Nocleg w schronisku, czyli coś o spełnianiu marzeń

Marzenia się spełniają. Niekiedy nad wyraz szybko. Dlatego, warto uważać o czym się marzy.

nocleg w schronisku
Beskid Wyspowy – panorama

         Widzę, że potrzebują państwo wyjaśnienia pewnych kwestii? Ja wszystko wytłumaczę, jestem tutaj stałym bywalcem – powiedział mężczyzna, który przed chwilą przysiadł się do naszego stolika.

Pomocy potrzebowaliśmy nad wyraz. Najchętniej psychologicznej lub psychiatrycznej, w ostateczności dobrego słowa, nawet od człowieka, który na trzeźwego już nie wyglądał. A tak dobrze wszystko się zaczęło!

Nocleg w schronisku, czyli marzenia się spełniają…

Tydzień wcześniej zadzwonił Tomi z Torunia (proszę nie mylić z Tomusiem!). Zaproponował weekendowy wyjazd w góry połączony z nocowaniem w schronisku. Czyżby czytał w myślach? Od dawna marzył mi się nocleg w schronisku, tak dawno już w żadnym nie byłem! Ktoś mnie tam w Niebiosach bardzo lubił i wysłuchał. Nie przypuszczałem, że ten ktoś jest obdarzony aż tak specyficznym poczuciem humoru.

Ostatni weekend października oferował iście wakacyjną pogodę, ciepłą i słoneczną. W taki dzień podejście z ciężkimi plecakami z parkingu nie wydawało się uciążliwe. Przed schroniskiem kłębiła się masa ludzi. Wewnątrz nie było wcale luźniej. Marzyłem aby wrzucić bagaże do pokoju i wyrwać się na wycieczkę, przecież jesienią dzień jest taki krótki! Tłumy, to nie jest dokładnie to, czego oczekuję od pobytu w górach.

      Pokój?! Teraz?! Nie widzicie ile tu ludzi?! Nie ma mowy! Jak nikogo nie będzie przy bufecie, to się wami zajmę!

Właścicielka schroniska nie zaliczała się do osób, z którymi się dyskutuje. Kolejka do bufetu nie dawała nadziei, że w najbliższym czasie się zmniejszy. Zanosiło się, że resztę dnia spędzimy przed schroniskiem pilnując plecaków. Ekscytująca perspektywa. Jedynym wyjściem było paść na kolana i błagać, błagać, błagać. Udało się po pół godzinie. Otrzymaliśmy klucz i niczym z cenną relikwią podążyliśmy do sąsiedniego budynku. Pokój, trochę ciasny lecz czysty, wydał się oazą szczęścia. Narastającą ekstazę ucięły trzeźwe słowa Lusi, żony Tomka.

    A dlaczego są tylko trzy łóżka?

Fakt, była nas czwórka i pies Pimpek, a łóżka tylko trzy… Konsternacja nie trwała długo. Właścicielka musiała się pomylić, nic dziwnego, przy takim tłumie gości. Zamienimy pokój wieczorem, a teraz w góry!

Beskid Wyspowy
Beskid Wyspowy

Ale my nie mamy pokoi czteroosobowych!

Wróciliśmy o zmroku. W doskonałych humorach zakotwiczyliśmy przy opustoszałym bufecie. Właścicielka usiłowała być miła, tak jak miły jest kontakt skóry z papierem ściernym.

   Trafili państwo do pokoju?

   Tak, tylko wie pani jest taka sprawa – tłumaczył się Tomek – rezerwowałem pokój dla czterech osób…

   …i ?

   W pokoju są tylko trzy łóżka!

   Naprawdę?

   Naprawdę.

   No tak, bo wie pan, my nie mamy pokoi czteroosobowych.

Zapadła chwila niezwykle krępującej ciszy. Nie trwała zbyt długo. Właścicielka nie należała do osób, które zapominają języka w gębie.

  Przykro mi, ale nie mam innych wolnych pokoi. Mogę was dać na salę ogólną…, ale nie, to niemożliwe! Jesteście z psem, to może być niebezpieczne dla pozostałych gości.

