„Miejsca nieuczesane” cz 1. Pomorze i Kujawy poza utartymi szlakami

Jak wyglądają „miejsca nieuczesane”? Ciekawie, chociaż daleko im do ideału. Na całe szczęście. Położone gdzieś na uboczu, na zapleczu, poza utartymi szlakami, mogą pochwalić się nieszablonową urodą. W miejscach nieuczesanych turystyka jeszcze nie stała się przemysłem, a przybysz czuje się bardziej odkrywcą, niż konsumentem.

poza utartymi szlakami
Krajobraz na Żuławach

Miejsca nieuczesane przyciągają mnie niczym magnes. Niełatwo o nich pisać. O uroku Polski znajdującej się poza utartymi szlakami decyduje nieuchwytna atmosfera, a nie krótsza lub dłuższa lista atrakcji. Przełożenie odczuć, klimatu, emocji na zdania i akapity, nie przychodzi mi łatwo.

Do napisania cyklu o „miejscach nieuczesanych” zainspirowały mnie dwa wydarzenia. Po pierwsze rok 2017 został ogłoszony rokiem turystyki zrównoważonej, a „miejsca nieuczesane” mają duży potencjał, aby wpisać się w ideę tego rodzaju turystyki. Po drugie, odkryłem na Facebooku prowadzoną przez Onet we współpracy z Mazda Polska inicjatywę Slow Road, która promuje Polskę  leżącą poza utartymi szlakami (o Slow Road i Turystyce zrównoważonej czytaj w ramkach)

Rezerwat Druzno
Jezioro Druzno
Idea turystyki zrównoważonej opiera się opiera się na trzech filarach – dbałości o środowisko, dbałości o mieszkańców (oni powinni czerpać zyski z turystyki) oraz dbałości o kulturę i tradycję regionu. Turystyka zrównoważona rozwija się od kilkunastu lat w krajach „starej” Unii, w Polsce stawia pierwsze nieśmiałe kroki. Turystyka zrównoważona jest rozsądną alternatywą z jednej strony dla turystyki masowe, która przyciąga tłumy, a z drugiej strony dla turystyki ekologicznej, która zakłada wyrugowanie człowieka z przyrody.

Ruszajmy więc na pierwszy odcinek szlaku przebiegający przez pięć „nieuczesanych” miejsc położonych na Pomorzu i Kujawach.

Śladami Mennonitów na Żuławach

Mennonici, to religia stanowiąca odłam anabaptyzmu, w której chrzest przyjmuje się w wieku dorosłym. Członkowie tego wyznania nie mogą sprawować urzędów, ani brać udziału w wojnach. Prześladowani w Europie Zachodniej, emigrowali w XVI wieku do kraju bardzo tolerancyjnego religijnie, jakim była ówczesna Rzeczpospolita. Tak, był taki okres w naszej historii, chociaż dziwnie mało się nim chwalimy.

Mennonici
Chałupa Mennonitów w Kleciu

Mennonici pomogli zagospodarować Żuławy, zdewastowane po wielkich powodziach. Ich polska historia zakończyła się definitywnie w 1945 r., gdy razem z Niemcami zostali wysiedleni do RFN. Pozostało po nich kilka świątyń, zrujnowane cmentarze oraz charakterystyczne, ogromne chałupy podcieniowe. Podobno nie tylko Mennonici je wznosili, ale zwyczajowe przyjęło nazywać się je mennonickimi. Jest ich niewiele, przeważnie w kiepskim stanie technicznym i rozrzucone po całym terenie Żuław, ale warto je odszukać, gdyż są to obiekty niepowtarzalne w naszym krajobrazie.

Mennonici
Chałupa mennonicka w Rozgarcie

Płaskie niczym stół Żuławy przecina gęsta siatka kanałów i cieków wodnych. Nic dziwnego, przecież są to poldery i tereny zalewowe. Niemal na każdym kroku natkniemy się na urządzenia hydrotechniczne. Mnie najbardziej spodobały się mosty zwodzone i obrotowe.

Żuławy
Most zwodzony
Wolne Miasto Gdańsk
Słupek graniczny wolnego Miasta Gdańska

Przy okazji pobytu na Żuławach polecam wizytę w trzech miejscach. Wypad na Mierzeję Wiślaną w okolice Przebrna i odszukanie w tamtych lasach śladów granicy z Wolnym Miastem Gdańsk (zachowało się kilka słupków granicznych), odwiedzenie Raczek Elbląskich, oficjalnie najniższego punktu w Polsce (1,8 m p.p.m) chociaż podobno na Żuławach można znaleźć depresje przekraczające 2 m p.p.m.; oraz przespacerowanie się na wieżę widokową nad Jeziorem Druzno pod Elblągiem. Druzno jest jednym z dwóch jezior deltowych w Polsce i zostało objęte ochroną przyrody jako rezerwat. Można nad nim obserwować wiele gatunków cennych ptaków. Nam w wycieczce nad Druzno towarzyszył kudłaty piesek, który wybiegł z jakiegoś podwórka, przeszedł cały szlak do wieży, wlazł po schodach na górny poziom widokowy, a potem odprowadził do granic swojego gospodarstwa.

