Prezenty dla turysty i człowieka aktywnego

Wigilia i Święta Bożego Narodzenia są dla mnie najpiękniejszymi dniami w roku. Lubię też okres przygotowań, pieczenie ciast i ubieranie choinki. Natomiast stresuje mnie zakup prezentów. Nie dość, że nie znoszę chodzenia po sklepach, to często nie starcza mi pomysłów, czym obdarować najbliższych. Chciałbym każdemu ofiarować coś niebanalnego lecz w konsumpcyjnym świecie, gdzie wszyscy wszystko mają, niełatwo wstrzelić się z oryginalnym prezentem, który nie kosztuje majątku.

Boze Narodzenie

Prezenty dla turysty – kupując nie zbankrutujesz

Być może i ty masz podobny problem? Nie wiesz, co kupić ludziom, którzy prowadzą aktywny styl życia? Dlatego postanowiłem podzielić się listą przedmiotów, które nie raz sprawdziły się w moich podróżach i powinny ucieszyć każdego turystę. Nie będzie to nic drogiego, bo nie sztuką jest kupić wypasioną kurtkę goretexową za prawie 1000 zł czy trzy razy droższą lustrzankę od Canona. Najtrudniej jest wyszukać coś taniego (od kilkunastu do 150 zł), użytecznego oraz nie oklepanego, jak skarpety trekingowe czy ręczniki szybkoschnące. Tak na marginesie, ze skarpet bym się ucieszył – zdzierają się i zawsze potrzeba kilku par, natomiast ile można mieć w szafie ręczników?!

Wszystkie przedmioty, które zachwalam, osobiście przetestowałem, niekiedy wyeksploatowałem do cna, dlatego na zdjęciach mogą wyglądać na lekko sfatygowane. Linki prowadzące do sklepów, są linkami afiliacyjnymi (jeżeli nie wiesz o co chodzi, wyjaśniam na końcu), z żadną z wymienionych firm nie współpracuję i nie piszę na ich zlecenie.

To co kroi i obiera

Są mężczyźni, którzy nigdy nie rozstają się z nożem, zawsze trzymają go na podorędziu. Wielokrotnie pisałem już o Łysym, który bez noża przypiętego u paska, czuje się niczym kobieta bez makijażu. Wspominałem też o moim ojcu, który przemycił scyzoryk do Luwru. Chociaż nie stwierdzam podobnych inklinacji u siebie, to jednak próba zabrania ulubionego noża w podróż zagraniczną, bardzo skomplikowała mi życie. Czyli scyzoryk jest ważny dla każdego faceta, jednak w tej dziedzinie równouprawnienie bardzo szybko postępuje.

scyzoryk
Taki scyzoryk można wylicytować czasami na Allegro

Osobiście jestem przyzwyczajony do scyzoryka, który kiedyś produkowały zakłady Gerlach. Bez niego nie ruszam się na żadną wyprawę. Jest absolutnie genialny, szkoda, że takich już nie produkują. Czasami są jeszcze dostępne na Allegro.

scyzoryk Victorinox
Ten scyzoryk ma jeszcze niewiele gadżetów

Teraz, wśród wszelkiego rodzaju sprzętu do krojenia, prym wiedzie firma Victorinox. Kto nie zna słynnych szwajcarskich scyzoryków? Produkuje się ich całą gamę – od prostych nożyków, po kombajny narzędziowe, przy pomocy których można nie tylko pokroić mięso na upolowanym niedźwiedziu, ale też wyprawić skórę oraz w wolnej chwili uszyć sobie gustowne wdzianko z futra. Oczywiście, znakomita większość użytkowników korzysta wyłącznie z noża i otwieracza do piwa, ale są niesłychanie dumni z pozostałych funkcji. Gdyby niesprzyjający los nagle rzucił ich w środek pierwotnej dżungli, poradzą sobie nie gorzej od filmowego Tarzana.

