Pojezierze Brodnickie – najlepszy region na letni wypad rowerowy

Gdybym miał polecić najlepszy polski region na letni wypad rowerowy, to bez wahania wskazałbym Pojezierze Brodnickie. Pagórkowate ukształtowanie terenu zadowoli tych, którzy lubią się zmęczyć, a jednocześnie różnica wzniesień nie jest aż tak duża, aby zniechęcić debiutantów. Jeżeli wszystkie podjazdy pokonała dziewczyna ciągnąca za rowerem ciężką przyczepkę z małym dzieckiem, to i człowiek o słabszej kondycji sobie poradzi.

pojezierze Brodnickie pola krajobraz
Pojezierze brodnickie

Nie ma szans na nudę. Urozmaicone krajobrazy, lasy i jeziora, mnóstwo okazji do kąpieli, a ludzi zdecydowanie mniej, niż na pobliskich Mazurach. Miłośnicy zwiedzenia znajdą również kilka miasteczek, gdzie zachowały się obiekty historyczne. Potencjał turystyki rowerowej zdają się też dostrzegać lokalne władze. W grudniu 2015 roku została oddana do użytku ścieżka rowerowa przy bardzo ważnej trasie łączącej Brodnicę ze Zbicznem. Niestety, jest to typowo polska ścieżka rowerowa, jej nawierzchnia zamiast z zalecanego asfaltu, została wykonana z betonowej kostki. Należy jednak się cieszyć, że nie trzeba pedałować wąskimi szosami wśród nadmiernie rozpędzonych aut i przywyknąć, że większość polskich urzędników nadal ma zabetonowane mózgi.rower sakwy crosso

W drogę

Trzy rowery na dachu i trzy osoby w samochodzie. Ruszamy nowo otwartym odcinkiem autostrady A1. Niestety, prowadzi ona nad morze, więc w sobotnie przedpołudnie jest nad wyraz zatłoczona. Wszystkim się śpieszy, trzeba uważać, bo idiotów, wyprzedzających pasem awaryjnym, nie brakuje. Tymczasem Łysy, wygodnie umoszczony na tylnym siedzeniu, przeprowadza remanent wiktuałów, które spakował do przepastnych toreb zajmujących pół bagażnika:

– No to wam teraz powiem, co zabrałem do jedzenia…

A zabrał niemało, jak zwykle.

– …kabanosy wołowe, kabanosy wieprzowe i kabanosy salami, dwa chleby z piekarni….

Słuchając, nabrałem pewności, że z głodu nie zemrzemy, najwyżej z przejedzenia.

– … i mam jeszcze dużo gorących kubków, jakby ktoś był zainteresowany! – zakończył z szerokim uśmiechem na twarzy.

samochod sportowy
Do tego samochodu torby z jedzeniem Łysego na pewno by się nie zmieściły 🙂

Jednak szybko mina mu zrzedła, gdy przypomniał sobie, czego nie zabrał:

– O, cholera, kask rowerowy został w domu!

Nie dało się zawrócić, byliśmy już wiele kilometrów za Łodzią, właśnie zbliżaliśmy się do…

…przystanku pierwszego, czyli zamku w Golubiu-Dobrzyniu

zamek Golub-Dobrzyn
Renesansowy zamek w Golubiu-Dobrzyniu

Malowniczo położony na wzgórzu dominującym nad niewielkim miasteczkiem, słynie z turniejów rycerskich, najstarszych w Polsce. W lipcu 2016 miała miejsce już 40 edycja. Ze wzgórza zamkowa roztacza się przepiękny widok, zresztą sama renesansowa warownia, starannie odrestaurowana, stanowi wdzięczny obiekt dla fotografa. Natomiast wnętrze…, cóż, tak naprawdę w środku nie ma nic. I to nic koniecznie trzeba zwiedzać w asyście przewodnika. Z jakiego powodu? Może przewodnik swoim gadaniem ma wypełnić panującą pustkę?

