Spis treści
Jest takie miejsce niedaleko Łodzi, gdzie można zobaczyć palmy. Nie rosną one w szklarni, czy w jakiejś innej oranżerii, tylko po prostu, tak zwyczajnie nad wodą, jak wierzby, lipy, czy też dęby. Skąd palmy w polskim sielskim krajobrazie? I jak im udaje się przetrwać zimy? O tym wszystkim dowiesz się z artykułu, w którym znajdziesz jeszcze wiele innych zaskakujących informacji. Przekonasz się, że warto poznać nieoczywiste atrakcje okolic Tuszyna.

Jeden człowiek zmienia okolicę
Już kilka razy przekonałem się o tym, że jeden człowiek jest w stanie wprowadzić naprawdę duże zmiany. Szczególnie, gdy jest człowiekiem z pasją. Do takich osób niewątpliwie można zaliczyć nieżyjącego już Pawła Święcickiego, przedsiębiorcę z Żeromina zajmującego się hodowlą tuczników, prawdziwego potentata i człowieka niewątpliwie majętnego. Na pewno też człowieka twórczego z dużą wyobraźnią. Bo kto sadzi palmy na wsi? Jego dziełem jest zarówno ośrodek Rybakówka, jak i Źródła Królewskie.
Widać podobieństwo w działaniach, jakie podejmował Paweł Święcicki, do inicjatyw realizowanych przez Daniela Czapiewskiego na Kaszubach, który zbudował w Szymbarku pierwszy w Polsce „dom do góry nogami”.

Nieoczywiste atrakcje okolic Tuszyna – jak dojechać samochodem?
Ośrodek „Święty spokój” znajduje się w połowie drogi, między Łodzią, a Piotrkowem Trybunalskim. Mieści się w Żerominie, koło Tuszyna. Samochodem z Łodzi, to około 30 kilometrów. Najlepiej dostać się do Tuszyna, a potem kierować na Żeromin i Czarnocin, przed Rzepkami, należy skręcić w lewo (są oznaczenia). Przy ośrodku jest duży, bezpłatny parking.
Aby zobaczyć palmy, trzeba dojechać do miejscowości Rzepki i z trasy skręcić w lewo, a jeżeli do Źródeł Królewskich, to w prawo (jest drogowskaz). Skrzyżowanie w Rzepkach jest charakterystyczne z powodu stojących tam dwóch dużych, dobrze widocznych krzyży dwuramiennych. Dojazd do samych Źródeł Królewskich może być dla aut z niskim zawieszeniem pewnym wyzwaniem, ponieważ w pewnym momencie asfalt przechodzi w wyboistą polną drogę.

A może wycieczka rowerowa?
Aby zobaczyć nieoczywiste atrakcje okolic Tuszyna, nie trzeba koniecznie wybierać się tam samochodem, zachęcam do zorganizowania wycieczki rowerowej.
My dowieźliśmy rowery pociągiem ŁKA do stacji Wolbórka (dawniej Czarnocin). Zanim ruszyliśmy w kierunku Żeromina, odbiliśmy trochę z trasy w kierunku położonego w pobliżu Będkowa. W tej miejscowość znajduje się ciekawy gotycki kościół oraz otworzona nie tak dawno niewielka tężnia solankowa – bardzo przyjemne miejsce na odpoczynek dla strudzonych wędrowców.

Z Będkowa można jechać różnymi trasami, w okolicy nie brakuje przyjemnych dla rowerzystów lokalnych dróg asfaltowych. My wybraliśmy trasę prowadzącą przez Zamość, wieś którą zapamiętałem sprzed lat. A właściwie nie samą wieś, tylko remizę strażacką, w której odbywała się wiejska zabawa. Wśród uczestników zabawy potężną posturą wyróżniał się kompletnie pijany marynarz, który w pewnym momencie podszedł do mnie i oznajmił, że:
- – Jak się nie znajdzie moja czapka, to tak ci przyp…dolę! – tu przed oczyma pomachał mi pięścią niewiele mniejszą od mojej głowy
Pamiętam swój lęk, którego nie uspokajała świadomość, że marynarz podobną obietnicę złożył każdemu z uczestników zabawy. Na szczęście czapka się znalazła.

Z Zamościa jest blisko nad zalew w Czarnocinie utworzony na rzece Wolbórce. Kiedyś było to popularne kąpielisko, teraz zostało mocno zaniedbane. Stąd prowadzi już prosta droga do wsi Rzepki.

Co jeszcze ciekawego w okolicach Łodzi?
|

Krzyże w Rzepkach
Przy szosie z Czarnocina do Tuszyna po lewej stronie stoją dwa duże dwuramienne krzyże pokutne. Zostały postawione w XIX w. w czasie epidemii cholery. Tego typu krzyże miały chronić przed wszelkimi epidemiami i zwano je niekiedy karawakami lub krzyżami świętego Zachariasza. Jeżeli się nie mylę, to są to jedyne karawaki w województwie łódzkim. Na skrzyżowaniu można skręcić w prawo, by dojechać do palm, lub w lewo, aby zobaczyć Źródła Królewskie. Na początek wybraliśmy tę drugą opcję, palmy zostawiając sobie na koniec wycieczki.

Tuż obok krzyży mieści się niewielki wiejski sklepik taki, jaki można było przed laty zobaczyć niemal w każdej miejscowości, a w obecnych czasach jest rzadkością. Za sklepikiem, znajduje się też tradycyjna „oaza, gdzie wypoczywają męże”, czyli rozchwiany stolik z czterema siedziskami, zapraszający wędrowców, którzy chcą się czegoś napić (bezalkoholowego oczywiście!)

