Prezent od brata. Opowieści przy kawie 2

Ostrze noża zalśniło złowieszczo. Delikatnie chwyciłem za rękojeść i podniosłem. W tej samej sekundzie przelatująca obok zabłąkana mucha momentalnie straciła wszystkie sześć nóg. Cóż, mogła nie budzić się o tej porze roku. Ostrożnie odłożyłem narzędzie na kuchenny blat. Wolałem więcej nie dotykać, by nie podzielić losu muchy.

– Świetny prezent od brata dostałem na urodziny, co? – Łysy uśmiechnął się szeroko

Nie zaprzeczyłem. Siedzieliśmy w ciasnej kuchni pijąc świeżo zaparzoną kawę. Sobotni ranny rytuał, po zakupach na rynku. Wspominałem już o nim.prezent od brata

Rytuał parzenia kawy

Połowa rodziny Łysego jeszcze spała, przez chwilę towarzyszył nam jedynie najmłodszy syn Daniel. Widząc ojca wchodzącego z workiem ziemniaków i pękiem reklamówek wypchanych produktami żywnościowymi, bez pytania wstawił wodą w czajniku:

– Synu – rzekł Łysy pęczniejąc z dumy – będziesz moją…

– … wiem, wiem, twoją podpora na stare lata! – Daniel machnął z rezygnacją ręką i przepadł gdzieś w pokoju

Łysy z ciężkim westchnieniem zabrał się za poszukiwanie kawy. Gdy wydawało się, że będziemy musieli zadowolić się jakimś rozpuszczalnym erzacem, znalazł torebkę z ostatnimi ziarnami. Jeszcze tylko mielenie w przedpotopowym młynku, ceremoniał parzenia i po 15 minutach trzymamy kubki w rękach.

– Wiesz, niedawno nocował u nas szwagier z rodziną – tłumaczy gospodarz – Rano wszedł do kuchni i z szeroko otwartymi oczyma przyglądał się mojemu rytuałowi parzenia kawy. Wreszcie, gdy ochłonął, powiedział, że on by chyba przestał pić kawę, gdyby tyle czasu musiał poświęcić na jej przygotowanie.

Prezent od brata, urodzinowy

Aromat napoju rozszedł się po mieszkaniu i obudził żonę Łysego. Jej mąż w tym czasie chwalił się prezentami, ostatnio miał urodziny, bardzo okrągłe urodziny, więc i podarki otrzymał nie byle jakie. Najważniejszy z nich, to nóż, ten przez który nieostrożna mucha straciła wszystkie odnóża

– Patrz, patrz, co tutaj jest napisane! – Łysy podtyka mi pod nos cienkie jak brzytwa ostrze.

–  „Brat bratu” – z trudem odczytuję małe literki, uważając aby przy okazji nie odciąć sobie kawałka nosa.

Zresztą nos nie jest ważny, zostałbym niechybnie poćwiartowany, gdybym niedajbóg stępił lub uwalał krwią błyszczące nieskazitelną czystością ostrze. Łysy nie może się nacieszyć. Składa i rozkłada nóż, tłumacząc wszystkie zawiłości mechaniczne oraz zabezpieczenia przed czymkolwiek.

–  A tutaj są takie dwie śrubki, które można szybko rozkręcić, gdy się chce nóż wyczyścić.

–  Na przykład z krwi i włosów, gdy wcześniej oskalpowało się wroga – dopowiada z niewinnym uśmiechem żona Łysego, która już na tyle się obudziła, aby celnie skwitować słowa męża.

Odpowiedzią jest tylko ciężkie spojrzenie, ciężkie niczym granitowa płyta grobowca.

–  Rozumiem, że nie jest to nóż, który służy na przykład do krojenia chleba? – zapytałem

–  No, co ty! Ja go wcale nie będę używał!

–  Dlaczego?

–  Jak to dlaczego? Przecież to prezent od brata!

–  I ty się dziwisz, że twój syn Jonasz przez dwa lata potrafił nie rozpakować z folii kolekcjonerskiego wydania „Wiedźmina”?!

