Portugalia w prezencie na urodziny

Gdy na dworze zimno, szaro i ponuro, wtedy rozgrzewam się wspomnieniami z wakacji. Wydaje się, że jeszcze nie tak dawno, w początkach września, kryłem się w cieniu przed parzącym słońcem w Portugalii…

Wyjazd był prezentem urodzinowym. Drogim prezentem, bowiem wycieczki do Portugalii do tanich się nie zaliczają, ale rocznica też wypadała szczególna, okrągła. W takiej chwili należy samemu sobie zafundować coś, o czym marzyło się od lat.

tramwaj Lizbona
Tramwaj w Lizbonie

Przyłączyliśmy się do wycieczki zorganizowanej przez biuro, przemierzyliśmy prawie cały kraj od Lizbony po Porto, zobaczyliśmy bardzo dużo. Jednak wiadomo, że żadnego państwa nie da się zwiedzić porządnie w ciągu 10 dni. Oczywiście są wyjątki, na przykład na San Marino czy Andorra.

Portugalia ogólnie

Po pierwsze pięknie, po drugie pięknie, po trzecie…., można wyliczać w nieskończoność. Jest też kilka niedogodności, o których lepiej wiedzieć przed wyjazdem.

Gorąco. Koniecznie trzeba mieć ze sobą zapas wody. Lepiej nabyć w sklepie, niż znacznie drożej w hotelu. Tylko hoteli jest więcej niż sklepów. Jak już jakiś sklep uda się wytropić, to okazuje się on mutacją naszej Biedronki. Na półkach króluje niegazowana woda źródlana o smaku, zapachu i jakości kiepskiej kranówki. Trochę przesadziłem, woda w kranach była zdecydowanie smaczniejsza.

Drogo. 15 euro za obiad odbija się czkawką, wielokrotnie. Osławione fado, to minimum 15 euro za wejście na koncert. W cenie zawarta jest konsumpcja, jeżeli ktoś za konsumpcję uzna wypicie szklanki Sangrii czy kieliszka Porto.

W autokarach zabrania się jedzenia i picia. Zakaz ten łamie podstawowe prawa człowieka. Powszechnie wiadomo, że w momencie, gdy kierowca włącza silnik, mózg przesyła sygnał do żołądka i człowiek automatycznie rozpakowuje kanapki ze schabowym, obiera jajko na twardo oraz odkręca termos z kawą czy herbatą.

Poza tym, tak jak pisałem na początku – bezwzględnie pięknie.

Portugalia kogut
Ten Kogut jest symbolem Portugalii

Cabo di Roca – nasi już tu byli

Miejsce najdalej wysunięte na zachód Europy, powinno nosić nazwę Cabo di Motor Roca. Tylu motycklistów nigdzie nie widziałem. Jeżdżą jak szaleni. Wypadki są na porządku dziennym. Miejsce nie dla tych, co mdleją na widok krwi. Na jednym z budynków napisy świadczące o tym, że nasi już tu byli, niestety…

Cabo di roca
Portugalia. Cabo di Roca – niestety, nasi już tu byli…

Sintra

Grupa musi zwiedzać z przewodnikiem. Prawo w tym przypadku jest bezwzględnie przestrzegane i egzekwowane. Policja, jak wiadomo, złodzieja nie znajdzie, ale grupę bez przewodnika, to i owszem. Oczywiście przepis ten znacząco podnosi walory zwiedzania i jest wprowadzony wyłącznie dla dobra turystów. Kieszeni turystów. Aby nie były zbyt ciężkie, gdyż od tych harmonii banknotów mogą się porozrywać. A tak opłata za przewodnika powoduje, że w kieszeniach robi się luźniej i można w nich swobodnie trzymać ręce. Niezbyt to eleganckie, ale za to wygodne.

Nabyliśmy przewodnika sztuk jeden. Starsza pani jeździła z nami po całej Sintrze. Nie wadziła zbytnio, nie odzywała się, bo nie znała języków, ale jej obecność wyraźnie poprawiała walory poznawcze.

Sintra jest ładna, ale jej uroda mocno przereklamowana. W Portugalii zobaczyłem wiele równie pięknych miejsc. Pałace Sintry wyglądają tak, jakby zostały wzniesione przez szalonych lub naćpanych architektów. Może to wpływ rosnących dookoła eukaliptusów? Jak wiadomo taki miś koala, gdy nażre się eukaliptusa, zachowuje się jak narkoman. Tutejsi architekci widocznie mieli podobnie.

