Spis treści
Porto jest unikalne, nie można go porównać z żadnym innym miastem. Jednych rozczaruje, innych zachwyci. Czy można zwiedzić Porto w jeden dzień? Okazuje się, że tak, chociaż jest to bardziej bieg niż zwiedzanie. Jednak, gdy nie masz więcej czasu, to nawet 5-6 godzin pozwoli ci na wczucie się w atmosferę miasta. Miałem do dyspozycji zaledwie kilka godzin, ale byłem w lepszej sytuacji, niż turyści przyjeżdżający pierwszy raz do Porto, gdyż przed laty byłem już w Portugalii i miałem trochę więcej czasu na powłóczenie się po mieście. Mimo, że minęło od tego czasu ponad 10 lat, to niewiele się w Porto zmieniło…

Porto w jeden dzień z Luizą
To był wyjazd w ramach projektu Erasmus. Mieszkaliśmy w Aveiro, a na wycieczkę do Porto namówiła mnie Luiza, w charakterystycznych dla niej słowach, które wygłosiła do całej polskiej grupy wieczorem w hotelu:
- – Nie wiem, jak wy, ale ja jutro jadę zwiedzać Porto!
Po takich słowach ciężko nie poczuć się namówionym, prawda?

Wyjazdy z programu ErasmusJako szkoleniowiec i wykładowca miałem okazję brać udział w kilku ciekawych wyjazdach zagranicznych. Zobaczyłem przy okazji wiele miejsc, których nigdy bym nie zobaczył: Więcej o Portugalii przeczytasz w osobnym wpisie, a może zainteresuje cię Aveiro i Costa Nova, gdzie jest piękna plaża i jeszcze piękniejsze kolorowe, pasiaste domki |

Kolej na Porto
Rano ogarnęliśmy pociąg i ruszyliśmy na zwiedzanie. Osoby, które podróżują portugalskimi kolejami muszą pamiętać, aby zakupiony w kasie bilet skasować w specjalnym automacie, który znajduje się na peronie (w pociągu jest to niemożliwe!). Jeżeli kupisz bilet z opcją podróży powrotnej, to za każdym razem musisz go kasować. Nie wiem, czy zamiast kasować, nie powinienem użyć słowa aktywować, bo kasowanie odbywa się elektronicznie. Pociągiem można dojechać do dworca São Bento, tego ze słynnymi azulejos, ale lepiej wysiąść na stacji General Torres w Vila Nova de Gaia, skąd blisko jest do mostu Ponte Dom Luis I.

Porto za chmurami
Chociaż w Portugalii byłem w czerwcu, to upałów nie doświadczyłem. Temperatury nie odbiegały od tych w Polsce, a niebo często było zachmurzone. Bliskość oceanu sprawia, że nad Porto często wisi taka szarawa mgiełka, która chroni przed upałem, ale przeszkadza w zrobieniu dobrych zdjęć. Koło południa wyszło słońce i wtedy w mieście zrobiło się znowu zbyt duszno i gorąco. I tak źle, i tak niedobrze… Z poprzedniego pobytu pamiętam, że Porto najlepiej zwiedzało się wcześnie rano lub tuż przed zachodem słońca. Niestety, teraz nie miałem innej możliwości, niż zwiedzanie w środku dnia.

Hasając po „miradorach” – zaczynamy od Miradouro da Serra do Pilar
Tuż przed mostem Ludwika I mamy do wyboru dwa punkty widokowe. Na początek wybieramy ten wyższy, Miradouro da Serra do Pilar, znajdujący się po prawej stronie głównej arterii. Na wzniesieniu mieści się kościół i klasztor. Podobno z tego miejsca sir. Wellington planowała atak na wojska Napoleona. Z placu kościelnego jest świetny widok na Porto, rzekę Douro, most Ludwika I oraz składnice wina porto.


Ponte Dom Luis I, czyli most Ludwika I
Ten dwukondygnacyjny stalowy most, nazywany niekiedy „poziomą wieżą Eiffla”, został zaprojektowany przez Teofila Seyriga, ucznia Eiffla i wybudowany w latach 1881-86. Warto pamiętać, że Seyrig kilka lat wcześniej wraz z Eifflem projektował jednopoziomowy most kolejowy o podobnej konstrukcji – Ponte Maria Pia. (Mało który turysta w okolice tego mostu dociera)

Ponte Dom Luiz I stał się symbolem Porto. Górnym pomostem kursuje metro, piesi po obu stronach mają do dyspozycji chodniki, ale i tak chodzą całą szerokością jezdni, nie bardzo przejmując się pociągami metra, które ostrożnie przeciskają się przez tłum.

Katedra w Porto, czyli Sé Catedral (Sé do Porto)
Z mostu po chwili docieramy pod katedrę Sé do Porto. Budowla została wzniesiona w stylu romańskim, potem przebudowana w duchu baroku. Warto zobaczyć jej ciekawe wnętrza, ale zajmuje to sporo czasu, a my go mieliśmy zdecydowanie za mało. Skupiliśmy się wyłącznie na miejscach, które można zobaczyć z zewnątrz. Na placu katedralnym też są wyznaczone punkty widokowe, ale zdecydowanie gorsze niż ten na Serra do Pilar. Na dodatek pogoda się pogarsza i wszystko wygląda szaro-buro. Szybko zanurzamy się w plątaninę uliczek Ribeiry.