Popatrzyłem ze zdumieniem na Pimpka. Na pierwszy rzut oka prezentował się jak rasowy wilczur. Dokładniej, jak wilczur karłowaty, a mówiąc wprost – najbardziej pasowało do niego określenie wilczur bonsai. Pimpek z poziomu podłogi odwzajemnił spojrzenie i lekko zamerdał ogonkiem, jakby chciał powiedzieć:

   No cóż, może w końcówce mojego sędziwego 13 letniego życia mógłbym dokonać spektakularnego wyczynu i zagryźć tego czy tamtego turystę, ale… wiecie, zęby już nie te, więc czy możemy pozostać przy mielonce z puszki i tych pysznych ciasteczkach, którymi nie chciałeś podzielić się ze mną dzisiaj w południe?

Właścicielka, nieświadoma niemego dialogu, jaki rozgrywał się pomiędzy mną, a zwierzęciem, kontynuowała:

     I oczywiście, nie muszę dodawać, że pies nie śpi na łóżku?! Mieliśmy tu jedną klientkę, która zdjęła koc z łóżka i na nim umościła psa. Ludzie też są!

Dla podkreślenia wagi słów, morderczym spojrzeniem przeszyła trzymającą smycz Lusię. Zacząłem się zastanawiać, gdzie zostały zakopane zwłoki klientki, która tak nieodpowiedzialnie pozwoliła spać psu na kocu.

        Jest wśród was jakaś para? Przecież przez jedną noc dwie osoby mogą przespać się na jednym łóżku! A jeżeli nie ma pary, to wiecie, rozumiecie, zadziała specyfika schroniska, wieczorem nie ma pary, a rano już jest! – spuentowała

beskid wyspowy

Czy są łazienki i toalety?

Lusia i Tomek, jako małżeństwo, zgodzili się na wspólne spanie. Właścicielka w przypływie łaskawości pobrała opłatę za trzy osoby i nie dołożyła taksy za klimat sprzyjający tworzeniu się par. Jednak tak, jak w dobrym filmie Hitchcocka, zaczęło się od trzęsienia ziemi, dalej napięcie miało stopniowo rosnąć.

  Przepraszam, a gdzie są łazienki i toalety?

  Łazienek nie ma. Są umywalki. Tam – Właścicielka machnęła ręką w nieokreślonym kierunku

   A wygódka jest na dworze. Taki zielony budyneczek, tam! – kolejne machnięcie ręką

   Kobiety mogą skorzystać z toalety wewnątrz schroniska, ale tylko do 22.00, potem zamykamy. I otwieramy dopiero o ósmej rano!

wychodek
Nocleg w schronisku – toaleta może zaskoczyć

To był nokaut. Ciężko usiadłam na drewnianej ławie z talerzem ciepłego bigosu i kuflem zimnego piwa. Pamiętałem z bardzo wczesnego dzieciństwa chałupy górali, do których jeździliśmy na zimowiska. Wodę czerpało się ze studni, a wychodek znajdował się za domem. Swoje potrzeby załatwiało się szybko, gdyż zimny wiatr swobodnie hulał po wnętrzu, a siarczysty mróz filuternie podszczypywał w goły zadek. Tutaj, na szczęście nie było mrozu, ale był XXI wiek, Unia Europejska i standardy higieny, których miał pilnować legion specjalnie ku temu powołanych służb państwowych – od sanepidu, po CBA i CBŚ.

Nocleg w schronisku, to tylko jedna noc…

… tylko jedna noc, nic więcej, wytrzymasz – pocieszała podświadomość. Przy sąsiednim stoliku, grupa młodych harcerek głośno omawiała ważkie kwestie organizacyjne zbiórek i apeli. Może też powinienem zająć myśli czymś innym? Tylko czym? I wtedy dosiadł się ten facet. Krakowiaczek.

     Widzę, że potrzebują państwo wyjaśnienia pewnych kwestii? Ja wszystko wytłumaczę, jestem tutaj stałym bywalcem.

Natychmiast przykuł uwagę całej czwórki, nawet Pimpuś zachęcająco zamerdał ogonem.

     Zacznę od kwestii – „dlaczego nie działają prysznice?” Otóż prysznice nie działają dlatego, że nie została do nich podłączona woda.

Zaiste – elokwentnie i odkrywczo!