–  Ale to jest zupełnie co innego! Kompletnie co innego! Nie znasz się!

Miłośnik opery

Nie przekonuje mnie, ale już po chwili oglądam kolejny prezent, kilkupłytowy zestaw oper Wagnera.

– A wiesz Hegemonie – wtrąca żona Łysego – nie wszystkie zainteresowania przechodzą z ojca na syna. Ostatnio Daniel ze szkołą poszedł do Teatru Wielkiego. Najpierw oglądali zaplecze, poznawali scenografię, by na koniec posłuchać fragmentu arii operowej. Po powrocie wykończony podsumował „Prędzej wolałbym dać sobie wyrwać brwi za pomocą taśmy klejącej, niż jeszcze raz słuchać tych pisków!”

Być może zainteresowanie operą jest trudniej przekazać, natomiast tradycyjna miłość do noży przeszła na obie latorośle. Noże, świetnie wyczyszczone, precyzyjnie naostrzone i nigdy nie używane, tkwią pieczołowicie zapakowane w futerałach. Cóż, jedni noszą drogie zegarki, inni sygnety, mężczyźni w rodzinie Łysego nie wyobrażają sobie świata bez noży.

Subscribe
Powiadom o
guest
56 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
View all comments
~frytka
5 lat temu

po pierwsze, czuje się lekko zbulwersowana i jako taka, poczuwam się w obowiązku wręcz, zwrócić Tobie Hegemonie uwagę, że używanie w stosunku do kobiety określenia: „Łysa” jest niedopuszczalne… Łysy i żona Łysego… 🙂 🙂 🙂
a poza tym wiadomo, że Łysy stał się już tu bożyszczem kobiet i każdy szczegółl z Jego życia jest pożądany… noże… hmmm, cóż za męska pasja … jedno pytanie tylko, czy noże kuchenne są też traktowane z tak należytą starannością?… 🙂
witam serdecznie …

hegemon
5 lat temu
Reply to  ~frytka

Z tą żoną Łysego masz rację, zaraz zmienię. Noże kuchenne traktuje on z wysoką starannością, zresztą jak wszystkie przedmioty. Lecz noże kuchenne nie są przedmiotem kultu. Jeżeli chodzi o szczegóły z życia Łysego, to gdy wybieramy się grupą na jakiś rajd rowerowy, każdy zabiera z domu najbardziej tępy nóż. Wiadomo, Łysy wozi osełkę. I to nie byle jaką osełkę. Z wielką radością potem każdemu ostrzy nóż. Po naostrzeniu takim nożem można przeprowadzić operację – jest lepszy od skalpela 🙂

~frytka
5 lat temu
Reply to  hegemon

skoro tak łatwo poszło mi z żoną Łysego, to może złożę jeszcze jeden protest: kawa rozpuszczalna nie jest żadnym erzacem… 🙂 🙂 🙂
a jeśli chodzi o noże, to chętnie powitałabym u siebie Łysego i Jego osełkę… moimi nożami trzeba się czasami nieźle natrudzić, zanim się osiągnie pożądany efekt w krojeniu … 🙂

hegemon
5 lat temu
Reply to  ~frytka

Dla mnie rozpuszczalna też nie jest erzacem, ale w porównaniu do ceremoniału Łysego, to niestety jest…
Czasami dobrze jest mieć tępe noże w domu, ponieważ przy krojeniu czegokolwiek masz gwarancję, że palca sobie nie utniesz. A nożem naostrzonym przez Łysego utniesz nie tylko chleb, rękę, deskę do krojenia, szafkę na pół, to jeszcze możesz przebić się do sąsiada mieszkającego poniżej 🙂

~frytka
5 lat temu
Reply to  hegemon

ha ha ha, pode mną mieszkanie stoi puste, jakbym się przebiła, to mogłabym tam zamieszkać… 🙂
aaaa, widzisz, jeszcze o czymś zapomniałam… najlepsze życzenia dla Łysego z okazji bardzo okrągłego jubileuszu, a dla Ciebie, żebyś nie czuł się pokrzywdzony, miłego dnia … 🙂

hegemon
5 lat temu
Reply to  ~frytka

Dzięki, dzięki 🙂 I teraz za żadne skarby się nie przyznam, że te wydarzenia miały miejsce niemal rok temu… 🙂

