Polska lokalna, czyli w Międzyrzeczu Warty i Widawki

Wokół Łodzi, co ci szkodzi. Odcinek 8/24

– Ile tu przestrzeni! – wyszeptała z zachwytem Cecilia, spoglądając na szachownicę pól ciągnących się hen aż po horyzont.

W swojej rodzinnej Szwajcarii nie miała tak rozległych widoków, wszystko przesłaniały góry. Też pięknie, ale zupełnie inaczej. Tutaj, w dorzeczu Warty i Widawki, żadna bariera nie zatrzymywała spojrzenia…

Warty i Widawki

Szwajcarskie odwiedziny

Był początek lat 90. XX w. Otwarto granice, więc Cecilia z mężem po raz pierwszy w życiu mogła wybrać się na wycieczkę po krajach wschodniej Europy. Kilka dni spędzili w Polsce, oglądając to, co zazwyczaj pokazuje się turystom, potem dali się namówić moim rodzicom na dwudniowy pobyt na Wsi.

Znajomość, tylko korespondencyjna, z Cecilia zaczęła się jeszcze w stanie wojennym. Rodzice regularnie otrzymywali od niej paczki żywnościowe, czasami też ubraniowe. Po upadku komunizmu nareszcie mogli poznać się osobiście.

Szwajcarzy zachwycali się widokami, sielskimi krajobrazami, natomiast zmierzenie się z ówczesną Polską lokalną, musiało być dla nich trudne.

Park Krajobrazowy Warty i Widawki
Takie domy często się tutaj spotyka

Zapamiętałem słowa Cecilia, jakie wypowiedziała żegnając się z moim szwagrem.

– Nigdy cię nie zapomnimy. To znaczy, być może ciebie zapomnimy, ale podróż twoim samochodem na zawsze pozostanie w naszej pamięci!

Samiec Alfa jeździł wtedy Syrenką, nawet jak na owe czasy pojazdem mocno przedpotopowym. Zresztą słowa „jeździł” użyłem zdecydowanie na wyrost, auto głównie się psuło. Na szczęście Szwajcarów udało się dowieźć do oddalonej o 6 kilometrów Konopnicy, a następnie wrócić do domu nie zaliczając żadnej awarii. Przypuszczam, że tego typu atrakcje mogły być zbyt ekstremalne, jak dla wydelikaconych zachodnich Europejczyków. Nigdy więcej się nie zobaczyliśmy, chociaż korespondencja utrzymywała się jeszcze przez wiele lat.

Park Krajobrazowy Międzyrzecza warty i Widawki
Park Krajobrazowy Międzyrzecza warty i Widawki

Polska lokalna czyli międzyrzecze Warty i Widawki

Tereny położone po obu stronach rzeki Warty na południe od Sieradza są w jakiś sposób wyjątkowe. Wydaje się, że znajdują się na obrzeżach cywilizacji, leżą gdzieś poza głównym nurtem wydarzeń. Nie rozwinął się tu przemysł, żadna z miejscowości nie posiada statusu miasta, brakuje oczywistych atrakcji turystycznych, a ludzie utrzymują się z rolnictwa i drobnego handlu. Takich obszarów w centralnej Polsce praktycznie już się nie spotyka. Dla jednych nuda, dla innych miejsce niemal magiczne. Ci drudzy podjęli w 1987 r. decyzję o utworzeniu pomiędzy Konopnicą na południu i Strońskiem na północy Parku Krajobrazowego Międzyrzecza Warty i Widawki.Park Krajobrazowy Międzyrzecza warty i Widawki

Przestrzeń jest tu zazwyczaj płaska, pocięta drobną siatką pól i dróg lokalnych. Gdzieniegdzie trafiają się pojedyncze wzniesienia, które stanowią świetne punkty widokowe, gdyż nic nie zatrzymuje wzroku.

Najlepszym środkiem transportu wydaje się być rower, którym podróżuje się bezpiecznie drogami o niewielkim natężeniu ruchu. Ludzi spotyka się niewielu, częściej można natknąć się na sarny, lisy i zające. Nie brakuje też wszelkiego rodzaju ptactwa – od dużych drapieżników, po żurawie, bociany, łabędzie oraz wszelką inną drobnicę latającą i śpiewającą. W ciepłe dni należy uważać, aby nie rozjechać zaskrońca z lubością wygrzewającego się na środku polnej drogi.