Golub Dobrzyn rynek
Rynek w Golubiu

Większość turystów zaczyna i kończy wizytę w Golubiu-Dobrzyniu na zamku. Duży błąd. Poszliśmy na rynek, by napić się kawy i nie żałowaliśmy podjętej decyzji. Niewielka starówka jest bardzo zadbana, kolorowa, cicha. Warto wejść do kościoła św.Katarzyny i zatrzymać się przy starym domu podcieniowym.

dom podcieniowy Golub-Dobrzyn
Dom podcieniowy w Golubiu

Trasa pierwsza – Gród Foluszek

Zaplanowałem krótką wycieczkę po okolicy, aby oswoić tyłki z siodełkami rowerowymi oraz wykąpać się w jeziorze. Żadnych innych atrakcji po drodze nie przewidywałem. Dlatego tak zaskoczył mnie widok rzeźby ustawionej w środku lasu i zapraszającej do odwiedzenia tajemniczego grodu. Grzechem było nie sprawdzić. I tak dotarliśmy do drewnianego gródka usytuowanego nad jeziorkiem Popek. Otaczała go palisada i całe mnóstwo rzeźb. W środku było ich jeszcze więcej.

rzezba grod foluszek
Drogowskaz rzeźba – Gród Foluszek

– Ciekawe, czy mają jakieś nazwy?! – zakrzyknęła zachwycona Aneta

– Zapewne są to Miłodziad, Bdzigost i Skaziczest – bez wahania odparował Łysy

– O co chodzi?! To są autentyczne słowiańskie imiona – dodał po chwili, widząc zbaraniałą minę Anety – Zapamiętałem je, aby robić wrażenie na innych!

rzezby grod foluszek
Młododziad, Bdzigost i Skaziczest według interpretacji Łysego

Nie mam pojęcia dlaczego nigdy nie słyszałem o Grodzie Foluszek. Istnieje od 2002 roku i zajmuje się edukacją historyczną. Można postrzelać łuku czy ulepić naczynia z gliny. Całość prowadzą niezwykle sympatyczni ludzie, wycieczkom szkolnym oferują urozmaicony program zajęć, umożliwiający zapoznanie się z dawnym życiem Słowian. Żałuję, że ja w ten sposób nie uczyłem się historii.

Przystanek drugi. Brodnica.

brodnica wieza zamkowa
Brodnica – zamek Krzyżacki

Centrum regionu. Ze wszystkich okolicznych miasteczek ma najwięcej do zaoferowania. Resztki murów miejskich z basztami, smukłą, gotycką wieżę, jedyną pozostałość po niegdyś potężnym zamku krzyżackim (z wieży roztacza się rewelacyjny widok na miasto), niemałą starówkę, której punktem centralnym jest trójkątny rynek oraz zabudowana domami gotycka wieżyczka stanowiąca jedyną pozostałość po spalonym ratuszu. W Brodnicy można dobrze zjeść nie nadwerężając zbytnio portfela oraz zamówić bardzo przyzwoitą kawę. Przeszkadza duży i nieograniczony żadnymi spowolnieniami ruch oraz zielone światła dostosowane wyłącznie do możliwości sprinterów. Osoby poruszające się ciut wolniej, nie przejdą na drugą stronę ulicy.

brodnica rynek wieza ratusza
Rynek w Brodnicy

Spotkanie pierwsze. Zagubiony 90-latek

Część grupy pojechała dalej, część mozolnie pięła się pod górę. Czekałem na maruderów na szczycie wzniesienia. Nagle, dostrzegłem jednego rowerzystę więcej. Czyżbym ze zmęczenia zaczął widzieć podwójnie? Jednak nie były to omamy. Nadprogramowy rowerzysta bez wysiłku wyprzedził resztę i wtedy rozpoznałem w nim starszego pana, który jeszcze nie tak dawno podążał w zupełnie przeciwnym kierunku. Elegancki, w marynarce i spodniach od garnituru, wypastowanych półbutach nie wydawał się zmęczony podjazdem. Nie mam pojęcie dlaczego zatrzymał się akurat przy mnie.

– Wie pan, miałem jechać do zajezdni autobusowej, a przyjechałem tutaj. Co ta pamięć ze starym człowiekiem robi?! – ciężko westchnął

Ze zrozumieniem pokiwałem głową, a potem wytłumaczyłem, jak ma wrócić do centrum Brodnicy.

– Dziękuję, wie pan ja mam już prawie 90 lat i pamięć jest nie tego…

– 90 lat? I nadal jeździ pan na rowerze?

