Gdy rodzice się starzeją, musisz pokonać mury…

Pierwsze objawy zlekceważyliśmy. Tato często czuł się gorzej, szczególnie rano. Nieporadność przypisywaliśmy depresji, pocieszając się, że niedługo wszystko wróci do normy i będzie lepiej. Nie było. Zrozumieliśmy, jak poważna jest sytuacja, gdy pewnej nocy tata przewrócił się w drodze do toalety i spędził dwie godziny na zimnej podłodze, z której nie potrafił się podnieść o własnych siłach…

gdy rodzice się starzeją

Gdy rodzice się starzeją, dzieci przejmują opiekę

Na szczęście nie jestem jedynakiem, mam siostry. One ogarnęły pierwsze dni stałej opieki nad ojcem. Rozpoznały potrzeby i podzieliły obowiązki. Mnie znacznie więcej czasu zajęło zaakceptowanie faktu, że życie uległo nieodwracalnym zmianom, że nadszedł czas, gdy role się odwracają i dzieci przejmują opiekę nad rodzicami. Bałem się, czy poradzę sobie psychicznie z nową sytuacją. Bardzo namacalnie poczułem też własną śmiertelność.

Starość nie cieszy się przywilejami

Świeżo upieczeni rodzice, zarówno przed, jak i po przyjściu potomstwa na świat, są wspierani przez liczne instytucje. Jeżeli brakuje im informacji, z łatwością mogą skorzystać z doświadczenia innych, czytając blogi parentigowe. Matki niezwykle chętnie dzielą się własnymi przemyśleniami dotyczącymi wszystkich aspektów życia swoich pociech.

Starość, w przeciwieństwie do narodzin, nie cieszy się aż takimi przywilejami, chociaż zniedołężnienie rodziców przynosi zmiany porównywalne do tych, jakie wiążą się z przyjściem na świat pierwszego dziecka. Polskie społeczeństwo starzeje się na potęgę, jednak człowiek, który nagle staje przed koniecznością opieki nad rodzicami, co rusz trafia na kolejne, niełatwe do pokonania mury. Pierwszym z nich jest…

 

Mur braku informacji

O śmierci i starzeniu się nie uczą w szkołach, instytucje wsparcia dla opiekunów osób starszych praktycznie nie istnieją, dramatycznie brakuje lekarzy geriatrów. Nikt też nie prowadzi blogów starzeningowych dzieląc się własnym doświadczeniem z opieki nad zniedołężniałymi rodzicami. Ta wiedza przepada bezpowrotnie.

W pierwszej fazie choroby ojca, co rusz stawaliśmy przed kolejnym dylematem. Jakie chodziki, przenośne toalety czy krzesła pod prysznic należy kupić. A może będzie potrzebne specjalistyczne łóżko? Skąd to wszystko zdobyć, aby nie zbankrutować? Kontakt z każdą osobą, która przeszła przez opiekę nad tracącym sprawność rodzicem, był na wagę złota.

Gdy rodzice się starzeją – pokonać Parkinsona

Początkowo nowe leki nie przyniosły żadnej poprawy. Na szczęście w necie znalazłem informację, że przy chorobie Parkinsona ćwiczenia fizyczne są równie istotne, jak regularne przyjmowanie medykamentów. Po wyszukaniu na youtube kilku filmików instruktażowych, każdego ranka razem z tatą ćwiczymy wymachy rąk i nóg. Ojciec jest pojętnym uczniem. Przez całe życie nie zaniedbywał porannej gimnastyki. Gdy w wieku 80 lat pojechał ze mną na ostatnie swoje narty, obsługa wyciągu długo oglądała jego dowód, zanim wydała mu karnet zniżkowy. Nie mogli uwierzyć, że w tym wieku można jeszcze śmigać po górskich stokach.

Kończąc dyżur u ojca zbiegam raźnym krokiem po schodach z pierwszego piętra, czuję w sobie siłę i moc. Doceniam zwykłą sprawność, która pozwala mi na poruszanie się bez konieczności kurczowego trzymania się poręczy. Jestem wdzięczny, że wysokie krawężniki oraz krzywe chodniki nie stanowią dla mnie przeszkody niemal nie do przebycia.gdy rodzice się starzeją

Mur drugi – wsparcie państwa

Najsolidniejszy ze wszystkich murów. Bez żadnej rysy i skazy oraz możliwości obejścia. Instytucje państwowe postrzegają starszych ludzi wyłącznie przez pryzmat problemów emerytalnych. Na jakąkolwiek pomoc mogą liczyć wyłącznie osoby, które praktycznie nigdy nie były aktywne zawodowo. Ci, co pracowicie przeszli przez życie, karmiąc podatkami nienasycone paszcze urzędów skarbowych i ZUS-ów, nie mają prawa do niczego, w momencie gdy najbardziej potrzebują opieki. Bogatsi zapłacą za nią z własnej kieszeni, ale naprawdę niewielu stać na taki luksus.

