To jest odlotowe! Zapraszam na narty biegowe

Sezon na narty biegowe w ostatnich latach nie trwa długo, zaledwie kilka dni. Wszystkiemu winne są ciepłe i bezśnieżne zimy. Tylko mieszkańcy gór mają lepiej…, jak zwykle!

Zawsze niecierpliwie czekam na pierwsze opady śniegu i staram się śnieżną aurę wykorzystać do cna. Mało który sport sprawia mi aż tyle frajdy, co narty biegowe! Pokochaj biegówki, a pokochasz zimę.

Narty biegowe

Czytaj dalej To jest odlotowe! Zapraszam na narty biegowe

Rokytnice nad Jizerou. Czeskie Karkonosze po raz drugi

Podział wnętrza domu wydawał się spełnieniem szalonych wizji nigdy nie trzeźwiejącego architekta. Sześć pokoi rozmieszczonych koncentrycznie wokół kuchni i jadalni, nie zachowywało żadnych zasad proporcji. Każdy był niepowtarzalny, jedyny w swoim rodzaju.

–  Wiecie co – tłumaczył przy wspólnym śniadaniu Kuzyn Tomuś, z zawodu architekt – Tu muszą być poukrywane jakieś sekretne pomieszczenia. Liczę już trzeci dzień i powierzchnia wewnętrzna, absolutnie nie zgadza się z obrysem zewnętrznym budynku

Rokytnice
Tajemniczy kot w tajemniczym domu

Czytaj dalej Rokytnice nad Jizerou. Czeskie Karkonosze po raz drugi

Narty z nutą nostalgii, czyli Dolina Vratna

Domek spodobał mi się natychmiast. Można by rzec – miłość od pierwszego wejrzenia. Z poczucia obowiązku przejrzałem jeszcze pozostałych kilkanaście ofert na stronie z noclegami, lecz żadna nie podbiła mojego serca. Napisałem maila do „Chaty przy strumieniu”, bo taką nazwę nosił obiekt moich westchnień, odpowiedź przyszła błyskawicznie. Cena, termin, liczba pokoi, ich standard, wszystko było dokładnie takie, jakie sobie wymarzyłem. Z duszą na ramieniu potwierdziłem rezerwację. Obawiałem się pretensji o to, że zadecydowałem za wszystkich…

Terchova
Vratna i Terchowa

Czytaj dalej Narty z nutą nostalgii, czyli Dolina Vratna

Dzwonię i dzwonię do Ciebie, czyli relacja mamy z podróży

Czerwona lampka pulsowała rytmicznie. Nietrudno było ją zauważyć wchodząc do pustego i ciemnego mieszkania. Wiedziałem kto się nagrał. Odruchowo uruchomiłem klawisz odtwarzania:

Hegemonie, dzwonię i dzwonię do ciebie, ale nie mogę cię zastać. Próbowałam dzwonić wczoraj, ale ciebie nie było, dzwonię dzisiaj i też ciebie nie ma. Mam do ciebie kilka ważnych spraw, więc zadzwoń jak wrócisz. Będę siedziała w domu, tak gdzieś od godziny osiemnastej i czekała na telefon od cioci Hani. Ma dzwonić w bardzo ważnej sprawie, więc będę na tę wiadomość czekała. To na razie. Aha, dzwoniłam do ciebie również przedwczoraj i też ciebie nie było. Do widzenia.

Mama zawsze nagrywała się na sekretarkę automatyczną, jakby rozmawiała z żywym człowiekiem. Mówiła długo, wyraźnie i o wszystkim, tylko nie o tym, co naprawdę istotne. Sekretarka automatyczna, telefon stacjonarny? Tak, to działo się dość dawno, od lat nie posiadam ani jednego, ani drugiego urządzenia. Był rok 1999…

dookoła Wielunia
dookoła Wielunia

 

Czytaj dalej Dzwonię i dzwonię do Ciebie, czyli relacja mamy z podróży

Polska rzeczywistość „narciarska” – zima w Korbielowie

Tupot ciężkich męskich butów rozległ się na klatce schodowej. Ktoś wyraźnie zmierzał w kierunku naszego pokoju.

– Halo, halo, gdzie jesteście!? – rozległo się na korytarzu

– Tutaj! – odkrzyknąłem, starając się nie udławić resztkami spożywanej właśnie kanapki.

W drzwiach stanął Szczupły, syn naszej gospodyni. Mężczyzna niewysoki, lecz słusznej postury, swoimi gabarytami dokładnie wypełniał przestrzeń pomiędzy framugami. Z ciekawością rozejrzał się po pokoju i zapytał:

–  Jedziecie na narty?

– Oczywiście!

– To się zbierajcie, mam samochód terenowy, zabiorę was pod wyciągi.

