Żubr, Jeleń i Konewka – czyli wizyta w Spalskim Parku Krajobrazowym

Wokół Łodzi, co ci szkodzi! Odcinek 4/24

Przewędrował kawał świata. Początkowo stał w Białowieży. W czasie pierwszej wojny wyjechał do Moskwy, skąd udał się do Warszawy. Na koniec prezydent Mościcki przytargał go do Spały. Gdy przyszedłem, stał cichy i samotny, więc zrobiłem mu jedno zdjęcie i zanim przymierzyłem się do drugiego, nie wiadomo skąd pojawiła się grupa dzieci. Za nimi przyczłapali dorośli i się zaczęło oblężenie posągu żubra. Najpierw zdjęcie Bartusia z ciocią, potem Julci z babcią, dzieci na żubrze i pod żubrem, w każdej możliwej konfiguracji. Oczywiście każdy, dziecko i dorosły, musiał ciągnąć żubra za wydatne przyrodzenie. Śmiechu i radości przytem było co niemiara. Myślałem, że nigdy nie skończą. Wybawienie przyszło wraz z porą obiadową.

Zubr Spala
Pomnik żubra w Spale

Zdążyłem zrobić kolejne dwa zdjęcia i tym razem musiałem przeczekać wizytę dziarskich inżynierów na emeryturze. Przez kilkanaście minut roztrząsali problem, czy odlew żubra jest pełen, czy też pusty w środku. Stukali i pukali w posąg oraz obowiązkowo łapali za przyrodzenie. Kolejni miłośnicy napływali falami. Wszyscy, niezależnie od wieku, płci, wyznania i koloru skóry, robili sobie zdjęcie na tle i wyrażali żywe zainteresowanie przyrodzeniem zwierzęcia. Krótkie chwile pomiędzy, starałem się wykorzystać na fotografowanie. Przeczekując pobyty kolejnej grup, mimowolnie stawałem się świadkiem rozmów. W ten sposób poznałem życie wczasowe od podszewki. Chcesz poznać Spałę? Rozsiądź się na ławeczce przy żubrze, a dowiesz się wszystkiego.

Carowie i prezydenci

O Spale chyba każdy słyszał, nie tylko dzięki piosence Spałem w Spale, piłem w Pile. Niewielka wioska usadowiona wśród lasów Puszczy Pilickiej swoją karierę zawdzięcza carom rosyjskim. Bardzo lubili przyjeżdżać tutaj na polowania. W niepodległej Polsce Spała pełniła funkcję letniej rezydencji prezydentów Rzeczpospolitej (tak jest do dzisiaj). Wtedy wybudowano drewniany kościółek w stylu określanym, jako narodowy, a tak naprawdę przypominający kościoły Podhala. W czasach PRL powstał nowoczesny Ośrodkiem Przygotowań Olimpijskich (dostępny też dla zwykłego śmiertelnika) oraz domy wczasowe zarządzane przez Fundusz Wczasów Pracowniczych (FWP).

Spała, chociaż niewielka, ma charakter kurortu. Tłumy wczasowiczów kłębią się w okolicach licznych knajp i lodziarni, gra głośna muzyka. Zupełnie nie moja bajka. Największy ścisk panuje w czasie dorocznych dożynek prezydenckich.

Obiektów do zwiedzania w Spale praktycznie się nie uświadczy. Poza wspomnianym żubrem i kościółkiem, tylko wieża ciśnień oraz ciekawy most nad Pilicą mogą na chwilę przyciągnąć oko.

Hodowla Żubra i rozległe lasy

Zwolennicy żywych zwierząt zapewne udadzą się do Ośrodka Hodowli Żubrów w Smardzewicach, który, nie wiedzieć czemu, podlega Kampinoskiemu Parkowi Narodowemu. Trzeba tylko dotelepać się dziurawą drogą do leśnego parkingu, by tam… dowiedzieć się, że „Ośrodek zamknięty do odwołania”. Czemu tej informacji nie można było umieścić na jednej ze wcześniejszych tablic? Cóż, widocznie pracownicy parków narodowych, są jeszcze bardziej zabetonowani, niż cała reszta polskich urzędasów.

tablica informacyjna
Tę informację znajdziemy dopiero tuż przed wejściem na ścieżkę edukacyjną