Doceniam te chwile…

Na lodówce wiszą karteczki informujące o podawaniu leków oraz spis czynności, które każde z nas musi wykonać, gdy przyjdzie do taty. Te „check listy” w początkowym okresie pozwalały nam się ogarnąć w nawale nowych obowiązków, zanim pojawiła się rutyna.

Najważniejszy jest spacer. Jedyna szansa dla taty, aby wyrwać się poza obręb mieszkania. Do pobliskiego parku wychodzimy niezależnie od pogody. Tylko raz potężna ulewa pokrzyżowała nasze plany. Pracującym ludziom niełatwo jest wygospodarować godzinę z hakiem, szczególnie jesienią, gdy zmierzch zapada tak szybko. Jednak robimy wszystko, aby dać radę.

Wyjście na spacer jest istotne nie tylko dla ojca. Doceniam te chwile, gdy nieśpiesznie przemierzamy parkowe alejki, prowadząc rozmowy, na które nigdy wcześniej nie mieliśmy ani czasu, ani warunków. Tata z przejęciem streszcza mi akcję powieści, których słucha pod postacią audiobooków. Zamartwia się mniej lub bardziej wydumanymi problemami mamy. Pyta mnie, czy jest szansa, aby w tym roku jeszcze raz pojechać na wieś. Rozmawiamy też o lekarzach, pogodzie i drobnych naprawach, które trzeba wykonać w domu…gdy rodzice się starzeją

Mur trzeci – miasto

„Moje miasto murem podzielone…” śpiewał kiedyś Kult. Nie zdawałem sobie wcześniej sprawy, jak strasznie opresyjne są miasta dla wszystkich, którzy mają jakikolwiek problem z poruszaniem się. Zdrowy człowiek nie jest świadom pułapek zastawianych na tych mniej sprawnych. A jest ich całe mnóstwo – krzywe chodniki, wysokie krawężniki, wszechobecne schody, czy cykle świateł na skrzyżowaniach, które uniemożliwiają bezpieczne przejście przez jezdnię.

Z drugiej strony, tak niewiele trzeba zrobić, aby uczynić przestrzeń wspólną bardziej przyjazną dla seniorów, ułatwiając im wyjście z domów. Wystarczyłoby montować poręcze przy każdych schodkach oraz ustawić gęściej ławki, na których można usiąść w razie utraty sił, czy oprzeć torbę z zakupami. Niestety, ławek brakuje nawet w tak oczywistych miejscach, jakimi są przystanki komunikacji miejskiej, nie wspominając o dworcach kolejowych.

Sądzę, że każdy urzędnik odpowiedzialny za planowanie przestrzenne, powinien w ramach szkolenia przez miesiąc opiekować się staruszkiem. Wystarczyłaby godzina dziennie, a otrzymalibyśmy zdecydowanie lepiej zagospodarowaną przestrzeń miejską.

Gdy rodzice się starzeją – „Nie pomagaj!”

Początkowo skakaliśmy wokół taty zapewniając mu niemal pełną obsługę. W swoich niezdarnych ruchach wydawał się taki bezradny i zagubiony, że aż serce ściskało. Litość i współczucie nie są dobrymi doradcami. Zbyt szybko udzielona pomoc jest szkodliwa i pogłębia niepełnosprawność.

Powoli zacząłem stawiać przed ojcem wyzwania, a on robił postępy. Nauczył się samodzielnie ubierać, przygotowywać posiłki oraz ścielić łóżko. Ogromną radość sprawia mu każda czynność, którą opanuje od nowa. Nie pozwala się wyręczać, a jak mu coś nie wychodzi, nie poddaje się i próbuje do skutku. Dlatego, gdy widzę go mozolnie zapinającego guziki od koszuli, wychodzę z pokoju, aby nie ulec pokusie pomagania

gdy rodzice się starzeją

Mur czwarty – społeczeństwo

Nie jesteśmy przygotowani na przyjście starości. Spychamy ją do najciemniejszego z kątów, a ludzi wiekowych przestajemy zauważać. Stają się dla otoczenia niewidzialni. Tylko czasami jakiś młody człowiek ciężko westchnie:

  • – Starość się panu Bogu nie udała

Pewnie dlatego głównym beneficjantem budżetu obywatelskiego w Łodzi są przede wszystkim zwierzątka i chore dzieci. Jedyny z kilkunastu projektów, który dotyczy seniorów, został wyceniony na niemal identyczną kwotę, jaką miasto wyda na opiekę nad bezdomnymi kotami. Cóż dziadkowie i babcie nie mruczą, nie machają ogonem na powitanie, nie wyglądają najpiękniej i niekiedy pachną „niewyjściowo”.

Gdy rodzice się starzeją – zamiana ról

Siedzimy w poczekalni czekając na wizytę u lekarza. Tata wcisnął się w krzesło i prawie się nie odzywa. Spoglądam na niego i w tym samym momencie staje mi przed oczyma sytuacja sprzed wielu, wielu lat. Wtedy to ojciec przyprowadzał mnie do doktora. Czekaliśmy na naszą kolej, a tata rozkładał na kolanach materiały do swojej pracy naukowej i w skupieniu obliczał coś posługując się suwakiem logarytmicznym. Obserwowałem go uważnie, w duchu obiecując sobie, że gdy dorosnę, to będę takim samym człowiekiem, jak on. Nie dotrzymałem obietnicy. Moje droga życiowa poprowadziła mnie w zupełnie innym kierunku.

Z drugiej strony wcieliłem się w jego dawną rolę. Podobnie opiekuję się teraz moim ojcem, jak on mną w dzieciństwie – zawożę go do przychodni, cierpliwie czekam z nim w kolejce, uważnie zapamiętuję zalecenia lekarza…

Mur piąty – my home is my prison

Ten mur budujemy własnymi rękoma. Zadziwiające, jak nie przyjmujemy do wiadomości, że z wiekiem opuszczają nas siły. Jeszcze kilka lat wstecz rodzice całkiem poważnie rozważali opcję przeprowadzki do mniejszego mieszkania, zlokalizowanego na wyższym piętrze. Za nic mieli doświadczenie ciotki, która kiedyś tam mieszkała i przez ostatnie lata życia nie była w stanie wyjść na zewnątrz, gdyż przeszkodę nie do pokonania stanowiły dwa piętra schodów.

Zamiana na szczęście nie doszła do skutku, ale i tak ich mieszkanie jest naszpikowane przeszkodami. Pewne z nich, chociażby dywany, o które nieustannie potykał się ojciec, udało się natychmiast usunąć. Inne, jak łazienka, wymagają generalnego remontu, na który nas w tej chwili nie stać.

Widząc podobne przeszkody w swoim domu, staram się wyciągać wnioski i zamierzam po kolei wszystkie ograniczenia likwidować, gdy tylko nadarzy się okazja.gdy rodzice się starzeją

Mur szósty, którego nie było, czyli ludzie

Wraz ze stopniowym odzyskiwaniem sił, ojciec pragnął mierzyć się z trudniejszymi wyzwaniami. Prosił aby pójść z nim dłuższą trasą w parku czy pojechać na spacer do lasu, ale nie taksówką, tylko autobusem. Szczególnie obawiałem się tej ostatniej wyprawy. Co będzie, gdy nikt nie ustąpi mu miejsca, jak poradzimy sobie z wysiadaniem z autobusu – zamartwiałem się na zapas.

Gdy zbliżaliśmy się do przystanku, dostrzegłem, że jedyną ławkę okupują dwie młode dziewczyny. Wydawało się, że świata nie widzą poza ekranami własnych smartfonów. Jednak obie zerwały się na równe nogi, by zrobić miejsce tacie. Podobnie miła niespodzianka czekała na nas w autobusie, a i z wysiadaniem nie było problemów, gdyż kierowca specjalnie pochylił pojazd.

Najbardziej zaskoczył nas znajomy rodziców, człowiek o kilka lat od nich młodszy. Zadeklarował się, że czasami będzie chodził z ojcem na spacery. Dwa lata temu przeszedł profesjonalne kursy opieki nad ludźmi starymi i teraz im bezinteresownie pomaga…

Zanim wyjdę wieczorem od taty…

…gaszę światło i sprawdzam, czy wszystko ma naszykowane, gdy obudzi się następnego dnia. Mówię dobrano i wracam spacerem do siebie. Myślę o ojcu, który przełamał kolejny po zawale i wylewie kryzys. Imponuje mi swoją wolą walki o odzyskanie sprawności. Nie przypuszczam, abym kiedyś w przyszłości potrafił się wykazać aż takim hartem ducha… Chociaż, kto wie?

