Ludzie spotkani nad Prosną

Przyszli większą grupą, było ich chyba z dziesięciu. Zaniepokoiłem się. Doświadczenie, które nabyłem po latach pływania na kajaku, ostrzegało, że pojawienie się „chłopców ze wsi”, zawsze zwiastuje kłopoty. Musieli wyczuć moje obawy, bo któryś z nich zawołał:

– Niech się pan nami nie przejmuje, my przyszliśmy tutaj wyłącznie w celach zdrowotnych!

nad Prosną

Po tych słowach z torby wyciągnęli flaszkę, która z całą pewnością nie zawierała smoothie z brokuła, ani nektaru z baobaba. Obok w rządku stanęło kilka piw. Oczyma wyobraźni widziałem już dalszy scenariusz wydarzeń – dzikie wrzaski, tłuczone szkło, disco polo puszczone na cały regulator i szukanie pretekstu do zwady. Myliłem się i to bardzo. Byli głośni lecz nie przesadnie, absolutnie nie agresywni, za to bardzo dowcipni. W pewnym momencie jeden wstał i podszedł do mnie….

Ale zacznijmy od początku… Czytaj dalej Ludzie spotkani nad Prosną

Z wizytą na pograniczu – Byczyna i Bolesławiec

Pogranicze było tu od zawsze. Początkowo polsko-czeskie, wraz z upływem czasu sąsiedzi po drugiej stronie się zmieniali. W XIX w. okolice przecięły linie zaborów, a obecnie granice trzech województw – opolskiego, wielkopolskiego i łódzkiego.

Byczyna
Byczyna – dachy domów

Od dawna planowałem tę podróż i wreszcie wszystko się ułożyło – pogoda oraz odległość. Słońce, które towarzyszyło nam przez całą drogę, tuż przed celem podróży zniknęło w tumanach zimnej mgły nadciągającej nie wiadomo skąd. Gdy parkowałem samochód po murami Byczyny, widoczność spadła niemal o połowę.

Czytaj dalej Z wizytą na pograniczu – Byczyna i Bolesławiec