Na parkingu byłem świadkiem powtarzającej się scenki rodzajowej. Podjeżdżał samochód, z którego wysypywała się gromadka rozkrzyczanych dzieci. W tym czasie rodzice pakowali sobie na plecy cały majdan wycieczkowy. Aby dostać się do zagrody, trzeba zaliczyć 3 kilometrowy spacer. Następnie grupa obładowana niczym karawana wielbłądów ruszała w las, by z miejsca natknąć się na tablicę informującą o „zamknięciu do odwołania”. Wtedy wśród drzew prastarej puszczy głośnym echem rozbrzmiewały słowa powszechnie uznawane za obelżywe. Zaraz potem wściekli dorośli pakowali do auta rozryczane bachory i z piskiem opon opuszczali parking omal nie powodując kolizji z kolejnym samochodem, z którego wysypywała się gromadka dzieci i… niemal identyczna historia rozgrywała się od nowa.

Nikt nie zawracał sobie głowy inną tablicą poglądową, na której można było wyczytać informacje, jak należy poprawnie zachowywać się przebywając na obszarze lasu chronionego. Absolutnie nie wolno hałasować, ani zrywać jakichkolwiek roślinek. Treść tablicy mocno kontrastowała z nieustannym jazgotem pił spalinowych, gdyż nasi dzielni leśnicy rżną teraz lasy na potęgę.

kozy zamiast żubrów
Prawdziwych żubrów nie spotkałem, ale na łące dostrzegłem coś na kształt „żubrów bonsai”

Inowłódz – dawna historia

Inowłódz słynie z kościoła pod wezwaniem św.Idziego, uznawanego za jeden z najładniejszych przykładów architektury romańskiej na ziemiach polskich. Świątynia wzniesiona na wysokim wzgórzu nad Pilicą, stanowi świetny punkt widokowy na miasteczko i dolinę rzeki oraz zamek Kazimierza Wielkiego. Warownia, zniszczona w dawnych wiekach, do czasów współczesnych przetrwała w postaci kupy gruzów porośniętej wysoką trawą, na której z lubością pasły się krowy. Aż wreszcie, kilka lat temu, dzięki wsparciu unijnemu, zamek został odkopany i częściowo nadbudowany oraz zabezpieczony, jako trwała ruina. Stanowi przykład bardzo udanej rekonstrukcji, na dodatek zwiedza się go… za darmo!

Kościół św.Idziego w Inowłodzu
Romański kościół św.Idziego

W Inowłodzu warto odwiedzić jeszcze dwa miejsca – położony przy moście na Pilicy kościół św. Michała, który mimo przebudowy, zachował pewne elementy gotyku oraz synagogę, w której mieści się… market spożywczy. Moim zdanie to profanacja miejsca kultu religijnego, z drugiej strony budynek nie niszczeje.

Zamek w Inowłodzu
Zamek Kazimierza Wielkiego

Konewka i Jeleń – historia nie tak dawna

Atrakcja porównywalna z Wilczym Szańcem Hitlera w Gierłoży, czy też tajemniczymi sztolniami kompleksu „Reise” w okolicach Wałbrzycha. Jednak, gdy o dwóch pierwszych słyszał niemal każdy, to Konewka i Jeleń dla większości pozostają nieznane. Szkoda, gdyż miejsce jest wyjątkowe. Przewidując możliwość konfliktu z ZSRR, hitlerowcy ulokowali w Spale dowództwo Armii Środek, dla którego od 1940 roku rozpoczęto budowę długich, prawie 400 metrowych bunkrów, w których mogły zmieścić się pociągi sztabowe. Operacja zyskała kryptonim Anlage Mitte. Bunkry w doskonałym stanie przetrwały wojnę, a do latach 90.miała w nich swoje magazyny… Centrala Rybna. Później przez wiele lat opuszczone, niszczały.