 

Dodaj komentarz

76 komentarzy do "Gdy rodzice się starzeją, musisz pokonać mury…"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Dara/Starsza
Gość

Pięknie to napisałeś… Dokładnie tak jest…

Stokrotka
Gość

To wszystko przerabiałam i mam już za sobą.
Nie mam już Rodziców.
Pozostaje tęsknota i miłość.

Matka na Szczycie
Gość

Wszystkiego dobrego dla Taty i dużo sił! My mieszkamy z dziadkiem, który też wymaga opieki, ale zgodzę się z tym, że nadmierna opieka wcale nie jest pomocą. Lepiej, by starsza osoba tyle, ile może, wykonywała samodzielnie, bo to jej pomaga, choćby utrzymać psychiczną formę.

dahutt
Gość

Powodzenia, cierpliwości… nawet nie wiesz, ile masz szczęścia, że się możesz pożegnać. Doceń. Naprawdę.

dahutt
Gość

Rano nie powinnam włączać kompa. Chciałam napisać, że ładny wpis, mądry, smutny i pisz dalej, jeśli choć trochę pisanie pomaga. No. Tak miało być.

MirKa
Gość

Kiedyś usłyszałam od pewnej pani, że: „dziecko, to nie alabaster, jeśli spełni 70 % naszych oczekiwań, odniesiemy sukces”. Myślę, iż pańscy rodzice mogą być z Pana dumni, p. Dawidzie. Obrobili ten alabaster w ludzką wrażliwość! Dużo sił i wytrwałości, i zdrówka (również dla sióstr) 🙂 a dla Rodziców jeszcze wszystkiego, co najlepsze. Moi rodzice odchodzili nagle 🙁

jotka
Gość

Bardzo realistycznie, ale bez paniki. To prawda, taką wiedzę czerpiemy głównie od znajomych, którzy przez to przeszli. Zawsze powtarza się obawa, że nie tyle sił fizycznych, co psychicznych nie starczy i że należy, za wszelką cenę dążyć do usamodzielnienia się starszej osoby.
Słuszna także uwaga o pomocy lub niepomocy instytucji, niestety.
Masz jeszcze to szczęście, że wspólnie dzielicie ten trud, bywa, że pomimo licznego rodzeństwa tylko jedno z dzieci opiekuje się staruszkami… za to po spadek przychodzą wszyscy 🙁

Maciej
Gość

Pięknie napisane.
Problem znam z autopsji, zresztą chyba najtrudniejsza w tym wszystkim jest niegotowość. Nie tyle nasza co osób starych niegotowość na starość.

Klarka Mrozek
Gość

Nie wiem gdzie mieszkasz ale w wielu miastach działają stowarzyszenia i fundacje, gdzie starsi ludzie bez względu na status majątkowy mogą spędzać czas – mają zapewnione zajęcia, rehabilitację, rozrywkę. Zobacz jak wygląda to np w zaprzyjaźnionej fundacji http://uskrzydleniwiekiem.pl/ jesli uznasz to za spam to oczywiście nie obrażę się, skasuj.

Agnieszka Wieczorek
Gość
Ważny temat. Wiele z tego co piszesz znam bardzo dobrze, nie ze względu na rodziców, ale dziadków, którzy z nami mieszkają. Dziadek był chory i wymagał ciągłej opieki ze względu na to, że leżał. Teraz babcia wymaga pomocy, choć tak jak piszesz – trzeba stawiać przed starszymi ludźmi wyzwania, bo wyręczanie ich w każdej sytuacji działa jeszcze gorzej. Są takie dni, że nie jest ona z tego zbyt zadowolona, ale wiadomo, że to dla jej dobra. Jedyne co, to muszę przyznać, że u mnie w mieście pomoc dla osób starszych jest na dość dobrym poziomie. I jeśli chodzi o przychodnie,… Czytaj więcej »
Ula z prostoofinansach
Gość

Masz rację, niewiele pisze się o starości. O potrzebach tych osób, ale i ich rodzin. Dlatego z ciekawością przeczytałam Twój post. Moi rodzice też młodzi nie są. Los obdarzył ich widzę sporym szczęściem, że mogą się w miarę swobodnie poruszać, no i kiedyś nielubiane mieszkanie na parterze teraz okazuje się jakże cenne.

