Mama wśród zwierząt cz.1. Cudowna przemiana chomika. Opowieść z morałem

„Przypomnij sobie, jaka najdziwniejsza rzecz przytrafiła ci się w ciągu ostatniego roku?” To jedno z ulubionych pytań zadawanych w zaciszu gabinetów terapeutycznych. Pobudza kreatywność, jednak często pozostaje bez odpowiedzi. Takiego pytania nie należy stawiać mojej mamie, ją należy zapytać: „Czy w ciągu ostatniego roku był choć jeden dzień, w którym nie przytrafiło ci się nic dziwnego?” Znam odpowiedź, brzmi ona „nie!”

zachód słońca
Zachód słońca na wsi

Czytaj dalej Mama wśród zwierząt cz.1. Cudowna przemiana chomika. Opowieść z morałem

Spotkałem w parku Syzyfa

Gdy tylko pogoda sprzyja, przenoszę swoje biuro do pobliskiego parku. Siadam na ławce, włączam notebooka i piszę. Pokusy i rozpraszacze w postaci lodówki oraz Facebooka, zostały zamknięte na klucz za drzwiami mieszkania. Wokół cisza, spokój, wszystko sprzyja skupieniu. Jednak niekiedy w na tę sielską scenę pracy freelancera wkracza gość nieproszony, hałaśliwy, nie dający się zignorować. Zabiera skupienie, lecz wnosi ze sobą temat. Dokładnie w takich okolicznościach spotkałem w parku Syzyfa…

spotkałem w parku
Spotkałem w parku…

Czytaj dalej Spotkałem w parku Syzyfa

Ławka i lipa, czyli w poszukiwaniu kompromisu

Stała skromnie w pobliżu stołu. Wydawało się, że nie wadzi nikomu. Złudne wrażenie, ale skąd miała wiedzieć, przecież była jedynie zwyczajną ławką. Zwyczajną?!

–  Zwyczajna ławka! – oburzyłaby się zapewne mama – Zwyczajna ławka, też mi określenie! Śmiało można powiedzieć, że jest to ławka wręcz niezwyczajna, przecież stała na ganku w dworze w Rochówku! Na pewno siadywał na niej wuj Roman, i być może prababcia Kamilla!

ławka
Ławka rochowska

Wszystko, co ma jakikolwiek związek z nieistniejącym dworem w Rochówku, stanowi swoiste sacrum dla mamy. Rozlatujący się kożuszek wujka Romana, upstrzony muchami portret prababci Kamilli, czy wypłowiała i zakurzona do granic możliwości makatka dziadka Ludwika, to tylko niektóre z rochowskich relikwii. Są nie do ruszenia, a i wypowiadać się o nich trzeba z należytym szacunkiem.

Czytaj dalej Ławka i lipa, czyli w poszukiwaniu kompromisu

Psie lizanie i wódka, dziwaczna kuracja młodej celebrytki

Nowe diety i trendy żywieniowe corocznie mnożą się niczym niczym komary w deszczowe lato. Przyzwyczaiłem się nie zwracać na nie uwagi. Jednak dziwaczna kuracja młodej celebrytki wprawiła mnie w osłupienie i stała się kanwą opowiadania. Zupełnie fikcyjnej historii, takiej jak przygody Wilczura Bonsai

pies
Psie lizanie – czyli dziwaczna kuracja młodej celebrytki

Czytaj dalej Psie lizanie i wódka, dziwaczna kuracja młodej celebrytki

Miejsce magiczne, którego już nie ma…

Mam osobisty rytuał wieńczący zakończenie zimy i nadejście wiosny – z piwnicy do mieszkania przynoszę rower. Następnie rozkładam na stole mapę i przymierzam się do pierwszej wycieczki poza miasto. Przy okazji planowania z żalem uświadomiam sobie, że zniknął jeden z punktów, który starałem się wpleść w program większości wyjazdów, miejsce magiczne…

Miejsce magiczne
Miejsce magiczne

Czytaj dalej Miejsce magiczne, którego już nie ma…

Gdy telewizja bawi się w Mikołaja, a gazeta udaje renifera

Lubię atmosferę zbliżających się świąt. W domu pachnie upieczonymi pierniczkami, w lodówce mrozi się choinka, a karp stoi na balkonie… Nie, raczej odwrotnie z tym karpiem i choinką, bo pierniczki naprawdę pachną i potrzeba wielkiej siły woli aby ich nie podjadać. Pozostaje tylko czekać na Mikołaja, zastanawiając się, co przyniesie w tym roku…

telewizja
telewizja

Czytaj dalej Gdy telewizja bawi się w Mikołaja, a gazeta udaje renifera

Ludzie na stoku narciarskim. Część 1

Zima kojarzy mi się nieodmiennie z nartami. Zabrani na stok znajomi mogą znacząco podnieść lub obniżyć satysfakcję z pobytu w górach. Odpowiednio skomponowana grupa, dysponująca zróżnicowanymi umiejętnościami jezdnymi oraz charakterologicznymi jest w stanie zapewnić rozrywkę, nawet bez zakładania nart na nogi. Dzisiaj część pierwsza – najgorszy narciarz.

narciarze
Ludzie na stoku

Czytaj dalej Ludzie na stoku narciarskim. Część 1

Nocleg w schronisku, czyli coś o spełnianiu marzeń

Marzenia się spełniają. Niekiedy nad wyraz szybko. Dlatego, warto uważać o czym się marzy.

nocleg w schronisku
Beskid Wyspowy – panorama

         Widzę, że potrzebują państwo wyjaśnienia pewnych kwestii? Ja wszystko wytłumaczę, jestem tutaj stałym bywalcem – powiedział mężczyzna, który przed chwilą przysiadł się do naszego stolika.

Pomocy potrzebowaliśmy nad wyraz. Najchętniej psychologicznej lub psychiatrycznej, w ostateczności dobrego słowa, nawet od człowieka, który na trzeźwego już nie wyglądał. A tak dobrze wszystko się zaczęło!

Czytaj dalej Nocleg w schronisku, czyli coś o spełnianiu marzeń

Śniadanie, czyli coś o celebrowaniu posiłku

Francuzi są szczupli, chociaż, wedle dietetyków, jedzą niezdrowo. Sprawka genów? Niekoniecznie. Moim zdaniem decydujące jest celebrowanie posiłku. Niemalże fanatycznym wyznawcą francuskiego stylu odżywiania jest mój kuzyn Tomuś…

celebrowanie posiłku

Czytaj dalej Śniadanie, czyli coś o celebrowaniu posiłku

Bajka o ważnym urzędzie…

ZUS nie jest lubiany. Nie znam nikogo, kto by jakieś cieplejsze słowo rzekł o tej instytucji. Zamieszanie wokół OFE też ZUS-owi przyjaciół nie przysporzy. Za wyjątkiem polityków, ale oni zadbali, aby im emeryturę wypłacał kto inny.

Dawno wyrosłem z wiary w bajki, że pieniądze zabierane przez ZUS dadzą mi emeryturę, dlatego patrzę na ten urząd z dystansem. I czasami sobie myślę, że on chciałby aby ktoś go polubił, porozmawiał z nim, albo chociaż wysłał krótki liścik. Kiedyś i ze mną próbował zadzierzgnąć bliższą relację.

emerytura ZUS
emerytura z ZUS

Czytaj dalej Bajka o ważnym urzędzie…