Konewka bunkier
Bunkier w Konewce

Konewka ostatecznie znalazła gospodarza. Oczyszczona, odnowiona przyciąga turystów. Duże znaczenie dla jej rozwoju ma bezpośrednie sąsiedztwo Spały. Wstęp jest płatny, ale w zamian otrzymuje się naprawdę dużo. Schron główny, jak i schrony techniczne są oświetlone, we wnętrzu można oglądać ciekawe wystawy, militaria oraz pojazdy wojskowe. Trasa jest przystosowana dla osób niepełnosprawnych poruszających się na wózkach, zezwala się także na zwiedzanie z psami (na smyczy). Niestety, organizatorzy postanowili schlebiać też najniższym gustom i podczas ostatniego pobytu zostałem wręcz ogłuszony niezwykle prymitywną odmianą disco-polo.

bunkier Jeleń
Bunkier w Jeleniu

Podobny bunkier w Jeleniu spotkał zgoła odmienny losy. Stoi wśród lasów pusty, ciemny, opuszczony i zaśmiecony. Nie tak łatwo do niego trafić, gdyż przy głównej drodze nie ma żadnych drogowskazów. Z jednej strony ogarnął mnie smutek, że tak unikalne miejsce niszczeje, z drugiej poczułem się niczym autentyczny podróżnik odkrywający w leśnych ostępach tajemnicze budowle zaginionej cywilizacji. Nie musiałem się też mierzyć z tłumami i turystyczną tandetą, tak typową dla miejsc udostępnianych do zwiedzania.

Więcej bardzo ciekawych informacji o bunkrach na: http://www.bunkierkonewka.eu/.

W pobliżu znajduje się niewielka stacja kolejowa Jeleń. Kiedyś zajeżdżały tutaj pociągi z rodziną carską, teraz niewielka, ale urocza stacyjka niszczeje, ukryta za obrzydliwymi ekranami dźwiękochłonnymi.

stacja kolejowa Jeleń
Niszczejąca stacja kolejowa Jeleń

Major Hubal

Nie tylko bunkry przypominają historię II wojny światowej, w okolicznych lasach ostatnią bitwę stoczyły oddziały majora Henryka Dobrzańskiego „Hubala”. W Anielinie, gdzie zginął Hubal, znajduje się szaniec. Wytyczono też ścieżkę edukacyjną prowadząca leśnymi duktami, które na przełomie 1939 i 1940 r. przemierzały oddziały dzielnego majora. Najlepiej pokonać ją na rowerze. Oznakowana nie jest zbyt precyzyjne, zgubiłem się i trochę czasu zajęło mi wydostanie się na szosę. Jak widać, nie w pełni zdałem test na partyzanta.

Bielawy Hubal
Bielawy, miejsce po dawnej leśniczówce, gdzie Hubal spędził ostatnią Wigilię

Klasztory w Smardzewicach i Poświętnem

Szlak hubalowski przebiega w pobliżu sanktuarium ojców Filipinów w Studziannej-Poświętnem. Piękna, barokowa świątynia jest widoczna z dużej odległości i może służyć za punkt orientacyjny tym, którzy pobłądzą. Koniecznie trzeba zobaczyć ogromne i bogato zdobione wnętrze kościoła oraz wybrać się na przypadający we wrześniu odpust świętego Michała, który przyciąga tłumy, zarówno sprzedających, jak i kupujących.

Poświętne klasztor
Klasztor w Poświętnem w czasie wrześniowego odpustu

Drugi barokowy klasztor w regionie wybudowali Franciszkanie w Smardzewicach. Jest to budowla zdecydowanie skromniejsza i pewnie dlatego bardziej mi się podoba.

smardzewice klasztor
Klasztor Franciszkanów w Smardzewicach

Rowerem przez las

Spalski Park Krajobrazowy
lasy spalskie

Najcenniejszym walorem okolic Tomaszowa i Spały są przepiękne lasy, stanowiące pozostałość dawnej puszczy pilickiej. Nie dziwię się carom, że tak chętnie tutaj przyjeżdżali. Leśnymi wędrówkami szczególnie zachwyceni powinni być grzybiarze oraz zbieracze jagód, malin czy też jeżyn. Chociaż czasami trafiają się bardzo piaszczyste fragmenty dróg, to w większości dominują dukty o twardej nawierzchni, świetnie nadające się na przejażdżki rowerowe. Ze swojej strony proponuję 50 kilometrową wycieczkę ze Smardzewic, przez Ośrodek Hodowli Żubrów, Brzustów, Inowłódz, Konewkę, Spałę i Jeleń, zakończoną powrotem do Smardzewic. Niezłe oznakowanie szlaków ułatwia dotarcie do wszystkich punktów bez obawy zabłądzenia.