– Sił mi nie brakuje, ale co z tego, gdy pamięć szwankuje?

Pożegnał się uprzejmie i z gracją nacisnął na pedały wiekowego bicykla. Patrzyłem, jak swobodnie wyprzedza innych rowerzystów na drodze, a potem znika gdzieś hen za zakrętem.

Trasa druga. Nad Drwęcę

rzeka drweca krajobraz
krajobraz nad Drwęcą

Największą atrakcją Pojezierza Brodnickiego są oczywiście jeziora, lecz gorąco zachęcam do zaplanowania jednej wycieczki wzdłuż rzeki Drwęcy – nie znajdziecie piękniejszych krajobrazów w całej okolicy. Należy zacząć w pobliżu Jajkowa. Trasa prowadzi polnymi drogami przez małe wioski Kantyła, Świecie i Zakopane. Z jednej strony rozciąga się płaska dolina silnie meandrującej Drwęcy, z drugiej wał wzgórz morenowych, do złudzenia przypominających górskie krajobrazy. Każdy zakręt przynosi inne, zaskakujące widoki, aparatu fotograficznego praktycznie nie wypuszczałem z ręki. Jedyną niedogodnością jest konieczność przejechania około 100 metrów trasą numer 15 – bez pobocza, w towarzystwie rozpędzonych samochodów. Przygoda dla odważnych lub zdesperowanych.

moreny pojezierze brodnickie
Wzgórza nad Drwęcą

Spotkanie drugie, skąd oni biorą tak sympatycznych ludzi?

Droga, która z początku wydawała się szerokim traktem, po chwili skończyła się na podwórku przed domem. Skonfundowani zaczęliśmy zawracać, gdy z przeciwka nadjechał samochód dostawczy. Spodziewaliśmy się pretensji o naruszenie własności prywatnej, jednak z auta wysiadł uśmiechnięty od uch do ucha człowiek i życzliwie zapytał:

– Dzień dobry, jestem Kaczyński. Co, zgubiliście się, mam rację?

– Tak, chcieliśmy jechać nad Bachotek

– Już wam tłumaczę, jak najlepiej się tam dostać…

Opisał dokładnie drogę, ostrzegł przed zwalonym przez wichurę dębem, sprawdził czy wszystko zrozumieliśmy i nie pogubimy się w lesie, a na koniec pożegnał się słowami:

– Mam nadzieję, że teraz uwierzycie, iż są też sympatyczni Kaczyńscy…

Przystanek trzeci. Kurzętnik

Kurzetnik zamek
Pozostałości po zamku w Kurzętniku

Na wzniesieniu górującym nad miastem przetrwały resztki dawnego zamku Krzyżackiego. Na wzgórze warto się wdrapać także ze względu na rozległe widoki. Jeszcze kilka lat temu całość tkwiła w gęstwinie krzaków i chwastów, jednak obecnie widać starania władz o uporządkowanie terenu i przystosowaniu zabytku na potrzeby turystyki. Zadbano też o niewielki rynek, na którym przyjemnie jest na chwilę przysiąść i odpocząć po trudach wspinaczki. Pod Kurzętnikiem w 1410 r. wielki mistrz krzyżacki planował rozprawę z wojskami Jagiełły, jednak król widząc dobrze umocnione pozycje rycerzy zakonnych, wycofał się pod Grunwald.

kurzetnik panorama
Kurzętnik widziany ze wzgórza zamkowego

Spotkanie trzecie. Jak stałem się gwiazdą filmową

Powoli schodziłem ze wzgórza zamkowego, gdy niespodziewanie zaczepiła mnie trójka młodych chłopaków.

– Dzień dobry, jesteśmy wolontariuszami z fundacji „OGARnij to”, czyli Optymistycznej Grupy Animatorów Regionalnych i kręcimy film o Kurzętniku. Do tej pory rozmawialiśmy z mieszkańcami, ale czy pan, jako przyjezdny, mógłby coś powiedzieć o naszym mieście, czy panu się podoba?

Podziwiam ludzi z pasją, więc nie odmówiłem, chociaż kamera mnie peszy. Przy okazji dowiedziałem o inscenizacji marszu na Grunwald, która miała rozpocząć się za kilka dni.

