Zobaczyć stolicę Francji, czy pojechać na Wieś?

Wycieczka do Paryża, na którą zabierałem rodziców, była częstym tematem rozmów przy stole w trakcie licznych uroczystości rodzinnych. Duże emocje budził fakt, że nie tylko po raz pierwszy w życiu mieliśmy zobaczyć stolicę Francji, ale wyjazd odbywał się w bardzo szczególnym okresie – miesiąc po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej.

Unia Europejska flaga Czytaj dalej Zobaczyć stolicę Francji, czy pojechać na Wieś?

Czego nauczył mnie wyjazd na narty z rodzicami – Chopok część 2

Jazdę na nartach pokochałem już we wczesnym dzieciństwie. Co roku z rodzicami spędzaliśmy ferie zimowe w miejscach pięknych i odludnych, gdzie infrastruktura narciarska pozostawiała wiele do życzenia. Zazwyczaj po prostu wcale jej nie było…

tatry slowackie
Okolice Liptowskiej Mary

Gdy dorosłem, poznałem „uroki” polskich „stacji narciarskich” w Szczyrku i Korbielowie, a gdy wreszcie zacząłem zarabiać przyzwoite pieniądze, spełniłem wielkie marzenie i ruszyłem na podbój alpejskich stoków. W Alpach zaskoczyła mnie mnogość tras zjazdowych, świetna infrastruktura oraz darmowe skibusy dowożące narciarzy pod wyciągi. Prawdziwy narciarski raj, z którego za każdym razem wracałem… sfrustrowany i zmęczony. Nie miałem pojęcia dlaczego? Przecież nie było żadnego powodu do narzekania! Odpowiedź poznałem pewnej zimy spędzonej z rodzicami na Słowacji, kiedy to w wyniku splotu nieszczęśliwych zdarzeń, znalazłem się tam z nimi zupełnie sam…

P.S. Wszystkich, którzy nie czytali pierwszej części, zachęcam do zapoznania się najpierw z poprzednim tekstem. Czytaj dalej Czego nauczył mnie wyjazd na narty z rodzicami – Chopok część 2

Żabka, mała żabka…

Staw nie wyróżnia się niczym specjalnym, ot, jeszcze jedno bajorko w starorzeczu Warty. Wystarczy jednak zachować chwilę ciszy, by usłyszeć rozbrzmiewającą z nad wody melodię. Muzykę żab. Chór płazów rozpisany na wiele głosów, od buczenia kumaków nizinnych, po zwykły rechot żaby zielonej. Wszystkie kumkają jednocześnie, każda wydaje inny dźwięk nie zważając na pozostałe, jednak całość układa się w przyjemną dla ucha melodię…

Lubię przyjeżdżać nad Żabi Staw, jego atmosfera przypomina mi dom rodziców z czasów, gdy mieszkała z nimi Najmłodsza Siostra. Każda moja wizyta kończyła się wysłuchaniem chóru głosów, z których ciężko było wyłapać wypowiedzi pojedynczych osób. Szkoda, że całość nie tworzyła melodii, bliżej jej było do kakofonii…

Czytaj dalej Żabka, mała żabka…

Wichura i zastaw spiski, czyli zima na Słowacji cz.2

Zdiar i Bachledowa fot.: Dawid LasocinskiDnia 19 listopada 2004 r. potężna wichura przeszła przez Tatry Słowackie kładąc pokotem hektary drzew niczym zapałki. Cyklon szalał niecałe trzy godziny, co wystarczyło, aby góry naszych sąsiadów kompletnie wyłysiały. Cała Europa załamywała ręce: jaka to wielka tragedia, jaka to wielka tragedia, jaka to wielka tragedia, ech! A Słowacy? Okazali się nacją niezwykle praktyczną i na gruzach lasów postanowili unowocześnić swoje ośrodki narciarskie.  Wtedy cała Europa od głębokiego współczucia płynnie przeszła do jeszcze głębszego oburzenia.

Czytaj dalej Wichura i zastaw spiski, czyli zima na Słowacji cz.2

Ławka i lipa, czyli w poszukiwaniu kompromisu

Stała skromnie w pobliżu stołu. Wydawało się, że nie wadzi nikomu. Złudne wrażenie, ale skąd miała wiedzieć, przecież była jedynie zwyczajną ławką. Zwyczajną?!

–  Zwyczajna ławka! – oburzyłaby się zapewne mama – Zwyczajna ławka, też mi określenie! Śmiało można powiedzieć, że jest to ławka wręcz niezwyczajna, przecież stała na ganku w dworze w Rochówku! Na pewno siadywał na niej wuj Roman, i być może prababcia Kamilla!Ławka

Wszystko, co ma jakikolwiek związek z nieistniejącym dworem w Rochówku, stanowi swoiste sacrum dla mamy. Rozlatujący się kożuszek wujka Romana, upstrzony muchami portret prababci Kamilli, czy wypłowiała i zakurzona do granic możliwości makatka dziadka Ludwika, to tylko niektóre z rochowskich relikwii. Są nie do ruszenia, a i wypowiadać się o nich trzeba z należytym szacunkiem.

Czytaj dalej Ławka i lipa, czyli w poszukiwaniu kompromisu