Ludzie spotkani nad Prosną

Przyszli większą grupą, było ich chyba z dziesięciu. Zaniepokoiłem się. Doświadczenie, które nabyłem po latach pływania na kajaku, ostrzegało, że pojawienie się „chłopców ze wsi”, zawsze zwiastuje kłopoty. Musieli wyczuć moje obawy, bo któryś z nich zawołał:

– Niech się pan nami nie przejmuje, my przyszliśmy tutaj wyłącznie w celach zdrowotnych!

nad Prosną

Po tych słowach z torby wyciągnęli flaszkę, która z całą pewnością nie zawierała smoothie z brokuła, ani nektaru z baobaba. Obok w rządku stanęło kilka piw. Oczyma wyobraźni widziałem już dalszy scenariusz wydarzeń – dzikie wrzaski, tłuczone szkło, disco polo puszczone na cały regulator i szukanie pretekstu do zwady. Myliłem się i to bardzo. Byli głośni lecz nie przesadnie, absolutnie nie agresywni, za to bardzo dowcipni. W pewnym momencie jeden wstał i podszedł do mnie….

Ale zacznijmy od początku… Czytaj dalej Ludzie spotkani nad Prosną