     Toalet też nie ma, ale można tak ekologicznie, jak ten pan – wskazał na wracającego z dworu Tomka – wszystko załatwić pod krzaczkiem. Gorzej jest zimą. Spędzaliśmy tutaj sylwestra. Kiedyś czytałem o Stalingradzie. Żołnierze niemieccy nie mieli jak się wysikać, gdyż na mrozie mocz momentalnie zamarzał. No, to tutaj było podobnie…

     Zresztą mycie – pociągnął duży haust piwa – czy ono jest potrzebne? Dla niektórych to świetny pretekst – nie ma wody, nie muszę się myć. A powietrze świeże, zdrowe, nie to co w Krakowie, gdzie mieszkam i gdzie nie da się oddychać…

Opowieści Krakowiaczka wydawały się nie mieć końca. Gdy milkł, z sąsiedniego stołu dobiegała zażarta dyskusja harcerek, które z ogniem w oczach spierały się, jakim krokiem powinna wchodzić na zbiórkę zastępowa. Słuchanie innych ludzi oraz piwo łagodziły stres. Wreszcie uznałem, że poziom alkoholu w organizmie jest na tyle wysoki, iż gwarantuje ciągły sen do rana, bez koszmarów.

Brak papieru bywa niekomfortowy…

Wstałem skoro świt. Przemogłem się i skorzystałem z drewnianego wychodka. Nietrudno było go znaleźć. Żywe barwy żółci i zieleni nie tylko ułatwiały lokalizację, ale też zapewne miały działać rozweselająco. Deska klozetowa zdobiona w mieniące się wieloma barwami morskie stworzenia dopełniała odważnego designu wychodka. Przez solidną szparę w drzwiach obserwowałem budzący się do życia świat, do momentu, gdy w polu widzenia nie pojawił się człowiek. Taki przypominający szwędaczka. Uważnie zlustrował wnętrze wolnej kabiny, ciężko westchnął i próbował dostać się do mojej. Gdy się zorientował się, że jest zajęta, uciekł.

nocleg w schronisku
Nocleg w schronisku – brak komfortu można zastąpić żywą kolorystyką…

Spotkałem, go ponownie, gdy wracałem do pokoju. Raźno zmierzał w kierunku zielonego przybytku. Wymieniliśmy się dzień dobry, a ja dowcipnie rzuciłem.

         Obie kabiny są identyczne, nie ma co wybrzydzać…

         Nie, nie, wie pan, ja szukałem papieru, jego brak w pewnych sytuacjach bywa bardzo niekomfortowy…

Spodziewał się tam znaleźć papier toaletowy?! Naiwny. Na Szwendaczka natknąłem się raz jeszcze. Nie wiadomo dlaczego tkwił bez ruchu tuż za drzwiami wejściowymi do budynku.

     Wie pan – zaczął się tłumaczyć, widząc moje zaskoczenie – tylko tutaj mam wi-fi. Dokładnie w tym jednym, jedynym miejscu. Nie mogę usiąść, nie mogę zrobić kroku, nie mogę drgnąć, gdyż zasięg natychmiast znika.

Cóż, zamyśliłem się, nie ma wody, nie ma kibla, ale wi-fi jest. Niedawno w internecie zobaczyłem uwspółcześnioną wersję piramidy potrzeb Maslowa. Wydawała mi się doskonałym żartem, teraz sądzę, że opisywała stan faktyczny.

Piramida Maslowa
Znalezione na Joe Monster

Nocleg w schronisku- przeżycia gwarantowane

Piękny dzień i wycieczka po górach, przyćmiły negatywne przeżycia związane ze schroniskiem. Jednak trauma pozostała. Wiem, że trafiłem wyjątkowo niefortunnie, gdzie indziej jest zdecydowanie lepiej. Nie spodziewałem się jednak, że będę nocował w miejscu podlejszym, niż opisywana kilka postów temu agroturystyka.

96
Dodaj komentarz

avatar
46 Comment threads
50 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
55 Comment authors
HegemonWolnymKrokiem~oto ja~Aga~Kuba Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
~Jacek
Gość
~Jacek

chyba mylisz oczekiwania – to schronisko (dach, może piec),a nie hotel lub pensjonat

hegemon
Gość

Wybacz, ale nie zgadzam się. Nie szukałem luksusu. Ogólnodostępne toalety (nie wychodki) i jakiś prysznic, nawet tylko z zimną wodą, to jednak minimum, nawet dla schroniska. Szczególnie, że opłata za nocleg mieściła się w granicach przyzwoitej agroturystyki…