~frytka
5 lat temu
Reply to  hegemon

ha ha ha, ok, życzenia mogą być też z okazji nieokrągłego jubileuszu… 🙂

~ikroopka
~ikroopka
5 lat temu

Z tymi nożami coś jest na rzeczy, bo mój mąż też je kocha;)
Noże, toporki, scyzoryki. Tylko u nas w rodzinie jest przesąd, że nie daje się nikomu w prezencie ostrych rzeczy – za taki prezent dziękuje sie symboliczną złotówką, obowiązkowo:)
P.S.
Ja też mam damski scyzoryk w torebce, nie myśl sobie, i latareczkę;)))

hegemon
5 lat temu
Reply to  ~ikroopka

Miłość do wszystkiego, co ostre, występuje chyba u każdego faceta. Pamiętam, jak w dzieciństwie grało się „w noża”. Mój ojciec też ze sobą zawsze nosi scyzoryk. Było z tym sporo kłopotów za granicą, gdy na przykład w takim Paryżu chcieliśmy wejść do Luwru, to mu ochrona ten scyzoryk zarekwirowała. Po wyjściu się go pytam, po jaką cholerę nosi to żelastwo, odparł „To jest bardzo przydatne. Na przykład gdybym chciał obrać ze skórki jabłko”. Przez cały pobyt w Paryżu nie obrał żadnego jabłka, ale scyzoryk ze sobą zabierał. Nie dziwię się latarce w torebce, w mieście się przydaje, szczególnie, gdy trzeba… Czytaj więcej »

~kari
~kari
5 lat temu
Reply to  hegemon

Mezczyzna musi musi scyoryk, bo on ma wieeele zastosowan. A potrzeby sie przydazaja;) Bez scyzoryka jak bez reki! Dobry noz kuchenny tez sie przydaje, ale jestem raczej za uzywaniem niz podziwianiem:)

hegemon
5 lat temu
Reply to  ~kari

Jest duża różnica między nożem kuchennym a scyzorykiem. Scyzoryk jest narzędziem kultowym, a nóż kuchenny praktycznym 🙂

~ikroopka
~ikroopka
5 lat temu

A, musze dodać – nie cierpię tepych nozy:)

~mała-myśl
~mała-myśl
5 lat temu

Z tego wszystkiego pójdę napić się kawy 😉
Powiem szczerze, że o miłości do noży jeszcze nigdy nie słyszałam 😉
Pozdrawiam.

hegemon
5 lat temu
Reply to  ~mała-myśl

Nie słyszałaś o miłości do noży, naprawdę?! Popytaj się wśród znajomych, czy ktoś nie pochodzi z Kielc, podobno jest to stolica miłośników noży, często wołają na nich „scyzoryki” 🙂
A kawa prawdziwa, czy rozpuszczalna? 🙂

mała-myśl
mała-myśl
5 lat temu
Reply to  hegemon

Z miasta, w którym mieszkam – raczej się wyjeżdża niż do niego przyjeżdża 😉 więc nawet nie miałabym kogo zapytać, bo większość moich znajomych pochodzi z moich stron 😉 Ale serio o miłośnikach noży nie słyszałam, może gdzieś coś mi się obiło o uszy, ale nie na tyle, by coś więcej na ten temat wiedzieć.
A kawę różną piję – i sypaną, i rozpuszczalną, i udawaną – 3w1 😉

hegemon
5 lat temu
Reply to  mała-myśl

Po komentarzach się zorientowałem, że Łysy nie jest wyjątkiem, jeżeli chodzi o noże, więc pewnie jeszcze spotkasz facetów, którzy kultywują miłość do ostrych narzędzi 🙂
A kawa udawana, to jaka kawa?? Inka czy Anatol?

