Straszna Staruszka 2

Straszną Staruszkę widziałem jeszcze wielokrotnie. Raz w autobusie, którym jechałem na dworzec, częściej w pociągu, gdy spacerowała po korytarzu. Miała taki dziwny zwyczaj, że w połowie trasy, gdzieś koło Skierniewic, zmieniała przedział. Przemierzała kilkakrotnie korytarz zaglądając niemalże do wszystkich przedziałów. Na szczęście w ciągu dwóch miesięcy jakie minęły od poprzednich wydarzeń, tylko raz weszła do mojego przedziału.straszna staruszka 2

Jechałem „Łodzianinem”, który między Łodzią i Warszawą nie zatrzymuje się na stacjach pośrednich. W przedziale były tylko cztery osoby, każdy wtulony w swój własny kąt – zapowiadały się wręcz luksusowe warunki podróży. Do czasu. Drzwi otworzyły się z impetem i stanęła w nich Straszna Staruszka we własnej osobie.

–  Wolne tu?! – zapytała z pretensją w głosie.

–  Tak… – odpowiedział nieśmiało młody człowiek siedzący najbliżej wejścia.

Straszna Staruszka właśnie obok niego postanowiła usiąść. Już prawie lokowała tam swój tyłek, gdy nagle wyprostowała się i warknęła:

–  Ale pan siedzi na dwóch miejscach!

Młody człowiek spojrzał na nią nic nie rozumiejącym spojrzeniem. Staruszka przeniosła się na drugą stronę, niebezpiecznie blisko mnie. Jej ofiarą stała się młoda dziewczyna.

–  Niech pani zabierze torebkę!

Polecenie zostało wykonane.

–  Niech pani dalej zabierze tę torebkę! Ja się tu nie zmieszczę!

Dziewczyna wcisnęła torebkę z drugiej strony obok siebie. Nie zadowoliła tym Strasznej Staruszki.

–  Niech pani sobie tę torebkę na kolana weźmie, albo wstawi na górę! – zakomenderowała.

–  Jak się pani naprawdę nie zmieści, to ją przełożę – obiecała dziewczyna wciskając się całą sobą w najdalszy kąt.

Straszna Staruszka rozsiadła się na miejscu, wyciągnęła papiery. Co chwila smarkała głośno i donośnie kaszlała. Dzięki chorobie Straszna Staruszka wydawała się jeszcze bardziej upiorna. Miałem nadzieję, że do Warszawy będzie spokój, ale Straszna Staruszka nie byłaby sobą, gdyby wytrzymała w milczeniu całą podróż.

–  Czy mogła by pani siedzieć na swoim miejscu! – znienacka naskoczyła na młode dziewczę wciśnięte w sam kąt przedziału.

–  Przecież siedzę?!

–  Nie, nie siedzi pani, zajmuje pani moją część!

–  Wcale nie!

–  Właśnie, że tak! Wciska się pani swoim tyłkiem na moją część, proszę się posunąć!

–  Niech nie będzie pani taka chamska! – nie wytrzymała dziewczyna

–  Ja jestem chamska?! To ja rozpycham się tyłkiem na cudzym miejscu?! Ja!? To pani jest chamska!

Tu podniosła się gwałtownie i… niestety nie wyszła z przedziału, tylko usadowiła obok młodego człowieka, mrucząc pod nosem coś o pazurach, którymi niektórzy młodzi rozpychają się po świecie. Potem już tylko smarkała, kaszlała i zamykała drzwi na korytarz tak ściśle, jak to tylko było możliwe.Łódź Chojny

EPILOG

Nawet najstraszniejsi ludzie potrafią się czasami przyzwoicie zachować. Któregoś poranka czekałem na pociąg w Łodzi. Na peronie tłok, wszyscy chcą zająć dobre miejsce w nadjeżdżającym pociągu. Z poczekalni wyszła niewidoma kobieta. Nie dało się jej nie zauważyć, jednak wszyscy, łącznie ze mną zignorowali fakt, że niewidoma sama nie wejdzie do pociągu. Nikt nie kwapił się jej z pomocą. Wtedy na scenę, a właściwie na peron wkroczyła Straszna Staruszka

–  Tyle ludzi, a każdy udaje, że nie dostrzega osoby niewidomej, świat schodzi na psy! – zakrzyknęła Straszna Staruszka i pomogła kobiecie wejść do pociągu.

Jest mi autentycznie wstyd za siebie, Straszna Staruszka tym razem miała rację i honor.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
~Henryk Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
~Henryk
Gość
~Henryk

Pierwszy komentarz? Aź z Jaffy nawet mamy tutaj kolej, ale krutkie trasy i zupełnie nowa. Wszystko blyszczy i funkcionuje, śmiać morzna się tylko z psaźerów ,bo wszystko dlanih jest nowe jadà całe rodziny bo dzieci jeszcze nigdy nie jehały pociàgem!
Ale twoj pociàg trohę za bardzo literacki, źadnyh ku… i żadnyh hu….! Straszna babcia to hyba belferka na emeryturze! Duszny wagon to pszesada delikatności a abstynencia nie samowita.A morze tak durzo się zmieniło w polce, tak jak by natej trasie nie jehał źaden słuhacz radia Maryia!!!