Fotografom ku przestrodze – w wielu wnętrzach obowiązuje zakaz robienia zdjęć. Oczywiście dla dobra turystów, którzy mogą nabyć stosowne, profesjonalnie zilustrowane albumy, zamiast zadowalać się własnymi, przeważnie marnej jakości fotkami. Fobia fotograficzna jest tak powszechna w Portugalii, jak dorsz na obiad.

Sintra
Sintra

Fatima

Sklep spożywczy jeden. Podobno, ktoś widział drugi. Wszystkie domy, to hotele. Jest ich mnóstwo. Jedynie na obrzeżach miasta zbudowano kilka bloków – personel hotelowy musi gdzieś mieszkać. Zatrzęsienie sklepów z dewocjonaliami. Z wystaw patrzą na przechodnia tysiące „maryjek” i innych świętych. Urodą dorównują polskim krasnalom ogrodowym. Na półkach piętrzą się ludzkie organa wewnętrzne wykonane z wosku – nerki, trzustki, śledziony, wątroby czy serca. Służą jako wota. Jeżeli mamy chore płuca, to nabywamy ich woskową imitację i zanosimy do kościoła. Możemy to uczynić o każdej porze dnia czy nocy, sklepy z dewocjonaliami, w przeciwieństwie do spożywczych, są otwarte niemalże na okrągło. Widocznie takie są potrzeby rynku. Wypowiadam się tylko o wymiarze handlowym miejsca, o aspekcie religijnym nie wspominam, każdy ma inną wrażliwość w tym względzie.

Fatima
Urocze, czyż nie?
Portugalia. Fatima

Plaże

Zimny ocean stanowi świetną receptę na upały. Woda bardzo słona, a na plażach, niestety, nie udało nam się odnaleźć pryszniców. Fale, zdradliwe, nawet niewielkie potrafią człowieka nieźle sponiewierać. Najładniejszą plażę widzieliśmy w Aveiro. Otaczają ją malownicze domki malowane w kolorowe pasy – jedyne takie miejsce w Portugalii, niezwykle sweetaśne.

Aveiro
Portugalia. Aveiro – tu warto się wykąpać

Trzy klasztory i miasto za murami

Batalha, Alcobaka i Tomar. Trzy ogromne klasztory. Najpiękniejsze miejsca w Portugalii,. Na mnie największe wrażenie zrobiła Batalha i jej niedokończone kaplice.

Batalha
Batalha – klasztor

W Tomar klasztor wznieśli Templariusze, którzy są marką samą w sobie. Przed bramą babcie sprzedają owoce – u nich kupiłem najlepsze figi, jakie kiedykolwiek jadłem w życiu.

Z Alcobaca wiąże się historia miłosna z wyższych sfer. Bohaterowie to: on, Piotruś, przystojny książę i następca tronu, ona kochanka o dźwięcznym imieniu Inez, i tatuś król z grupą wrednych doradców. Tatuś zleca morderstwo Inez. Synek rozpacza w ukryciu, ale czeka cierpliwie, aż ojciec zejdzie z tego łez padołu. Gdy wreszcie zostaje królem ekshumuje kochankę, ubiera w piękne szaty, ogłasza królową, a przebrzydłym dworakom każe oddawać jej hołd i całować w dłoń. Mordercom osobiście wyrywa serca. Jako władca niczym się nie wyróżnił, lecz szalona miłość zapewniła mu miejsce w historii. W Alcobaca nagrobki Inez i Piotra są tak ustawione, że gdy nadejdzie koniec świata i kochankowie zmartwychwstaną, to w pierwszej chwili zobaczą siebie nawzajem.

Ginja
Trzeba się napić… (Obidos)

Obidos, miasto otoczone murami. W pierwszej kolejności proponuję wizytę na murach, a dopiero później zwiedzanie miasteczka połączone z degustacją tutejszej, słynnej wiśniówki podawanej w czekoladowych kieliszkach. Mury nie mają zabezpieczeń, kamień jest śliski, łatwo stracić równowagę… W mieście czas się zatrzymał. W Polsce podobnie wygląda Szydłów, tylko nikt go do tej pory nie wypromował…

Obidos
Portugalia. Miasto Obidos otoczone murami

Urocza ruina, czyli zwiedzanie Porto

Porto, to nie tylko alkohol, który błyskawicznie uderza do głowy. Znaczna część miasta przypomina ruinę. Bardzo uroczą i wpisaną na listę UNESCO, co nie zmienia faktu, że nadal jest to ruina. Niektóre miejsca wyglądają niepokojąco biednie, lepiej się tam nie zapuszczać. Najkorzystniej miasto prezentuje się od strony rzeki, dlatego polecam rejs statkiem. Panoramy warte wysiłku wspinaczki (Portugalczycy uwielbiali budować miasta na wzgórzach) można podziwiać spod katedry i z mostu, którzy wznieśli uczniowie Eiffela. Na most lepiej nie wybierać się w stanie wskazującym (na przykład po degustacji Porto), piesi współdzielą tu przestrzeń z metrem, któremu lepiej nie wchodzić w drogę.