Nieoczywiste atrakcje okolic Tuszyna – Źródła Królewskie
Asfaltowa szosa tuż za zabudowaniami, zmienia się w polną drogę. Samochodem należy jechać bardzo ostrożnie. Wkrótce po lewej stronie w polu kukurydzy widać kapliczkę, do której nie ma żadnego dojścia, trochę dalej znajduje się ambona myśliwska, spod której można dostrzec już Źródła Królewskie.

Źródeł jest dwanaście. Wybijają spod ziemi bezustannie, nie zamarzają nawet zimą. Dlaczego Królewskie? Wedle legendy, przed wiekami, w trakcie polowania w porastającej okoliczne tereny puszczy, król Władysław Jagiełło miał tutaj poić swojego konia. Dzisiaj po puszczy nie ma już śladu, wokół ciągną się tylko pola uprawne, jedynie źródła zostały na swoim miejscu. Wedle tradycji uzdrawiające właściwości źródlanej wody zostały odnotowane już w średniowieczu, a lokalną popularność zdobyły w wieku XIX. Paweł Święcicki na bazie wody ze źródeł utworzył rozlewnię wody „Święcicki Zdrój”.

Centralnym punktem Źródeł Królewskich jest sztuczna grota poświęcona Matce Boskiej. Wewnątrz groty wybija źródełko, a na górze znajduje się punkt widokowy, z którego doskonale widać całe założenie. Podobno rozmieszczenie źródeł przypomina różaniec, a każde źródełko nosi nazwę religijną lub patriotyczną. Trochę brakuje tutaj drzew, o czym przekonałem się przyjeżdżając w upalny dzień.

Ze Źródeł można wracać tą samą drogą lub pojechać dalej polnym traktem, który doprowadza do szosy asfaltowej Żeromin-Czarnocin. Po drodze wśród pól mija się ziemne lotnisko, a właściwie lądowisko dla małych samolotów.

Rybakówka, to nie tylko palmy
Ze wspomnianej szosy Żeromin-Czarnocin należy skręcić w lewo, aby dotrzeć do ośrodka „Święty Spokój”, którego centralnym punktem jest restauracja „Rybakówka”. Przyjezdni całość założenia nazywają Rybakówką, nazwa Święty Spokój raczej nie przebiła się do powszechnej świadomości.
Sama restauracja jest dużym obiektem, który oferuje typowo restauracyjną ofertę dań, ale często można się rozczarować brakiem dostępu do wnętrza, ponieważ są tam urządzane różnego typu przyjęcia zorganizowane (wesela, komunie i inne).

Oprócz budynku restauracji, drugim dużym i znaczącym obiektem jest sztucznie utworzony skalny brzeg, a może skalne groty, przez który przelewa się wodospad. Ta skalna kompozycja została wzniesiona z tego samego kamienia, co grota w Źródłach Królewskich. W „strefie wodospadów” znajduje się bar z przekąskami i napojami.
Tuż obok rozciąga się piaszczysta plaża, na której można się opalać, ale w stawach nie wolno się kąpać. W stawach żyją karpie – można je karmić specjalną karmą. Warto spróbować i zobaczyć, jak ryby kłębią się w ogromnych ilościach, próbując sięgnąć pożywienia. Po stawach można też pływać rowerami wodnymi.

Jeżeli ktoś chce przyjechać na dłużej, to może wynająć domek (jest ich pięć, albo sześć). Warto też wejść na pomost w kształcie gitary.
Nie brakuje miejsca dla tych, co nie przepadają za tłumami ludzi. Teren jest ogromny (140 hektarów), więc każdy, kto chce cieszyć się samotnością, może przespacerować się kawałek dalej wzdłuż stawów i gdzieś rozłożyć koc na trawie – będzie wtedy miał prawdziwy „święty spokój”

Palmy w Rzepkach
Jeżeli chcesz napawać się widokiem palm, to musisz wrócić na wspomniane już wielokrotnie skrzyżowanie w Rzepkach, by skręcić w kierunku przeciwnym do krzyży dwuramiennych. Rowerem z Rybakówki najlepiej pojechać wzdłuż stawów. Przy lokalnej szosie znajduje się kapliczka (zaznaczona na mapach google), pomnik Jana Pawła II i ziemny parking.
Po drugiej stronie szosy, nad stawem, rosną wspomniane przeze mnie palmy i zaczyna się drewniany pomost prowadzący do jednej z wysp. Palmy w sielsko-wiejskim polskim krajobrazie wyglądają trochę, jak fatamorgana, ale są realne. Jak im się udaje przetrwać zimę? Nakłada się na nie specjalne szklane klosze i włącza ogrzewanie. Pewnie koszty są niemałe, ale kto bogatemu zabroni?

Nieoczywiste atrakcje okolic Tuszyna – podsumowanie
Szczerze polecam wycieczkę do Rybakówki i zwiedzanie okolic. Najlepiej na rowerze, ale samochodem też można, szczególnie, że wszędzie jest możliwość zaparkowania.
Oprócz samego ośrodka „Święty spokój”, trzeba koniecznie zobaczyć palmy, krzyże dwuramienne oraz, zdecydowanie wybrać się do Źródeł Królewskich. Jeżeli masz więcej czasu to podjedź też nad stawy w Czarnocinie oraz do kościoła w Będkowie, a na koniec usiądź i odpocznij przy tamtejszej tężni.
Za co cenię Rybakówkę i wszystkie nieoczywiste atrakcje okolic Tuszyna? Przede wszystkim za nieszablonowy pomysł i kreatywność.




