Żelazko i wina tatusia

W rekordowo krótkim czasie cała rodzina sadowi się w samochodzie. Jeszcze spierają się o miejsca, jeszcze pytają, czy mają zapinać pasy. Potwierdzam, nie zważając na pomruki niezadowolenia. Gdy wszyscy wydają się być upakowani i zapięci, przekręcam kluczyk w stacyjce i powoli wyjeżdżam z podwórza. Sukces, jest szansa, że się nie spóźnimy. Czy na pewno? Niestety, w ostatniej chwili Najmłodsza Siostra wykrzykuje:

– Ojej, chyba nie wyłączyłam żelazka!

Żelazko

Czytaj dalej Żelazko i wina tatusia