Wilczur Bonsai ratuje świat! Sezon 3

Wraz z końcem wakacji wraca Wilczur Bonsai. Kto nie jeszcze go nie poznał, ma szansę dowiedzieć się więcej o dzielnym psie w dwóch starszych wpisach – gdy Wilczur staje się bohaterem i gdy spotyka trzech króli

Wilczur Bonsai się odgryzł. Niezwykle skutecznie. Jedno kłapnięcie kłami i drewniany słupek leżał na ziemi. Co prawda spróchniały słupek, lecz efekt odgryzienia się liczył. Smycz opadła luzem i Pimpek był wolny. Tylko nie bardzo miał pomysł, co zrobić z tą wolnością.

Wkrótce rozmyślania przerwało lądowanie latającego talerza. Bardzo ładnego talerza. Jego powierzchnię pokrywała faktura, jako żywo przypominająca zdobienia charakterystyczne dla kultury ceramiki wstęgowej rytej. Wilczur Bonsai uchodził za uznanego specjalistę od starożytnych zdobień ceramicznych. W okresie szczenięcym pogryzł dwie książki – jedną z nich były Dzieje Archeologii.

Wilczur Bonsai ratuje świat

(więcej…)

Czytaj dalejWilczur Bonsai ratuje świat! Sezon 3

Starsi Panowie dwaj…

Powiadają, że mężczyźni niezbyt często starzeją się z godnością. Ciężko im się pogodzić z faktem, że nie mają już tyle sił, co kiedyś. Bez przerwy muszą coś udowadniać, nie przyjmują do wiadomości oczywistych porażek... Na szczęście każdy stereotyp jest tylko…

Czytaj dalejStarsi Panowie dwaj…

Skandynawska sensacja…

Marzyłem, że któraś wreszcie zatrzyma mnie na dłużej. Wciągnie i nie pozwoli zasnąć w nocy. Nie będę się mógł oderwać przez dwa, trzy kolejne dni, aż nie dojdę do końca. Marzyłem o takiej książce… Czasami nie tylko miłość jest trudno znaleźć, z lekturami bywa podobnie. Zazwyczaj trafiałem na czytadła, sprawnie napisane, ale po przeczytaniu wiedziałem, że więcej do nich nie wrócę. Moim wyznacznikiem jakości jest powieść, która uwiedzie mnie nie jednokrotnie, ale po wielokroć. Taka, dla której zrobię miejsce w swojej domowej bibliotece.

Skandynawska sensacja
Skandynawskie ksiazki

(więcej…)

Czytaj dalejSkandynawska sensacja…

Dar opowiadania Króla Juliana

Dym wił się wokół osmalonego kotła, drewno na ognisko nie zdążyło przeschnąć po wczorajszej ulewie. Spod pokrywy gara nieśmiało wydobywały się smużki pary, z każdą minutą coraz wyraźniejsze, coraz obfitsze. Wraz z nimi zaczął rozchodzić się zapach. Najpierw dotarł do najbliższych namiotów, wkrótce cała polana była w jego władaniu. Zapach ściągał do ogniska każdego bez wyjątku, nie trzeba było wołać, zapraszać. Nie na darmo tego, który potrafił wyczarować tak aromatyczny posiłek, nazwano Królem Julianem. Drugim niewątpliwym talentem, jak posiadł, był dar opowiadania. Gotował raz dziennie, opowiadał bez przerwy.

dar opowiadania
Na biwaku

(więcej…)

Czytaj dalejDar opowiadania Króla Juliana

Arcybiskup i Sprzedawca Garnków

Nowa drabina, stara, ale jeszcze działająca drukarka laserowa oraz dwie reklamówki z dokumentami. Niewiele, jak na 25 lat. Gdy odchodziłem z firmy, a pracowałem tam znacznie krócej, dużo więcej zabierałem ze sobą. A tutaj tylko niepozorna sterta rzeczy równo ułożona przy drzwiach wejściowych… Tak kończy działalność Łódzki Klub Inteligencji Katolickiej

Łódzki Klub Inteligencji Katolickiej

(więcej…)

Czytaj dalejArcybiskup i Sprzedawca Garnków

Wyjechać na wieś, zostawić miasto, zaszyć się…

Gdy zaczyna mi brakować sił, ogarnia zniechęcenie, to znak, że muszę podładować akumulatory. Czyli wyjechać, zostawić miasto, zaszyć się. Najlepiej z dala od ludzi, za to blisko przyrody. Mogę być zupełnie sam, a pogoda nie ma znaczenia.

(Dla osób, które nie czytały Domu na Wsi, niektóre fragmenty mogą być niejasne)

wyjechać na wieś
Wyjechać na wieś, ech…

(więcej…)

Czytaj dalejWyjechać na wieś, zostawić miasto, zaszyć się…

Na straganie, czyli egzotyczna wyprawa na rynek

Na straganie w dzień targowy
Takie słyszy się rozmowy…

Lubię stragany i dzień targowy, jest to wyprawa w kompletnie inny świat, jakże odmienny od tego codziennego – dyskontowego i supermarketowego. Na rynku kupowanie nie jest czynnością najistotniejszą, najciekawszy jest kontakt, rozmowa z drugim człowiekiem i obserwacja. Na rynku czuję się, jak na wycieczce w egzotycznym kraju…

Rynek Bałucki
Na straganie

(więcej…)

Czytaj dalejNa straganie, czyli egzotyczna wyprawa na rynek

Pasja czytania, pasja pisania

Czasy mojej młodości skrywają głębokie mroki średniowiecza. Nikt wtedy nie posiadał komórek, komputerów, ani, o zgrozo, internetu. Dzieci całymi dniami bawiły się na podwórkach, a gdy wreszcie po zachodzie słońca wracały do domu, to miały do wyboru gapienie się w telewizor lub czytanie. Wolałem to drugie. Książki pochłaniałem w ilościach hurtowych. Nierzadko czytałem nocami pod kołdrą, przyświecając sobie latarką. Światła nie mogłem zapalić, ponieważ według rodziców, noc służyła do spania.

Z czytania zrodziła się jedna z największych pasji – pasja pisania. Książki cały czas są dla mnie inspiracją, więc pokusiłem się o wybranie pierwszej piątki lektur, do których systematycznie wracam. Kolejność w zestawie jest absolutnie przypadkowa.

Pasja pisania, pasja czytania
Pasja pisania, pasja czytania

(więcej…)

Czytaj dalejPasja czytania, pasja pisania