Wszędzie można dostrzec kolory – wywiad z Olą Kaliszan z bloga Chasing Colors

Blogowanie wciąga. Nie tylko dlatego, że twoje teksty czytają setki, a niekiedy i tysiące ludzi, także ze względu na relacje, jakie nawiązuje się dzięki blogowaniu. Pisałem o tym nie tak dawno w artykule „Co sprawia, że czytam blogi?”. Poznawanie wartościowych ludzi jest dla mnie ważniejsze od budowania zasięgów, grzebania się w SEO czy biegunki promocyjnej na wszystkich możliwych portalach społecznościowych. Stąd pomysł abyście i wy poznali ludzi, których cenię, którzy mnie inspirują i których po prostu lubię. A najlepszą metodą na poznanie jest wywiad.

Na początek rozmowa z Olą Kaliszan, która twierdzi, „że wszędzie można dostrzec kolory”. Odkrywa je w dalekich podróżach, polskich miastach, a także w potrawach.

Ola Kaliszan
W Rio de Janeiro (fot. Aleksandra Kaliszan)
Ola, pierwsze pytanie będzie typowo blogerskie – jakie znaczenie ma dla ciebie twój blog? Dlaczego w ogóle piszesz?

 Blog, który do niedawna był jedynie odskocznią od codziennej rutyny stał się moim dzieckiem, o które z przyjemnością dbam i obserwuję, jak rośnie z dnia na dzień. Jest miejscem, gdzie mogę realizować się twórczo m.in. poprzez tworzenie tekstów oraz fotografowanie miejsc i potraw. Gdybym nie miała swojego miejsca w sieci, nie chciałoby mi się pewnie przykładać do tego, jak wygląda to, co kładę na talerz. Wszelkie działania okołoblogowe niezwykle pobudzają kreatywność. 🙂

Jak byś formalnie nazwała swój blog, do jakiej kategorii byś go zaliczyła?

 Pierwotnie zakładałam, że będzie to blog podróżniczy, ale po jakimś czasie poczułam, że opisywanie miejsc i utrwalanie wspomnień, to nie wszystko – że mnie to męczy i wypala. Miałam ochotę podzielić się z Czytelnikami również bardziej twórczą częścią siebie, więc postawiłam na dzielenie się kolorowymi przepisami i innymi formami postów takimi, jak zbiór zabawnych dialogów pasażerów linii lotniczych i luźnymi przemyśleniami. Znajduję się więc gdzieś po środku kilku różnych kategorii. 😉

wszędzie można dostrzec kolory
Tęczowa owsianka (fot. Aleksandra Kaliszan)
Czytelnik pierwszy raz odwiedzający twojego bloga, od jakiego artykułu powinien zacząć lekturę?

To zależy jaka kategoria postu zainteresowała mojego Gościa – jeśli komuś spodobał się przepis kulinarny, może zainteresować go zakładka Tęczowe przepisy, by znaleźć ich więcej. Jeżeli ktoś trafia na bloga, bo ciekaw jest kolorowych miejsc, zachęcam do zajrzenia w zakładkę Tęczowe miasta. Sama zwykle zaczynam od zakładki O Mnie, by dowiedzieć się czegoś o autorze i zamyśle bloga.

Twój blog to jedno z najbardziej kolorowych miejsc w sieci, skąd to umiłowanie do kolorów?

Zawsze lubiłam kolory i dostrzegałam je w otoczeniu. Często wybieram tkaniny w kolorowe paski i groszki oraz barwne dodatki do wnętrz. Na początku prowadzenia strony nie był to jej motyw przewodni – blog nazwany był po prostu moim imieniem i nazwiskiem. Przemiana na Chasing Colors (ang. W pogoni za kolorami) nastąpiła naturalnie zeszłej jesieni: bardzo doskwierał mi brak słońca psychicznie i fizycznie; ciągłe opady deszczu i wszechobecna szarość. Zaczęłam więc eksperymentować w kuchni, by pokolorować sobie dzień tworząc tęczowe przepisy i publikując je na blogu. Potem, udając się do Londynu pomyślałam, że fajnie byłoby poszukać w tym mieście barwnych zakątków. Zajrzałam też w archiwum fotografii z podróży i okazało się, że tak naprawdę zawsze szukałam kolorów gdziekolwiek wyjeżdżałam, więc seria tego typu postów na blogu zaczęła się poszerzać, nie tylko o miejsca, ale i idee, np. Kolory w kinematografii.

Sporo podróżowałaś po świecie, powiedz, które z odwiedzonych przez ciebie miejsc, było najbardziej kolorowe?