Raczki Elbląskie
Oficjalny najniższy punkt w Polsce (Raczki Elbląskie)

 

Tramwaj i mur spichlerzy w Grudziądzu

Tramwaje w Grudziądzu

Co robi w tym zestawieniu miasto, które liczy sobie prawie 100 tysięcy mieszkańców, czyli do maluchów nie należy? Mimo swoje wielkości i dużej ilości zabytków leży poza utartymi szlakami. W Grudziądzu urzekł mnie niesamowity widok, jaki roztacza się na spichlerze od strony Wisły oraz kompaktowa starówka, przez którą z piskiem i zgrzytem kół przedziera się tramwaj. Obrazek niczym z Porto czy Lizbony.

Nie mam pojęcia dlaczego Grudziądz znajduje się poza głównymi szlakami turystycznymi. Polecam zwiedzanie miasta w godzinach popołudniowych, wtedy najlepiej oświetlony jest długi mur spichlerzy ciągnący się wzdłuż Wisły. Nigdzie w Polsce nie znajdziesz podobnego miejsca.

Grudziądz
Spichlerze w Grudziądzu

Na przejście starówki od Bramy Wodnej, do bazyliki św. Mikołaja, a potem dalej do odrestaurowanej wieży Klimek (niestety, gdy byłem ostatni raz dopiero zaczynano jej odbudowę) wystarczy godzina, ale po co się aż tak śpieszyć? Zawsze gdy jestem w Grudziądzu lubię spędzić choć parę chwil w kawiarni „Kontynenty” – jest to jeden z niewielu lokali w Polsce, do których mam ogromny sentyment i bez wahania polecam innym.

Grudziądz
Grudziądz

Chełmno – miasto zakochanych

Chełmno poznałem przez przypadek. Wracałem z nad morza i blisko Torunia na wzgórzu dostrzegłem nieznane mi miasto. Spontanicznie włączyłem kierunkowskaz, zjechałem z trasy i wkrótce poczułem się jak przeniesiony w czasie… W Chełmnie łatwo wczuć się w średniowieczny klimat miasta.

Chelmno
Chełmno

Przed wiekami był to znaczący ośrodek, a prawo chełmińskie posłużyło do lokacji wielu miast. Jednak Chełmno szybko straciło znaczenie na rzecz dynamicznie rozwijającego się Torunia i na zawsze zostało zepchnięte na boczny tor historii. Dzięki temu, nikt nie miał interesu, aby cokolwiek tu zmieniać, nikt też nie zamierzał niczego burzyć.

Mimo wszystko nie mogę pojąć, jak miasto w którym jest sześć gotyckich kościołów, piękny renesansowy ratusz, mury obronne i mnóstwo innych cennych zabytków, może tkwić na peryferiach ruchu turystycznego w Polsce.

Wizytę w Chełmnie warto połączyć ze zwiedzaniem najbliższych okolic. Proponuję pojechać na wzgórze Kałdus (św. Wawrzyńca). Jest to pierwotne miejsce lokacji miasta obecnie świetny punkt widokowy na dolinę Wisły. Więcej o Chełmnie przeczytasz w artykule o mieście św.Walentego.

poza utartymi szlakami
Panorama widziana ze wzgórza Kałdus

Wędrujące miasto Nieszawa

Czy miasta mogą wędrować? Okazuje się, że tak. W Średniowieczu przenoszono miasta z różnych względów – przeważnie pierwotna lokalizacja okazywała się niefortunna lub uniemożliwiała dalszy rozwój miasta. Tak było chociażby w przypadku Łęczycy czy Łomży. Jednak niektóre miasta miały wyjątkowy dar do dalekich „wędrówek”, największy chyba Nieszawa.

Nieszawa
Kościół św. Jadwigi w Nieszawie

Pierwszą Nieszawę wznieśli Krzyżacy na terenie dzisiejszej wsi Mała Nieszawka – ok. 4 kilometrów w dół Wisły od Torunia. Po klęsce pod Grunwaldem Zakon został zmuszony do zburzenia zamku, a miejscowość została przeniesiona naprzeciwko Torunia, w miejsce, gdzie obecnie znajdują się ruiny Zamku Dybowskiego. Nieszawa miała stanowić konkurencję dla krzyżackiego Torunia i nieźle się ze swojego zadania wywiązywała. Wielka historia dotarła do Nieszawy w 1454 r., gdy tuż przed wybuchem wojny 13-letniej król Kazimierz Jagiellończyk nadał szlachcie przywilej, który zakazywał nakładania nowych podatków bez zgody sejmików szlacheckich.

