Podróżowanie koleją nie jest czynnością towarzyską…

Podróżowanie koleją nie jest czynnością towarzyską. W pewnym sensie przypomina jazdę windą, gdzie kilka obcych sobie osób zamkniętych na niewielkiej przestrzeni, zazwyczaj doskonale ignoruje obecność pozostałych ludzi i ogranicza kontakt do absolutnie niezbędnych gestów i słów. Tylko, że windą jedzie się kilka, kilkanaście minut, pociągiem na mojej trasie dwie godziny. Zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku, zazwyczaj nie pamiętam z kim jechałem.podróżowanie koleją

Najtrudniej zapamiętać twarze najmniej uciążliwych towarzyszy podróży. Większość z nich z miejsca zasypia. Wtulają się w płaszcz czy oparcie fotela i odpływają. Druga grupa to laptopiarze. Też niegroźni. Otwierają przenośny komputer i przez całą drogę pracują. Zdarzają się też, ale niezmiernie rzadko, miłośnicy książek. Nie mają łatwo, ponieważ są praktycznie skazani na czytanie w ciemnościach. Śpiący, wykorzystując przewagę liczebną, nie zgadzają się na zapalenie górnego światła w nocy, czy odsłonięcie firanek w dzień.

Zdecydowanie lepiej zapamiętuję tych uciążliwych. Są to osoby na przeróżne sposoby zrośnięte z telefonem komórkowym. Przeważnie nie potrafią korzystać z tego urządzenia w sposób dyskretny i zupełnie nie przeszkadza im audytorium złożone z obcych ludzi. Kobiety zazwyczaj prowadzą głośne rozmowy, mężczyźni grają. Jedno i drugie jest równie upierdliwe.

Gracz testuje swoją komórkę, bo akurat dostał nową i w czasie drogi musi sprawdzić wszystkie dostępne funkcje, zwłaszcza dźwiękowe. Jeżeli już dostatecznie nacieszył się poznawaniem możliwości komórki, zaczyna grać w swoją ulubioną grę. Przedział zalewa wtedy fala pisków, melodyjek, chrobotania, łomotania. Można się poczuć jak w centrum kosmicznym, które próbuje nawiązać kontakt z obcą cywilizacją. Na szczęście prawie zawsze znajdzie się inny, asertywny pasażer, który mniej lub bardziej grzecznie poprosi delikwenta o wyłączenie dźwięku.

Kobiety lubią głośno rozmawiać, nawet wtedy, gdy relacjonują koleżance intymne wydarzenia z ostatniego weekendu. Sprawozdanie jest doskonale słyszalne w czterech sąsiednich przedziałach.

–         Kaśka, wiesz, o mało co, a wyszłabym za mąż!

–         No co ty, nie zalewam, taki jeden się do mnie wczoraj na imprezie przyczepił, prawie się oświadczył.

–         Nie młody był, w pewnym momencie powiedziałam mu, że jakbym się dobrze postarała, to mogłabym być jego matką!

–         Ej, wcale taka stara nie jestem, to on był młody. Ale się do mnie przykleił, mówię ci…

Następnie dziewczę przez kolejne 15 minut barwnie i szczegółowo opisuje, co ów młodzian chciał z nią zrobić. Miny mimowolnych słuchaczy-pasażerów bezcenne!

Głośne rozmowy telefoniczne uwielbiają też kobiety typu bizneswomen. Przekształcają one przedział w biuro. Wsiadają, wyjmują papiery i kolejno załatwiają rozmowy służbowe.  Często są to sprawy, które nie powinny być słyszane przez osoby postronne – kwestie finansowe, personalne czy prawne. Raz trafiła się rekordzistka, która jeszcze nie weszła do przedziału, a już rozmawiała. Przerwała tę czynność tylko na moment, gdy pociąg wjechał do tunelu i straciła zasięg. Pełen mój podziw wzbudziła, gdy okazało się, że potrafi założyć płaszcz, czapkę i rękawiczki oraz pozbierać wszystkie swoje szpargały z siedzenia, podłogi oraz górnych półek, bez odrywania telefonu od ucha!

Zrośnięci z komórką są uciążliwi, ale prawdziwe przerażenie budzi dopiero pojawienie się Obleśnego Dziadunia lub Strasznej Staruszki. O tym w kolejnym poście.

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
hegemon~Zytka Mauryion Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
~Zytka Mauryion
Gość
~Zytka Mauryion

Witaj,

Żeby chociaż panie Biznesłumen sobie przedział menedżerski rezerwowały, och, jak przyjemnie by się z nimi jeździło (a raczej bez nich).

Ja czasem gadam w przedziale przez komórkę, ciężko uniknąć takiej sytuacji, ponieważ staram się siedzieć przy oknie i albo obudzę siedem czy pięć innych osób, depcząc im po nogach w drodze na korytarz, albo szybko się dogadam i skończę. Ale rozmowy w stylu „W pociągu jestem! Pieniądze przelewam! Tylko nie w mundurkach” wolę jednak załatwiać przez smsy. 😉

Pozdrawiam,
Zytka.

hegemon
Gość
hegemon

Mnie też zdarza się gadać przez komórkę w przedziale, ale nigdy dwie godziny :-). Dzięki za wizytę i komentarz. Pozdrawiam 🙂