Żuraw
Żuraw

Dla mnie Park Krajobrazowy Międzyrzecza Warty i Widawki ma znaczenie wyjątkowe – tutaj spędziłem swoje pierwsze w życiu wakacje, tutaj też znajduje się moja Wieś i dom, który rodzice kupili na początku lat 90. XX w. (Przeczytaj o Możesz o tym przeczytać w domu na Wsi)

biedronka

 

Parki Krajobrazowe województwa łódzkiego.

W województwie łódzkim znajduje się siedem parków krajobrazowych. O większości pisałem już na blogu. Zapraszam do zapoznania się z parkami:  Załęczańskim, Przedborskim, Wzniesień Łódzkich, Bolimowskim oraz Spalskim.

Możesz też zajrzeć na oficjalną stronę łódzkich parków, chociaż znajdziesz tam wyłącznie podstawowe informacje.

Trzy centra cywilizacji

W widłach Warty i Widawki występują wyłącznie wsie. Raczej mniejsze, niż większe. Centra cywilizacyjne stanowią trzy miejscowości: Widawa, Konopnica i Burzenin. Kilkanaście domów, parę ulic na krzyż oraz zabytkowy kościół i rynek – tyle w zupełności wystarcza, aby zyskać status lokalnej metropolii.

Widawa

Największa z całej trójki i jedyna, która zapisała się w jakiś sposób na kartach historii. Ciężko uwierzyć, że przed laty była uznawana za najznamienitsze miasto województwa sieradzkiego (posiadała prawa miejskie od 1388 do 1870), w którym mieściła się słynna Akademia Widawska ściśle powiązana z Akademią Krakowską.

Widawa
Widawa

Obecnie to senne miasteczko ożywa raz w tygodniu, w poniedziałki, gdy zjeżdżające na targ samochody zastawiają całą dostępną przestrzeń parkingową. Tradycja targów widawskich ma bardzo długą historię i chociaż ich znaczenie w epoce marketów zmalało, to jednak nadal warto tu przyjechać i przejść się niespiesznie wzdłuż straganów. Zachwycamy się targami na Bliskim Wschodzi, niewiele wiemy o naszych, na swój sposób wyjątkowych.

Targ Widawa
Tego akordeonistę spotkałem na targu w Widawie

W Widawie uchowały się dwa zabytkowe kościoły. Jeden barokowy, niegdyś klasztorny, teraz parafialny, mieści się przy rynku, drugi, po części gotycki, znajduje się w pobliżu pierwszego, ale zazwyczaj jest zamknięty.

Burzenin

Przez lata było to niewielkie miasto czerpiące zyski z handlu solą. Prawa miejskie Burzenin zdobył i utracił mniej więcej w tym samym czasie, co Widawa. Obecnie jest wsią letniskową ładnie położoną na brzegu Warty.

Targ w Burzeninie
Targ w Burzeninie

Życie miejscowości koncentruje się wokół przestronnego rynku, na którym w soboty odbywa się targ. Nie tak popularny, jak ten w Widawie, ale każdego, kto lubi lokalne klimaty, zachęcam do wizyty w Burzeninie w sobotnie przedpołudnie. Wśród licznych spożywczaków jest jeden wyjątkowy, prowadzony przez pana Plutę. Wszyscy guru marketingu i sprzedaży mogliby się uczyć od niego metod pozyskiwania i dbania o klienta. Mój szwagier specjalnie jeździ przez Burzenin, aby chociaż przez chwilę porozmawiać z panem Plutą.

Kościół w Burzeninie
Kościół w Burzeninie

Jedynym zabytkiem jaki przetrwał w Burzeninie do dnia dzisiejszego jest barokowy kościół św. Stanisława i św. Wojciecha. Ładny, chociaż podobnych barokowych świątyń w Polsce nie brakuje. Kościół otacza mur o charakterze obronnym.

