Spis treści
Wydaje się niewyobrażalne, że jeden człowiek z pasją potrafi stworzyć aż tak wiele. A jednak, kiedy odkrywam kolejne lokalne muzea i galerie, nie mogę wyjść z podziwu, skąd ich twórcy czerpią tyle siły i energii, by tworzyć tak niepowtarzalne miejsca.
Dziś chcę zabrać cię w podróż, podczas której poznasz lokalne muzea i galerie w województwie łódzkim. Dotychczas udało mi się odkryć pięć takich miejsc…

Lokalne muzea i galerie – odkrywaj niepowtarzalne
Odkrywanie i niepowtarzalność, to najlepsze słowa opisujące lokalne galerie i muzea. Zazwyczaj wiedzą o nich tylko nieliczni – okoliczni mieszkańcy i miłośnicy regionu.
Gdy dociera do mnie informacja o lokalnym twórcy-pasjonacie, czuję się niczym odkrywca. I nieustannie dziwię się, że do tej pory o tym miejscu niesłyszałem, a przecież to tak blisko od mojego miejsca zamieszkania, wiele razy przez tę miejscowość przejeżdżałem, jak mogłem być tak ślepy, aby niczego nie zauważyć?

Lokalni pasjonaci niemal całą swoją energię poświęcają na tworzenie miejsca, nie mają już czasu, ani siły, aby się promować. Ich codzienną troską jest zdobycie wsparcia finansowego, które pomogłoby im utrzymać galerię lub muzeum.
Niestety, zazwyczaj gdy pasjonat umiera, znika związane z nim miejsce, chyba, że znajdą się następcy.

Lipce Reymontowskie – Muzeum Czynu Zbrojnego
Od Lipiec się zaczęło i na Lipcach, jak na razie, się skończyło. O tej niezwykłej miejscowości, w której funkcjonują aż trzy muzea, już pisałem na Świecie Hegemona.
Na początku lat 90. XX wieku po raz pierwszy od dalekiego zanjomego usłyszałem o niedużej wsi Lipce Reymontowskie, w której przed drewnianym budynkiem dawnego urzędu gminy stoją dwa czołgi i kilka armat. Musiałem pojechać i zobaczyć to na własne oczy. Rzeczywiście, znajomy nie zmyślał, przed drewnianą chałupą pięknie prezentowały się czołgi, a na sąsiednim podwórku parkował samolot.

Do Lipiec wracałem jeszcze kilkukrotnie. Ostatnio dużo się zmieniło. Sprzęt został przeniesiony w nowe miejsce, a całość jest zamknięta, gdyż właściciel Jerzy Murgrabia jest mocno schorowany, więc na eksponaty można popatrzeć jedynie zza płota.

Muzeum Ludowe Ziemi Przedborskiej
Nie jestem miłośnikiem muzeów i zawsze wolałem zwiedzać to, co jest na zewnątrz, od tego, co znajduje się wewnątrz. Dlatego przed laty z dużą rezerwą przyjąłem pomysł znajomych, aby wstąpić do lokalnego muzeum w Przedborzu.

Potem znajomi z tego muzeum nie byli w stanie mnie wyciągnąć, tak mnie to miejsce urzekło. Po raz pierwszy zetknąłem się z muzeum, w którym można było dotykać wszystkich eksponatów i siadać bez skrępowania na zabytkowych krzesłach i łóżkach. Zgromadzone przedmioty w ciekawy sposób opowiadały historie codziennego życia zwykłych mieszkańców Przedborza i okolic.

Muzeum Ludowe w Przedborzu mieści się w starej karczmie przy ulicy Kieleckiej 9, dokładnie naprzeciwko kościoła. Jego założycielem był Tadeusz Michalski – nauczyciel, poeta, a także bioenergoterapeuta. Człowiek wielu talentów, ale dla niektórych postać kontrowersyjna. Lubiłem z nim rozmawiać. Niestety, pan Tadeusz zmarł w 2023 r. w wieku 84 lat, ale muzeum na szczęście przetrwało i nadal aktywnie działa.

Zachęcam do pojechania do Przedborza, zwiedzenia muzeum i przy okazji zorganizowani choć krótkiej wycieczki po przepięknej ziemi przedborskiej. Więcej przeczytasz w moim artykule o Przedborzu i okolicach.