Znacznie przydatniejsze od scyzoryków są, do czego żaden prawdziwy mężczyzna się nigdy nie przyzna, zwykłe noże z ząbkami. Nadają się zarówno do smarowania, jak i do cięcia. Tę drugą funkcję wykonują nawet nie używane, więc warto własnoręcznie skonstruować osłonę na ostrze. Wtedy uzyskuje się efekt „dwa w jednym” – prezent od znanej marki oraz rękodzieło, z angielska zwane DIY.

nóż Vctorinox
Dolny nóż ma własnoręcznie zrobiony pokrowiec na ostrze

Jednak nie scyzoryk i nie nóż urzekły mnie w firmie Victorinox, a… zwykła obieraczka do warzyw. Nie tolerowałem żadnych, dopóki nie pojawił się w domu Victorinox. Wiem, to zdanie brzmi niczym cytat z kiepskiej reklamy, ale faktem jest, że na stanie mamy już dwa takie urządzenia – jedno podróżne, drugie domowe i niekiedy zastanawiamy się nad nabyciem trzeciego. Tak na wszelki wypadek.

prezenty dla turysty
Zestaw „krojczy” od Victorinoxa

Ognisko, biwak i przeszkody na rzece

Znasz kogoś, kto jeszcze jeździ na biwaki i śpi pod namiotem? W moim środowisku niewielu pozostało już takich, którzy noce spędzone na polu namiotowym postrzegają w kategorii „niesamowita frajda”.

piła Fiskars
Piła Fiskars

Jeżeli nocleg pod namiotem, to nierozerwalnie z nim łączy się ognisko, jednak przedtem należy pociąć i porąbać trochę drzew na opał. Najlepiej w tej roli sprawdzą się piły firmy Fiskars. Pomysł z ostrzem chowanym w rękojeści sprawdza się znakomicie, gdy narzędzie trzeba przewieźć, chociażby w kajaku. Oprócz scyzoryków Victorinoxa, narzędzia Fiskarsa są najczęściej kupowanym przez mnie prezentem dla osób płci obojga. Zawsze udanym prezentem, pożądanym nie tylko przez turystów lecz także przez działkowiczów oraz posiadaczy domków letniskowych.

pila Fiskars
Praktyczne zastosowanie Fiskarsa

Ognisko, ogniskiem, ale na czymś trzeba ugotować jedzenie. Niezastąpione w tej roli są wszelkie palniki nakręcane na kartusze gazowe. W plecaku czy worku kajakowym nie zajmują zbyt wiele miejsca, są lekkie, wydajne oraz stosunkowo tanie. Bardzo przyzwoite jakościowo palniki można nabyć w cenie do 100 zł, najpopularniejszy kartusz 250 g, to koszt około 20-25 złotych.

garnki turystyczne
Zestaw garnków, palnik i kartusz gazowy – wrzątek na kawę gotowy w niecałe 2 minuty

Przez lata używałem aluminiwych menażek, kupowanych jeszcze w Składnicach Harcerskich. Proste, łatwe w umyciu oraz praktycznie niezniszczalne. Doskonale przewodzące ciepło, więc o poparzenie nie było trudno. Dlatego w zestawie niezbędna była tzw. „utrzymanka”, bardziej swojsko zwana dziwką. Dziwki miały tę właściwość, że nagminnie ginęły lub były podbierane przez współtowarzyszy podróży. A bez dziwki można było zapomnieć o ciepłym posiłku, chyba, że ktoś miał ręce z azbestu. Po każdym sezonie biwakowym trzeba było kupować nową dziwkę, bo stara się gdzieś zawieruszyła. Jeżeli ktoś nadal spożywa z aluminium, to dziwka będzie prezentem całkiem przydatnym.

utrzymanka dziwka
Utrzymanka czyli dziwka

Kilka lat temu obdarowano nas zestawem garnków turystycznych i wysłużone aluminium powędrowało do piwnicy. Zestaw sprawdza się. Każde naczynie jest wyposażone w składany uchwyt, więc skończyły się oparzenia. Garnki po spakowaniu tworzą zgrabny i nieduży pakunek, do środka którego idealnie mieści się najpopularniejszy rozmiarowo kartusz gazowy (250 g).

