Dzwonię i dzwonię do Ciebie, czyli relacja mamy z podróży

Czerwona lampka pulsowała rytmicznie. Nietrudno było ją zauważyć wchodząc do pustego i ciemnego mieszkania. Wiedziałem kto się nagrał. Odruchowo uruchomiłem klawisz odtwarzania:

Hegemonie, dzwonię i dzwonię do ciebie, ale nie mogę cię zastać. Próbowałam dzwonić wczoraj, ale ciebie nie było, dzwonię dzisiaj i też ciebie nie ma. Mam do ciebie kilka ważnych spraw, więc zadzwoń jak wrócisz. Będę siedziała w domu, tak gdzieś od godziny osiemnastej i czekała na telefon od cioci Hani. Ma dzwonić w bardzo ważnej sprawie, więc będę na tę wiadomość czekała. To na razie. Aha, dzwoniłam do ciebie również przedwczoraj i też ciebie nie było. Do widzenia.

Mama zawsze nagrywała się na sekretarkę automatyczną, jakby rozmawiała z żywym człowiekiem. Mówiła długo, wyraźnie i o wszystkim, tylko nie o tym, co naprawdę istotne. Sekretarka automatyczna, telefon stacjonarny? Tak, to działo się dość dawno, od lat nie posiadam ani jednego, ani drugiego urządzenia. Był rok 1999…

dookoła Wielunia
dookoła Wielunia

 

Czytaj dalej Dzwonię i dzwonię do Ciebie, czyli relacja mamy z podróży