Spalski Park Krajobrazowy
Przez lasy prowadzą wygodne dukty świetnie nadające się na przejażdżki rowerowe

Podsumowanie

Okolice Tomaszowa Mazowieckiego nie są szerzej znane poza województwem łódzkim, chociaż mają do zaoferowania tyle samo co popularne rejony turystyczne. Atrakcje są na tyle różnorodne, że powinny zadowolić każdego, zarówno miłośnika ciszy i odpoczynku wśród dzikiej przyrody, jak i zwolennika imprezowania wśród tłumów. Ceny za zwiedzanie licznych obiektów zostały ustalone na rozsądnym pułapie i nie powinny zrujnować budżetu domowego. Zwiedzenie wszystkich, bez wyjątku miejsc płatnych, będzie kosztować o połowę mniej, niż jednokrotna wizyta na słynącym z pazerności zamku Książ.

W moim prywatnym rankingu Spalski Park Krajobrazowy, obok Przedborskiego i Załęczańskiego, to ścisła czołówka najpiękniejszych miejsc województwa łódzkiego.

Więcej o atrakcjach Tomaszowa i okolic przeczytasz we wpisie o Niebieskich Źródłach, skansenie Rzeki Pilicy i Grotach w Nagórzycach.

krajobraz Inowłódz
Typowy krajobraz w okolicach Inowłodza

Dodaj komentarz

45 komentarzy do "Żubr, Jeleń i Konewka – czyli wizyta w Spalskim Parku Krajobrazowym"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
jotka
Gość

I znowu wiele ciekawych miejsc i obiektów, mojego męża zainteresuje szlak Hubala, na pewno kiedyś tam trafimy.
A oznaczenia zamkniętych szlaków czy obiektów to u nas nie nowość, niestety.

Renata
Gość

Jak dla mnie wszystko nieznane. Bo łódzkie jest mi nadal obce. Choć z Warszawy do Łodzi nie tak daleko przecież – a mimo to nadal obce. Opisałeś to jak zwykle w Twoim stylu, co bardzo współgra z moimi lubościami do nieznanego, nieodkrytego i pochowanego przed turystycznymi przewodnikami.

oto ja
Gość

Miło jest przeczytać interesujący tekst o nieznanych mi terenach. Jak dla mnie, to najbardziej urokliwy jest kościółek św. Idziego. Choć Jeleń też niczego sobie.
Pozdrawiam 😉

Teresa
Gość

Bardzo ciekawe i nie wszystkie znane mi informacje. Zdjęcia jak zwykle piękne. 🙂 .

Dreptak
Gość
Ciekawa notka. Przejeżdżałem kilka razy przez tamte okolice i podobały mi się, chociaż czasu nie było żeby si zatrzymać na dłużej niż kilkanaście minut. Inna sprawa, że trzeba jeszcze cokolwiek wiedzieć o okolicy, żeby naprawdę skorzystać. Wtedy nie wiedziałem nic! 😀 😀 😀 Co do wkurzających sytuacji, to zwiedzałem kiedyś zespół parkowo – pałacowy w Gardzienicach. Obiekt piękny i warto tam spędzić kilka godzin na łażeniu i oglądaniu. Żeby było pozytywniej to trwa tam intensywna odbudowa, bo to teren Ośrodka Praktyk Teatralnych, który zdobył jakąś olbrzymią dotację unijną na ten cel. Aliści w te wakacje zajeżdżamy ze znajoma pod bramę,… Czytaj więcej »
chomikowa
Gość

Moj Tomaszow i moja SPala 🙂 🙂 🙂 Kocham te okolice, kocham i wlasnie o noej teraz mysle siedzac w pieknej Grecji…
Kajaki to najlepiej z Teofilowa (latem mozna na przystani zjesc cos smakowicie grillowanego).
Pozdrawiam cieplo 🙂

Piotr Opolski
Gość

Z przyjemnością dołączyłem Twój wpis do mojej skarbnicy turystycznej. Jak bóg da i tam sie kiedyś znajdę to przewodnik mam gotowy – Dzieki.
Pozdrawiam

ariadna
Gość

Zaciekawił mnie odlew żubra, którego wszyscy chwytają za genitalia. Dlaczego nie za rogi? 😉
Piękne zdjęcia. Nie znam okolic Łodzi, więc tym chętniej o nich przeczytałam 🙂

Jaga
Gość

Przepraszam ale szlag mnie rafia każdorazowo jak widzę, słyszę czy czytam o takich oszołomach. Jeśli nie potrafią czytać ze zrozumieniem jak należy poprawnie zachowywać się przebywając na obszarze lasu chronionego to niech siedzą w piwnicy swojego domostwa. A urzędnicy mają gdzieś wieszanie kartek z informacjami które by nieco uprościły życie