Najbardziej kolorowym z miejsc, jakie odwiedziłam było chilijskie Valparaiso obfitujące w piękne, gigantyczne murale i kolorowe elewacje budynków, które osadzone są tam na imponujących wzgórzach, co dodaje miastu jeszcze większego uroku.

Valparaiso
Valparaiso (fot. Aleksandra Kaliszan)
Polska, w porównaniu z państwami południa, wydaje się być szara, ale gdybyś miała wybrać trzy kolorowe miejsca w Polsce, to jakie by to były miejsca?

Jestem zdania, że wszędzie można dostrzec kolory – wystarczy tylko otworzyć na nie oczy. Najpiękniej Polskę koloruje jesień. W mojej osobistej trójce znajdują się: Wrocław, o którego barwnych zakątkach pisałam niedawno na blogu, wioska Zalipie leżąca w Małopolsce, gdzie drewniane domy i obejścia malowane są w kolorowe kwiaty oraz Kraina Otwartych Okiennic na Podlasiu.

Bardzo podoba mi się podejście, że wszędzie można dostrzec kolory 🙂 Powiedz, jak najbardziej lubisz podróżować – sama czy w towarzystwie?

Najlepiej podróżuje mi się w pojedynkę – wtedy naprawdę odpoczywam i ładuję swoje introwertyczne baterie. Kilka razy odwiedzałam różne miejsca w towarzystwie przyjaciół i nie mówię temu nie, ale jednak wolę raz na jakiś czas pobyć przez chwilę sama i dogłębnie przeżywać swą obecność w danym miejscu.

Jakie są zalety takiego sposobu podróżowania?

O zaletach samotnego podróżowania powstało już w sieci setki postów, więc nie chcę się powtarzać, ale jeśli chodzi o moje odczucia, największą zaletą jest to, że nic i nikt mnie wtedy nie ogranicza: czuję się wolna, chodzę swoimi drogami, trochę, jak kot. Jestem też wtedy bardziej otwarta na ludzi – zauważyłam, że poznaję ich więcej niż podczas wyjazdów w towarzystwie, gdzie skupiam dużą część uwagi na współtowarzyszach i ich potrzebach, zawierając kompromisy. To samo tyczy się kwestii poznawania i przeżywania: jestem tylko ja i miejsce, które przez moment jest tylko moje. Wydaje mi się, że każdy choć raz w życiu powinien tego spróbować – można sprawdzić, czy się do tego nadajemy, czy nie i potwierdzić jaki sposób podróżowania nam odpowiada. Osoby z mojego otoczenia mówiły mi nie raz, że nie są w stanie gdzieś ruszyć samemu ze względu na to, że przerasta ich kwestia organizacji i stawienia czoła wszystkiemu, co obce. Ja uwielbiam takie wyzwania – czuję, że żyję.

Też zauważyłem, że gdy podróżuję sam, poznaję więcej ludzi, chociaż nieczęsto się na takie eskapady decyduję. Ale zmieńmy trochę temat. Na blogach ludzie nieczęsto odkrywają swoją twarz – ty bardzo szczerze napisałaś o sobie. Co skłoniło cię, aby aż tak się odsłonić?

Pewnego razu spotkałam się z pierwszym na swej blogowej ścieżce hejtem. Ujmując to delikatnie, byłam postrzegana jako ktoś, kto tylko odhacza kropki na mapie i stara się być lepszy od innych przechwalając się, gdzie to już nie był. Prawda jest taka, że trafiając na bloga, na przypadkowy tekst o podróży do jakiegoś odległego miejsca, nie jest oczywiste, z czym się to wiązało, skąd się właściwie wzięło i jaka była do osiągnięcia celu droga. W pewnym sensie chciałam to wytłumaczyć.

Mój osobisty tekst dotyczący wniosków przed trzydziestką, który pewnie masz na myśli, opublikowałam pod wpływem impulsu. Zamierzenie było takie, by z anonimowego autora wpisów, stać się autentyczną osobą z konkretną historią. Chciałam, by Czytelnicy poznali mnie bliżej. Na szczęście post spotkał się z niezwykle pozytywnym odbiorem, co dodało mi skrzydeł.

Mnie ten artykuł bardzo się podobał, nie dziwię się, że inni też go tak pozytywnie odebrali. Napisałaś tam, że jesteś introwertykim, z drugiej strony historia twojego życia niejednego ekstrawertyka mogłaby przyprawić o kompleksy. Mieszkałaś i pracowałaś za granicą, wiele podróżowałaś całkiem sama, zatrzymywałaś się u zupełnie obcych ci ludzi – co ułatwia ci podejmowanie tak nie-introwertycznych decyzji?