Porto w jeden dzień – wspinaczka uliczkami Ribeiry
Nieduże uliczki w tej części Porto są wąskie i urocze, ale prowadzą raz w dół, by potem nagle ostro piąć się pod górę. Czułem się niczym na górskiej wycieczce, a gdy wreszcie wydostaliśmy się z tego labiryntu, byłem zasapany i zmęczony. Dlatego zrobiliśmy sobie krótką przerwę na kawę, zanim ruszyliśmy dalej w miasto.

Torre dos Clerigos, czyli Wieża Kleryków
Wieża Kleryków mieści się przy Rua de São Filipe de Nery i została wzniesiona w połowie XVIII wieku na tyłach Kościoła Kleryków. Ma trochę ponad 75 metrów wysokości i niegdyś była najwyższą budowlą w Portugalii. Można wejść na górę (bilety wstępu) po ponad 220 stopniach i podziwiać widok na Porto. Podobno przepiękny, jeżeli są dobre warunki pogodowe. Akurat, gdy znaleźliśmy się pod wieżą wyszło słońce, przy okazji jednak zrobiło się duszno i gorąco. Nawet Luiza, która miała ochotę wdrapać się na szczyt wieży, odpuściła.

Porto w jeden dzień – księgarnia Livraria Lello
Kilka kroków dalej przy ulicy Rua das Carmelitas 144 znajduje się Księgarnia Lello. Niezawodnie poznacie ją po charakterystycznym budynku i tłumie ludzi zgromadzonym na zewnątrz. Wnętrze jest naprawdę ładne, ale gdy byłem tu poprzednio, uznałem księgarnię Lello za najbardziej przereklamowaną atrakcję w Porto. Kłębiące się tłumy zabierają cały dostępny tlen i uniemożliwiają jakąkolwiek kontemplację wnętrza.
Odpuściliśmy sobie stanie w kolejce i poszliśmy kawałek dalej…

Kościoły Karmelitów i Karmelitanek (Igreja do Carmo/Igreja dos Carmelitas)
Są to dwa kościoły wyglądające, jak jeden. Powstały w okresie baroku. Kościół Karmelitów słynie z fasady wykładanej płytkami azulejos. Na zdjęciach w przewodnikach pięknie to wygląda, tylko w rzeczywistości tak bardzo nie zachwyca, po prostu płytki na słońcu wyblakły i nie robią już wrażenia.
Po przeciwnej stronie ulicy można zobaczyć wybudowaną w XIX w. Fontannę Lwów (Fonte dos Leões). Na zdjęciach bardzo dobrze komponuje się z kościołem karmelitów.

Inne wyjazdy zagraniczne…
|

Porto w jeden dzień – niebieskie kwiaty i drzewa oraz ciekawy mural
W Porto nie tylko zabytki historyczne zachwycają. Duże wrażenie robią sprowadzone z Brazylii kwitnące na fioletowo drzewa o ciekawej nazwie jakaranda. Czas kwitnienia przypada na maj/czerwiec oraz podobno drugi raz zakwitają jesienią. Drzewom towarzyszą lilie afrykańskie – można powiedzieć, że w czerwcu zwiedza się Porto w kolorze blue.

Jakaranda szczególnie ładnie się prezentowały przed frontem zabytkowej kawiarni Café A Brasileira (Rua de Sá da Bandeira) oraz przy muralu wykonanym z ręcznie malowanych azulejos, którego autorką jest Joana Vasconcelos (Largo do Moinho de Vento)


Aleja Aliantów (Avenida dos Aliados) i centrum Porto
Aleja Aliantów ma wielkomiejski i elegancki charakter. To reprezentacyjne centrum Porto Tutaj odbywają się wszystkie najważniejsze imprezy, łącznie z obchodami nadejścia Nowego Roku.

Na Avenida dos Aliados nie brakuje reprezentacyjnych budynków, natomiast zdecydowanie brakuje zieleni, co mocno dokucza w upalne dni. Przy Alei Aliantów ulokowany jest, wzniesiony w pierwszej połowie XX w., budynek ratusza miejskiego (Câmara Municipal do Porto). Z otoczenia wyróżnia go wysoka, 70-metrowa wieża zegarowa. Uwagę przyciąga też świeżo odnowiony monumentalny budynek Edifício da Nacional.
Szczerze mówiąc Aleja Aliantów zmęczyła mnie bardziej niż strome uliczki Ribeiry. Miałem ochotę jak najszybciej uciekać z tego nagrzanego słońcem i głośnego miejsca. Wkrótce trafiła się okazja…

