Zamek Dybowski – zaproszenie na wycieczkę (wpis gościnny)

Po raz pierwszy na blogu zamieszczam wpis gościnny. Nie, nie dlatego, że się wypaliłem i sam nie mam już nic ciekawego do powiedzenia, ale chciałem się pochwalić zaproszeniem, które dwa dni temu do mnie dotarło. Autorką jest Zosia, moja siostrzenica, która już dwa lata temu była bohaterką artykułu opisującego perypetie związane z poszukiwaniem sukienki na studniówkę. Teraz studiuje w Toruniu i postanowiła zorganizować wycieczkę…

Zamek Dybowski
Zamek Dybowski (fot.: Hegemon)

*…………*…………*

Zaproszenie

dla Hegemona

na zamek Dybowski

trasa: schodkowa

rodzaj pojazdu: z buta

czas: 2h

koszt: przyjazd do Torunia

start: plac Rapackiego przy pomniku Józefa Piłsudzkiego

meta: stary rynek przy pomniku M. Kopernika

Ekwipunek: paczka herbatników, termos z herbatą, aparaty z naładowaną baterią, lub kliszą, plecak

Cechy turysty niepożądane: lęk wysokości, marudność, bardzo zła kondycja, niezdolność do kontemplacji nad pięknem

Relacja z wycieczki

Dzisiaj rano postanowiłam zwiedzić zamek Dybowski. Pogoda była ładna, ale trzeba było się śpieszyć, bo szybko robi się ciemno. Koleżanka powiedziała, że zamek widać już z mostu, ponadto jest ładnie oświetlony nocą. Zerknęłam na goolge map, faktycznie niedaleko.

Dopiero przed wyjściem skapnęłam się, że aparat ma tylko jedną kreskę. Chwila podładowania i …niestety, nie na wiele się to zdało. Mimo to i tak więziłam aparat. Po drodze kupiłam jeszcze herbatniki w kiosku.

Słońce ładnie świeciło, ale dwie pary rajstop i tak nie chroniły przed zimnem. Gdzieś w połowie mostu było już widać zamek. Nie wygląda imponująco, niejedną osobę może wręcz rozczarować. Ceglany prostokątny budynek, bez dachu, za to z licznymi dziurami. Nic szczególnego. Zwykła ruina. Jednak szybko miałam zmienić zdanie.

Zamek Dybowski
Zamek Dybowski (fot.: Zosia)

Kiedy most już się skończył skręciłam od razu w prawo. Mogłam iść albo groblą, albo kamienistą drogą. Wybrałam to drugie rozwiązanie, wydawało się pewniejsze. Po 5 minutach byłam na miejscu. Wyjęłam aparat. Czerwona lampka ciągle migała, jednak dawał jakoś radę, jeżeli często się go wyłączało. Weszłam na podjazd (część mieszkalna), potem przez furtę na dziedziniec. W sumie zamek składał się tyko z dziedzińca, okalających go murów i budynku bramy. Widać dużo dowodów obecności człowieka – liczne papierki, puszki i ślady po ogniskach. Przeszłam przez bramę i już miałam sobie iść, lecz…

Fot.: Zosia
Fot.: Zosia

 

„A, jeszcze zrobię zdjęcia tym wnękom.”- pomyślałam i zawróciłam.

Cykam szybko zdjęcia, bo słaba bateria, gdy nagle w jednej z wnęk widzę schody…

„Co to? Wieża w środku bramy?”

Dwie machające postaci... (fot.Zosia)
Dwie machające postaci… (fot.Zosia)

Boję się zajrzeć, bo to w końcu ruina, może się zawalić. Weszłam na dwa stopnie, lecz pchana ciekawością ruszyłam dalej. Liczne chusteczki i papierki utwierdzają mnie, że droga wolna, inni tu byli i przeżyli. Z okien widać dziedziniec. Na przeciwległej ścianie placyku ktoś namalował dwie machające postaci, jakby chciał dodać otuchy zwiedzającym.

Wspinaczka nie jest łatwa schody są strome i kręte, światła tyle o ile by się nie zabić. Droga prowadzi mnie do komnaty kominkowej, pozbawionej dachu. Ostrożnie obchodzę pomieszczenie cykając zdjęcia z każdego okna. Trzymam się ściany, mniejsze prawdopodobieństwo zawalenia. Jednak schody prowadzą wyżej na mur. Zaglądam tam. Szczyt muru jest porośnięty trawą, na środku której została wydeptana ścieżka. Nadal się bojąc obchodzę komnatę górą. Z drugiej strony pomieszczenia też są schody. Decyduję się obejść cały dziedziniec dookoła. Z trasy widokowej ładnie widać drugi brzeg Wisły, most i starówkę. Tu też można znaleźć puszki po Red Bullu i inne śmieci. Cała przejęta i uradowana schodzę drugimi schodami i opuszczam zamek przez bramę.

Toruń
fot.: Zosia

Docieram do grobli i wracam nasypem do mostu. Żeby nie było nudno przechodzę pod szumiącą, betonową konstrukcją na drugą stronę mostu. Zauważam drogowskaz do punktu widokowego, a obok metalowe rusztowanie ze schodami. Chwilę się waham, ale w końcu schodzę. Nowoczesne schody bardziej mnie przerażają niż te z zamku. Cała konstrukcja się chwieje. Do punktu widokowego jest bardzo blisko. W dodatku zrobili nowy taras. Parę fotek i wracam na most. Dalej idę bulwarem, aż do mety.