~qwer
Gość
~qwer

Schronisko – jak sama nazwa wskazuje – ma zapewnić schronienie. Cała reszta (ciepła woda w łazience, wykafelkowane toalety itp.) do znalezienia w hotelach, pensjonatach, agroturystykach…

hegemon
Gość

Nie chodziło mi o ciepłą wodą, tylko miejsce, gdzie można się umyć, nawet pod zimną wodą, mnie taka nie przeszkadza…

~słowianka
Gość
~słowianka

W Bieszczadach kilka lat temu myło się w strumieniu. W schroniskach nie było ani prądu ani bieżacej wody. Ba, spało się na pryczach i siennikach wypchanych sianem.
Pomyliłeś schronisko z pensjonatem, co kilka osób wytknęło.

hegemon
Gość

Schroniska bywają bardzo różne… A strumienia do umycia się nie było.

~Blondynka z Krainy Teczy
Gość

Ludzie, jest xxi wiek, schronisko powinno miec czysty kibel dostepny 24 godzini na dobe i jakies miejsce do umycia sie (w calosci, a nie czubki palcow). I nie musi to byc lazienka, moze to byc miednica i wiadro z woda. Ale ma byc! Swoja strona lepsze schl=roniska niz to o ktorym piszesz sa w Afryce.

hegemon
Gość

Ale, jak widać po komentarzach, jest wielu klientów dokładnie takich klimatów. A jak jest popyt, to też jest i podaż…

~Kasia
Gość
~Kasia

Widać, że rzadko nocujesz w polskich schroniskach, w niektórych po 22giej wyłączana jest nie tylko woda ale i prąd i zapaleni turyści jakoś nigdy nie narzekają na brak warunków sanitarnych – najważniejsze, że jest miejsce do spania – czy to pokój czy podłoga w stołówce, korytarzu czy przy schodach 😉
pozdrowienia dla łazików wszędobylskich 🙂

hegemon
Gość

Masz rację, dawno nie byłem. Ale w tych, w których bywałem warunki były lepsze. Nigdzie nie było idealnie, w większości dość spartańsko, prąd rzeczywiście wyłączali o 22, ale jednak bardziej higienicznie 🙂

~Adam
Gość
~Adam

Ten ktoś chyba nigdy nie był w schronisku!!! Chyba że chciał dla kasy napisać o niczym.

~Marek
Gość
~Marek

To proponuję schronisko nad Morskim Okiem, dojazd bryczką, prysznic, toalety no normalnie luksu.
Ale co to ma wspólnego z turystyką i czy to jeszcze jest schronisko?
Dla takich turystów to polecam Krupówki.

~andi
Gość
~andi

Ja tam jadę mi się to podoba, bo nie szukam luksusu w schroniskach. Taki mam w swoim przytulnym mieszkanku. A co do psów, no cóż jedni śpią z psami w jednym pokoju (albo łóżku) inni nie i należy się z tym pogodzić. Taki już ten świat jest :-)))

hegemon
Gość

Ja też nie szukam luksusu, ale mam pewne granice, o których dowiedziałem się na wyjeździe…

~Grażyna
Gość
~Grażyna

Przesadzasz. Mieszkam w mieście, dom, komfortowe warunki, praca od rana do nocy, obowiązki, bieganie w kółko za końcem własnego ogona, wiek 50+ i kiedy mam wszystkiego dosyć i odrobinę czasu ,biorę córę (17-tka) i plecak i jadę w góry do chałupy, kiedyś studenckiej, gdzie żarcie trzeba wnieść na własnych plecach, piwo też, samemu je sobie zrobić, sypia się na piętrowych pryczach- jako weteranka w 6-osobowym pomieszczeniu, bo normalnie na „lotnisku”-czyli strychu, na całej powierzchni wyłożonym materacami, wygódka oczywiście na dworze i tyłek marznie, woda jest w środku, czasem nawet ciepła, jak napalisz w piecu w kuchni. I tam dopiero odpoczywam,… Czytaj więcej »

hegemon
Gość

Piękne jest to, o czym piszesz. I bardzo fajnie, że tak odpoczywasz :-). Zapewne to miejsce, o którym piszesz jest położone odludnie, tłumy tam nie docierają, pojawiają się tylko ludzie, którym się chce. Tam, gdzie ja byłem, nie ma nic z tej atmosfery. Tłumy ludzi, szczególnie w taki piękny i słoneczny dzień. Wiesz, jak wyglądał ten słynny wychodek, gdy cała masa się przez niego przewaliła? Stąd chyba mój niesmak – miejsce dość łatwo dostępne, masa gości, ceny jak w dobrej agroturystyce, a warunki higieniczne nawet nie minimalne. Spokojnie akceptuję prymitywne warunki w miejscach trudno dostępnych, ponieważ rozumiem z czego to… Czytaj więcej »