Porto w jeden dzień – targ Mercado do Bolhão
Takim wybawieniem okazał się targ Mercado do Bolhão, miejsce podobno kultowe w Porto. Trafiliśmy tu przypadkowo, chociaż muszę przyznać, że na słowo targ miejski reaguję entuzjastycznie (w przeciwieństwie do słowa muzeum). Jest tu klimatycznie, niemal każdy trzyma kieliszek białego wina w ręku (ostatecznie jesteśmy w Portugalii), nie ma tylko gdzie usiąść. Luiza natychmiast pobiegła coś kupić, a ja klapnąłem bez sił na posadzce pod ścianą. Po chwili Luiza wróciła z potrawką z jeżowca, po zjedzeniu której uznała, że za chwilę umrze. Pobiegła więc znowu przed siebie, aby przed niechybnym zgonem napić się wina. Potem twierdziła, że ten kieliszek białego wina uratował jej życie, czyli jeżeli chcecie żyć wiecznie, pijcie białe wino, koniecznie na targu Bolhao…

Kaplica Capela das Almas, czyli Kaplica Dusz
Kaplica Dusz mieszcząca się przy ulicy Santa Catarina była chyba najładniejszą atrakcją w Porto, jaką zobaczyliśmy tego dnia. Ściana wyłożona płytkami azulejos wygląda naprawdę imponująco, zdecydowanie lepiej niż na kościele karmelitów.
Do ciasnego wnętrza można wejść za darmo, jest ciekawe, ale nie zobaczyłem tam nic wyjątkowego do opisania.

Porto w jeden dzień – dworzec kolejowy Sao Bento
Chyba każdy kto odwiedza Porto musi zawitać na dworzec kolejowy świętego Benedykta. Wyłożony płytkami azulejos jest odwiedzany przez liczne wycieczki, ciężko uchwycić pusty kadr. Mieliśmy wracać pociągiem z Sao Bento, ale gdy okazało się, że odjazd jest dopiero za godzinę, postanowiliśmy wracać do Vila Nova de Gaia na stację General Torres, od której zaczęliśmy naszą przygodę z Porto

Jardim do Moro
Ponieważ mieliśmy mnóstwo czasu, a pogoda była słoneczna, to po drugiej stronie Douro zatrzymaliśmy się w parku Jardim do Moro. Tam też jest ciekawy widok na Porto, trochę gorszy niż z Serra do Pilar, ale rośnie tu kilka drzew, które dają chwilę wytchnienia w cieniu.

Luiza usiadła na ławce, spojrzała na zegarek, który podpowiedział jej, że zrobiła już ponad 20 tysięcy kroków. Informacja ta pozbawiła ją resztek sił i oznajmiła, że nie rusza się z tej ławki. We mnie natomiast wstąpił nowy duch i biegałem po parku z aparatem, jak szalony, aby uchwycić najlepsze ujęcia Porto…

Plany na przyszłość – Funicular dos GuindaisKolejka linowo-terenowa Guindais w Porto łączącą nabrzeże Cais dos Guindais z położonym wyżej placem Praça da Batalha. Została zbudowana pod koniec XIX wieku, a przed kilkunastu laty zmodernizowana. Nowoczesne kabiny przewożą 20 pasażerów i zapewniają widoki na most Dom Luis I oraz rzekę Douro. Podróż trwa 2-3 minuty, ale każda minuta kosztuje ponad jedno euro. |

Jeżeli podoba ci się, to co piszę, inspiruje cię do podróży, to możesz wesprzeć Świat Hegemona na zrzutce (przycisk poniżej). Zmotywuje mnie to dalszej pracy i umożliwia wyjazdy w poszukiwaniu ciekawych tematów
Porto w jeden dzień – podsumowanie
Można zwiedzić Porto w 5-6 godzin, ale jest to wyjątkowo męczące. Mnie najbardziej przypadły do gustu Kaplica Dusz oraz kwitnące drzewa jarakanda. Co jeszcze? Zdecydowanie warto przejść się mostem Ludwika I i nie dać się rozjechać przez metro, a potem zapuścić w plątaninę uliczek niedaleko katedry. Żałuję, że nie starczyło nam czasu na spacer po nadbrzeżu Cais da Ribeira, które zdecydowanie bardziej zasługuje na uwagę, niż Aleja Aliantów.
Porto jest niejednoznaczne, różnorodne i niełatwe do opisania. Trzeb tu przyjechać, przespacerować się we własnym tempie i poczuć atmosferę miejsca…





Mój syn był na Erasmusie w Bradze ponad 15 lat wstecz,ale sentyment do Portugalii mu pozostał.Wielokrotnie zwiedzał Porto i Lizbonę.Blucyna
Sentyment do Portugalii zostaje, to prawda 🙂
Dużo zobaczyłeś dzięki Erasmusowi. Porto by mi się podobało. Nawet na te kilka godzin.
Pozdrawiam 🙂
Erasmus bardzo mi pomógł. W niektóre miejsca nigdy bym nie pojechał.
Natomiast Porto ma klimat i warto go poczuć. Nawet przez kilka godzin, ale sądzę, że lepiej jest tam pojechać na kilka dni 🙂