Dla spragnionych

Niezbyt szczęśliwie zaczęła się moja życiowa przygoda z termosami. Miałem niecałe 10 lat, gdy ojciec wrócił z kontraktu w NRD – tak było kiedyś takie państwo, kto pamięta jaki naród je zamieszkiwał? Tata przywiózł wiele cudownych prezentów, wśród których najbardziej urzekł mnie termos. Oglądałem go tak długo, aż w pewnym momencie wypadł mi z rąk, potoczył się po podłodze, a po szklanym wkładzie zostało jedynie wspomnienie. Do dzisiaj pamiętam rozpacz i łzy.

termos tatonka
Ten termos jeździ ze mną wszędzie

W dorosłym życiu, z entuzjazmem przyjąłem pojawienie się termosów stalowych. Nic w nich nie mogło się popsuć, tylko większość… niespecjalnie trzymała ciepło. Przetestowałem wiele modeli, zanim trafiłem na idealny – firmowany przez Tatonkę i mieszczący dokładnie 0,5 litra płynów. Co ciekawe mniejsze, jak i większe pojemnościowo, już nie sprawdzają się aż tak dobrze. Swój egzemplarz mam od lat, poobijany jest okrutnie, ale nadal sprawdza się idealnie, więc nie rozstaję się z nim na żadnym wyjeździe.

Coś dla czyścioszków

Upiorną konsekwencją drapieżnego kapitalizmu, jest konieczność kupowania wszystkiego w opakowaniach XXL. Podobno tak jest taniej, wygoda nie ma znaczenia. Jednak w podróż można zabrać ograniczoną ilość bagażu. Mój kolega, niczym niezapomniany Jaś Fasola, miał opracowane wiele patentów na redukowanie objętości bagażu. Standardem było opróżnianie tubki pasty do zębów do połowy. Na szczęście problem dostrzegła sieć Rossman, gdzie po raz pierwszy pojawiły się kosmetyki w opakowaniach podróżnych. Co roku kupuję u nich po kilka past, mydeł i szamponów. Może nie jest to prezent zbyt wyszukany, ale zdecydowanie bardzo przydatny. Tak samo, jak składane szczoteczki do zębów, które produkuje jedynie firma Colgate.

pasta do zebow
Minimalistyczny zestaw podróżny

Na wyjazdach nie przesadnie dbam o golenie, więc w krótkim czasie upodabniam się do okolicznych zwierząt futerkowych, które już na trzeci dzień zaczynają traktować mnie jak swojaka. Niestety, czasami zachodzi potrzeba udania się do cywilizacji i pozbycia zarostu. Z pomocą pośpieszyła firma See to Summit i jej płatki oraz kremy do golenia. Podziwiam, że radzą sobie nawet z moim twardym niczym żywopłot zarostem, dzięki któremu zyskałem przydomek „Kolcokaktusa” (to z Asterixa). W serii Trek and Travel są też mydła i szampony, ale droższe niż miniatury z Rossmana, więc nie testowałem.

płatki do golenia
Pokona nawet mój zarost 🙂

Nordic walking

Jeżeli czytacie tego bloga dostatecznie długo, to wiecie, że jestem miłośnikiem i instruktorem nordic walking. Jedynym koniecznym sprzętem do uprawiania tego sportu są przyzwoite, lekkie kije. Kijów ci w naszych sklepach pod dostatkiem, lecz niewiele nadaje się do nordic walking. Oczywiście w Biedronce, czy w Lidlu można wypatrzyć dobry sprzęt za śmieszne pieniądze, ale trzeba mieć szczęście i systematycznie uczęszczać do tych przybytków kultu współczesnego konsumenta. Można też nabyć dobre jakościowo, prawie niezniszczalne kije jakiejś topowej marki, na przykład Leki.

nordic walking
nordic walking

Lecz po co wydawać duże pieniądze, gdy za niewiele ponad 100 zł kupimy kije polskiego producenta i świetnego instruktora nordic walking. Sam takowe posiadam i polecam moim klientom. Przy okazji warto zaopatrzyć się w książkę (koniecznie z płytą DVD) – dzięki której przekonacie się, że nordic walking nie jest nudnym sportem dla zgrzybiałych staruszków. Więcej o nordic walking przeczytasz w dedykowanym tej aktywności wpisie.