Konopnica

Najmniejsza z całej trójki, a jednocześnie mająca na stanie jeden z najładniejszych zabytków w regionie – wczesnobarokowy kościół św. Rocha, którego wieża widoczna jest ze znacznej odległości. W Konopnicy znajduje się też neogotycki dworek, od lat użytkowany przez Politechnikę Łódzką. Miejscowość zyskała status wsi „letniskowej”, prawdopodobnie ze względu na bardzo ładną plażę nad Wartą oraz równie piękne lasy ciągnące się w kierunku Rychłocic i Niechmirowa.

Kościół w Konopnicy
Kościół w Konopnicy

Na samym skraju Konopnicy, przy szosie prowadzącej do Osjakowa, warto odszukać niewielką uliczkę o nazwie Zamkowa. Prowadzi ona w kierunku grodziska usytuowanego nad urwistym brzegiem Warty. Trzeba koniecznie się tam wybrać, przede wszystkim dla widoków, najładniejszych w rejonie Warty i Widawki.

Grodzisko Konopnica-Strobin
Grodzisko Konopnica-Strobin

Czy są tu jakieś zabytki?

Są, ale niezbyt spektakularne. Za najcenniejszy uchodzi kościół w Strońsku pod wezwaniem św. Urszuli i… Jedenastu Tysięcy Dziewic. Trzeba przyznać, że już samo wezwanie budzi respekt. Świątynia znajduje się na szlaku romańskim lecz niewiele romańskich elementów zachowało się w konstrukcji budowli. Wielokrotnie odbudowywany i rozbudowywany kościół zatracił jakikolwiek styl. Architektura być może nie zachwyca, natomiast położenie, na urwistej nadwarciańskiej skarpie, robi wrażenie. Świetny punkt widokowy! Polecam też spacer u podnóża skarpy, gdzie przycupnęło kilka bunkrów z 1939 r.

Strońsko
Strońsko

Kolejne bunkry z tego samego okresu kryją się w lasach ciągnących się między Grabnem, a Widawą. Nie tak łatwo je znaleźć. Natomiast doskonale widoczny z drogi Łask-Widawa jest cmentarz wojskowy z I wojny światowej, jeden z ładniejszych w regionie łódzkim.

Cmentarz z I wojny światowej
Cmentarz z I wojny światowej

W dawnym województwie sieradzkim zawieruchę dziejową przetrwało wiele dworów szlacheckich. Nie brakuje ich też w rejonie międzyrzecza Warty i Widawki. Najciekawszy znajduje się w Rychłocicach i należy do rodziny Nekanda-Trepka. Ród rozsławił żyjący w XVI wieku Walerian, autor słynnej „Liber Chamorum” zawierającej spis plebejuszy, którzy nielegalnie dostali się do stanu szlacheckiego. Obok dworu w Rychłocicach mieści się niewielki drewniany kościół kryty gontem.

Kościół w Rychłocicach
Kościół w Rychłocicach

Ładne siedziby szlacheckie odkryjemy też w Chojnem i w Pstrokoniach, jednak ich dostępność jest ograniczona, wszystkie znajdują się w rękach prywatnych.

Jednym z najciekawszych zabytków materialnych tych okolic są „wapienniki”, czyli prymitywne piece do wypalania wapna. Niegdyś było ich sporo, do dzisiaj przetrwały nieliczne, za kilka lat nie będzie żadnego. Niszczeją, pozbawione jakiejkolwiek opieki. Największy z wapienników znajduje się przy drodze Brzyków-Siemiechów.

Wapiennik
Wapiennik

Spływy kajakowe

Poznawać uroki parku krajobrazowego można nie tylko z wysokości siodełka rowerowego, ale też z pokładu kajaka. Trzy rzeki nadają się na zorganizowanie spływu. Oprócz Warty i Widawki godna polecenia jest też Grabia. Wypożyczalnie kajakowe znajdziemy przede wszystkim w Burzeninie, więc ze zdobyciem sprzętu pływającego nie powinno być problemu.

Warta

Największa, najłatwiejsza, ale też najnudniejsza rzeka. Szeroko rozlana, wolno płynąca, nie stanowi żadnego wyzwania dla kajakarza. Jedyne, co może powodować problemy, to mielizny i czasami pozostałości po dawnych młynach. Odcinek pomiędzy Osjakowem, a Pstrokoniami można przebyć w jeden, góra dwa dni niespecjalnie przy tym przykładając się do wiosłowania.

