Jak zorganizować wyjazd znajomym i nie zwariować?

Na tę górską wędrówkę szykowałem się od dawna. Niestety, im bliżej terminu wyjazdu, tym mniej było chętnych. Aż wreszcie zostałem sam. Przez dobry tydzień chodziłem wściekły i obrażony na cały świat, a w szczególności na kolegów, którzy nie pierwszy raz wystawili mnie do wiatru. Gdy w końcu ochłonąłem, doznałem olśnienia. Zrozumiałem, że jeżeli chcę podróżować, to muszę sam zorganizować wyjazd. Nie miałem żadnego doświadczenia w organizacji czegokolwiek, byłem szalenie nieśmiały i dopiero co wkraczałem w dorosłe życie studenta, ale postanowienia dotrzymałem do dzisiaj.

zorganizować wyjazd
Aby zorganizować wyjazd, należy dobrze go zaplanować. Również na mapie…
zorganizować wyjazd rowerowy
Nie tak trudno zorganizować wyjazd rowerowy

Czytaj dalej Jak zorganizować wyjazd znajomym i nie zwariować?

Z wizytą na pograniczu – Byczyna i Bolesławiec

Pogranicze było tu od zawsze. Początkowo polsko-czeskie, wraz z upływem czasu sąsiedzi po drugiej stronie się zmieniali. W XIX w. okolice przecięły linie zaborów, a obecnie granice trzech województw – opolskiego, wielkopolskiego i łódzkiego.

Byczyna
Byczyna – dachy domów

Od dawna planowałem tę podróż i wreszcie wszystko się ułożyło – pogoda oraz odległość. Słońce, które towarzyszyło nam przez całą drogę, tuż przed celem podróży zniknęło w tumanach zimnej mgły nadciągającej nie wiadomo skąd. Gdy parkowałem samochód po murami Byczyny, widoczność spadła niemal o połowę.

Czytaj dalej Z wizytą na pograniczu – Byczyna i Bolesławiec

Zamek Dybowski – zaproszenie na wycieczkę (wpis gościnny)

Po raz pierwszy na blogu zamieszczam wpis gościnny. Nie, nie dlatego, że się wypaliłem i sam nie mam już nic ciekawego do powiedzenia, ale chciałem się pochwalić zaproszeniem, które dwa dni temu do mnie dotarło. Autorką jest Zosia, moja siostrzenica, która już dwa lata temu była bohaterką artykułu opisującego perypetie związane z poszukiwaniem sukienki na studniówkę. Teraz studiuje w Toruniu i postanowiła zorganizować wycieczkę…

Zamek Dybowski
Zamek Dybowski (fot.: Hegemon)

*…………*…………*

Czytaj dalej Zamek Dybowski – zaproszenie na wycieczkę (wpis gościnny)

Przed wiekami był tutaj przemysł…

Gospodarka ma znaczenie. Zapewne każdy się zgodzi z tym stwierdzeniem, kto jednak wie, który region Polski przez całe wieki najlepiej rozwijał się gospodarczo? Gdzie wykuwano te kosy, którymi, po osadzeniu na sztorc, kroiliśmy przeciwników w plasterki w trakcie przeróżnych powstań? Gdzie, wykorzystując naturalne zasoby surowców i energii, nasi przodkowie produkowali narzędzia rolnicze, maszyny oraz armaty? Gdzie stawiali kolejne kuźnie, gwoździarnie, huty, fryszernie czy pudlingarnie? Odpowiedź znajdziecie na końcu artykułu.

Staropolski Okręg Przemysłowy
Potężne koło napędowe w Maleńcu

Czytaj dalej Przed wiekami był tutaj przemysł…

Miejsce, gdzie narodziła się Łódź – Ziemia Przedborska

Niekiedy na siłę promuje się miejsca, które niewiele mają do zaoferowania, a ignoruje te, które potrafią opowiedzieć naprawdę zajmujące historie. Może i dobrze, gdyż nigdy nie zadepczą ich tłumy turystów. Lubię odkrywać obszary, niegdyś odgrywające znaczącą rolę w dziejach, a dzisiaj pozostające wyłącznie prowincją. Uroczą, ale zawsze prowincją. Taką, jak ziemia przedborska, leżąca w zapomnieniu gdzieś na krańcach województwa łódzkiego. Przed wiekami działa się tutaj historia, po której pozostały ruiny dwóch zamków, kilka porywających opowieści oraz tabliczka pamiątkowa informująca, że w Przedborzu narodziła się Łódź.