ariadna
Gość

W związku z pracą, którą wykonuję, dużo mocniej obserwuję proces starzenia się ludzi i wchodzenia w etap chorób przewlekłych. Bardzo dobrze, że Twój tata ma silne oparcie w dzieciach, choć jak słusznie zauważyłeś, nie można wyręczać chorej osoby, spychając ją na margines niezdolnej do życia. A co na to wszystko mama? O ile pamiętam, jak na razie, wszystko kręciło się wokół niej…

Oto ja
Gość

Trudny temat, a Ty tak świetnie go ująłeś. Ten ważny i trudny okres życia chyba dostrzegamy dopiero gdy bezpośrednio dotknie naszych bliskich lub nas. I pewnie póki się nie jest w temacie nie zdajemy sobie sprawy na ile barier i trudności napotkamy. Poruszasz ważną kwestię prawidłowej opieki nad starszą osobą. I tu się z Tobą zgadzam. Nikt tego nie uczy, a szkoda. Metodą prób i błędów wypracowujemy własne sposoby postępowania.
Ten temat mam już za sobą. Życzę Tacie dużo zdrowia a Wam sił i pogody ducha. Pozdrawiam 😉

linka
Gość

Pozwolę sobie dodać jeszcze Mur siódmy – rodzina.
Nie każdy, tak jak Wy jest gotowy przewartościować swoje życie na potrzeby schorowanego rodzica. Moja mama ma czworo rodzeństwa, a w ostatecznym rozrachunku została całkowicie sama. A to jest chyba jeszcze bardziej smutne niż pozostałe wymienione przez Ciebie problemy.

jola
Gość

wspanialy wpis…dodaje sil tym,ktorzy samotnie zniedoleznialymi i chorymi czlonkami rodziny sie opiekuja…czekam na wiecej

boja
Gość

Właśnie tego trochę się boję… Tego, że będę zależny od czyjejś opieki… Chciałbym być do końca dziarskim staruszkiem, ale czy uda się?

Jaga
Gość

:((( nie miałam na to czasu – Ona odeszła w 3 tygodnie ….. został tato i wiem, że to kiedyś nas czeka

Greenelka
Gość

Podziw i szacunek dla Twojego Taty i wiele sił dla Was wszystkich. Ja w zeszłym roku straciłam ukochana mamę ,a Tata zmarł młodo. Tęsknię każdego dnia.

chomikowa
Gość

To cudowne, Hegemonie, że Tacie się CHCE; że walczy i robi jakieś postępy. Masz czas, żeby jeszcze z Nim być.
Mojemu dziadkowi się nie chciało. Nie chciał ćwiczyć, nie chciał żyć. Był przy tym bardzo złośliwy… Masz fajnego ojca, którego cały czas podziwiałam za to, że wytrzymywał z Twoją Mamą 😉
Serdeczne uściski dla Ciebie i Taty 🙂

parrafraza
Gość

A ja napiszę tylko, że twój Tata ma wspaniałego Syna.
Pozdrawiam serdecznie.

Dorota
Gość
Moi rodzice zmarli bardzo dawno temu i już chyba uporałam się ze stratą bliskich. Zupełnie inaczej ma się sprawa w przypadku jedynaków. Cała opieka nad schorowanym rodzicem wykonują samotnie i ta właśnie samotność może być zabójcza. Wymieniłeś Hegemonie wiele punktów, które czasami są barierą w opiece nad osobą, której PESEL jest z ubiegłego wieku. A ja dodam jeszcze – niezrozumienie sytuacji przez osoby postronne i tak zwanych „wszystkowiedzących” fetujących wyroki i opinie bez głębszego zastanowienia. Moja mama „umierała” bardzo długo, płuca , pęcherzyk po pęcherzyku odmawiały życia. Potrzebny był tlen, i mama miała tyle życia ile wynosiła rurka z tlenem.… Czytaj więcej »
Marta
Gość

Witam! Hegemonie, a czy Ty nie mógłbyś założyć bloga starzeningowego? Skoro jest taka potrzeba to mógłbyś zostać prekursorem. Może na swoim blogu założyłbyś forum pomocy?