~emi
Gość
~emi

Grazyno:) Pozdrawiam bo jestesmy z tej samej ´´chaty´´:) poznalam po lotnisku…najcudowniejsze miejsce na ziemi a teraz dane mi tylko raz na rok tam byc:( synka ucze tego smaego i wieku 4 lat trzaska juz 4-5 marsze po gorach powyzej 1200mnp:) i najbardziej na swiecie kocha pikniki w naturze!

~doc.
Gość
~doc.

nu!!!!

~turysta
Gość
~turysta

Ludzie myla schronisko z hotelem

~Rafał
Gość
~Rafał

Życie stary, niektórzy płacą większe pieniądze za cięższe tortury, czasem lepiej dowiedzieć się wcześniej, czy miejsce w które się udajemy, sprosta naszym oczekiwaniom.

hegemon
Gość

Masz rację, świętą rację, ale o czym bym pisał, gdyby wszystko było przewidywalne? 🙂

~arkadiusz57
Gość
~arkadiusz57

Ktoś może powie że w internecie go nie widać to myśli że mu wolno.Nie ,mogę mu to powiedzieć w oczy – kompletny baran!(I nic więcej bo i tak nie zrozumie) .

~yogeeoboo
Gość
~yogeeoboo

Ludzie gdzie wy żyjecie? Pokolenie googla i wikipedii – wiesz co znaczy słowo schronisko? Pochodzi od wyrazu schronienie. Schronisko ma zapewnić schronienie w czasie wędrówki i możliwość ciepłego posiłku. Nic ponad to! Trzeba było udać się do Gołębiewskiego – tam miałbyś wszystkie wygody i 2000 pracowników skaczących koło Ciebie. Odnośnie warunków sanitarnych – zgadnij co się dzieje z twoją kupką czy wodą po prysznicu? odprowadzi je kanalizacja – tak jak w Twoim wygodnym mieszkanku? W najlepszym przypadku działa jakaś pseudo ekologiczna oczyszczalnia, a w większości wypadków szło by to wszystko w glebę – w dół stoku… Ciekawe kto wjechałby tam… Czytaj więcej »

hegemon
Gość

Każdy ma swoje zdanie. Szanuję Twoje. Tylko pomyśl też, gdzie idzie ta kupa z wychodka? Wyparowuje? Coś z nią też trzeba zrobić – wywieźć, albo zakopać. To ja jednak wolę tę pseudo-biologiczną oczyszczalnię. Pisałem, że wokół były tłumy. I te tłumy nie w całości załatwiały się w wychodku, trzeba było uważać, gdzie się stąpa. Pimpek po górach chodzi lepiej, niż wielu zaprawionych turystów, to naprawdę dzielny pies. Zresztą moja babcia po górach też chodziła, póki mogła.
A Krakowiaczek jest opisany nie pogardliwie. Gdybym nim pogardzał, nie spędziłbym pół wieczoru na słuchaniu jego opowieści.
Pozdrawiam

~Aga
Gość
~Aga

Dzieki za otwarcie oczh na marzenia o nocy w schronisku. W wiekh moze dwudziestukilku lat nke mialabhm nic przexiwko takim przygodom ale z wiekiem, po dosc intensywnym zyciu, rosnie zapotrzebwanie nawygode I choc po gorach chodzic bede z zapalem to jednak za baze wypadową obiore cieply I przytulny pensjonat z wanna I czysta toaleta tylko dla mnie. Niemniej pozdrawiam wszystkich zapalencow I entuzjastow szalenstw I noclegow ekstremalnych. Niech moc bedzie z wami..

hegemon
Gość

Mnie czasami marzą się schroniska, ale nie aż tak ekstremalne. Chciałbym mieć możliwość umycia i pójścia do toalety. Dla mnie może być ogólnodostępna, ale z bieżącą wodą…

~asia
Gość
~asia

Jesli schronisko jest na szczycie gory lub poloniny to jak niby maja tam zrobic wode i kanalizacje…? Nawet szamba sie nie da bo jest skala. I to za 25-30zl za noc. Jakby byly toalety, lazienki, podwojbe łóżka etc, to pokoj z takim widokiem i w zabytkowym budynku musialby kosztowac 200 zl za noc. A i tak byliby chetni.

hegemon
Gość

Gdyby tak było, to bym rozumiał. Ale nic z tych rzeczy nie ma – ani szczytu góry, ani zabytkowego budynku (schronisko jest dość nowe). A kanalizacja jest, tylko zamykana na kluczyk.

