Co to za zwierzę? Weronika Murek – gościnny wpis

Jesień wkraczała w fazę schyłkową. Ubywało słońca, przybywało chmur, kolorowe liście częściej szumiały pod stopami, niż na gałęziach drzew, a jedyne święto dedykowano zmarłym. Na dodatek następowała zmiana czasu, co prawda można było godzinę dłużej pospać, lecz gwałtownie kurczył się już i tak krótki dzień. Lubię jesień, lecz początek listopada jest taki melancholijny… Z depresyjnego nastroju wyrwała mnie lektura krótkiego tekstu. Dlaczego dzielę się nim dopiero teraz, a nie wtedy, w listopadzie? Wyjaśnienie znajdziecie na końcu, na razie przed wami autorka, czyli Weronika Murek…

Poznajecie to zwierzę 🙂

Czytaj dalej Co to za zwierzę? Weronika Murek – gościnny wpis

Mama wśród zwierząt cz.1. Cudowna przemiana chomika. Opowieść z morałem

„Przypomnij sobie, jaka najdziwniejsza rzecz przytrafiła ci się w ciągu ostatniego roku?” To jedno z ulubionych pytań zadawanych w zaciszu gabinetów terapeutycznych. Pobudza kreatywność, jednak często pozostaje bez odpowiedzi. Takiego pytania nie należy stawiać mojej mamie, ją należy zapytać: „Czy w ciągu ostatniego roku był choć jeden dzień, w którym nie przytrafiło ci się nic dziwnego?” Znam odpowiedź, brzmi ona „nie!”

zachód słońca
Zachód słońca na wsi

Czytaj dalej Mama wśród zwierząt cz.1. Cudowna przemiana chomika. Opowieść z morałem

Spotkałem w parku Syzyfa

Gdy tylko pogoda sprzyja, przenoszę swoje biuro do pobliskiego parku. Siadam na ławce, włączam notebooka i piszę. Pokusy i rozpraszacze w postaci lodówki oraz Facebooka, zostały zamknięte na klucz za drzwiami mieszkania. Wokół cisza, spokój, wszystko sprzyja skupieniu. Jednak niekiedy w na tę sielską scenę pracy freelancera wkracza gość nieproszony, hałaśliwy, nie dający się zignorować. Zabiera skupienie, lecz wnosi ze sobą temat. Dokładnie w takich okolicznościach spotkałem w parku Syzyfa…

spotkałem w parku
Spotkałem w parku…

Czytaj dalej Spotkałem w parku Syzyfa

Jesienne gotowanie grzybów…

W przyrządzaniu grzybów nie ma wielkiej filozofii, pewnie dlatego jest to jedna z dwóch potraw, które umie ugotować moja mama. Gdy jesienią odwiedzam rodziców na Wsi, mogę mieć pewność, że zostanę poczęstowany upichconymi przez nią grzybami. Jednak czas, jaki upłynie od przyjazdu do posiłku zazwyczaj nie jest krótki i obfituje w pokaźny ciąg wydarzeń poprzedzających. Tam, gdzie inicjatywę przejmuje mama, nic nie dzieje się według utartych wzorców. Gotowanie grzybów również nie przebiega typowo…

gotowanie grzybów
Na podwórzu można znaleźć maślaki

Czytaj dalej Jesienne gotowanie grzybów…

Starsi Panowie dwaj…

Powiadają, że mężczyźni niezbyt często starzeją się z godnością. Ciężko im się pogodzić z faktem, że nie mają już tyle sił, co kiedyś. Bez przerwy muszą coś udowadniać, nie przyjmują do wiadomości oczywistych porażek… Na szczęście każdy stereotyp jest tylko w części prawdziwy, na szczęście od każdej reguły istnieją wyjątki. Dwaj Starsi Panowie zdecydowanie zaliczali się do tych wyjątków…

Niemen i Mereczanka
Niemen i Mereczanka

Czytaj dalej Starsi Panowie dwaj…

Ławka i lipa, czyli w poszukiwaniu kompromisu

Stała skromnie w pobliżu stołu. Wydawało się, że nie wadzi nikomu. Złudne wrażenie, ale skąd miała wiedzieć, przecież była jedynie zwyczajną ławką. Zwyczajną?!