Lektury i mapy

atlas gor
Atlas gór

Jeżeli jesteśmy już przy książkach, to chciałbym polecić wam dwie. Pięknie wydane, więc świetnie sprawdzą się na prezenty. Pierwsza z nich, to „Dzika kuchnia”. Poświęciłem jej osobny wpis. Fantastyczna lektura dla tych, którzy mają ambicję, aby żyć i jeść w zgodzie z naturą. Druga polecjaka, to „Atlas gór świata”. Cóż, jestem jego współautorem, to czy muszę go jeszcze bardziej rekomendować?

Dla mamutów, czyli ludzi podobnych do mnie, którzy w podróż nie wyruszają bez dobrej mapy, polecam sklep Art Travel, gdzie znajdziecie niemal wszystko.

mapy
Bez mapy nie zaczynam żadnej podróży

Światłym człowiekiem być

Kto nocował kiedykolwiek w gospodarstwie agroturystycznym, ten wie, że w żadnym nie rozwiązano problemu oświetlenia. Zawsze brakuje kontaktów i lampek przy łóżku. A jeżeli już są, to dają tak marne światło, że szkoda wzroku. Tutaj z pomocą przychodzą niewielkie lampki na klips i zwykłe przedłużacze. Aby znaleźć coś odpowiedniego, trzeba pogrzebać w sklepach z oświetleniem. Moja lampka wygląda tak, ale nie jest idealna, zajmuje zbyt dużo miejsca.

lampka turystyczna
Nie do końca idealna lampka

Podsumowanie – prezenty dla turysty

Ucieszę się, jeżeli okaże się, że zainspirowałem Cię do kupienia prezentu. Będę zachwycony i niezmiernie wdzięczny, gdy decydując się na zakup, klikniesz link bezpośrednio z mojej strony. Dzięki tej prostej czynności oraz umowie afiliacyjnej, ja otrzymam prezent w postaci kilku złotych z twojego zakupu, a cena dla ciebie nie ulegnie zmianie. Jednak największą radość sprawisz mi opisując w komentarzach swoje własne gadżety, z którymi nie rozstajesz się w podróży, może i mnie czymś zainspirujesz?

Dodaj komentarz

68 komentarzy do "Prezenty dla turysty i człowieka aktywnego"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Stokrotka
Gość

Rewelacyjne te Twoje propozycje. Wprawdzie głównie dla turystów a nie dla turystek, ale są to przecież rzeczy typu uniseks. Tylko dla kobiet powinno być wszystko odrobinę lżejsze, bo one generalnie za dużo nosić nie lubią i nie powinny.
A po sklepach też nie znoszę chodzić.
Pozdrawiam

boja
Gość

Szkoda termosu z NRD. Miałbyś pamiątkę po tym fajnym kraju…

jotka
Gość

Jakbyśmy się umówili, bo u mnie też o prezentach 😉 Dostałam od męża małą lampkę, którą ładuje się z laptopa, fajny pomysł. Dorzucę do Twojej kolekcji gadżety dla cyklisty lub kierowcy…a map i przewodników nigdy za dużo 🙂

Aga
Gość

W okresie przedświątecznym mam ochotę schować się w szafie. Nie cierpię, tak serdecznie, chodzenia po sklepach i zakupów. Muszę, więc wybieram online, cisza spokój i przemyślanie. Prezenty piękne:) moja druga połowa zwłaszcza zachwycona;-)