Bycie introwertykiem wcale nie równa się w moim przypadku z byciem osobą nieśmiałą i aspołeczną (trafiłam ostatnio na określenie: społeczny introwertyk – to pewnie ja 😉 ). Introwertyzm u mnie przejawia się przeżywaniem wszystkiego nad wyraz głęboko (co pewnie widać w emocjonalnych wspomnieniach z podróży) oraz potrzebą spędzania czasu sam na sam ze sobą, by dać głowie odpocząć i nabrać sił: po pracy, po towarzyskim spotkaniu, po długich rozmowach, czy po prostu po intensywnym dniu pośród innych ludzi. To forma regeneracji umysłu – stąd uwielbienie do podróży solo, w trakcie których mam taką możliwość.

Co byś poradziła innym introwertykom, którzy są głodni zwiedzania świata, ale mają mniej odwagi? Od czego powinni zacząć, aby oswoić swoje lęki, zrobić pierwszy krok?

Działać! Próbować! Zrobić właśnie ten pierwszy krok. Jeśli kogoś przeraża wizja planowania i organizacji wyjazdu – można zgłaszać się do mnie, chętnie pomogę, bo uwielbiam organizować podróże!

Oczywiście zanim coś zrobię lub gdzieś wyruszę, snuję w głowie scenariusze co do przyszłości i szczegółowo wyobrażam sobie, jak to będzie, zanim jeszcze coś przeżyję. Potem oczywiście pesymistyczne wizje nie znajdują odbicia w rzeczywistości, bo wszystko jest w porządku i nic złego się nie dzieje, więc nie warto się zrażać. Niesamowite wspomnienia gromadzone w drodze są tego warte!

Sydney
Sydney (fot. Aleksandra Kaliszan)
Czytasz inne blogi? Jaka tematyka blogowa cię pociąga? Co sprawia, że na dany blog wracasz kolejny raz, a co zniechęca do następnej wizyty?

Zaglądam na wiele stron o różnorodnej tematyce – dzięki blogowaniu poznałam wielu inspirujących twórców z różnych dziedzin, co niezwykle mnie cieszy. Są to zarówno autorzy dzielący moją pasję do podróży, jak i blogi kulturalne i lifestylowe. Odwiedzam też strony związane z moim hobby: projektowaniem wnętrz i rękodziełem.

Zatrzymują mnie teksty i zdjęcia z twórczą energią podobną do mojej, kiedy treść trafia w wyznawaną filozofię. Wracam dla jakości i lekkiego pióra, które często łączą się w całość z pięknymi zdjęciami. Przede wszystkim jednak wracam dla Autora.

Jako że jestem wzrokowcem i perfekcjonistką, zniechęcają mnie rozgardiasz w tekstach i w wyglądzie strony oraz często powtarzające się błędy ortograficzne i merytoryczne. Cenię ład i minimalizm. 🙂

Na zakończenie wróćmy do podróży: gdybyś miała wybrać się tylko w jedno jedyne miejsce, w którym już byłaś, to gdzie byś pojechała?

Włochy są krajem, który nigdy mi się nie znudzi. Każdy region jest inny i ma do zaoferowania niezwykłe miejsca, widoki oraz kuchnię. Brzmienie języka włoskiego i unoszący się w powietrzu zapach kawy niezwykle mnie relaksują. 🙂

Zdradzisz cel najbliższej podróży?

Będą to Wyspy Owcze, na które wybieram się w połowie czerwca. Nie mogę się doczekać!

Dzięki za rozmowę, życzę kolorowej podróży i… muszę przyznać, że trochę ci tego wyjazdu zazdroszczę

To był pierwszy wywiad, czy będą następne? Jeszcze nie wiem, ale myślę, że tak. Koniecznie poczytajcie bloga Oli. Może zauważycie też, że wszędzie można dostrzec kolory, nawet w szarości polskich miast?

Przy okazji napiszcie w komentarzach w jaki sposób lubicie podróżować – samotnie, tak jak Ola, czy jednak w towarzystwie. A jeżeli nie samotnie, to w jak licznym towarzystwie?