Przystanek czwarty. Nowe Miasto Lubawskie

Nowe miasto lubawskie
Rynek Nowego Miasta Lubawskiego

Prawie styka się z Kurzętnikiem. W Nowym Mieście zachowała się starówka, fragmenty murów i baszty. W centrum dużego rynku stoi… nie, nie ratusz, tylko dawny kościół ewangelicki, w którym przez lata mieściło się kino Harmonia (podobno uzyskano fundusze, aby je ponownie uruchomić). Najcenniejszym zabytkiem jest gotycki kościół pod wezwaniem św. Tomasza. Dawno nie widziałem tak bogato zdobionego wnętrza świątyni.

nowe miasto lubawskie mury baszta
Nowe Miasto Lubawskie – mury obronne

Trasa trzecia. Wokół jezior

Jeziora są wszędzie. Duże i głębokie, takie jak Bachotek, Zbiczno, czy Partęczny oraz malutkie, ukryte wśród lasów. Nie brakuje dogodnych zejść do wody, nie trzeba przedzierać się przez trzciny i chaszcze, aby zażyć kąpieli. Najlepszymi plażami dysponują ośrodki wypoczynkowe, ale nie wszędzie ludzie z zewnątrz są mile widziani. Konkurs na najbardziej niemiłą obsługą wygrał ośrodek UMK nad Bachotkiem.

recznik kapiel
Nad jeziorem

Planując wycieczki nad jeziora trzeba z dużą dozą nieufności podchodzić do oznakowań szlaków pieszych i rowerowych. Hasło „pojawiam się i znikam” ewidentnie przyświecało znakowaczom, przez co mniej uważni mogą szybko się pogubić w okolicznych lasach.

Przystanek piąty. Jabłonowo

Dojechaliśmy tam z Brodnicy pociągiem. Na szczęście tej linii kolejowej jeszcze nie zlikwidowano. Lubię organizować wycieczki rowerowe, korzystając z dobrodziejstw lokalnych kolei, ponieważ obsługa pociągu zawsze jest bardzo sympatyczna i pomocna. Najciekawsze zabytki znajdują się w osadzie Jabłonowo Zamek, którą oddziela od Jabłonowa Pomorskiego rzeczka, o wdzięcznej nazwie Lutryna. Wzniesiony przez rodzinę Narzymskich zamek oraz pobliski kościół nie mogą pochwalić się sędziwą metryką, oba zostały wzniesione w połowie XIX wieku, jednak stanowią bardzo ładny przykład neogotyku.

jablonowo zamek
Zamek w Jabłonowie. Niestety, pogoda była wybitnie niezdjęciowa…

Do Brodnicy wróciliśmy na rowerach, w linii prostej, to niecałe 30 kilometrów.

Gdzie zjeść?

Pobyt nad jeziorami, kojarzy mi się z rybami. Byłem przekonany, że na Pojezierzu Brodnickim smażalni nie brakuje. Na miejscu okazało się, że są zaledwie dwie. W obu ryba smakuje wybornie, a obsługa jest sympatyczna. Skarlankę wyróżniam ze względu na sprzedaż piw regionalnych oraz sympatyczne koty, które dotrzymywały nam towarzystwa w trakcie posiłku. A także za rewelacyjne ogórki małosolne robione na miejscu.

Zakończenie. Marsz na Grunwald

rycerze marsz na grunwald
Marsz na Grunwald

Ostatniego dnia, już tylko we trójkę, pojechaliśmy do Nowego Miasta Lubawskiego. Koniecznie chciałem zobaczyć rycerzy wyruszających na bitwę pod Grunwaldem. Wymarsz się opóźnił, więc zyskaliśmy dużo czasu na obfotografowanie koni, zbrojnych oraz całej gromady osób towarzyszących. Z godzinnym opóźnieniem chorągiew Bractwa Rycerskiego Zamku Bratjan i Nowego Miasta wyruszyła w drogę. Patrzyliśmy jak okrążają rynek i znikają w wąskich uliczkach. Na nas też nadszedł czas, aby wracać do domu.

pojezierze brodnickie krajobraz
Krajobraz Pojezierza Brodnickiego

Jeżeli chcesz podzielić się swoimi pomysłami na wycieczki rowerowe, napisz o tym koniecznie w komentarzach. Szukam inspiracji do kolejnych wyjazdów

