Wilczur Bonsai ratuje świat! Sezon 3

Wraz z końcem wakacji wraca Wilczur Bonsai. Kto nie jeszcze go nie poznał, ma szansę dowiedzieć się więcej o dzielnym psie w dwóch starszych wpisach – gdy Wilczur staje się bohaterem i gdy spotyka trzech króli

PATRONITE

Wilczur Bonsai się odgryzł. Niezwykle skutecznie. Jedno kłapnięcie kłami i drewniany słupek leżał na ziemi. Co prawda spróchniały słupek, lecz efekt odgryzienia się liczył. Smycz opadła luzem i Pimpek był wolny. Tylko nie bardzo miał pomysł, co zrobić z tą wolnością.

Wkrótce rozmyślania przerwało lądowanie latającego talerza. Bardzo ładnego talerza. Jego powierzchnię pokrywała faktura, jako żywo przypominająca zdobienia charakterystyczne dla kultury ceramiki wstęgowej rytej. Wilczur Bonsai uchodził za uznanego specjalistę od starożytnych zdobień ceramicznych. W okresie szczenięcym pogryzł dwie książki – jedną z nich były Dzieje Archeologii.

Wilczur Bonsai ratuje świat

(więcej…)

Czytaj dalejWilczur Bonsai ratuje świat! Sezon 3

Starsi Panowie dwaj…

Powiadają, że mężczyźni niezbyt często starzeją się z godnością. Ciężko im się pogodzić z faktem, że nie mają już tyle sił, co kiedyś. Bez przerwy muszą coś udowadniać, nie przyjmują do wiadomości oczywistych porażek... Na szczęście każdy stereotyp jest tylko…

Czytaj dalejStarsi Panowie dwaj…

Dar opowiadania Króla Juliana

Dym wił się wokół osmalonego kotła, drewno na ognisko nie zdążyło przeschnąć po wczorajszej ulewie. Spod pokrywy gara nieśmiało wydobywały się smużki pary, z każdą minutą coraz wyraźniejsze, coraz obfitsze. Wraz z nimi zaczął rozchodzić się zapach. Najpierw dotarł do…

Czytaj dalejDar opowiadania Króla Juliana

Łęczyca na rowerze – piach, pot i słońce

Pociąg poruszał się zrywami. Czasami udawało mu się rozwinąć odczuwalną prędkość, ale po chwili dostawał zadyszki i musiał dłużej odsapnąć na najbliższej stacji. Nic dziwnego, skład mocno już wiekowy, nie potrafił brykać, niczym młodzieniaszek. Z Łodzi do Łęczycy jest trochę ponad 40 kilometrów i trochę ponad godzina jazdy. Nie są to rekordowe osiągnięcia, nie jest to żadna konkurencja dla samochodów. Jednak taki powolny bieg pociągu ma swój sens. Przejazdu nie sposób potraktować przedmiotowo, jako nic nie znaczącego epizodu w niedzielnej wycieczce. Podróż pociągiem staje się znaczącym elementem wyprawy. Krajobrazy za oknem nie zamieniają się w rozmazaną pośpiechem plamę, można podziwiać ich dostojne przemieszczanie się, można zapoznać się z każdą stacją i dowiedzieć się, że taki niewielki Zgierz ma ich aż cztery. Pośpiech nie podróżuje koleją, pośpiech pojawia się dopiero wtedy, gdy wsiadamy na rowery.

Łęczyca
Rynek i ratusz w Łęczycy

(więcej…)

Czytaj dalejŁęczyca na rowerze – piach, pot i słońce

Na straganie, czyli egzotyczna wyprawa na rynek

Na straganie w dzień targowy
Takie słyszy się rozmowy…

Lubię stragany i dzień targowy, jest to wyprawa w kompletnie inny świat, jakże odmienny od tego codziennego – dyskontowego i supermarketowego. Na rynku kupowanie nie jest czynnością najistotniejszą, najciekawszy jest kontakt, rozmowa z drugim człowiekiem i obserwacja. Na rynku czuję się, jak na wycieczce w egzotycznym kraju…

Rynek Bałucki
Na straganie

(więcej…)

Czytaj dalejNa straganie, czyli egzotyczna wyprawa na rynek