Po zakończeniu zwycięskiej wojny Toruń znalazł się w granicach Rzeczpospolitej, a zawistni mieszczanie toruńscy wymogli na królu zburzenie Nieszawy i przeniesienie jej 30 kilometrów w górę Wisły na miejsce, w którym wreszcie osiadła na stałe. Początkowo całkiem nieźle prosperowała dzięki położeniu tuż obok przeprawie promowej, ale wraz z potopem szwedzkim zaczął się ostateczny upadek Nieszawy.

Dzisiaj to wyłącznie senne, niewielkie miasteczko malowniczo położone nad Wisłą, a jedynym zabytkiem pamiętającym czasy dawnej świetności jest późnogotycki kościół św. Jadwigi. Jednak to nie kościół, a prom stanowi o wyjątkowości Nieszawy. Nie ma drugiego podobnego w Polsce. Został zbudowany po II wojnie światowej w Sandomierzu, jako prototyp. Dzięki napędowi bocznokołowemu i jaskrawym kolorom przypomina dawne statki pływające po Missisipi.

prom Nieszawa
Prom w Nieszawie

 

Kurhany na Kujawach

Na ziemiach polskich można znaleźć ślady występowania naprawdę starych kultur. W okolicach Izbicy Kujawskiej (W Sarnowie i Wietrzychowicach) zachowały się cmentarzyska składające się z przedziwnych kurhanów. Pochodzą sprzed 5500 lat (starsze niż piramidy) i są zaliczane do neolitycznej kultury pucharów lejkowatych. Tej samej, która odpowiada za stworzenie Stonehenge.

Odwiedziłem tylko Wietrzychowice. Kurhany swoim kształtem przypominają ogromną dżdżownicę. U szczytu wysokie na 2 metry, stopniowo obniżają się do 80 cm. Osiągają długość do 100 metrów. Największe zaskoczenie budzi fakt, że w grobowcach odkryto zwłoki dwóch osób, które przeszły udaną operację trepanacji czaszki. W czasach, gdy jedynym dostępnym narzędziem był gładzony kamień!

groby megalityczne
Kurchany w Wietrzychowicach
Slow Road to inicjatywa Onet realizowana przy wsparciu Mazda Polska promująca Polskę, która jeszcze nie został rozjechana przez tabuny „turystów” spod znaku „Las Parawanów”. Całość ilustrowana świetnymi zdjęciami Mikołaja Gospodarka. Ze Slow Road nic mnie nie łączy, za wyjątkiem czystego zachwytu

Podsumowanie

Zapewne takich miejsc położonych poza utartymi szlakami na Pomorzu i Kujawach można spotkać znacznie więcej niż pięć. Pokazałem wam tylko te, które dla mnie są w jakiś sposób wyjątkowe, niepowtarzalne. Mam nadzieję, że w komentarzach pochwalicie się swoimi odkryciami z Pomorza lub Kujaw lub zaproponujecie coś do następnych odcinków cyklu (z innych regionów)?

Dodaj komentarz

44 komentarzy do "„Miejsca nieuczesane” cz 1. Pomorze i Kujawy poza utartymi szlakami"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
jotka
Gość

Nas zachwyciły Radzyń Chełmiński z zamkiem krzyżackim i miejscowość Zamek Bierzgłowski z klasztorem do zwiedzania.
Grudziądz kojarzy mi się niezbyt sympatycznie, bo tam mój mąż był w wojsku i tam na dworcu zastał mnie stan wojenny.
Budowle mennonickie bardzo mi sie podobają, choć nie widziałam na żywo. Zdarzało mi sie natomiast pływać promami przez jeziora, fajna sprawa 🙂

Daria/PoboczemDrogi
Gość

Jezioro Druzno to przepiękne miejsce. Byłam w sierpniu, kiedy roślinność jest najbardziej bujna, ptaków było sporo. Jezioro wyglądało jak niebieskozielona zupa. To jedno z miejsc, do których chce się wracać.

chomikowa
Gość

A dlaczego do Rzeczpospolitej emigrowało tyle ludzi pochodzenia żydowskiego? Bo właśnie byliśmy najbardziej tolerancyjnym krajem, który dawał obcokrajowcom przywilejów. A teraz…
O Chełmnie już właśnie też słyszałam, że to urocze miasteczko 🙂

Agnieszka Wieczorek
Gość

Spichlerze w Grudziądzu robią wrażenie. Fajny pomysł na cykl. Będę z niecierpliwością wyczekiwać nowych wpisów z nowymi nieznanymi mi miejscami 🙂