Duszkiem dopiliśmy herbatę, migiem złapaliśmy sprzęt i pobiegliśmy za Szczupłym. Tak zaczęła się nasza narciarska przygoda w Korbielowie.

zima w Korbielowie
zima w Korbielowie

Czytaj dalej Polska rzeczywistość „narciarska” – zima w Korbielowie

Basia i alpejskie kwiatki, czyli pierwszy wyjazd na narty do Francji

To był luksusowy autokar. Wydawało się, że bardziej płynie, niż jedzie. Rozsiadłem się wygodnie na siedzeniu, rozprostowałem nogi, czułem, że za chwilę zasnę. I prawdopodobnie tak by się stało, gdyby z tyłu nie rozległ się łomot, brzdęk, coś poturlało się po podłodze. Hałasom towarzyszyła wiązka najbardziej soczystych przekleństw, jakie w życiu słyszałem. Gdy wreszcie wyplątałem się z objęć snu oraz koca, który dano nam do przykrycia, zobaczyłem kobietę sunącą na czworakach po podłodze i próbującą ogarnąć szkody, jakie uczyniła upadająca butelka z soczkiem pomarańczowym. Niemal pełna butelka. Czując mój wzrok na sobie kobieta na chwilę podniosła się z kolan i z promiennym uśmiechem rzekła:

–  Cześć, jestem Barbara

Tak zaczął się mój pierwszy wyjazd na narty do Francji

leżaki
Trzy Doliny

Czytaj dalej Basia i alpejskie kwiatki, czyli pierwszy wyjazd na narty do Francji

Fanatyk narciarstwa musi bić rekordy

Czym różni się fanatyk narciarstwa od zwykłego zapaleńca czy entuzjasty? Ten pierwszy czuje przymus bicia rekordów, tego drugiego cieszy sama możliwość częstego uprawiania ukochanej dyscypliny. Ciekawe dlaczego wśród narciarzy, zarówno biegowych, jak i zjazdowych, jest tak dużo fanatyków? A może są oni po prostu bardziej widoczni?

narciarstwo
Na narty…

Czytaj dalej Fanatyk narciarstwa musi bić rekordy

Jeseniki i Pradziad – miejsca magiczne

Lubię miejsca, które opowiadają jakąś historię. Nie przepadam za przemysłem turystycznym i tłumem ludzi na każdym kroku. Nie uważam, że głośna muzyka dobiegająca mnie zewsząd, jest gwarancją udanego wypoczynku. Lubię Czechy. Poprzednio pisałem o Karkonoszach, teraz czas na trochę magii…

 

Serak schronisko
Jeseniki. Schronisko na Seraku

Pradziad czyli „Morawski lodowiec”

Słowo Pradziad brzmi niezwykle dostojnie. Inaczej być nie może, przecież jest on najwyższą górą w Jesenikach. Co prawda swoim wzrostem alpejskim czy karpackim szczytom nie zaimponuje, liczy sobie zaledwie 1 491 m n.p.m., lecz może poszczycić się posiadaniem lodowca. Nie do końca prawdziwego, jednak specyficzny mikroklimat sprawia, że śnieg zalega na Pradziadzie od października do maja, a jego pokrywa przekracza dwa metry grubości, nawet w ciepłe zimy. Magia Pradziada przenika na całe pasmo Jeseników. Tutaj zaczęła się światowa kariera prysznica, Zakon Krzyżacki próbuje odzyskać swoje włości, a powietrze jest najczystsze w Europie Środkowej. Nie mogłem tego miejsca nie zobaczyć.

Czytaj dalej Jeseniki i Pradziad – miejsca magiczne

Spotkani na stoku narciarskim. Część 2

Nie tylko towarzystwo znajomych ubarwia pobyt w górach (o czym pisałem w części pierwszej), czasami mogą się do tego przyczynić zupełnie obcy ludzie spotkani na stoku narciarskim. Dzisiaj druga część, której bohaterami będą dwie sympatyczne koleżanki oraz tylko jeden, ale za to potężnej postury instruktor. Na stoku narciarskim można jeździć, ale też i obserwować…

Na stoku narciarskim
Na stoku narciarskim

Czytaj dalej Spotkani na stoku narciarskim. Część 2

Nie tylko Szpindlerowy Młyn – narty w Czechach

Czechy nie są powszechnie postrzegane w Polsce, jako kraj narciarski. Błąd. Szczególnie, gdy zima kapryśna, a pieniędzy lub czasu nie starcza na wypad w Alpy. Ośrodki u naszych południowych sąsiadów mają naprawdę wiele do zaoferowania miłośnikom białego szaleństwa. Zapraszam na narty w Czechach, a konkretnie w Karkonoszach Wschodnich

Narty w Czechach Szpindlerowy Młyn
Narty w Czechach – Karkonosze

Czytaj dalej Nie tylko Szpindlerowy Młyn – narty w Czechach