~robert
Gość
~robert

To nastepnym razem siedz w domu a nie szukaj porcelanowego sracza w schroniskach Takie spartanskie warunki to caly urok tych miejsc A takie maminsynki ( fe fe fuj) to w domciu powini siedziec Piekna opowiesc ale zalosna Jedz w Alpy albo Himalaje to sie przeonasz co to jest schronisko bez lozek Masakra Malzenstwo bylo zniesmaczone ze beda musieli razem spac:) Ludzie wy chybw jestesce z kosmosu:)

hegemon
Gość

Małżeństwo było zniesmaczone nie spaniem razem, ale kłamstwem. Telefonicznie uzgodniony i obiecany był pokój czteroosobowy.

~GG67
Gość
~GG67

Swoją straszną opowiescią właśnie dałeś do zrozumienia iż właśnie oczekiwałeś luksusu i nie rozumiesz ideii budowania schronisk. Schronisko jak nazwa wskazuje ma dać schronienie przed noca i niepogodą czlowiekowi który jest w gorach. Przez lata i jeszcze 20 lat temu obowiazywała zasada iż schronisko po zmroku musi przyjąć KAŻDEGO bez wyjątku, i jeśli taki przypadek zachodził to nikogo nie obchodziło czy w pokoju jest miejsce czy nie ma, znajdowało się i tyle bo to SCHRONISKO i jakoś nigdy nikt pretensji z racji dokwaterowania nie miał, a w ostateczności istaniała tzw gleba. Dziś, przez działania PTTK, którego szefom pomyliły się priorytety,… Czytaj więcej »

hegemon
Gość

Rozumiem. Wiem, że jest wiele miejsc, gdzie nie można zbudować kanalizacji i tam się jej nie spodziewam, nie wymagam i wiem na jakie warunki się decyduję. Ale w tym wypadku akurat takie warunki nie zachodziły. Był nawet jeden kibelek, ale zamykany na klucz i dostępny tylko dla kobiet… Nikt jedzenia też nie wnosił, dojechać można było pod same schronisko nawet taką „udawaną” terenówką, jakich pełno jest w naszych miastach.
Kiedyś też nie pilnowałem plecaka w schronisku, ale teraz bym się raczej nie odważył…
Dzięki za komentarz:-)

~Robert
Gość
~Robert

Z tymi obyczajami to nie jest chyba aż tak źle… Spałem w 15 chyba schroniskach w Karkonoszach, Babiej Górze, Tatrach i nigdy mi nic nie zginęło 🙂 a w roztargnieniu raz zostawiłem śpiwór w Murowańcu w jadalni i dopiero na drugi dzień sobie o nim przypomniałem a on grzecznie na mnie czekał odłożony. To samo w pokojach wieloosobowych których się raczej nie zamyka dla wygody… Oczywiście ludzie są różni… im wyżej lub trudniej tym lepsi… tak mi się wydaje 🙂

hegemon
Gość

To prawda im wyżej i trudniej tym ludzie lepsi 🙂 Ale tutaj nie było ani wysoko, ani trudno, więc wolałem pilnować:-)

~kruk
Gość
~kruk

„hegemon: przywódca, człowiek mający zwierzchność” (sjp)
Nasz autor jest chyba hegemonem bonsai tak jak i Pimpuś wilczurem
Całe szczęście, że są jeszcze takie miejsca, klimatyczne, które największego hegemona potrafią rozłożyć na łopatki i załatwić mu traumę i że nie wszędzie unia dotarła ze swoimi prostowanymi ogórkami 🙂
Nota bene – są też stosowne miejsca dla Hegemonów – choćby na najwiekszej górze w Gorcach. I samochodem Hegemon moze dojechać za niewielka opłatą i toaletę w pokoju Hegemon znajdzie 🙂