Telefoniczne Wyprawy
Gość

Doskonale wiem o czym piszesz. Mój dziadek od ponad 12 lat choruje na Alzheimera, obecnie jest na etapie mocno zaawansowanym. Do twojej listy dodałabym jeszcze jeden „mur”, który muszą pokonać osoby podejmujące się opieki, czyli najbliższa rodzina. Ty masz to szczęście, że razem z siostrami dzielicie się obowiązkami, ale znam bardzo dużo przypadków, gdzie rodzeństwo zamiast się wspierać w obowiązkach tylko dostarcza kolejnych kłopotów. Nam brakuje wiedzy na temat starości i nie mamy skąd jej czerpać. Obecnie, w czasie kultu ciała i młodości, starość to temat tabu. Wszystkim opiekunom życzę dużo cierpliwości i spokoju.

wojtek
Gość

Za chwilę będę miał podobnie. Jestem tym dzieckiem, które zostało i mam tego pełną obaw świadomość. Dziękuję Ci za ten post, gdyż wiele dzięki niemu zrozumiałem. PS. Mam nadzieję, że nie pogniewasz się za wykorzystanie Twojego pomysłu na zdjęcia. Chciałbym zrobić je dla wnuczek moich Rodziców, żeby coś zrozumiały.

elzbieta
Gość
Prawdziwy, wzruszający tekst. To, że obok młodości, zdrowia i życia istnieje starość, choroba i śmierć do dzisiaj jest tematem tabu. Chronimy dzieci przed wizytami u chorej babci, nie mówimy że niedługo odejdzie, nie zabieramy na cmentarz w dniu pogrzebu. Myślę, że to błąd, bo życie nie składa się tylko z radości i przyjemności. Pojawiają się też dramaty, tragedie, smutek łzy. Trzeba się nauczyć przyjmować te stany w codziennym bytowaniu. Tak jak uczy się chodzenia dziecko, tak należy uczyć przyjmowania do wiadomości i radzenia sobie z sytuacjami trudnymi, chorobą i śmiercią. Życzę siły i wytrwałości w opiece nad Ojcem. Znam to,… Czytaj więcej »
consek
Gość

Przeżywam dokładnie to samo. Ponieważ nie mam rodzeństwa, uczę synów aby pomagali dziadkowi, gdy jestem w pracy. Mam nadzieję, że tą lekcję zapamiętają na zawsze i wyrosną na takich dobrych synów, jak Ty.

Puszkowa
Gość

Mam teraz podobna sytuację z teściową i jej siostrą : 86 i 96 lat. Jest… niełatwo. Trzymam kciuki za Tatę i Ciebie…

Marharetta
Gość
wzruszył mnie Twój wpis. moja mam zmarła nagle. siedem i pół roku temu. tata…. jest w pełni sił. wiek jeszcze młody. zajmowałam się jednak babcią. to znaczy robiłam jej zakupy, gotowałam, sprzątałam, resztę potrafiła jednak ogarnąć sama i nie wymagała 24 godzinnej opieki. wszystko to o czym piszesz, to ważne i prawdziwe. istnieją bariery. czasem barierą jest też własna rodzina, która nie chce pomóc, która swoją wygodę przedkłada nad najbliższych. krzywe chodniki i zmiany świateł… sama odczułam na własnej skórze, to ze w ogóle nie są przystosowane do osób, które mają jakikolwiek problem z poszuraniem. bywały przejścia dla pieszych, których… Czytaj więcej »
ANNA
Gość

Super sobie poradziliscie w tej trudnej sytuacji, co prawda moi rodzice mają 60 lat ale ja coraz czesciej myślę o ich starości i chorobach ktore moga sie przytrafic i rozniez boje sie ze nie poradze sobie psychicznie. Co do mieszkania to juz od jakiegos czasu namawiam ich by kupili mniejsze mieszkanie max na 1 pietrze, obecnie mieszkaja na trzecim i juz teraz maja problem z wejsciem do domu

Duśka
Gość

Właśnie przed chwilą, pod innym postem, napisałam Ci o mojej Mamie… Życie… Dużo zdrowia dla Taty, a dla Ciebie i Bliskich dużo cierpliwości i opanowania. To trudne, wiem. Moja Babcia (94 lata) mieszka z Ciocią i Wujkiem w bloku na 4 p. bez windy. W lato mówiliśmy: nie wychodź, bo upał. W zimie – nie wychodź, bo ślisko. Od wielu lat jest uwięziona na tym 4 p. i często patrzy w okno. Ma swój świat, ale jak patrzę na to, to serce mam w miliardzie kawałków… Pozdrawiam cieplutko.

wpDiscuz