Bina
Gość

ja dwa lata temu trochę niechcący zwiedziłam Podlasie niestandardowym szlakiem i czułam się.. nieuczesana 😉
nigdy nie słyszałam o wędrującym mieście, chciałabym odwiedzić Nieszawę 🙂
a te kurhany znam pośrednio dzięki mojej koleżance, studentce archeologii.
ciekawe miejsca, dzięki za tę wycieczkę.

parrafraza
Gość

Turystyka zrównoważona -nie słyszałam wcześniej tego określenia. Nie wypowiem się na temat tych regionów, bo preferujemy południe Polski, przede wszystkim z racji odległości. Ale z ciekawością przeczytałam. Myślę, że takim nieuczesanym miejscem są okolice Dzietrzników, ale te znasz 🙂

Matka na Szczycie
Gość

Przez chwilę czułam się, jak z powrotem na studiach, przypominając sobie definicję turystyki zrównoważonej 😉
A miejsca zachwycające, nasz kraj ma w sobie jeszcze tyle dla mnie do odkrycia i zobaczenia, ze wcale nie nęcą mnie zagraniczne wyjazdy.

Anna
Gość

Przeczytałam i obejrzałam z zainteresowaniem, bo to tereny, które bardzo słabo znam. Owszem, te główne atrakcje turystyczne Pomorza i Kujaw tak, ale te o których tu piszesz…no nie, absolutnie do uzupełnienia. A Grudziądz jakoś zawsze omijałam… jest własnie taki – poza trasą.

consek
Gość

Hegemonie, musisz być szczęśliwym człowiekiem.. ot tak jedziesz sobie, widzisz coś ciekawego, włączasz kierunkowskaz i już… Niby nic takiego, a jednak zazdroszczę takiej spontaniczności.

Maks
Gość

Zaciekawiłeś mnie tym Grudziądzem. Miasto dość spore, a jednak mało znane. Nigdy tam nie byłem, a jedyne co kojarzy mi się z tym miastem to klub żużlowy.
Fajnie wyglądają te tramwaje w centrum miasta. Są tam regularne linie tramwajowe?

Pozdrawiam 🙂

arya
Gość
Czytam z zajęciem i lekkim żalem o twoich wyjazdach za południową granicę. Z żalem bo bardzo bym chciała ,a nie dana mi jest możliwość wyjazdu w te rejony ,miewam wolne w weekendy ,a nawet przedłużony weekend to zdecydowanie za mało na dotarcie do celu i porowerowanie ,może kiedyś na emeryturze 😉 Dzisiejszy wpis dotyczy stron w których mieszkam ,przyznaję z uznaniem że zupełnie niezle Ci to wyszło. Wszystkie opisane przez Ciebie miejsca znam ,wszystkie objeżdżone i dla mnie nieco już nudne ? Do Nieszawy, jedynie zaglądam parę razy w sezonie ,wtedy gdy nie mam pomysłu na wycieczkę ,albo całego dnia… Czytaj więcej »
Marta
Gość

Bardzo interesująca inicjatywa – ja też najbardziej lubię odwiedzać te mniej znane miejsca. Nie przepadam za całym tym turystycznym biznesem, który tak naprawdę nie pozwala mi ani odpocząć, ani rzeczywiście poznać miejsc, które odwiedzam. Okolice, które opisałeś to moja ukochana część Polski, blisko moich rodzinnych stron.

ariadna
Gość

Bardzo słabo znam Pomorze, a Kujawy to już w ogóle. Wstyd się przyznać. Na usprawiedliwienie dodam, że mieszkam w „Małej Polsce”. Kawałek od miejsc, które opisujesz.
W każdym razie każdej spontanicznej wyprawy Ci zazdroszczę i chętnie czytam o tych wyprawach 🙂
Jeśli decyduję się gdzieś wyjechać, muszę planować co najmniej miesiąc wcześniej 😉

Renata
Gość

Jechać, po prostu jechać przed siebie, przez wioski, miasteczka i patrzeć, odkrywać, uczyć się, poznawać. Tak właśnie zamierzam spędzić (jak Bóg da) czas jak tylko zrobi się ciepło. Póki co nie dopiszę nic do Twojej listy, ale kto wie, może już niedługo.
A co z noclegami. Domyślam się, że to wyprawy zebrane z kilku lat, ale nocowałeś na miejscu, czy to były wyjazdy „przelotowe”? Masz jakieś fajne noclegi do polecenia w różnych rejonach Polski? – tak trochę na wyrost pytam 🙂

Ewelina
Gość

Podoba mi się ten mur spichlerzy, wygląda zachwycająco. Jest wiele takich miejsc, które nie zostały „odkryte” i to jest chyba najpiękniejsze. Można podziwiać, łapać momenty i odkrywać 🙂

Ania (W Różne Strony)
Gość

Rejony, z których pochodzę, a widzę że tak niewiele o nich wiem… Trzeba będzie wrócić do zwiedzania kujawsko-pomorskiego 🙂

wpDiscuz