Warta w okolicach Burzenina
Warta w okolicach Burzenina
Widawka

Małe rzeki zawsze stawiają przed kajakarzem więcej wyzwań. Widawka nie jest specjalnie trudna, ale trzeba się wykazać podstawowymi umiejętnościami wiosłowania i sterowania kajakiem, aby na pierwszym zakręcie nie zderzyć się z brzegiem. Największe wyzwanie czeka na spływowiczów ok. trzy kilometry przed ujściem, gdzie rzeka gwałtownie się zwęża, przyśpiesza i kotłuje. W innych miejscach mogą się trafić co najwyżej jakieś gałęzie w nurcie, czy pozostałości po nieistniejących już młynach. Poziom wody zależ od kopalni Bełchatów, która spuszcza do Widawki wodę odwadniającą wyrobisko.

Jeden z progów na Widawce
Jeden z progów na Widawce

Czasami na rzece nie potrzeba żadnych utrudnień, wystarcza zwykłe gapiostwo aby zadziała się przygoda. Nie inaczej było na Widawce. Na jednym z krótkich postojów dla rozprostowania kości Tomi opowiedział nam o swoim ostatnim spływie na Ukrainie.

– I wiecie co – podsumował z emfazą – było nas zaledwie sześć osób i któregoś dnia się pogubiliśmy. Część spała w jednym miejscu a druga część w zupełnie innym. Rozumiem, że można się pogubić w dużej, dwudziestoosobowej grupie, ale w tak niewielkim gronie?! W głowie się nie mieści!

Wypowiedziawszy te słowa Tomi wsiadł do kajaka i odpłynął w siną dal. Tego dnia już go nie dogoniliśmy. I tak okazało się, że do pogubienia się nie potrzeba aż sześciu osób, wystarczą cztery.

Widawka jest uroczą rzeczką. Czysta woda, piękne brzegi i liczne meandry. Czego chcieć więcej? Niestety czar pryska za Rogóźnem, gdy nagle rzeka zmienia się w prosty kanał o niedostępnych brzegach. Dopiero przed samym ujściem znowu urzeka urodą. Spływ można zakończyć przy moście w Jeziorku lub wpłynąć na Wartę i zatrzymać się na plaży w Pstrokoniach.

Widawka
Na Widawce
Grabia

Chyba najpiękniejsza rzeka w regionie. Niezbyt głęboka, więc w trakcie upalnego lata lepiej nie organizować na niej spływów. Kręta, wąska, rozmiarami nie odbiega od Widawki, ale jest trochę trudniejsza ze względu na przenoski przy młynach.

Grabia
Jeden z młynów na Grabi

Również spływ na Grabi nie mógł obejść się bez przygód. Zaplanowałem, że pierwszego dnia dopłyniemy w pobliże miejsca, gdzie Grabia łączy się z Widawką i zostawiłem tam samochód z namiotami, śpiworami oraz całym sprzętem biwakowym. Plany były nad wyraz optymistyczne. Nie wziąłem pod uwagę faktu, że niektórzy będą płynąć ciut wolniej oraz, że na rzece natkniemy się na więcej przeszkód, niż przypuszczałem. W efekcie noc zastała nas na wodzie. Wiosłowaliśmy kierując się wyłącznie słuchem, bo w ciemnościach żadnych przeszkód i tak nie udałoby się dostrzec. W pewnym momencie płynące na czele grupy dziewczyny zaniepokoił gwałtowny szum wody. Wyszły więc z kajaka, aby sprawdzić, jaka to przeszkoda czai się za zakrętem i wtedy natknęły się na właściciela terenu. Gdy zobaczył zmarzniętych kajakarzy, natychmiast kazał się zatrzymać, wskazał miejsce na rozbicie namiotów, pomógł ściągnąć samochód z dobytkiem i jeszcze poczęstował kolacją. Ludzie bywają wspaniali.

Grabia
Grabia

Następnego dnia popłynęliśmy dalej, by zakończyć spływ w Pstrokoniach nad Wartą. I tak trzy różne spływy, na trzech różnych rzekach kończyliśmy dokładnie w tym samym miejscu – na plaży w Pstrokoniach.