Dreptak
Gość
Dobry i ostry nóż to podstawa! Dalej niestety już prosto nie jest. Jak jest dobre ostrze, to wyprofilowane tragicznie i nie nadaje się do niczego. Gdy ostrze jest i porządne i właściwie wyprofilowane, bez zbędnych otworów i ząbków, to z kolei w rękojeści wstawiona jest jakaś latarenka, zegarek, albo inny kompas, potrzebny jak drzazga w rzyci! Gdy wszystko jest w porządku, to całość rozleci się po kilku użyciach, a co najmniej spruje się pokrowczyk, albo urwie zaczep (kółeczko do mocowania) i tyle zobaczymy nasz nóż. Osobiście długo nosiłem jedn ostrzowy nóż, ze świetnej stali, z dość prostym ostrzem, ale latarkę… Czytaj więcej »
alElla
Gość

Klik dobry:)
Do zestawu podróżnego dodałabym latarkę na dynamo.
Pozdrawiam serdecznie.

alElla
Gość

Czy palniki i te kartusze gazowe nadają się do domu, jako alternywne kuchenki do gotowania? A skąd sie bierze gaz, gdy się wypali?

ariadna
Gość

To i ja dołączę do klubu „nie lubiących chodzić po sklepach”. Przed ostatnimi świętami wybierałam prezenty z pewnego katalogu.
Ciekawe propozycje 🙂

madamme
Gość

Od siebie dodam do spisu – czajniczek samochodowy podłączany do gniazda zapalniczki 🙂 Fajna sprawa dla podróżujących daleko samochodem 🙂

Sama zastanowię się nad tym scyzoryko-kombajnem,w końcu my też turyści… 🙂

Jaga
Gość

Prezent dla ludzi z zainteresowaniami i pasjami nie należy do trudnych 🙂 gorzej z takimi którzy czytać nie lubią ruszać się z kanapy nie lubią, to jest nie lada wyzwanie 🙂

alElla
Gość

Może poduszki pod łokcie i pięty oraz podajnik pilota ich ucieszy? 🙂 🙂 🙂

Jaga
Gość

Widzisz …. Jak będę kiedyś musiała takiej osobie coś kupić to będę mieć pomysł

chomikowa
Gość

Ojej… już się bałam, że to będzie wpis tylko dla nożowników 😉
i wiesz, że mnie zainspirowałeś? 🙂

Patrycja
Gość

Faktycznie te scyzoryki ma chyba każdy. Czytając o próbach przemytu scyzoryka przypomniał mi się kolega, który do sądu poszedł z nożem myśliwskim. A co najciekawsze zorientował się dopiero w momencie, kiedy z tego sądu wrócił. Ot, po prostu w garniturze z nożem minął ochroniarzy, przenosząc nóż koło siebie. Jakby się tak nad tym zastanowić to udając adwokata można by i bombę wnieść do słabiej strzeżonego sądu.

Pojedyncza
Gość
Osoby, które rzeczywiście lubią aktywny wypoczynek zazwyczaj same szybko kompletują sobie niezbędny sprzęt. Dlatego warto podpatrzeć na wyprawie (lub dyskretnie podpytać – jeśli nie samego solenizanta, to jego bliskich), co mu się może przydać. Znam osoby, które mają pięć scyzoryków, sześć kompletów kartuszy i menażek, całą bibliotekę map i kupienie faktycznie czegoś, co może się takiej osobie przydać wymaga nieco więcej wysiłku… Ja w zeszłym roku dostałam na urodziny od przyjaciół karimatę (zażyczyłam sobie, bo stara już była mocno sfatygowana). Ale ukradli mi ją w Kirgistanie. Więc w tym roku ponownie te same osoby przyszły na imprezę znów z karimatą.… Czytaj więcej »
Obozy młodzieżowe Wrocław
Gość

Świetny artykuł, miło jest czytać tak dobrze napisane wpisy, czekam na kolejne 😀 Pozdrawiam.