~Wacekaw
Gość
~Wacekaw

Ludzie Wam się w d… poprzewracało. Jak wybieracie się na takie łazikowanie po górach, i jako bazę bierzecie schronisko w głuszy, to nie liczcie na gwiazdki przy nazwie schroniska. Pieszo przemierzyłem w latach 70 tych prawie całą Polskę, a nawet nie korzystaliśmy ze schronisk. Na dłuższe przebiegi był autostop, a na krótsze własne nogi. Tak wyglądały obozy wędrowne. Niejednokrotnie noclegi były pod rozgwieżdżonym niebem, albo w najzwyklejszej stodole. W Sudetach to nawet spaliśmy w kościele. Nikt z tego nie robił problemu. Umyć się !? A strumyczek co płynie z wolna. Dla chcącego nic trudnego. Mówię Wam najlepsze wspomnienia z tego… Czytaj więcej »

hegemon
Gość

Gdyby obok przepływał strumyczek, to zapewniam, że bym z niego skorzystał (nie ma z tym problemów), ale nie przepływał żaden, a chociaż ręce czasami umyć lubię…
Poza tym – nie było to schronisko w głuszy, takiemu bym więcej wybaczył:-)

~Frugo
Gość
~Frugo

ktore to schronisko?

~-elo
Gość
~-elo

Ironiczna opowieść, obnażająca lekceważący stosunek do innych osób: szwendaczek, Krakowiaczek to tylko przykład takiego podejścia. Czy to ślepy los zawiódł w dzicz zamiast na Kasprowy?

hegemon
Gość

Krakowiaczka i szwendaczka nie lekceważę. Stanowili bardzo miłe towarzystwo

~Przemek
Gość
~Przemek

Właśnie dlatego preferuję takie noclegi, np. chatka na Niemcowej w Beskidzie Sądeckim: brak prądu, wody, gazu, toalety na zewnątrz. Eliminuje to wygodnickich i wprowadza niepowtarzalny klimat. Jest mnóstwo schronisk o komforcie hotelu – trzeba było tam jechać, a nie narzekać. Dzięki Bogu są jeszcze takie miejsca jak to, o którym piszesz.

~Bogna
Gość
~Bogna

Na Niemcowej to akurat prąd jest, tylko nie w części dla turystów. Gospodarz ma.

~Kuba
Gość
~Kuba

O właśnie Niemcowa! Ja zawsze uważałem, że w schronisku liczy się klimat i atmosfera! Dlatego jeżdżę tylko do chatek studenckich (które już nie koniecznie są studenckie). Ciepłą wodę, WiFi, prąd itp. mam w domu, a tam jadę żeby odciąć się od wszystkiego, nie myśleć o niczym i siedzieć do rana przy gitarze i planszówkach 😉

hegemon
Gość

Klimat i atmosfera – zgadzam się. Ale potrzeby fizjologiczne gdzieś trzeba załatwić i chociaż mieć możliwość umyć ręce…

~Maciek
Gość
~Maciek

Zgadzam się z Jackiem – schroniska mają przede wszystkim oferować jak najprostszy nocleg. Dla tych którym to nie odpowiada są – niestety prawie wszędzie – pensjonaty i hotele. A poza tym jak ktoś jest wrażliwy na brak luksusu to przy obecnych możliwościach technicznych (strony internetowe, fora dyskusyjne) znajdzie przed wyjazdem miejsce dla siebie. Oczywiście wymaga to wcześniej minimum wysiłku, a nie jedynie roszczeń na miejscu. Kultura szefowej schroniska to już co innego. A swoją drogą jeśli widzisz tu – Hegemonie – problem to po prostu podaj co to za schronisko. Nikt do sądu cię ciągał nie będzie bo przecież nikomu… Czytaj więcej »

hegemon
Gość

Wiem, że można sprawdzić wszystko. Kolega załatwiał nocleg, a ja pojechałem w ciemno, nie chciałem w żaden sposób nastawiać. Może to błąd? A pensjonatów i hoteli nie lubię, szukam czegoś pomiędzy i tutaj, nawet przy dokładnym sprawdzaniu w internecie, można trafić na minę. Tak było z agroturystyką, o której pisałem wcześniej. Takich przygód nie traktuję jako traumy, czy strasznego nieszczęścia, raczej jako doświadczenie, które pozwala mi bardziej docenić miejsca, o które ktoś zadbał.
Nazw nie podaję z zasady. To co mnie się nie podoba, dla innych może być zaletą, ludzie mają różne gusta:-)

