Kto zjadł ciastko, czyli przed dziećmi niczego nie ukryjesz

Gdy tylko przekroczyłem próg mieszkania rodziców, tata natychmiast rzucił się wstawiać wodę na herbatę, natomiast mama wygodnie rozparta na krześle przy kuchennym stole, komenderowała wszystkimi dookoła.

kto zjadł ciastko

– Jacusiu, mam nadzieję, że dasz jakieś porządne słodycze, a nie tylko te zwykłe ciasteczka!?

– Ale ja nic innego nie mam!

– Jak to nie masz!!?

– No, nie mam! – upierał się tata.

– A tam w szufladce biurka, to co jest?

– Ale to jest na święta!

– Przecież nie będziemy trzymać do świąt napoczętego pudełka ze słodyczami!

– Napoczętego?! – zdziwił się niepomiernie tata i pobiegł do pokoju.

Czytaj dalej Kto zjadł ciastko, czyli przed dziećmi niczego nie ukryjesz

Szlak Liswarty – kajakiem i na rowerze

„Miejsca nieuczesane” cz. 3

Rzeki Warty nie trzeba chyba nikomu przedstawiać, ale czy ktokolwiek słyszał o Liswarcie? Wbrew pozorom nie jest to mały ciek wodny gdzieś z peryferii, tylko całkiem przyzwoita rzeczka płynąca na północny-zachód od Częstochowy. Szlak Liswarty to świetne miejsce na zorganizowanie dwudniowego spływu kajakowego lub wypadu rowerowego. A i na zabytki ciekawe można się też tam natknąć…

Biwak nad Liswartą
Biwak nad Liswartą

Czytaj dalej Szlak Liswarty – kajakiem i na rowerze

Pierwszy spływ kajakowy. Co warto wiedzieć, zanim znajdziesz się na rzece?

Pomagam ściągać kajaki z przyczepy. Zanim ostatni znajdzie się na ziemi, tuż obok parkuje kolejne auto dowożące ludzi i sprzęt na spływ.

– No tak, nie będziemy dzisiaj na rzece sami – myślę ze smutkiem, patrząc na wysypującą się z busa roześmianą gromadkę.

W przeciągu niezbyt długiego czasu, zanim zapakowaliśmy się wraz ze sprzętem do kajaków, nad brzeg nadciągnęły jeszcze dwa pojazdy transportujące spływowiczów.  Samotne wiosłowanie w towarzystwie jedynie rzeki i przyrody, jest w Polsce praktycznie niewykonalne.

Jednak nadal uważam, że kajaki, to najpiękniejszy sposób na wypoczynek. Dlatego postaram się podpowiedzieć ci, jak dobrze zorganizować pierwszy spływ kajakowy.

kajaki rzeka
Na rzece raczej nie ma co liczyć na samotność…

Czytaj dalej Pierwszy spływ kajakowy. Co warto wiedzieć, zanim znajdziesz się na rzece?

Zobaczyć stolicę Francji, czy pojechać na Wieś?

Wycieczka do Paryża, na którą zabierałem rodziców, była częstym tematem rozmów przy stole w trakcie licznych uroczystości rodzinnych. Duże emocje budził fakt, że nie tylko po raz pierwszy w życiu mieliśmy zobaczyć stolicę Francji, ale wyjazd odbywał się w bardzo szczególnym okresie – miesiąc po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej.

Unia Europejska flaga Czytaj dalej Zobaczyć stolicę Francji, czy pojechać na Wieś?

Spływ kajakowy na Białorusi

Rzeka niespiesznie niosła kajaki. Nie wiosłowaliśmy, reszta grupy została w tyle, zapewne wkrótce nas dogonią. Przyjemnie było się oddać błogiemu lenistwu, wsłuchać w ciszę, którą zakłócał jedynie śpiew ptaków, patrzeć na przyrodę, która nie nosiła śladów działalności człowieka. Takich wrażeń może dostarczyć wyłącznie spływ kajakowy na Białorusi.

spływ kajakowy na Białorusi

Czytaj dalej Spływ kajakowy na Białorusi

Wszędzie można dostrzec kolory – wywiad z Olą Kaliszan z bloga Chasing Colors

Blogowanie wciąga. Nie tylko dlatego, że twoje teksty czytają setki, a niekiedy i tysiące ludzi, także ze względu na relacje, jakie nawiązuje się dzięki blogowaniu. Pisałem o tym nie tak dawno w artykule „Co sprawia, że czytam blogi?”. Poznawanie wartościowych ludzi jest dla mnie ważniejsze od budowania zasięgów, grzebania się w SEO czy biegunki promocyjnej na wszystkich możliwych portalach społecznościowych. Stąd pomysł abyście i wy poznali ludzi, których cenię, którzy mnie inspirują i których po prostu lubię. A najlepszą metodą na poznanie jest wywiad.