Kamieniołom na stoku góry Chełmo
Ziemia Przedborska. Kamieniołom na stoku góry Chełmo

Czytaj dalej Miejsce, gdzie narodziła się Łódź – Ziemia Przedborska

Góry jesienią cz.2. České Švýcarsko

Niewysokie, lecz niezwykle malownicze, nic dziwnego, że już w XIX wieku zachwyciły niemieckich malarzy. Góry leżą po obu stronach granicy czesko-niemieckiej wzdłuż rzeki Łaby. Z racji urody nazywane Szwajcarią, w Polsce prawie nieznane. W Saksonii okazały się niezbyt gościnne (pisałem poprzednio), w Czechach wręcz przeciwnie.

Czeska Szwajcaria i Góry Łużyckie
Czeska Szwajcaria
i Góry Łużyckie

Czytaj dalej Góry jesienią cz.2. České Švýcarsko

Góry jesienią. Czeska Szwajcaria po raz pierwszy

Popularność Szwajcarii zadziwia. Niemal każde państwo chce mieć jej kawałek u siebie. W Polsce jest kaszubska, w Niemczech saska, a u Czechów, najmniej oryginalnie, czeska. Szwajcarzy powinni być dumni z eksportu nazwy swojego kraju, z drugiej strony są w jakiś sposób pokrzywdzeni – we własnym państwie nie mają nic poza Szwajcarią. Planowałem wyjazd do Szwajcarii Saskiej, a wylądowaliśmy w czeskiej. Przypadkowy, lecz bardzo trafny wybór.

Czeska Szwajcaria
Czeska Szwajcaria

Czytaj dalej Góry jesienią. Czeska Szwajcaria po raz pierwszy

Sieradz, grzyby i droga przez Mękę. Testowanie Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej odcinek 2

W porównaniu z wycieczką do Zgierza, teraz zapowiadała się prawdziwie męska wyprawa. Zapewne dlatego zechciały mi towarzyszyć wyłącznie dziewczyny – Ewcia i Wiesia. Mieliśmy przetestować Łódzką Kolej Aglomeracyjną w drodze do Sieradza, a potem wrócić rowerami do domu. Trochę obawiałem się tych 75 kilometrów, nie znałem dróg, którymi mieliśmy podążać, nie miałem pojęcia ile spędzimy na nich czasu…

pociąg ŁKA
Sieradz. Pociąg ŁKA na stacji

Czytaj dalej Sieradz, grzyby i droga przez Mękę. Testowanie Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej odcinek 2

Rowerem w Krainie Don Kichota

Płasko aż po widnokrąg, jedynie niewielkie pofalowania terenu uwidaczniają się w okolicach jezior. Tych na szczęście nie brakuje w okolicy. Idealne miejsce na wyprawę rowerową w upalne lato. Jeziora i płaskie przestrzenie można spotkać też w innych rejonach kraju, natomiast nigdzie nie widziałem aż tylu wiatraków. Prawdziwa kraina Don Kichota. Wydaje się, że miejscowość, gdzie w zasięgu wzroku nie dostrzega się wiatraka, nie liczy się na turystycznej mapie okolic Leszna. Dlatego zamieszkaliśmy w mieście, które z wiatraków uczyniło swój symbol – w Śmiglu.

Okolice Leszna
Wiatraki w Siekowie, Wolsztynie i Śmiglu

Czytaj dalej Rowerem w Krainie Don Kichota

Deszczowe rowery, czyli „męska wyprawa”

Zazwyczaj jeżdżę na wycieczki, których dystans zamyka się w granicach 30-50 kilometrów, ale od czasu do czasu mam chęć zmierzyć się ze znacznie dłużą trasą, z trudniejszymi warunkami terenowymi, z czymś co nazywam „męską wyprawą”. Ciekawe, że gdy myślę o takim wyzwaniu, zawsze przypomina mi się wyjazd rowerowy na Wieś, który nie był ani łatwy, ani piękny, ani przyjemny…

meska wyprawaUWAGA: Miłośników dwóch kółek, dla których jakakolwiek, nie tylko „męska”, wycieczka, zaczyna się od przejechania minimum 100 kilometrów, uprasza się o zaprzestanie lektury i udanie się na najbliższą siłownię :-).

W drogę wybraliśmy się we dwóch. Towarzyszył mi Łysy, kolega, który zazwyczaj jest inicjatorem działań określanych jako nietypowe, trudne i ambitne. Zimowy spływ kajakowy, wczesnowiosenna kąpiel w lodowatych nurtach Warty, czy długodystansowa wycieczka rowerowa poprowadzona piaszczystymi, wiejskimi drogami, to ulubione inicjatywy z szerokiego katalogu działań Łysego.

Czytaj dalej Deszczowe rowery, czyli „męska wyprawa”