Dodaj komentarz

53 komentarzy do "Wszędzie można dostrzec kolory – wywiad z Olą Kaliszan z bloga Chasing Colors"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Magda
Gość

Najbardziej na świecie lubię podróżować z moją najlepszą przyjaciółką. Niestety z czasem podróżujemy coraz rzadziej tylko we dwie, ale jak to się już zdarzy – Thea i Louise mogą się schować. Wywiad interesujący, zaraz idę eksplorować owego kolorowego bloga 🙂

Matka na Szczycie
Gość

Uwielbiam bloga Oli, jest jedyny w swoim rodzaju i ma bardzo wyjątkowy styl 🙂

Ola | Chasing Colors
Gość

Kasiu, bardzo mi miło :*

wojtek
Gość

Dzięki za polecenie niebanalnego bloga. Gdy tylko światło zmieni się na niefotogeniczne z przyjemnością poczytam i pooglądam, 🙂 PS. Podróżuję zawsze razem z gŁosiem, choć słowo „podróżuję” jest mocno przesadzone. Nasze wyjazdy w 99,99% mają charakter przyrodniczo-fotograficzny, więc skupiamy się tylko na kilku miejscach (inaczej w fotografii przyrodniczej raczej się nie da) 🙂

Anna
Gość

Bloga nie znałam ale już sie zachwyciłam, dzięki za ten wywiad. Niestety, poniewaz tam nalezy komentowac przez discus czy jakoś tak, to odpada… nie wiedzieć czemu nie ogarniam obsługi.

Ola | Chasing Colors
Gość

Dziękuję, zapraszam do zaglądania mimo wszystko oraz na fanpage na facebooku. 🙂

Maciej
Gość

Nomen omen… Barwna osoba 😉

Dorota
Gość
Gratuluję pierwszego profesjonalnego wywiadu. :)) A tak na poważnie, to chyba każda głębsza, niosąca ze sobą jakieś przesłanie rozmowa z drugim człowiekiem, lub też samym ze sobą, jest formą wywiadu. Na pewno takich wywiadów Hegemonie przeprowadziłeś wiele. Nie lubię podróżować sama. Moim towarzyszem podczas zwiedzania i poznawania świata jest mój mąż (nadal ten sam od 35 lat). Tyle lat wspólnego życia wyrobiło w nas podziwianie tego samego, zgodę na skręt w prawo lub lewo, zachwyt tymi samymi rzeczami. Próbowałam podróżować w pojedynkę, ale nie mam wtedy z kim podzielić mojego zachwytu, czy też zdegustowania. Kiedyś przeczytałam taką oto sentencję –… Czytaj więcej »
jotka
Gość

Jak zwykle przeczytałam z przyjemnością i jestem pełna podziwu dla Ciebie za wyszukiwanie ciekawych blogów i osób oraz dla Oli za nieprzeciętna osobowość 🙂
Dziś wyjeżdżam na dwa dni, ale po powrocie zajrzę do Oli, bo bardzo mnie zaintrygowała 🙂

Ola | Chasing Colors
Gość

Udanego wyjazdu i zapraszam serdecznie. 🙂

chomikowa
Gość

Hegemonie, wywiad??? 🙂
a mnie coś życia zabrakło na podróżowanie… 🙁

Aleksandra Bohojło / Esencja
Gość

No i znowu dzięki Tobie poznałam nowe dla mnie i fajne miejsce w sieci, tym bardziej, że kocham kolory i często jestem z nimi kojarzona. Cykl bardzo fajny Dawid, czekam na kolejny wywiad i lecę do Oli pogapić się na kolory. Jej podróże są inspirujące.

parrafraza
Gość

Podróże samotne to może nie, ale w małym gronie dwóch, trzech osób. Jestem tak jak Ola introwertykiem, zbyt długie towarzystwo wielu ludzi poprostu mnie męczy. Pozatym co to za zwiedzanie, oglądanie, przeżywanie – w tłumie. Zdecydowanie nie dla mnie 🙂

linka
Gość

Szczerze nigdy nie podróżowałam samotnie, a zawsze chciałam spróbować. Nie jakąś heroiczną podróż jak np. w „Wild” żeby odkryć siebie, ale tak po prostu. To chyba jak z kinem, niektórzy nie pójdą samemu na seans – z tym akurat nie mam problemów – bo nie wypada. Takie dziwne konwenanse. A jak wiadomo należy mieć w rzyci konwenanse, człowiek jest wtedy szczęśliwszym.

