Przygotowania do wigilii, jak to robię co roku

Nie jestem religijny, ale Wigilia, to mój ulubiony dzień w roku. Ponieważ moja druga połowa złamała rękę, większość prac spadła na mnie. Chcę się pochwalić, jaki dzielny byłem. Będzie trochę dizajnersko, trochę kucharsko, czyli mówiąc krótko będę się teraz lansował 

przygotowania do Wigilii
Przygotowania do Wigilii – ubieranie choinki

Przygotowania do Wigilii zawsze zaczynam od przytargania choinki. Ubieraliśmy ją razem. Światełka, bombki, ozdóbki, ale największe wrażenie robi pająk – hand made moja chrześnica Hania

Czytaj dalej Przygotowania do wigilii, jak to robię co roku

Portugalia w prezencie na urodziny

Gdy na dworze zimno, szaro i ponuro, wtedy rozgrzewam się wspomnieniami z wakacji. Wydaje się, że jeszcze nie tak dawno, w początkach września, kryłem się w cieniu przed parzącym słońcem w Portugalii…

Wyjazd był prezentem urodzinowym. Drogim prezentem, bowiem wycieczki do Portugalii do tanich się nie zaliczają, ale rocznica też wypadała szczególna, okrągła. W takiej chwili należy samemu sobie zafundować coś, o czym marzyło się od lat.

tramwaj Lizbona
Tramwaj w Lizbonie

Przyłączyliśmy się do wycieczki zorganizowanej przez biuro, przemierzyliśmy prawie cały kraj od Lizbony po Porto, zobaczyliśmy bardzo dużo. Jednak wiadomo, że żadnego państwa nie da się zwiedzić porządnie w ciągu 10 dni. Oczywiście są wyjątki, na przykład na San Marino czy Andorra.

Czytaj dalej Portugalia w prezencie na urodziny

Rower i kanapa, czyli zaśmiecony krajobraz

Nie wiem dlaczego jesteśmy narodem, aż takich flejtuchów? Czy to taka polska rodzima tradycja, że las bez opon, resztek kibla i stosownego stosiku gruzu jest zbyt pusty i straszny? Kogo raduje taki zaśmiecony krajobraz?

zaśmiecony krajobraz
Kanapa pospolita (Canapa vulgaris)

Czytaj dalej Rower i kanapa, czyli zaśmiecony krajobraz

Gra zwana grzybobranie

Za piętnaście szósta rano. Za oknem jeszcze ciemno. Przed chwilą dźwięk budzika poderwał mnie z pościeli. Nieprzytomny idę do łazienki, ubieram się i jem śniadanie. Dopiero na zewnątrz rześkie powietrze poranka sprawia, że zaczynam się ogarniać.

Co mnie wyciągnęło z domu tak rano, co sprawiło, że w ogóle wstałem o tak bandyckiej porze, dlaczego jestem na dworze, chociaż jest ciemno i zimno? Przecież nie muszę, mam wolny czas, przyjechałem na wieś aby odpocząć. Wzywa mnie zew, zew gry zwanej grzybobranie. Nie tylko ja zostałem wezwany. Las rozbrzmiewa głosami innych ludzi, przyśpieszam kroku, nie mogę pozwolić, aby ktokolwiek mnie wyprzedził.

grzybobranie
Gra zwana grzybobranie

 

Czytaj dalej Gra zwana grzybobranie

Pasażer wysiada z pociągu

Pasażer wysiadł z pociągu, a właściwie został z niego wysadzony. Już nie będzie dojeżdżał do pracy w Warszawie, właśnie dostał wypowiedzenie. Zmienił się w bezrobotnego. Zdarzyło mu się to po raz pierwszy w życiu. Jest tym faktem mocno zaskoczony, trochę zasmucony i, o zgrozo, wręcz zaciekawiony!

pociag tory

Czytaj dalej Pasażer wysiada z pociągu

W towarzystwie kloszarda…

Wsiadam do autobusu i rozglądam się w poszukiwaniu kasownika. Najpierw oddzielają mnie od niego dwie rozchichotane panie. Ładne, ale z gatunku „kurczak z rożna”, czyli za dużo solarium. Chwile stoją blokując przejście, następnie z piskiem uciekają na tył pojazdu.

Na ich miejsce pojawia się Kloszard. Uśmiech nie schodzi mu ze szczerbatej i zarośniętej twarzy. Idzie wolnym krokiem zdobywcy w ślad za piszczącymi dziewojami. Na razie zatrzymał się w pogoni. Odpoczywa. Przy okazji przywiera całym ciałem do kasownika. Na tyle blisko, że nie mam szans przedrzeć się z biletem.kloszard

Czytaj dalej W towarzystwie kloszarda…

Trzy wyspy na Bałtyku – Wolin, Uznam i Rugia

Urlop. Czas odpoczynku od pracy, czas odpoczynku od PKP. Co prawda tracę pakiet zaskakujących atrakcji, jaki serwuje podróżnym polska kolej, ale oferta na drogach jest równie bogata i pełna niespodzianek.