WolnymKrokiem
Gość

Też strasznie nie lubię kupowania prezentów! Zawsze głowię się i troję, ale ciężko znaleźć coś odpowiedniego. Zawsze mówię, że to nie fair, bo mi łatwo coś wybrać – mam tyle zainteresowań, od książek, historii Polski XX wieku, po naukę języków, podróże czy Informatykę, więc to pikuś 🙂
Ostatnio jednak robię tak z prezentami dla Krystiana, że po prostu z okazji jego urodzin/imienin itp. zabieram go gdzieś na wyjazd 🙂
Co do Twoich propozycji, to większość z nich już wykorzystałam 🙂 Ale przyznaję, że są bardzo dobre!
Dzięki Tobie odkryłam też ten sklep Arttravel, jest tam wiele rzeczy, które mi się podobają.

Agnieszka Wieczorek
Gość

Ja nie pogardziłabym dobrym scyzorykiem albo ciekawą książką z pięknymi zdjęciami zabytków i krajobrazów 🙂

oto ja
Gość

Dziękuję za podpowiedź. Atlas gór świata zakupiony. Myślę, że będzie dobrym przewodnikiem dla moich młodych zdobywców podczas planowania górskich wędrówek. Pozdrawiam 😉

Aneta z Zenbloga
Gość

Twój wpis spadł mi z nieba! Co prawda nie napisałeś o przedmiocie, którego poszukuję, ale myślę, że będziesz mógł mi doradzić. Latarka turystyczna – nie czołówka, tylko coś mocno świecącego do ręki. Na co zwrócić uwagę i jaką wybrać? Dobrze, żeby sprawdzała się na nocnych manewrach i innych takich eskapadach. 🙂

parrafraza
Gość

Powiem Ci, że ciekawe te gadżety. Moja córka od kilku lat interesuje się survivalem, ma nawet kilka podobnych do tych tu przez Ciebie zaprezentowanych. Ma np. multitool i termos i składaną szczoteczkę 🙂 Super sprawa, polecam. Ma też mini latareczkę o bardzo mocnym świetle z zasilaniem solarnym (i na korbkę w razie braku słońca). Zamieszczone przez Ciebie gadżety pooglądam, może coś dokupię i nie omieszkam wtedy z Twojej strony tego uczynić 🙂
Dzięki za inspirację. Prezenty to trudna sprawa.

Ania (W Różne Strony)
Gość

Rzadko biwakuję, więc większość zaprezentowanych rzeczy raczej nie jest mi potrzebna (scyzoryk mam). Ale taki Atlas Gór Świata to bym chętnie przygarnęła 😉 No i mapy… Uwielbiam je i muszę mieć z każdego miejsca, które odwiedzam 😉

Kobietapo30
Gość

Ja już od jakiegoś czasu myślę o scyzoryku…szczerze jednak nie miałam pojęcia, jaki będzie odpowiedni. Dzięki za podpowiedzi

Yolsh
Gość

Obieraczka do warzyw. Mam dobrą obecnie, ale szukam ideału po starym niemieckim nożyku.

marharetta
Gość

łażenie po sklepach doprowadza mnie bardzo szybko do nerwicy. nie lubię. zwłaszcza w okresach wzmożonego ruchu, czyli przed świętami. to obijanie się o ludzi, te kolejki, ten chaos. zdecydowanie nie czuję się w takich warunkach dobrze.
ja bym chyba nie pogardziła karimatą (obecna się rozwala) i latarką czołową oraz szwedkami. wiem, ze te ostatnie, to trochę mniej turystyczne, ale okularki do pływania się mi lubią psuć, a że chodzę regularnie na basen, to ich nigdy dosyć. tak samo jak skarpet trekingowych 🙂

Magda
Gość

Piła firmy Fiskars jakoś mnie ujęła. Zaczynam się bać sama siebie 😉 a tak serio – fajne zestawienie, dla mnie jako wtórnej biwakowiczki bezcenne są wszelkie garnki i przenośne oświetlenie – czyli to, co ma szansę dac nam namiastkę domu nawet w lesie!

żeby pisać
Gość

Świetne pomysły 🙂 Nawet bym nie pomyślała, że tyle przydatnych rzeczy można kupić komuś lubującemu się w podróżowaniu 🙂

Nieidealnaanna
Gość

WOW czy ty byłeś harcerzem? Bo tak mi się skojarzyło czytając twoje zestawienie 🙂