mała-myśl
mała-myśl
5 lat temu
Reply to  hegemon

udawana – to miałam na myśli tą w saszetce 3w1 – bardziej przypomina napój mleczny niż kawę ;] ale lubię ją od czasu do czasu wypić ;]

hegemon
5 lat temu
Reply to  mała-myśl

A już teraz wiem 🙂 Zawsze pijam czarną kawę, niestety nie trawię mleka, stąd mój brak domyślności 🙂

~Pani S.
~Pani S.
5 lat temu

Również zauważam wyjątkowe zainteresowanie płci przeciwnej nożami. Mój brat traktuje swoje z równie wielkim namaszczeniem i też się nimi chwali. Kiedyś pokazywał je ojcu. Zapomnieli o bożym świecie. 🙂 Bratanek również połknął bakcyla, choć ze względu na wiek, ma jeszcze pewne ograniczenia. Pozdrawiam.

hegemon
5 lat temu
Reply to  ~Pani S.

Właśnie, właśnie, jest to bardzo częsta przypadłość rodu męskiego. Kiedyś chodziło się z szablą przy boku, wielu nie potrafiło jej używać, a teraz trzeba mieć nóż 🙂

~Melisandre
~Melisandre
5 lat temu

Tylko po co im te noże, zastanawiam się? Do podziwiania jedynie? A za operą to i ja nie przepadam, przyznaję. Pozdrawiam 🙂 .

hegemon
5 lat temu
Reply to  ~Melisandre

Za operą też nie przepadam. A noże, cóż tylko kobiety mają monopol na nieracjonalność. Noże są do mania, tak jak pierścionki, kolczyki, czy wisiorki 🙂

~Melisandre
~Melisandre
5 lat temu
Reply to  hegemon

Hmmm… Biżuterię, którą posiadam noszę regularnie, więc mnie racjonalnie zdobi 😉 . Co innego, jeśli ktoś ją trzyma tylko w pudełku. Zakładając jednak, że jest z metali oraz kamieni szlachetnych (a innej nie uznaję), stanowi wówczas chociaż lokatę kapitału 🙂 .

hegemon
5 lat temu
Reply to  ~Melisandre

Być może noże też stanowią lokatę kapitału??? Wiesz, te najbardziej cenione mają swoje numery seryjne, kolekcje są krótki i limitowane… Nie znam się, u mnie wszystko musi mieć wartość rzeczywiście użyteczną 🙂 A noże nosi się jak biżuterię, nie używa się ich do żadnych prozaicznych czynności, wyciąga się jedynie, gdy chce się pochwalić kolegom…:-)

~Melisandre
~Melisandre
5 lat temu
Reply to  hegemon

Dobra, poddaję się, może i tak 🙂 .

hegemon
5 lat temu
Reply to  ~Melisandre

Uff (tu odgłos obcierania potu z czoła), udało się 🙂 Męska biżuteria jest trochę inna, ale też jest 🙂

~Calluna
~Calluna
5 lat temu

A ja myślałam, że tylko mój mąż ma świra na punkcie noży. Miałam tego pecha ,że złamałam (tego jednego, wyjątkowego) nie zgadniecie na czym! jak kroiłam lody (ma się tą krzepę). Matko kochana, słabo mi się zrobiło, co ja teraz zrobię, wiedziałam co się za chwilę w domu będzie działo. Udało mi się ten fakt jednak ukrywać przez tydzień czasu, a potem czarna rozpacz. Nie uwierzysz, ale ten nóż mu się śnił w nocy, wszędzie go widział, ( a bo zapomniałam powiedzieć, że mąż myśli do tej pory, że przez pomyłkę trafił do śmietnika, pomyślałam, że łatwiej mu będzie to… Czytaj więcej »

hegemon
5 lat temu
Reply to  ~Calluna

Wiesz, Twoja opowieść mogłaby się na kanwę filmu nadawać. Złamałaś ostrze na lodach, bo były zimne, a nie twarde. Dużo, dużo szczęścia, że udało się kupić coś podobnego. Wiem, że często nie ma dwóch takich samych noży, każdy się czymś różni – dla laika niewidocznym, ale dla posiadacza dostrzegalnym. Ważne, że historia ma happy end 🙂