Na początek rozmowa z Olą Kaliszan, która twierdzi, „że wszędzie można dostrzec kolory”. Odkrywa je w dalekich podróżach, polskich miastach, a także w potrawach.

Ola Kaliszan
W Rio de Janeiro (fot. Aleksandra Kaliszan)
Czytaj dalej Wszędzie można dostrzec kolory – wywiad z Olą Kaliszan z bloga Chasing Colors

8 propozycji na długi weekend bez tłumów

„Miejsca nieuczesane” cz.2

Długi weekend bez tłumów? Czy taka opcja jest możliwa, gdy niemal każdy w te kilka wolnych dni chce wyjechać? Gdy znakomita większość dróg jest zakorkowana?

Skrwa Prawa
Skrwa Prawa

Na szczęście w naszym kraju oprócz modnych destynacji, gdzie zapewne masowo udadzą się rodacy, są też przepiękne regiony, które jeszcze nie stały się produktem turystycznym. Miejsca „nieuczesane”, gdzie długi weekend bez tłumów nie jest mrzonką, tylko realną możliwością. Przedstawiam 8 propozycji na wypoczynek poza szlakami, może któraś i wam się spodoba?

Czytaj dalej 8 propozycji na długi weekend bez tłumów

Co sprawia, że czytam blogi? Treść kontra promocja

Czytujesz blogi? Głupie pytanie, jeżeli jesteś w tym miejscu, na pewno to robisz. Lepiej   zapytać – z jakiego powodu czytujesz blogi? Dlaczego na ich lekturę przeznaczasz swój cenny czas, zamiast poświęcić go czasopismom czy dobrej książce? Co cenisz w blogach, czym dla ciebie jest wartościowy blog?

swiathegemona Czytaj dalej Co sprawia, że czytam blogi? Treść kontra promocja

Nie tylko dla kuracjuszy – uzdrowiska Beskidu Sądeckiego

Z czym ci się kojarzy słowo Uzdrowisko? Jaka pierwsza myśl pojawia się w głowie? U mnie powstaje ciąg skojarzeń: Ciechocinek, sanatorium, kuracjusz. Przed oczyma widzę starszych ludzi, którzy przedpołudniami poddają się zabiegom leczniczym, a wieczorami tańczą na „fajfach”.

Romanówka

Jak widać, nie jestem wolny od stereotypów, bo uzdrowiska, to nie tylko Ciechocinek i schorowani kuracjusze. Zazwyczaj są to przepięknie położone miejscowości, które wiele mogą zaoferować absolutnie zdrowemu turyście (chociaż podobno nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani). O atrakcyjności takich miejsc przekonałem się, gdy pojawiła się okazja, aby zwiedzić uzdrowiska Beskidu Sądeckiego – Krynicę, Tylicz i Muszynę. Wszystko dzięki Krynickiej Organizacji Turystycznej, która zaprosiła mnie na trzydniowy Study Tour (więcej o imprezie na stronie KOT

Czytaj dalej Nie tylko dla kuracjuszy – uzdrowiska Beskidu Sądeckiego

Zbrodnia Ikara, czyli rodzinne rozmowy przy stole

Gdy rodzina w komplecie spotyka się raz na jakiś czas, wtedy toczą się rozmowy, rozmowy przy stole. Najpierw jednak trzeba skłonić każdego z osobna aby przy tym meblu zasiadł. W dość ciasnym mieszkaniu mojej siostry Judyty, gdzie zazwyczaj się spotykamy, ponad 10 osób i kilka psów, tworzy swoiste pandemonium, któremu nie wszyscy są w stanie psychicznie podołać. Wtedy co niektórzy gdzieś przepadają, choć wydaje się, że na tak małym metrażu nikt nie jest w stanie się zgubić. Tego wieczoru zniknął syn Judyty Janczy. Znalazłem go w ostatnim pokoju leżącego bezwładnie na łóżku.

– Opadłem z sił. – jęknął z cicha – Rozumiesz Hegemonie, odkąd wyprowadziłem się z domu i nagle zetknę się z całą rodziną, przeżywam szok. Muszę powoli się aklimatyzować!

rozmowy przy stole

Czytaj dalej Zbrodnia Ikara, czyli rodzinne rozmowy przy stole