Wspaniała wycieczka, warto zwiedzić ruiny zamku. To też dobre miejsce na ognisko i śpiewanie przy gitarze. Nie wiem jakie mandaty za to grożą, warto jednak spróbować.

Toruń
Punkt widokowy (fot.: Zosia)

*…………*…………*

Ja też nie wiem, jakie grożą za to mandaty, lecz być może jest ktoś, kto nie boi się zaryzykować?

20
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
13 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
~alicja~Dziewczyna z Tatuażem~Mona Lisanemezis~ikroopka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
~frytka
Gość

jak widać, geny podróżnika i przewodnika, u Was rodzinne… 🙂
bardzo miła wycieczka… gratulacje 🙂

hegemon
Gość

Z tymi genami, to coś musi być, chyba mamy bliskie związki z koczownikami 🙂

~frytka
Gość

no i odpowiedni wujek, który potrafił zainspirować do twórczego zwiedzania … 🙂

hegemon
Gość

Ja sądzę, że te geny są dominujące, zachęta to zbyt mało 🙂

magdalena.w
Gość

Grunt to cieszyć sie wszystkim co nas otacza, umieć znależć piękno we wszystkim dookoła. Plecak na plecy, wygodne buty na nogi i można zwiedzać – wcale nie trzeba wybierać się daleko 😉 Czasem wystarczy zwykły spacer w pobliskim parku 🙂

hegemon
Gość

Właśnie, czasami zwykły spacer w pobliskim parku wystarcza, aby poprawić sobie jakość życia 🙂 Tylko trzeba umieć dostrzegać te małe radości…

~ikroopka
Gość
~ikroopka

Pal licho mandat, dobrze, że nie było tych, co tam smieca, to nie musiałoby byc zbyt sympatyczne towarzystwo…
Zuch dziewczyna;)
Byłam tuż, tuż, czyli na moscie, tego lata i nic nie wiedziałam, że w zasiegu wzroku, niemal, taka gratka.
A nawiasem mowiąc, czaiłam sie na nocny widok z drugiej strony Wisły, niestety, nie doszłam, i mam tylko z mostu.Nie jest zły, ale został niedosyt.

hegemon
Gość

Mało kto wie o zamku Dybowskim, nie ma drogowskazów, a i leży po prostu w krzaczorach… Na moście trochę trzęsie, więc lepszy jest widok z punktu widokowego. Odnowili go pięknie 🙂

nemezis
Gość
nemezis

Faktycznie.
U Was najwidoczniej ta chęć do zwiedzania jest rodzinna 😉 🙂

hegemon
Gość

Cóż, musimy pochodzić od koczowników, którzy dopiero od niedawna zaczęli prowadzić osiadły żywot 🙂

~Mona Lisa
Gość
~Mona Lisa

Lubię Toruń, chociaż dawno tam nie byłam – chyba się starzeję i mniej mi się chce ruszać z domu, niż kiedyś. Albo to też wpływ genów, bo jednak moi najbliżsi to raczej domatorzy z kolei? Występ gościnny na Twoim blogu całkiem udany 🙂 .

hegemon
Gość

Do Torunia z Warszawy teraz samochodem zdecydowanie bliżej, jest autostrada, przyjemnie się jedzie 🙂 Nie namawiam do zwiedzania zimą, ale może czasami warto przekonać geny do podróży? 🙂

~Mona Lisa
Gość
~Mona Lisa

Prawa jazdy nie posiadam a Mąż jest jeszcze większym domatorem, niż ja, ale masz rację, warto czasem ruszyć cztery litery 🙂 .

hegemon
Gość

Czasami warto, a szczególnie do Torunia warto, przecież lubisz miasta i zapewne dobrą kawę też tam dostaniesz 🙂

~Dziewczyna z Tatuażem
Gość
~Dziewczyna z Tatuażem

I tak Zosia mnie nie przebije-sztuką jest zabrać aparat … bez karty pamięci 😀

a co do mandatów.. czasami warto 🙂

hegemon
Gość

Można też zabrać aparat bez… baterii, która spokojnie leży sobie w ładowarce w domu 🙂
Masz rację, czasami warto zaryzykować mandat… 🙂

~Dziewczyna z Tatuażem
Gość
~Dziewczyna z Tatuażem

AJJ MOŻNA-FAKTYCZNIE 😉
Też coś o tym wiem ;P

Talenty u Was rodzinne-i do zdjęć i do pisania… nic tylko pozazdrościć 🙂

hegemon
Gość

Zdolną mam rodzinę, wiem 🙂

~alicja
Gość
~alicja

Brawo dla Zosi 🙂 Jednak co rodzina to rodzina, bo i po wujku pióro ma lekkie i wędrownicze aspiracje, a i pasja fotograficzna też widoczna, że o umiejętności obserwacji to wspominać już nie muszę… 🙂
Muszę przyznać, że fajną jesteście rodziną 🙂

hegemon
Gość

Mój szwagier twierdzi, że jesteśmy podobni do rodziny Poszepszyńskich, jeżeli rodzinę Poszepszyńskich, kiedyś słyszałaś…

Close Menu