~Calluna
~Calluna
5 lat temu
Reply to  hegemon

Jest bardzo podobny, ale nie identyczny, ale jakoś ukoił ból, po stracie tamtego.

hegemon
5 lat temu
Reply to  ~Calluna

Najważniejszy jest ten ukojony ból 🙂

~nemezis
~nemezis
5 lat temu

Mój mąż też lubi noże.
Lecz nie te zwykłe, ale takie, które przypominają mu wojsko lub stanowią połączenie różnych wariantów użytkowania. Ma ich kilka i dba o nie, jak o największy skarb 😉

hegemon
5 lat temu
Reply to  ~nemezis

Czytam komentarze i powoli zastanawiam się nad sobą – może ja też powinienem mieć jakiś nóż, dbać o niego, podziwiać i nikomu nie pozwalać go dotykać??? Muszę sprawę przemyśleć 🙂

~Tygrys1012
~Tygrys1012
5 lat temu

Mhmmmm, aż się człowiekowi zachciewa kawy…. Łysy zaraz będzie miał tu niemały fanklub! Oraz witam, pozdrawiam oraz informuję, że chyba rozumiem Łysego z tym nożem 🙂 Ostatnio wysępiłam od mamy nasz wiekowy nóż, zrobiony na zakładzie w czasach prl, naostrzony na warsztacie… po skróceniu palca o czubek i utracie krwi miałam ogromną chęć go spakować, zafoliować i trzymać gdzieś jako pamiątkę 😛

hegemon
5 lat temu
Reply to  ~Tygrys1012

Właśnie widzę, że wpisy o Łysym cieszą wielką popularnością, będę musiał wyszukać wszystko to, co mam o nim zapisane 🙂 No cóż, ostre noże, takie naprawdę dobrze naostrzone, mogą doprowadzić do tego, że człowiek skończy, jak ta Wenus z Milo 🙂

consek
consek
5 lat temu

Co prawda jeszcze nie znam Łysego tak dobrze, jak inni ” starzy” czytelnicy, ale myślę że co jak co, ale ksywka Łysy dobrze pasuje do noża.. bo do znaczków pocztowych to już nie, według mnie 😉

hegemon
5 lat temu
Reply to  consek

Ciekawie skojarzyłaś 🙂 Ale tak na marginesie Łysy wcale nie jest łysy. Włosów mu nie brakuje. Natomiast raz na studiach ostrzygł się bardzo krótko. Gdy spotkaliśmy po jego wizycie u fryzjera, gdy zobaczył moje ironiczne spojrzenie, popatrzył poważnie i rzekł: „Tylko nie mów do mnie Łysy!” Nie dał mi żadnej możliwości wyboru, został po prostu Łysym…:-)

~Kobietoskop
5 lat temu

Witam,
u mnie w domostwie to cała Legia Cudzoziemska może się zaopatrywać, nie tylko w noże 😉 Zamiłowania do noży wyplenić w narodzie męskim nie sposób – w związku z czym sama mam parę sztuk przeznaczonych do wszelakich zastosowań – obdzielono mnie bez pytania i kazano się cieszyć 😉

hegemon
5 lat temu
Reply to  ~Kobietoskop

Rozumiem, że krojenie tępym nożem w domu Ci nie grozi? 🙂 Chyba, że są to tylko noże ozdobne, tzw. reprezentacyjne.. .:-)

~Kobicina Miejska
5 lat temu
Reply to  hegemon

Moje poczucie estetyki w odniesieniu do noży jest raczej niedoszlifowane – nóż to nóż 🙂 Oczywiście, wszystkie noże są naostrzone – posiadamy również pokaźną kolekcję osełek – czy jak to tam zwą 🙂

hegemon
5 lat temu

Ja mam bardzo podobne do Twojego podejście do noży, użyteczne mają być 🙂 Osełki są na stanie? No to dokładnie tak, jak u Łysego 🙂