Rezerwaty Przyrody

W dolinie Warty i Widawki wytyczono cztery niewielkie rezerwaty przyrody. Najciekawszy z nich „Korzeń” chroni zarastające jeziorko nad którym rosną mięsożerne rosiczki. Niełatwo tam trafić, gdyż rezerwat kryje się wśród rozległego lasu. Może i lepiej, bo nie przyciąga nieproszonych gości?

Rosiczki z rezerwatu Korzeń
Rosiczki z rezerwatu Korzeń

W rezerwacie „Hołda” ochronie podlega las grądowy, dość ponury, poprzecinany tak zwanymi „smugami”, nad którymi krążą roje komarów. Przy drodze między Burzeninem a Siemiechowem, na niewielkim pagórku został utworzony rezerwat „Winnica”, który porastają krzewy i trawy ciepłolubne, a w maju całe łany pierwiosnków. Niestety, nigdy nie dotarłem do czwartego z rezerwatów „Grabica”.

Charlawa
Wzgórze kemowe Charlawa

Ciekawym miejscem jest użytek ekologiczny, czyli pagórek kemowy Charlawa. Wyrasta on nagle wśród płaszczyzny pól. Niełatwo go odnaleźć, gdyż brakuje tablic informacyjnych, czy jakichkolwiek innych oznaczeń. Natomiast bez problemu odnajdziemy inną atrakcję przyrodniczą, jaką jest zespół przyrodniczo-krajobrazowy „Góry Wapienne”. Szumna nazwa, jak na niewielkie wzniesienie położone na obrzeżach Burzenina. Z wierzchołka, tak jak ze wszystkich innych wzniesień leżących w międzyrzeczu Warty i Widawki, rozciąga się rozległa panorama.

Góry Wapienne
Góry Wapienne

Podsumowanie

Napisałem długi artykuł o miejscu, w którym z pozoru nic nie ma. Rzeczywiście nie ma tu miast, przemysłu oraz tłumu turystów. Natomiast jest przyroda, spokój i rozległe widoki. Chociaż przemierzam Park Międzyrzecza Warty i Widawki regularnie od wielu już lat, to co rusz odkrywam nowe, nieznane mi wcześniej miejsca, które zachwycą swoją urodą.

Kapliczka przydrożna
Stara kapliczka przydrożna

Jeżeli chcesz poznać Park Krajobrazowy Międzyrzecza Warty i Widawki i nie wiesz od czego zacząć, to w pierwszej kolejności polecam spływy kajakowe – nowicjuszom Wartę, a ludziom choć trochę obytym z kajakami – Grabię lub Widawkę. Jeżeli nie pociągają Cię kajaki, to wybierz się do Konopnicy lub do Strońska, by popatrzeć na dolinę Warty z wysokich brzegów. Na grzyby najlepiej udać się do lasów otaczających Rogóźno. Miłośnicy lokalnych atrakcji powinni koniecznie przyjechać w poniedziałek do Widawy, aby dokonać zakupów na tamtejszym targu. A na koniec proponuję wizytę w Osjakowie, miejscowości, w której podobno wytwarza się najlepsze chrzany w Polsce.

Wapiennik
Tego wapiennika już nie ma…

Dodaj komentarz

34 komentarzy do "Polska lokalna, czyli w Międzyrzeczu Warty i Widawki"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jaga
Gość

Biedronka najśliczniejsza. W sumie nigdy nie wiadomo co i z kiedy najbardziej utkwi w pamięci 🙂 ja do dziś pamiętam występ zespołu Mazowsze a miałam zaledwie kilka lat – ponoć później uparłam się na spódnicę taką „kolorowiastą” czyli urzekły mnie ich barwy

jotka
Gość

Byliśmy tam w drodze powrotnej ze Śląska w weekend majowy. Przepięknie tam jest i ten kościół w Burzeninie chyba zwiedziliśmy, chociaż pilnował nas kościelny…
Bunkry obejrzeliśmy wszystkie, ale do wapiennych gór nie dotarliśmy.
Obcokrajowcy często dziwili się naszej siermiężnej rzeczywistości. Polak potrafi 🙂

wojtek
Gość

„– Nigdy cię nie zapomnimy. To znaczy, być może ciebie zapomnimy, ale podróż twoim samochodem na zawsze pozostanie w naszej pamięci!”. Przyznam, że to jeden z najszczerszych cytatów, jaki w życiu słyszałem:)) A reszta? A reszta, jak zwykle, czyli bardzo dobre zdjęcia i miłość do miejsc, które odwiedzasz!