–  Zwyczajna ławka! – oburzyłaby się zapewne mama – Zwyczajna ławka, też mi określenie! Śmiało można powiedzieć, że jest to ławka wręcz niezwyczajna, przecież stała na ganku w dworze w Rochówku! Na pewno siadywał na niej wuj Roman, i być może prababcia Kamilla!

ławka
Ławka rochowska

Wszystko, co ma jakikolwiek związek z nieistniejącym dworem w Rochówku, stanowi swoiste sacrum dla mamy. Rozlatujący się kożuszek wujka Romana, upstrzony muchami portret prababci Kamilli, czy wypłowiała i zakurzona do granic możliwości makatka dziadka Ludwika, to tylko niektóre z rochowskich relikwii. Są nie do ruszenia, a i wypowiadać się o nich trzeba z należytym szacunkiem.

Czytaj dalej Ławka i lipa, czyli w poszukiwaniu kompromisu

Dar opowiadania Króla Juliana

Dym wił się wokół osmalonego kotła, drewno na ognisko nie zdążyło przeschnąć po wczorajszej ulewie. Spod pokrywy gara nieśmiało wydobywały się smużki pary, z każdą minutą coraz wyraźniejsze, coraz obfitsze. Wraz z nimi zaczął rozchodzić się zapach. Najpierw dotarł do najbliższych namiotów, wkrótce cała polana była w jego władaniu. Zapach ściągał do ogniska każdego bez wyjątku, nie trzeba było wołać, zapraszać. Nie na darmo tego, który potrafił wyczarować tak aromatyczny posiłek, nazwano Królem Julianem. Drugim niewątpliwym talentem, jak posiadł, był dar opowiadania. Gotował raz dziennie, opowiadał bez przerwy.

dar opowiadania
Na biwaku

Czytaj dalej Dar opowiadania Króla Juliana

Psie lizanie i wódka, dziwaczna kuracja młodej celebrytki

Nowe diety i trendy żywieniowe corocznie mnożą się niczym niczym komary w deszczowe lato. Przyzwyczaiłem się nie zwracać na nie uwagi. Jednak dziwaczna kuracja młodej celebrytki wprawiła mnie w osłupienie i stała się kanwą opowiadania. Zupełnie fikcyjnej historii, takiej jak przygody Wilczura Bonsai

pies
Psie lizanie – czyli dziwaczna kuracja młodej celebrytki

Czytaj dalej Psie lizanie i wódka, dziwaczna kuracja młodej celebrytki

Miejsce magiczne, którego już nie ma…

Mam osobisty rytuał wieńczący zakończenie zimy i nadejście wiosny – z piwnicy do mieszkania przynoszę rower. Następnie rozkładam na stole mapę i przymierzam się do pierwszej wycieczki poza miasto. Przy okazji planowania z żalem uświadomiam sobie, że zniknął jeden z punktów, który starałem się wpleść w program większości wyjazdów, miejsce magiczne…

Miejsce magiczne
Miejsce magiczne

Czytaj dalej Miejsce magiczne, którego już nie ma…

Wilczur Bonsai i trzej królowie. Sezon 2

Druga część przygód Wilczura Bonsai, psa, który po raz pierwszy pojawił się we wpisie o schronisku. Kto jeszcze nie czytał, może zacząć od części pierwszej

Trzej_krolowie i Wilczur Bonsai
Wilczur Bonsai – wersja królewska

Nadejście Erazma z Rotterdamu było wyczuwalne z mniejszej lub większej odległości, w zależności od siły i kierunku wiatru. Erazm, w przeciwieństwie do innych bezdomnych, pachniał. Nie w przenośni, tylko jak najbardziej realnie. I codziennie inaczej. Tego dnia rozsiewał intensywną woń kwitnącej lipy. Dość specyficzny zapach, jak na czas kalendarzowej zimy.

Czytaj dalej Wilczur Bonsai i trzej królowie. Sezon 2