Pierwszy spływ kajakowy. Co warto wiedzieć, zanim znajdziesz się na rzece?

Pomagam ściągać kajaki z przyczepy. Zanim ostatni znajdzie się na ziemi, tuż obok parkuje kolejne auto dowożące ludzi i sprzęt na spływ.

– No tak, nie będziemy dzisiaj na rzece sami – myślę ze smutkiem, patrząc na wysypującą się z busa roześmianą gromadkę.

W przeciągu niezbyt długiego czasu, zanim zapakowaliśmy się wraz ze sprzętem do kajaków, nad brzeg nadciągnęły jeszcze dwa pojazdy transportujące spływowiczów.  Samotne wiosłowanie w towarzystwie jedynie rzeki i przyrody, jest w Polsce praktycznie niewykonalne.

Jednak nadal uważam, że kajaki, to najpiękniejszy sposób na wypoczynek. Dlatego postaram się podpowiedzieć ci, jak dobrze zorganizować pierwszy spływ kajakowy.

kajaki rzeka
Na rzece raczej nie ma co liczyć na samotność…

Czytaj dalej Pierwszy spływ kajakowy. Co warto wiedzieć, zanim znajdziesz się na rzece?

Spływ kajakowy na Białorusi

Rzeka niespiesznie niosła kajaki. Nie wiosłowaliśmy, reszta grupy została w tyle, zapewne wkrótce nas dogonią. Przyjemnie było się oddać błogiemu lenistwu, wsłuchać w ciszę, którą zakłócał jedynie śpiew ptaków, patrzeć na przyrodę, która nie nosiła śladów działalności człowieka. Takich wrażeń może dostarczyć wyłącznie spływ kajakowy na Białorusi.

spływ kajakowy na Białorusi

Czytaj dalej Spływ kajakowy na Białorusi

Gdy czujesz się nie na miejscu – zimowy spływ kajakowy

Jeszcze jest ciemno, gdy docieram na stację. Do przyjazdu pociągu mam zaledwie kilka minut. Wystarczająco długo, aby zmarznąć na kilkunastostopniowym mrozie zadając sobie kolejny raz pytanie, co mnie podkusiło, aby skoro świt wybierać się na narty biegowe! Z ulgą witam ciepłe wnętrze wagonu. Dopiero po chwili dostrzegam zdziwione spojrzenia rowerzystów:

– Z nartami o tej porze roku?! Czyś ty się gościu z choinki urwał?! – zdają się mówic

kolej zima

Jest ich więcej, więc to ja czuję się nie na miejscu, nie oni. Gdy dwie stacje dalej zbieram się do wyjścia, roześmiana konduktorka pyta:

– Będzie się pan bawił w Adama Małysza?

Śmieję się razem z nią

– Niezupełnie, skoków raczej nie przewiduję

Zostaję sam na zasypanym śniegiem peronie. Próbuję sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz czułem się podobnie nie na miejscu, jak dzisiaj w pociągu. Chyba kilkanaście lat temu, gdy w środku zimy razem z Łysym wparowaliśmy do przedziału kolejowego dumnie dzierżąc wiosła w dłoniach…

Czytaj dalej Gdy czujesz się nie na miejscu – zimowy spływ kajakowy

Rzeka inna niż Wisła. Na Gwdzie z „krewnymi i znajomymi królika”

Od czasu do czasu moje kajakarskie ścieżki krzyżują się z grupą popularnie zwaną „krewni i znajomi królika”. Pływam z nimi rzadko, raz na kilka lat. Częściej nie dałbym rady, ze względu na władające grupą dwa żywioły – chaos i improwizację. Zazwyczaj takie przedsięwzięcia kończą się, zanim się zaczną. Od każdej reguły zdarzają się wyjątki, a „krewni i znajomi królika” są permanentnym wyjątkiem. Ostatnio byłem z nimi na rzece Gwdzie…

rzeka Gwda
Gwda w górnym odcinku

Czytaj dalej Rzeka inna niż Wisła. Na Gwdzie z „krewnymi i znajomymi królika”

Codzienna wymiana zdań, czyli relacja rodzic-nastolatek

Łysy, o którym wspominałem przy okazji męskiej wyprawy rowerowej, ma syna Jonasza. Nastoletniego syna. Łysy postanowił przysposobić swoją latorośl do pięknego sportu, jakim bez wątpienia jest kajakarstwo. I tak któregoś czerwcowego poranka wiozłem samochodem ojca z synem na spływ w Danii. Uprawianie kajakarstwa w tym uroczym kraju nie wymaga zbytniej sprawności w machaniu wiosłem, rzeki są łatwe, w sam raz na naukę. Natomiast niezbędna jest dogłębna wiedza prawnicza, tyle tutaj przepisów ściśle regulujących każdy krok miłośnika sportów wodnych. Lecz to jest temat na całkiem odrębny wpis.kajak składany

Czytaj dalej Codzienna wymiana zdań, czyli relacja rodzic-nastolatek