Kapliczkowo ukryte wśród lasu
Trochę jadę, trochę prowadzę rower piaszczystą drogą. Wreszcie zza zakrętu wyłaniają się kapliczki. Zatrzymuję się i patrzę z zachwytem, bo miejsce jest wyjątkowe. Cała leśna polana zastawiona kapliczkami, a na trawie między nimi leżą… dywany. Dlaczego dywany? Pytań jest znacznie więcej, ale za pierwszym razem nie uzyskałem na nie odpowiedzi, gdyż nie zastałem właściciela miejsca. Pospacerowałem tylko wśród lasu drzew i kapliczek, przyjrzałem się innym instalacjom artystycznym, zrobiłem mnóstwo zdjęć i obiecałem sobie, że muszę tu wrócić

Za drugim razem miałem więcej szczęści. Zastałem właściciela pana Bernarda Zboińskiego, emerytowanego podpułkownika WP. Nie musiałem dużo pytać, sam chętnie opowiadał. Wyjaśnił mi rolę dywanów, które miały zapobiegać plenieniu się trawy na polanie. Dywany pan Bernard dostawał dosłownie za grosze z jakiejś hurtowni, więc mógł je co roku zmieniać. Tak samo było z różnymi instalacjami, na przykład lalkami i zegarami, gdzieś likwidowała się jakaś hurtownia czy skład, to pan Bernard brał, co mógł i tworzył kompozycję.

Wszystko, co zgromadził na polanie było bardzo nietrwałe – pod wpływem warunków atmosferycznych niszczało, więc cały czas trzeba było dbać o renowację lub wymianę…
Jeżeli chcesz dotrzeć do Kapliczkowa, to musisz pojechać w okolice Szczercowa. Tam, w pobliżu Szczercowskiej Wsi odszukaj wieś Dubie.

W pobliżu, w Magdalenowie, znajdują się bunkry z 1939 roku, o które też dba pan Bernard. Warto pojechać i wszystko zobaczyć na własne oczy, póki Kapliczkowo istnieje.

Jeżeli podobają ci się moje publikacje, są dla ciebie przydatne, pomagają w podróżach, to może wesprzesz mnie na Zrzutce lub postawisz mi wirtualną kawę? Dzięki temu będą miał większe możliwości odkrywania nowych miejsc i pisania o nich na Świecie Hegemona. Za wszystkie zrzutki i kawy z góry bardzo dziękuję 🙂
Lokalne muzea i galerie – Niebowo
Nie mam pojęcia, czy kiedykolwiek dowiedziałbym się o Niebowie, gdyby nie moja wizyta w muzeum w Opocznie. Przed wyjazdem do Opoczna przejrzałem stronę muzeum, aby być lepiej przygotowanym do napisania artykułu o folklorze opoczyńskim. Wtedy zauważyłem krótką wzmiankę o Niebowie.

Sama nazwa niesłychanie mnie zaintrygowała. Stąd był już tylko krok, do przyjazdu do Wicentynowa (gmina Sławno), gdzie pod numerem 3 znajduje się miniskansen. Według mnie lepszym określeniem jest galeria sztuki. Od 2007 roku Niebowo tworzą przesympatyczni ludzie – Edyta i Krzysztof. Polecam to miejsce, szczególnie podczas organizowanych tutaj różnorakich wydarzeń. Podoba mi się też maksyma, którą kierują się właściciele „polityka zrównoważonego nierozwoju”

O Niebowie i okolicach przeczytasz w artykule o Ziemi Opoczyńskiej oraz wspominam o tym miejscu w artykule o folklorze ziemi łódzkiej.

Gałkówek
Chyba największym zaskoczeniem dla mnie było odkrycie Muzeum im. Leokadii Marciniak w Gałkówku, a właściwie w Gałkowie Dużym. Miejsce, to oddalone jest od mojego domu zaledwie o 20 kilometrów jazdy na rowerze. Przez Gałkówek wielokrotnie przejeżdżałem, lecz nigdy nie pomyślałem, że warto by było się tam zatrzymać.

Pewnego dnia przeczytałem w internecie, że w Gałkówku odbędzie się inscenizacja bitwy, która rozegrała się w pobliżu miejscowości w czasie powstania styczniowego. Nie spodziewałem się zobaczyć, jakiegoś szczególnego widowiska, ale pogoda była ładna, nie miałem innego pomysłu na spędzenie niedzieli, więc wyciągnąłem rower i pojechałem.

Samo widowisko nie trwało długo, ale było urządzone z rozmachem i co najważniejsze, zostało świetnie opowiedziane. Wiedziałem już wtedy, że muszę poznać ludzi, którzy stoją za organizacją wydarzenia i jednocześnie prowadzą lokalne muzeum.