Porto
Porto

Na prowincji

Są miejsca jeszcze nie odkryte i nie zadeptane przez turystów. Przed wszystkim winnice uprawiane na terasach w dolinie rzeki Duorro. Polecam spacer w okolicach Pinaho. Po Bathali najpiękniejsze miejsce w Portugalii.

Na trzeciej pozycji ze względu na atrakcyjność umieściłbym położone w górach niewielkie wioski zbudowane z kamiennych łupków.

domy z łupków
Portugalia. Domy z łupków wyglądają uroczo, ale czy tutaj da się mieszkać?

Lizbona

Miasto nie przereklamowane. Jego twórcy ściągnęli trochę z innych – most, jak w San Francisco, Chrystus, jak w Rio de Janeiro. Natomiast oryginalny, Lizboński pomysł na podróż starym, żółty tramwajem jest genialny w swojej prostocie. I nikt, nigdzie nie zabrania fotografowania we wnętrzach. Wszędzie są windy, ale jak chce się poczuć klimat miasta, trzeba się nachodzić. Z jedzenia polecam wieprzowinę z małżami.

Na deptaku zaczepiali mnie wyżelowani młodzieńcy proponując kokainę, haszysz i marihuanę. Nie skorzystałem, wzorem misia koala wolę eukaliptus.

Lizbona
Jak Lizbona, to musi być tramwaj

12
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
6 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
Ula z prostoofinansachOto jaHegemonmadamme~lui Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
~Karolina
Gość
~Karolina

Cudowne zdjęcią razem z opisem-świetnie! Będe tutaj częsciej zaglądać. Pozdrawiam, Karolina.

hegemon
Gość

Dzięki za wizytę i komentarz. Cieszę, że Ci się podobają zdjęcia, szczególnie, że sama zajmujesz się fotografią 🙂

~lui
Gość
~lui

Portugalia,kraina solonych dorszy,uwielbiam ich motyw koguta,dzięki rodzinie mam obrusy,ścierki kuchenne przyozdobione piejacym stworem:-). Przyznam się z bólem i smutkiem,że nigdy nie spędziłam wakacji,urlopu na wsi sielskiej i anielskiej.Oczywiście nie mam na myśli obozów czy innych wyjazdów ale wsi nie znam.wstyd się przyznać ale lepiej znam wsie galicyjskie,domy z kamienia i niebo z widoczna,prawie na wyciągnięcie ręki droga mleczna,smakiem domowego wina i sera i chłodem w cieniu palmy.nic jeszcze wszystko przede mną:-/

hegemon
Gość

Portugalia, to bardzo piękny kraj. Symbol koguta oraz bardzo dobre ryby, też pozostały w naszych wspomnieniach.
A wieś mam w genach od dzieciństwa, mimo że urodziłem się w mieście i w mieście mieszkam. Jednak każde wakacje w dzieciństwie, to była wieś…

~lui
Gość
~lui

A nie zdziwiły Cię ich porcje, frytki,obok ryż i obowiązkowo chleb do każdego posiłku.Obojętnie czy to jest spaghetti czy mięso,zresztą tak samo jak i w Hiszpanii:-). Zauważyłam,że mało piszesz o walorach kuchni innych krajów, ipewnie nie przywiązujesz zbytniej uwagi:-) Zato zdjęcia umieszczane na Twoim blogu są perełkami.zachwycające.

hegemon
Gość

Francuzi też do wszystkiego chleb muszą mieć, widać taki urok tego regionu Europy. Rzeczywiści o kuchni dużo nie piszę, ale chyba dlatego, że nie bardzo potrafię to zrobić tak, jak bym chciał… Cieszę się, że zdjęcia Ci się podobają, na zdjęciach mi najbardziej zależy 🙂

madamme
Gość
madamme

Bardzo dowcipne, bardzo ciekawe. W końcu – jak kiedyś wylezę z moich ukochanych Włoch – pojadę tam zerknąć 😉

Oto ja
Gość

Dziękuję za zabranie mnie na wycieczkę do pięknej Portugalii. Jeszcze niestety tam nie byłam, ale mam nadzieję że wszystko przede mną. Pozdrawiam 😉

Ula z prostoofinansach
Gość

Odwiedzę Portugalie w te wakacje. Dlatego każda praktyczna rada na wagę złota! Najpierw tydzień zwiedzania Portugalii i Hiszpanii a potem leniuchowanie. Dzięki.