Sukienka Zosi

 

sukienka ZosiStyczeń, to miesiąc studniówek, jednak poszukiwania odpowiednich kreacji zaczynają się znacznie wcześniej. Wybór sukienki dla dziewczyny nie jest tak stresujący, jak w przypadku ślubu czy pierwszej komunii, ale nie jest to zadanie z gatunku łatwych. W tym roku szkolnym wypadała studniówka Zosi…

Na zakupy pojechała ze swoim ojcem Adamem. Był to czyn bohaterski obustronny. W przypadku Adama – wiadomo, wspólne zakupy z jakąkolwiek kobietą są porównywalne z męstwem na wojnie. Tylko na order nie ma co liczyć. A Zosia? Cóż, Adam jest tzw. „ojcem wspierającym”, który oferuje swojemu potomstwu mnóstwo dobrych rad. Absolutnie zbędnych rad. Niestety, trzeba ich wysłuchać, bo rodzice, tak jak i dzieci, nie mają wyłączników, czy chociażby potencjometrów, dzięki którym można by ich na chwilę wyciszyć.

Sukienka Zosi – hiszpański dyktator mody

Duża galeria w centrum Łodzi, Zosia przymierza sukienki. Kreacje hiszpańskich dyktatorów mody, przeznaczone dla kobiet o ponętnym kształcie glizdy. Wysuszonej słońcem glizdy. Zosia ma inną sylwetkę, ale próbuje wcisnąć się w kolejne, przynoszone przez sprzedawczynię modele. Adam, stoi w pobliżu i wspiera swoją córkę słowami: „w tej masz strasznie dużą du…, a w tej wyglądasz grubo”. Nic nie znaleźli, ale wrócili żywi.

Sukienka Zosi – szukanie w Castoramie

Kolejna odsłona sztuki „Kupujemy sukienkę na studniówkę” miała miejsce niewiele później w Ptak Outlet, dużym centrum handlowym położonym na obrzeżach Łodzi.

Wybór ogromny, fasony bardziej kobiece. Zosia przymierza, a Adam zagaduję sprzedawczynię.

– Wie pani, ile my czasu straciliśmy w Castoramie szukając sukienki?! To się po prostu w głowie nie mieści!

– Tak?! – informacja wywarła widoczne wrażenie na sprzedawczyni.

– Oczywiście! Cały dzień spędziliśmy w Castoramie, wyobraża sobie pani, cały dzień i nie znaleźliśmy żadnej sukienki!

– Wyobrażam sobie, wyobrażam i szczerze mówiąc byłabym bardzo zdziwiona, gdyby tam pan jakąkolwiek znalazł!

sukienka Zosi

Pryzmaty, jogurtówka i Esik

O zdolności szwagra do przekręcania nazw krążą legendy. Kiedyś kupił sobie nowy polar. Na pytanie rodziny, gdzie go nabył, odparł:

–  W Pryzmatach

Wszyscy zachodzili w głowę gdzie są te Pryzmaty, a Adam się wściekał, że żyje pod jednym dachem z tak głupimi ludźmi, którzy nie wiedzą, gdzie jest sklep, w którym zazwyczaj zaopatrują się w sprzęt turystyczny. Wreszcie się okazało, że chodziło mu o Horyzonty.

Wybraliśmy się kiedyś na spływ Wartą. A na spływie, jak wiadomo, nie samą wodą człowiek żyje. Każdy zabrał ze sobą na wieczór stosowne zapasy. Adam od rana się chwalił:

– Wiecie co, kupiłem świetną wódkę, jogurtówkę, naprawdę genialna!

Każdy był ciekaw tej jogurtówki, nikt jeszcze takiego cudu nie spożywał, ale najpierw trzeba było przepłynąć kilkanaście kilometrów, znaleźć biwak, rozbić namioty i rozpalić ognisko. Wieczorem, gdy wszystko, co było do zrobienia, zostało zrobione, czekaliśmy z utęsknieniem na obiecany przez Adama specjał. Wreszcie szwagier wyczołgał się z namiotu dzierżąc w mocarnej garści upragnioną butelczynę. Gdy blask ognia oświetlił etykietę okazało się, że… na szczęście była to wódka, ale nie jogurtówka, tylko grejfrutówka. Wypić się dało, nawet z przyjemnością, lecz czar nowości prysł.

Na tyle przywykliśmy do „przekrętów” Adama, że kiedy ostatnio oznajmił:

– Całkiem niezłe meble kupiłem w Esiku

– Masz na myśli Jysk? – odparłem bez chwili namysłu.

– Tak? Ale szybko odgadłeś! Jak ci się to udało?

Cóż, praktyka czyni mistrza…

10
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
5 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
TelefoniczneWyprawyHegemonMaciej~ikroopka~gabi Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
~Mch
Gość
~Mch

Zatrudniłeś sobie rysownika 🙂 Kolejny krok naprzód w rozwoju blogu 🙂

hegemon
Gość

Człowiek tu się męczy, aby coś narysować, a potem mu takie komentarze wstawiają, bez sumienia 🙂

~gabi
Gość
~gabi

Autorze bloga [imię do wiadomości postronnych :)] co z Twoja aktywnością na tymże blogu?cisza i cisza. Podróżujesz,śpisz,pracujesz? A tu zaglądam i ciągle nic… Wrzuc coś interesującego bo powiało historią 🙂 pozdrowienia

hegemon
Gość

Gabi, dzisiaj obiecuję poprawę 🙂

~ikroopka
Gość
~ikroopka

Ha, mógłby sobie z moim mężem ręke podać, na szczęście, nie w kwestii ględzenia, a jedynie przekręcania nazw;))

hegemon
Gość

Widzisz, ludzie często mają podobnie 🙂 Nauczyłaś się już rozpoznawać, jakie nazwy Twój mąż przekręca? 🙂

Maciej
Gość
Maciej

Pierwszorzędne anegdoty!

TelefoniczneWyprawy
Gość

Przypomniałeś mi moją ciocię, która angielskie słowa wypowiada z iście polską precyzją czyli jak się pisze, tak się czyta. Czasami też jest ją ciężko zrozumieć. Ale chyba nic nie przebije koleżanki, która wybierała się do kustosza oddać skórzany płaszcz do przerobienia 🙂