Karolina : )
Gość

Ile pięknych miejsc na raz! bardzo ciekawie to wygląda 🙂 ale znając moje chęci do ruszania tyłka gdziekolwiek to pewnie nigdy tam nie pojadę 😀

marharetta
Gość

tamtych okolic w ogóle nie znam, a w związku z tym, ze pewnie prędko ich nie nawiedzę, dziękuję za Twoje opowieści 🙂
ps. no niby morze tu i morze tam w tych Włoszech, a jednak…. przecież wcale nie trzeba się nad nie pchać. wzgórza, górki, trasy rowerowe, szlaki, dzikie miejsca, tak dzikie, że dziki stają na drodze, a sarenki tuz obok z ciekawością przyglądają się przybyszom …. po mojemu, tam jest pięknie :))

Anna
Gość

jak tam wszędzie płasko… jedynie ten kościółek wydaje się być na wzgórzu… idealne miejsce na rowery

WolnymKrokiem
Gość

No nie, to jestem chyba wyjątkiem, bo nigdy o Spale nie słyszałam. Miejsce jednak jak najbardziej dla mnie – posiedziałabym przy Żubrze (ale niekoniecznie łapałabym za jego przyrodzenie) i pochodziła po okolicy. Zwłaszcza interesuje mnie Konewka i Jeleń.

boja
Gość

A dowiedziałeś się kogo trzeba odwołać, żeby ten ośrodek otworzyli?

frytka
Gość

ja też, ja też!!…. mam zdjęcie z żubrem spalskim!!… chociaz ja akurat, nie ciągnęłam go za przyrodzenie … 🙂

Agnieszka Wieczorek
Gość

Całkiem niedawno spotkała mnie taka sytuacja. Ustawiam sobie wszystkie parametry zdjęcia i jestem gotowa do pstryknięcia, a tu obok mnie przebiega rozwrzeszczany dzieciak, siada na „obiekcie”, który miałam fotografować, za nim leci mamusia, która staje mi centralnie przed aparatem. No po prostu opadają ręce, nogi i wszystko inne. Ludzie nie potrafią się zachować, szczególnie widoczne jest to w lasach, na szlakach i w parkach narodowych.
Zainteresowałeś mnie tymi bunkrami. Jak dotychczas miałam okazję zobaczyć tylko obiekt w Stępinie-Cieszynie. Zrobił na mnie duże wrażenie i chętnie zobaczyłabym inne tego typu budynki.

Stanisław
Gość
Dzięki za artykuł o moich rodzinnych okolicach. Wymieniłeś i fajnie opisałeś prawie wszystko, ale… jak się już jest w okolicach ośrodka żubrów (zamkniętego z powodu gruźlicy) to warto skoczyć ciut na północ i zwiedzić rezerwat Niebieskie Źródła – wywierzysko kresowe o lazurowej barwie przypominającej Plitwickie Jeziora w Chorwacji oraz jezioro Piaskownia w Adrspaskim Skalnym Mieście (Czechy). Tuż obok – niby drobiazg, a cieszy wzrok – stare ujęcie wody dla Tomaszowa z małą, ale ciekawą architektonicznie tamą. Po drugiej stronie ulicy – Skansen Rzeki Pilicy, a w nim mnóstwo atrakcji dla miłośników militariów: dwa niemieckie transportery z II Wojny Światowej zachowane… Czytaj więcej »
Maciej
Gość

Narobiłeś mi smaka! Zwłaszcxza ten św. Idzi, zamek i bunkry… Doskonałe miejsce by pozwiedzać je z wysokości siodełka.

Telefoniczne Wyprawy
Gość

Znam tylko piosenkę Andrusa Piłem w Spale, spałem w Pile;) Bolączka fotografa – turyści. Najważniejsze to zachować spokój. Też robię tak jak ty, gdy tłumy mnie otaczają, ja zwalniam tempo i słucham, i najczęściej dochodzę do wniosku, że ludzie sami stwarzają sobie problemy. Mnie najbardziej zainteresowały bunkry, chociaż za disco-polo nie przepadam;) ale chyba najważniejsza informacja, to ta o przystępność cen, bo nikt nie lubi wydawać tak dużo jak w Książu. Świetna relacja.