 

Dodaj komentarz

51 komentarzy do "Pojezierze Brodnickie – najlepszy region na letni wypad rowerowy"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
jotka
Gość

Jak zwykle pokazałeś wszystko od najlepszej strony. Zamkiem w Golubiu też byliśmy bardzo rozczarowani, bo tak naprawdę NIC tam nie ma, za to wstęp kosztuje… chyba zarabiają na bale sylwestrowe, które tam się odbywają. Podziwiam wszystkich dalekosiężnych rowerzystów, bo nie mam takiej kondycji, żeby planować wyprawy rowerowe.
Twoja relacja dowodzi, że w czasie każdej podróży można spotkać różne ciekawostki, których nie było w planie.
Z tras rowerowych moge polecić okolice Inowrocław-Kobylniki-Kruszwica-Strzelno-Przyjezierze-Pakość-Żnin-Wenecja- Biskupin, ale może już znasz.
Inna trasa to Bory Tucholskie, tam tez jest wszystko:lasy, jeziora, zabytki itd.
Pozdrawiam deszczowo, ale w dobrym humorze 🙂

zante
Gość

Bardzo tu u Ciebie ładnie! Bo wędrówki z Tobą zawsze były świetne.

Ultra
Gość

Odbyłam ciekawą wycieczkę po miejscach wcześniej nieznanych. Gratulacje, profesjonalne zdjęcia, rzeczowe opisy, piękny blog. Gratuluję.
Zasyłam serdeczności.

frytka
Gość

jestem przyzwyczajona do Twojego starego bloga, ale ten też polubię… 🙂
i nareszcie opowieść z udziałem Łysego, bo już myślałam, że coś z Nim nie tak… jak sobie, biedak, bez kasku poradził?… 🙂
miłego dnia Rzymianinie

Anna
Gość

Mam przyjaciół w Rypinie, więc ogólnie okolicę znam, ale nie z poziomu roweru… a szkoda najwyraźniej

Agnieszka Wieczorek
Gość

Super zdjęcia. Pokazałeś na nich piękno całej okolicy. Tam mnie jeszcze nie było, ale widzę, że warto się wybrać. Jest co zwiedzać i oglądać 🙂

Królowa Karo
Gość

Mój dziadek ma 95 lat i nadal śmiga rowerem – także pod górki. To chyba takie mocne wojenne pokolenie. My to nawet nie dożyjemy pewnie tego wieku.
Pogodę mieliście widać wymarzoną, bo niemal na wszystkich zdjęciach niebo jak na pocztówkach.

Domino vel Łysy
Gość

Nie „Młododziad”, tylko „Miłodziad”, psiakrew. Nie po to się uczyłem, żeby teraz przekręcać :->
A poza tym nie napisałeś nic o pomidorach kumato, które też wziąłem, a które są naprawdę bardzo dobre.
Racja – smażalnia Skarlanka to świetny lokal. Mili gospodarze, świeże ryby, świetne ogórki małosolne i – w końcu – piwo regionalne. Wziąłem tam też (na wynos) pstrąga, świeżo uwędzonego dymem olchowym. Już dwa dni temu zacząłem żałować… że nie wziąłem dwóch…

Marta
Gość

Niedługo mam urlop.Planuję go po części w autobusie by pozwiedzać Polskę po części planuję trasy rowerowe i myślę sobie,że skorzystam z polecanych przez Ciebie regionów ;);)

consek
Gość

Jak zwykle ciekawie się czytało i przyjemnie oglądało. Pozdrawiam 🙂

Babownia
Gość

Trochę to daleko ode mnie. Ale w tym roku planuję zamiast ciepłych wakacji jakieś pokręcenie się po kraju i to najlepiej niskobudżetowe, bo budżet mam niski 😀 Myślałam, żeby dziecku jeziora pokazać i żaglówkę wziąć, to może spróbuję namówić męża na Pojezierze Brodnickie? Tak fajnie piszesz o tych miejscach i takie piękne zdjęcia, że aż się chce od razu pojechać. Tylko u mnie bez rowerów, bo moje dziecię najmniejsze niestety nie jest „rowerowe” 🙂

