Kto zjadł ciastko, czyli przed dziećmi niczego nie ukryjesz

Gdy tylko przekroczyłem próg mieszkania rodziców, tata natychmiast rzucił się wstawiać wodę na herbatę, natomiast mama wygodnie rozparta na krześle przy kuchennym stole, komenderowała wszystkimi dookoła.

kto zjadł ciastko

– Jacusiu, mam nadzieję, że dasz jakieś porządne słodycze, a nie tylko te zwykłe ciasteczka!?

– Ale ja nic innego nie mam!

– Jak to nie masz!!?

– No, nie mam! – upierał się tata.

– A tam w szufladce biurka, to co jest?

– Ale to jest na święta!

– Przecież nie będziemy trzymać do świąt napoczętego pudełka ze słodyczami!

– Napoczętego?! – zdziwił się niepomiernie tata i pobiegł do pokoju.

Czytaj dalej Kto zjadł ciastko, czyli przed dziećmi niczego nie ukryjesz

Wiejskie problemy – niebezpieczna trawa i wrażliwe zwierzęta

Życie na wsi toczy się odmiennym od miejskiego rytmem. Wiejskie problemy nam mieszczuchom mogą wydawać się nieco dziwaczne, bo jakie zagrożenie może nieść zwykła trawa bez umiaru pleniąca się dzięki lipcowym, ciepłym deszczom?

trawa

Czytaj dalej Wiejskie problemy – niebezpieczna trawa i wrażliwe zwierzęta

Pożegnanie z kopalnią – Łódź nieznana i niedoceniana

Gdy w prasie podano komunikat, że termin oddania do użytku nowoczesnego dworca kolejowego Łódź Fabryczna opóźni się o kolejny rok, przypomniała mi się ta historia związana z początkiem budowy…
Lodz Fabryczna budowa
Budowa nowoczesnego dworca kolejowego Łódź Fabryczna

Czytaj dalej Pożegnanie z kopalnią – Łódź nieznana i niedoceniana

Kwiaty mamy – radość, troska i utrapienie

Pośród kwiatów kłębiło się mnóstwo różnobarwnych motyli. Widok godny uwiecznienia na fotografii. Nie mogłem go przegapić. Zmieniłem obiektyw w aparacie, nakręciłem filtr polaryzacyjny i przymierzyłem się do zdjęcia. Za daleko. Trzeba wejść pomiędzy kwiaty mamy. Ostrożnie rozchylam łodygi, uważnie stąpam pomiędzy, aby niczego, broń Boże, nie podeptać.

kwiaty mamy

Czytaj dalej Kwiaty mamy – radość, troska i utrapienie

Kałkus u płota, czyli perypetii rodzinnych część 2

Odkąd mama odkryła dawnego krewnego, strasznego Szweda, Kałkusem zwanego, odwiedzała go, gdy tylko nadarzyła się okazja. Nic dziwnego. Kałkus wysłuchiwał opowieści rodzinnych bez okazywania znużenia, a i sam potrafił zadziwić znajomością koligacji i koneksji. Mosty, gdzie siedział Kałkus i Wieś, na której od wiosny do jesieni przebywała mama, dzieliła odległość zaledwie kilkunastu kilometrów, lecz aby ją pokonać, potrzebny był samochód z kierowcą. Niewielu udawało się namówić na podróż do Mostów, lecz mama nie ustawała w wysiłkach. Zawsze, gdy przyjeżdżałem na Wieś, słyszałem prośbę:

– Hegemonie, może byś mnie zawiózł do Mostów? Tylko na chwileczkę!

Wiedziałem, że chwileczka, to jest minimum pięć godzina, więc odmawiałem. Wydawało się, że nigdy nie poznam Kałkusa, gdy po 4 latach zdarzył się cud…

sieradzkie
Wiejskie krajobrazy

Czytaj dalej Kałkus u płota, czyli perypetii rodzinnych część 2

Koligacje rodzinne. Na tropie krewnych i powinowatych

Liczna familia mamy od wieków zamieszkiwała dworki dawnego województwa sieradzkiego. Kontakty urwały się po II wojnie światowej i pewnie nigdy bym o tych wszystkich wujkach, stryjkach oraz innych pociotkach nie usłyszał, gdyby nie pasja mamy do tropienia krewnych i powinowatych. Skutecznego tropienia. Każda wizyta u rodziców mogła być zdominowana przez opowiadanie o kolejnym odnalezionym członku rodziny. Tak też było i tym razemsieradzkie, wieś, pola

Czytaj dalej Koligacje rodzinne. Na tropie krewnych i powinowatych

Jak zostałem milionerem

Zostałem milionerem. Nie, nie wzbogaciłem się nagle, nic też nie ukradłem, ani nie zdefraudowałem – zostałem blogowym milionerem. Pod koniec lutego liczba unikalnych czytelników przekroczyła magiczną liczbę, na którą składają się jedynka i sześć zer. Niemal dokładnie po czterech latach systematycznego pisania i publikowania. Podziwiam sam siebie, za nietypową dla mnie wytrwałość. Sądzę, że milion, to wyśmienita okazja na krótkie podsumowanie…Blog roku 2013 Czytaj dalej Jak zostałem milionerem

Podróż do Paryża, czyli jak zagwarantować sobie niecodzienną przygodę

Gdy dwóch dobrze zbudowanych panów, w sposób uprzejmy, acz stanowczy, zaprosiło mamę na rozmowę, wiedziałem, że będą kłopoty. Na szczęście to nie osoba mamy zaniepokoiła obsługę lotniska, lecz laska, na której moja rodzicielka wspierała się przez całą podróż. Konkretnie służby zainteresowały się metalowym mechanizmem umożliwiającym regulowanie wysokości laski. Zwrotu „umożliwiającym regulowanie” należało użyć w czasie przeszłym, a właściwie archaicznym. Przez pół godziny specjaliści od terroryzmu usiłowali dobrać się do wnętrza laski, jednakże ta twardo strzegła swoich tajemnic. Wreszcie zniechęceni machnęli ręką i puścili mamę wraz z laską wolno. Przypuszczałem, że wyjazd z rodzicami do Paryża będzie obfitował w przygody, nie spodziewałem się, że zaczną się już w hali odlotów.Notre Dame03 Czytaj dalej Podróż do Paryża, czyli jak zagwarantować sobie niecodzienną przygodę

Niezwykle przydatne zakupy czyli ile wart jest spokój mamy

Skutecznie unikam wizyt w supermarketach, ale czasami nie mam wyjścia i muszę przekroczyć progi jakiejś galerii handlowej. Tym razem wybrałem się tam na prośbę ojca, miał większe zakupy do zrobienia i potrzebował pomocy.real_01

Czytaj dalej Niezwykle przydatne zakupy czyli ile wart jest spokój mamy

Nieidealna wigilia i prezenty pod choinkę

Bardzo lubię Wigilię i Święta Bożego Narodzenia, chociaż nie zaliczam się do tradycjonalistów. Lubię przygotowania świąteczne, może dlatego, że nie jestem niewolnikiem porządków. Lubię kupować choinkę, potem ją ubierać i czuć jej zapach przez następny miesiąc w domu. Lubię przyrządzać karpia, piec sernik i pierniczki. Lubię zapach świątecznych wypieków, który towarzyszy przygotowaniom. Lubię wybierać prezenty pod choinkę. Lubię samą Wigilię, choć atmosfera nie zawsze jest idealna i czasami dochodzi do konfliktów. Ciekawe, że właśnie te nieidealne wydarzenia, najdłużej pozostają w pamięci…Wigilia Czytaj dalej Nieidealna wigilia i prezenty pod choinkę