Muzeum zostało otwarte w 2003 roku, dzięki inicjatywie trzech osób, zaangażowanych w życie społeczne Gałkowa. Na patronkę wybrano Leokadię Marciniak lokalną działaczkę. Niestety, wszyscy założyciele muzeum już nie żyją, na szczęście znaleźli następców, którzy rozwijają placówkę.

Muzeum zajmuje trzy pomieszczenia w budynku współdzielonym z biblioteką. Tylko jedna izba jest większa i tam zgromadzono większość przedmiotów podarowanych przez mieszkańców Gałkówka. Znajduje się tutaj wszystko, co było związane z historią, jak i życiem codziennym miejscowości. Jednak od wszystkich eksponatów ważniejsza jest opowieść, a ludzie związani z muzeum potrafią bardzo ciekawie opowiadać. Zachęcam do przyjazdu do Gałkowa przy okazji jednego z wydarzeń organizowanych przez muzeum – nie będziecie żałować.

W tym celu warto śledzić fanpejdż muzeum na facebooku, a także poczytać o samym muzeum i niezwykle ciekawej historii Gałkówka na stronie internetowej.

Lipce Reymontowskie – tu można „wsiąknąć” na dłużej
Zacząłem przygodę z lokalnymi muzeami i galeriami województwa łódzkiego w Lipcach Reymontowskich i tam też kończę. Miejscowość jest wyjątkowa – funkcjonują w niej aż trzy muzea, nie wspominając o innych atrakcjach, o których możesz przeczytać w moim artykule poświęconym Lipcom i „Chłopom” Reymonta.

Galeria Staroci i Pamiątek Regionalnych założona przez Zbigniewa Stanio jest moim najnowszym odkryciem. Ze stacji kolejowej trzeba iść w kierunku przeciwnym do centrum wsi. Galeria położona jest nieco na uboczu, ale dzięki tabliczkom ustawionym przy drodze całkiem łatwo tam trafić. Oczywiście jeżeli patrzy się na tabliczki, a nie aplikację w telefonie, która początkowo wyprowadziła mnie w zupełnie inne miejsce.

Galeria jest czynna od połowy kwietnia do połowy listopada. Dotarłem do niej tuż przed zimowym zamknięciem. Na zwiedzanie Galerii Staroci należy poświęcić co najmniej godzinę czasu, ale trzeba nastawić się na więcej. To aż dziesięć różnych pomieszczeń zapełnionych eksponatami! Jest tu chyba wszystko, co wiąże się z dziejami Lipiec i „Chłopami” Reymonta.

Nie będę opisywał poszczególnych eksponatów, po prostu trzeba tam pojechać i zobaczyć na własne oczy. Koniecznie też należy posłuchać opowieści pana Zbigniewa. Na mnie największe wrażenie zrobił panujący wszędzie porządek. Nie mam pojęcia, jak jeden człowiek może zadbać o taką ilość rzeczy, gdy ja mam problem z ogarnięciem dwupokojowego mieszkanie! A pan Zbigniew nie tylko dba o czystość w każdym pomieszczeniu, to jeszcze samodzielnie przeprowadza renowację wszystkich przedmiotów! Podziw i uznanie z mojej stronyKontakt i szczegółowy opis znajdziecie na stronie Lipiec Reymontowskich.

Lokalne muzea i galerie w województwie łódzkim – podsumowanie
Jestem pod wrażeniem ludzi, którzy powołali do życia wszystkie te piękne miejsca. Muzea tworzone przez pasjonatów, mają zupełnie inny klimat, niż typowe muzea instytucjonalne (chociaż i tam też spotykałem pasjonatów). Jeżeli zwiedzasz lokalne muzea i galerie, to ważne jest nie tylko oglądanie eksponatów, ale i rozmowa z twórcą, wysłuchanie jego, czy jej opowieści.

Wiem, że w samym województwie łódzkim odkryłem tylko nieliczne lokalne muzea i galerie, mam już zapisane adresy kolejnych, więc artykuł ten będzie się systematycznie rozrastał. Jeżeli znasz podobne miejsca, wiesz, jak skontaktować się z właścicielem, to koniecznie daj znać w komentarzu lub napisz bezpośrednio do mnie (mail w formularzu kontaktowym). Będę niezmiernie wdzięczny za wszelkie wskazówki.