~ulabrzydula
~ulabrzydula
5 lat temu

Lecąc na wycieczkę do Szwajcarii od razu wiedziałam jakie prezenty zrobić męskiemu gronu… SCYZORYKI! 🙂

PS. Chyba pora na kawkę… Twoje zdjęcie mnie przekonało! 😉

hegemon
5 lat temu
Reply to  ~ulabrzydula

Ba, ze Szwajcarii, to tylko scyzoryki 🙂 Ale przewoziłaś je samolotem???? Mogli Cię potraktować, jak groźną terrorystkę…
Widzę, że nastrój kawowy jest zaraźliwy 🙂

boja
boja
5 lat temu

Boże, spuść dwa noże!

hegemon
5 lat temu
Reply to  boja

Ale dlaczego tylko dwa??

~paczucha
~paczucha
5 lat temu

Polubilam Lysego, za pasje, zasady i za to, ze pije dobra kawe !!!!!!!!!

hegemon
5 lat temu
Reply to  ~paczucha

Widzę, że naprawdę Łysy wyrasta mi tutaj na jakiegoś celebrytę 🙂 A picie dobrej kawy ma sens, tylko jak się pije dużo tego napoju, to i jakość spada, bo ile razy dziennie można celebrować picie kawy?

chomikowa
chomikowa
5 lat temu

Typowy chłopiec z tego Łysego… 😉

hegemon
5 lat temu
Reply to  chomikowa

Jak każdy mężczyzna, Chomiku, jak każdy facet…:-)

~chomikowa
~chomikowa
5 lat temu
Reply to  hegemon

Ty też masz takie ozdoby u siebie w domu????? ;P

hegemon
5 lat temu
Reply to  ~chomikowa

Przedmioty traktuję bardzo użytkowo, powinny czemuś służyć, ale na pewno znajdę w domu coś, co ma wartość wyłącznie sentymentalną… Jednak tak, aby kolekcjonował noże, zegarki, czy najnowsze typy wypasionych komórek, to tak nie mam… Również samochód nie jest moim fetyszem. Cholera, zagięłaś mnie, muszę się innych popytać…

~chomikowa
~chomikowa
5 lat temu
Reply to  hegemon

I daj znać jak już znajdziesz u siebie przedmiot, który ma wartośc jedynie sentymentalną 😉

hegemon
5 lat temu
Reply to  ~chomikowa

Sentymentalne mam. Ale nie kupuję nowości – jedni zbierają noże, inni zegarki, kobiety buty, torebki i biżuterię, a ja nic nie mogę znaleźć takiego u siebie… Chodzi o zakupy wynikające nie z potrzeby, ale z pasji. Wiem, wiem, wiem 30 par butów i dwa razy więcej torebek, to potrzeba 🙂

~Dziewczyna z Tatuażem
~Dziewczyna z Tatuażem
5 lat temu

Kurcze. Noże nożami ale ja właśnie pomyliłam muchę z pszczołą i Ty mi nie zwróciłeś uwagi? Masakra 😛 Dopiero jak sobie to zdjęcie z makami jeszcze raz powiększyłam to zauważyłam różnicę.

ps. Mój mąż ma komplet kluczy o których zawsze marzył…
czyści je, przekłada, układa.
Ale korzysta ze starych….

hegemon
5 lat temu

No jest różnica między muchą, a pszczołą, ale ja też jakoś taki przymulony byłem, że nie zatrybiłem. Za dużo Facebooka 🙂
Komplet nieużywanych kluczy – mężczyźni muszą mieć swoje zabawki 🙂

~Dziewczyna z Tatuażem
~Dziewczyna z Tatuażem
5 lat temu
Reply to  hegemon

Zabawki zabawkami ale nie za takie pieniądze i jeszcze marudzi bo nie może znaleźć jakiegoś klucza a walizka stoi na honorowym miejscu w garażu.

😀

Miłego dnia Hegemonie 🙂

hegemon
5 lat temu

Ukochane zabawki muszą być drogie, starannie wykonane i nigdy nieużywane. Tak głosi ortodoksja 🙂 Honorowe miejsce też jest wskazane…
Miłego dnia dla Ciebie 🙂