Aneta
Gość

Wspaniały wywiad, jak i jego główna bohaterka ❤ Uwielbiam Olę, jej bloga i kolorowe postrzeganie tego wszystkiego, co nas otacza. Co prawda ja też jestem introwertyczką, ale najbardziej uwielbiam podróże we dwoje z moim mężem. Wówczas jestem najszczęśliwsza 💚 Pozdrawiam serdecznie 💛

Bogusława Pawłowska
Gość

Świetnie 😀 wszyscy kochamy podróżować, ale coś w tym jest – musimy szerzej patrzeć na rzeczywistość 🙂

Kinga
Gość

Wywiad przeczytałam jeszcze zanim Ola wrzuciła o nim informację na swoim Facebooku. Uwielbiam Olę i jej kolorowego, bardzo charakterystycznego bloga. Zaraża optymizmem od samego patrzenia 🙂 Super, że mogłam dowiedzieć się o niej czegoś więcej za sprawą Twojego wywiadu. Świetny pomysł z tym cyklem!
Co do podróżowania to podobnie jak Ola uwielbiam samotne wyjazdy. Co prawda to wciąż zaledwie Europa, więc umywa się do przygód autorki bloga, ale i tak bardzo to lubię. Początkowo jeździłam gdzieś z rodziną, znajomymi, byłym już facetem, ale jak tylko raz wyjechałam sama to poczułam, że to coś dla mnie 🙂

Agnieszka Wieczorek
Gość

Ja zazwyczaj podróżuję w towarzystwie, może warto spróbować w pojedynkę 🙂
Nie znałam wcześniej bloga Oli, ale tak mnie zaciekawiły te piękne i kolorowe zdjęcia, że już lecę popatrzeć 🙂

Kasia /czytajswiat
Gość

Uwielbiam Olę i jej bloga! ♥ Bardzo ciekawa i inspirująca rozmowa. Podziwiam każdego, kto decyduje się na samotną podróż, bo mimo wszystko potrzeba na to odwagi. Życzę cudownego czasu na Wyspach Owczych!

Renata
Gość

Fajny pomysł. Gratuluję Tobie Hegemonie ale gratuluję też Oli odwagi otwarcia zakamarków swojego życia na sąsiednim podwórku. Oli nie znam, ale z przyjemnością poznam. 🙂
Pozdrawiam.

ariadna
Gość

Ola jest bardzo ciekawą osobą 🙂 W wolnej chwili wpadnę, żeby poczytać jej blog.
Jakby nie było, oboje inspirujecie nas do odwiedzenia ciekawych miejsc i za to Wam chwała 🙂
Serdeczności ślę dla obojga blogerów 🙂

Marharetta
Gość

dzięki za polecenie bloga.
od razu przypadł mi do gustu 🙂 zwłaszcza, że ja też uważam, że kolory są wszędzie 🙂
ps. wróg został spacyfikowany, zanim rozpoczął szarżę, atakując przy tym płynem do okien i szmatkami ;)) chęci do mycia mi przeszły i pewnie prędko się nie pojawią, bo i ja w pełnym zdrowiu, nie przepadam za tą czynnością 🙂 jednak przy pewnych ograniczeniach, człowiek zaczyna cieszyć się dziwnymi sprawami 😉

consek
Gość

Hegemonie, super pomysł z wywiadem, dzięki temu będę miała co czytać, gdy tylko będę miała trochę więcej czasu. Co do podróży, nigdy nie próbowałam wyruszać gdzieś samotnie… może kiedyś się przekonam, jak to jest.

Maks
Gość

Bardzo ciekawy wywiad i bardzo ciekawy blog Oli 🙂
Jako ludzie jesteśmy zlepkiem paradoksów. Bo ja od dziecka lubię samotność i jestem introwertykiem, ale nigdy nie odbywałem samotnych podróży. Nigdy nie byłem sam nawet w kinie albo na stadionie.
Ciekawe jest to, że wielu podróżników, pisarzy czy aktorów to samotnicy i introwertycy. Może wszyscy mamy dwa oblicza? Jedno prywatne, inne publiczne. I wcale nie muszą one się wykluczać.

Pozdrawiam 🙂

Marta
Gość

Bardzo ciekawy wywiad i faktycznie kolorowo u Oli :), Interesująca kobieta i dzięki Tobie odkryłam nowego bloga to obserwowania. PS. Poproszę o więcej wywiadów, pozdrawiam 🙂 🙂 🙂

Nieidealnaanna
Gość

W końcu znalazłam czas na przeczytanie bloga z moją Olą. Dawid, bardzo fajnie wam to wyszło – przeczytałam jednym tchem. Ola ma naprawdę świetnie pomysły i bardzo lubię jej Instagrama z tą magiczną kolorową zbieraniną pikseli!

Ola | Chasing Colors
Gość

Dziękuję Aniu! Jak zwykle. 🙂