Cel podróży – trzy wyspy na Bałtyku – Wolin, Uznam i Rugia. Zobaczyłem, przeżyłem, wróciłem. Spisuję wrażenia, absolutnie subiektywne. Wszelkie podobieństwa do miejsc i osób są przypadkowe.

Rugia klify
Rugia – klify

 

Czytaj dalej Trzy wyspy na Bałtyku – Wolin, Uznam i Rugia

Nadwrażliwość

Stukają koła pociągu, stukają klawisze w laptopach. Niektórzy zaczynają pracę już w przedziale. Młody człowiek w kącie przy drzwiach próbuje spać. Typowa sytuacja, nic się nie dzieje. Z nudów przyglądam się towarzyszom podróży. Naprzeciwko, przy oknie, siedzi mężczyzna w średnim wieku. Nie próbuje spać, ani pracować, patrzy się przez okno. Bardzo elegancki – koszula i krawat, marynarka na wieszaku. Mało kto jeździ aż tak szykownie odziany do stolicy, szczególnie drugą klasą. Nie zwracam uwagi na jego ciemną karnację. Nie odbiega ona od polskich standardów.

Pojawia się konduktor. Wygląda na strasznego flegmatyka, a może się nie wyspał? Wolno wypowiada słowa, wolno sprawdza bilety. Nuda. Rutyna.

–         Jak pan chcie, to pokazie panu mój dowód! – krzyczy nagle zirytowany elegant z przeciwka.

Teraz słychać, że cudzoziemiec. Konduktor nic nie rozumie, tylko patrzy zdumiony. Przecież nic nie powiedział.

–         To jeśt mój dowód, prosię, jak pan chcie, to ma!

Konduktor wykonuje ciężką, ale bezskuteczną pracę myślową, aby zorientować się o co chodzi pasażerowi.

–         Ma pan mój dowód i niech się pan tak na mnie nie paci, jak bym psijechał z buszu! Nie jeśtem dzikusiem!

Konduktor przypomina żonę Lota. Trwa skamieniały w zdumieniu, nie wie, jak zareagować. Wreszcie podejmuje decyzję, bez słowa zamyka drzwi i wolno człapie do sąsiedniego przedziału.

–         Ale konduktor pana nie obrażał – odzywa się pojednawczo współpasażer – proszę się nie denerwować.

–         Jak się nie denerwować, kiedy mnie tak potraktował!

–         Ale przecież on się nie odezwał ani słowem.

–         To co z tego, ale się pacił, zawsze tak jest, pacią się na mnie, a co ja jeśtem, muzin?

–         Ale ja nie widziałem aby on się jakoś specjalnie czy wrogo patrzył na pana. Nawet słowa nie powiedział.

–         Pacił się pacił, jak na muzina jakiegoś. Gdybym był muzinem, to bym roziumiał, ale nie jestem! Mam dosyć takiego pacienia!

Odwrócił się w stronę okna i milczał obrażony. Może zastanawiał się nad złożeniem skargi do Brukseli na Polaków, co się tak patrzą? Konduktor też pewnie myślał, o co temu pasażerowi chodziło. Może z przejęciem oglądał swoje oczy w lusterku, szukając tam iskierek kolonializmu i ksenofobi?

Marketing turystyczny czyli Wielkanoc w okolicach Kłodzka

Wielkanoc 2012 roku upałami nie rozpieściła. Na szczęście spędzaliśmy święta w okolicach Kłodzka, a tam zawsze jest co robić, nawet w niepogodę. Nie siedzieliśmy więc w domu, za to dużo jeździliśmy i zwiedzaliśmy. Jedno miejsce zrobiło na mnie szczególne wrażenie. Gdyby pogoda była ładniejsza, pewnie nigdy bym nie zaplanował  wycieczki do miejscowości Osówka…

Osówka
Chociaż ta wystawa broni pochodziła z epoki…

Czytaj dalej Marketing turystyczny czyli Wielkanoc w okolicach Kłodzka

Straszna Staruszka 2

Straszną Staruszkę widziałem jeszcze wielokrotnie. Raz w autobusie, którym jechałem na dworzec, częściej w pociągu, gdy spacerowała po korytarzu. Miała taki dziwny zwyczaj, że w połowie trasy, gdzieś koło Skierniewic, zmieniała przedział. Przemierzała kilkakrotnie korytarz zaglądając niemalże do wszystkich przedziałów. Na szczęście w ciągu dwóch miesięcy jakie minęły od poprzednich wydarzeń, tylko raz weszła do mojego przedziału.straszna staruszka 2

Czytaj dalej Straszna Staruszka 2