Er Zwar
Gość

jak to nie zachwyca, jak zachwyca?
pozdrawiam.

Beata
Gość

Piękna ta nasza Polska. Czułabym się idealnie w miejscach, które tak przyjemnie opisałeś 🙂

Agnieszka Wieczorek
Gość

Lubię spokojne miejsca i piękne krajobrazy. Takie miejsca jak te, które opisałeś chętnie bym odwiedziła i pozachwycała się ich urodą, jednak koniec końców bardziej od nizin kocham góry i to tam czuję się zdecydowanie najlepiej 🙂

Matka na Szczycie
Gość

Pokazujesz tu różne ciekawe miejsca, ale mnie najbardziej zachwyciło zdjęcie z bzem, takie sielskie i wiosenne, a poza tym, uwielbiam bzy 🙂

ariadna
Gość

Hegemonie, jestem pod wrażeniem umiejętności z wszystkich miejsc jakiejś magii, która powoduje, że chce się tam pojechać. Mnie zauroczyłeś! 😉

Ultra
Gość

Faktycznie, wspaniałe klimaty, urokliwe krajobrazy, choć mnie przeszkadzałby płaski krajobraz. Natomiast rewelacyjny jest targ staroci. Mogłabym tam grzebać długo.
Dla mnie post ten to kopalnia wiedzy, ponieważ nie znam tych stron ani o nich nie słyszałam.
Serdecznie pozdrawiam

alElla
Gość
Klik dobry:) Tak sobie myślę, że Polska nie potrafi się promować. Mamy przecież piękne krajobrazy i wspaniałe zabytki. Na przykład Grecy potrafią wypromować kilka kamieni / jak twierdzą starożytnych/ i wozić tam turystów. Na miejscu, nad niewielkim kamieniem opowiedzieć historię starożytną, po czym wozić przybyszów po sklepach i tawernach. Anglia np. ma wspaniałe filmy promujące małe miejscowości i wioski. W filmach tych pochylaja się nad każdym płotem, stodołą i kamieniem. Nawet nad wiktoriańską spłuczką do sedesu, jaką myśmy mieli przez lata w czasach PRL i przedwojennych. Taka ze zbiornikiem w górze i łańcuszkiem do pociągania… itd, itp… ____________________ Jak zawsze,… Czytaj więcej »
Marharetta
Gość

to, że nie ma tam miast, przemysłu oraz tłumu turystów, to akurat plus. u mnie generalnie wygrywa przyroda. i nawet jeśli są to płaskie krajobrazy tez potrafię je docenić i się nimi zachwycić 🙂
dzięki Twoim wpisom poznaje miejsca, których nie znałam i sobie zapamiętuję co i gdzie na wypadek, gdybym była w okolicy 🙂
ps. to prawda. co swoje łyżwy, to swoje. zakupiłam figurówki i cieszę się z tej formy rozrywki 🙂

Maciej
Gość

Klasa tekst! W tak opisanym terenie idzie się zakochać w ciemno.
A na koniec jeszcze te chrzany! Jestem milosnikiem chrzanu, potrafię jeść chrzan na surowo.

boja
Gość

Rzeczywiście bardzo tam rozległe widoki są. Jednak dla mnie, jako krótkowidza, lepsza byłaby chyba Szwajcaria…

Maria
Gość

Fajnie pokazałeś na zdjęciach te nasze, swojskie klimaty. Pierwsze zdjęcie z mniszkami cudne, a gość grający na harmonii po prostu rewelacja:)
Super tekst.
Pozdrawiam:)

chomikowa
Gość

Nie nam obcokrajowca, któremu nie podobałoby się w Polsce. To naprawdę piękny kraj 🙂 Tylko pada za często…
Skąd Wy wytrzasnęliście tych Holendrów????? 😀

inga
Gość

Pod nosem ma się tyle pięknych miejsc, a nie docenia się ich zupełnie. Wiosną zawsze jeżdżę z rodzicami na wycieczkę krajobrazową wzdłuż Warty , ile tam zachwycających miejsc . Te też mają w sobie wiele uroku i tego czegoś