arya
Gość
Jak miło poczytać tekst o znanych mi miejscach i nie zawsze znanych faktach. Na brodnickie mam niedaleko ,godzinę pociągiem. Kiedy jadę sama ,włóczę się po nieopisanych na mapie ścieżkach .Zdarza mi się natrafić na dzika ,albo ostatnio „wpadłam” na sarnę z małymi. Bywają i mniej przyjemne przygody . Na zawsze zapamiętam ubiegłoroczny wypad bodajże w okolice Partęczyn. Jak zwykle ,jadąc asfaltówką zobaczyłam odchodząca w bok przyjemnie twardą drogę ,uznałam że to może być skrót widziany wcześniej na mapie. Na początku było ok ,droga twarda dookoła pola ,maki ,chabry,cud mód. Po kilku km. tknęło mnie niedobre przeczucie ,zobaczyłam maszyny drogowe.Ale nic… Czytaj więcej »
Mania
Gość

O jakie fajne miejsce znalazłam dzięki Zante ! Ciekawie piszesz i zdjęcia super – kilka sobie na Pintereście zapisałam . Pozdrawiam serdecznie 🙂

Ania
Gość

O nie. A Iława? :(( Nowoczesne aleje pieszo- rowerowe. Mnóstwo szlaków turystycznych wiodących przez lasy, wzdłuż jeziora Jeziorak czy rzeki Iławki. Nie Brodnickie tereny, tylko Iławskie 🙂

elzbieta
Gość

Profesjonalny artykuł, godny prawdziwego podróżnika. Piękne zdjęcia.
Pozdrawiam serdecznie:)

ariadna
Gość

Wspaniała wyprawa, Hegemonie, choć muszę przyznać, że największe wrażenie wywierają na mnie, jak zwykle, zdjęcia 🙂
Jak Ty to robisz, że mają taką świetną jakość?

parrafraza
Gość

Wspaniałe trasy, bardzo ciekawie je opisałeś. Zdjęcia też obejrzałam z ciekawością. Od siebie polecam Jurę Krakowsko-Częstochowską. Liczne trasy rowerowe, do wyboru, do koloru 🙂 sama ich trochę swego czasu zjeździłam.

alElla
Gość

Klik dobry:)
Cóż na interesująca relacja. Perełka z miodem. Chłonę i chłonę od bladego świtu i jeszcze nie mam dość.
Dziękuję pięknie, dyg, dyg… 🙂

Niestety, nie zrewanżuję się swoim pomysłem na wycieczkę rowerową. 🙁

marharetta
Gość

piękne zdjęcia- jak zawsze.
w tamtych okolicach chyba mnie nie było. fajnie więc poczytać i zapamiętać na przyszłość. bo kto wie.
co prawda na jednodniową wyprawę mam tam daleko, ale.

niestety rowerowe wycieczki u mnie kuleją, to znaczy nie bywam, choć mam w planach, jak tylko skompletuję sprzęt snowboardowy, zainwestować w rower i wtedy będzie się śmigało 🙂 zatem dopiero wówczas, będę mogła się podzielić jakimś pomysłem na fajną „przejażdżkę” 🙂

Agnieszka
Gość

O, uwielbiam wypady rowerowe! Jak przyjechaliśmy do Kanady to pierwsze co, to kupiliśmy sobie najtańsze rowery. Ale nie jeździmy dużo, bo okazało się, że jest za gorąco i czekamy na jakieś chłodniejsze dni. Mam nadzieję, że już niedługo nastaną!
A w tej części Polski nie byłam jeszcze.

Justekmakemesmile
Gość

Niesamowity jestes:) Uwielbiam czytać Twoje artykuły, za każdym razem sprawiasz mi frajdę. Ja, która w planowaniu jestem kiepściutka, przy Tobie nabieram chceci na odgarnianie przestrzeni podróżniczej:) Chciałabym w wieku 90 lat móc jeździć na rowerze…

Maciej
Gość

Zdecydowanie ciekawa przygoda (a jaka może być inna na rowerach, w dobrym towarzystwie?)
Rozważałaś Nadnidzie? Busko, Wiślica, Korczyn, może z odbiciem na Małopolskę, albo w kierunku na Sandomierz.