~Henryk
Gość
~Henryk

„Nazw nie podaję z zasady. To co mnie się nie podoba, dla innych może być zaletą…”
Szkoda. Wielu włóczęgów, którym jeszcze chce się wędrować, mogłoby zaoszczędzić sobie niepotrzebnych stresów. Zresztą podobnie zdarza się w niektórych przystan8iach żeglarskich.

hegemon
Gość

Może masz rację, ale nie tutaj, nie na blogu. Poszukam w sieci forum oceniające poszczególne schroniska i tam się wypowiem…

~Liliana
Gość
~Liliana

Cześć 🙂 Muszę to napisać KONIECZNIE! Nie mogę odnieść się do merytorycznych zagadnień jako, że nigdy w schronisku nie byłam (sic!) natomiast jestem urzeczona tym w jaki sposób piszesz 🙂 Dla mnie rewelacja! Niemy dialog z Pimpkiem to bardzo mnie rozbawił 🙂 Pisz więcej bo robisz to świetnie. Pozdrawiam serdecznie Liliana 🙂

hegemon
Gość

Wielkie dzięki:-). Obiecuję pisać częściej. Mam nadzieję, że uda mi się tej obietnicy dotrzymać:-)

~Rysiek
Gość
~Rysiek

Nie wiem dlaczego wielu komentujących uważa że ubikacja i łazienka w schronisku to fanaberie? Rozumiem jeśli warunki absolutnie to uniemożliwiają. Ale opisany tu przypadek to raczej tandeciarstwo i lekceważenie gości.

~gosia
Gość
~gosia

Czy to może było schronisko na Kudłaczach?

~Paulina
Gość
~Paulina

Kurczę, to jak ja lubię schludne toalety(-albo w ogóle toalety), to od razu tracę możliwość bycia nazywaną porządną turystką, a przykleja mi się łatkę wygodnickiej? To już mapa , kompas i chęć przygody nie wystarczają? Nawet największemu miłośnikowi dziczy po zobaczeniu ”kupy g**na” może się odechcieć bratania z naturą.
Bardzo lekki styl pisania, aż miło się czyta.
Ze zdecydowanym pozdrowieniem dla Wilczura Bonsai :))

hegemon
Gość

Wilczur Bonsai dziękuje za pozdrowienia:-)
A co do komentarzy i turystyki – ludzie lubią czarno-biały podział. Nie ma się co tym przejmować i nadal być turystką 🙂

~ona
Gość
~ona

Bardzo podoba mi się, że mimo tylu utyskiwań komentujących autor notki nadal odpowiada w uprzejmy sposób 🙂 W dużej mierze (może poza psem, bo pomijając jego niegroźność ktoś z sąsiedniego łóżka może być zwyczajnie uczulony) zgadzam się z notką. Podstawowe urządzenia sanitarne muszą być i koniec, to żadne fanaberie. Gdyby schroniska były darmowe, to tylko dziękować za dach nad głową i nie marudzić, ale za takie górskie klimaty często bardzo słono się płaci i nocleg tam, to żadna uprzejmość ze strony właściciela, tylko biznes. Sama co roku jestem w miejscu z daleka od cywilizacji, gdzie śpi się w wieloosobowych drewnianych… Czytaj więcej »

hegemon
Gość

Dzięki za ten komentarz 🙂 Powiedziałaś to w inny sposób, ale właśnie o taki przekaz mi chodziło, o tę różnicę między spartańskimi warunkami, a byciem nabitym w butelkę. Jeszcze raz serdeczne dzięki 🙂

~dlatego
Gość
~dlatego

dlatego schroniska zostawiam mniej wymagającym. Ja wybieram dobre hotele.

~Maciek
Gość
~Maciek

Przejrzałem 3 albo 4 teksty na tym blogu i mam wrażenie że ktoś tu zawsze jest na „nie”. A że hoteli i pensjonatów się nie lubi? No to nie masz gdzie jeździć. W schroniskach źle, w agro źle, hoteli i pensjonatów nie lubisz, pewnie pod namiotem robaki…
Pora wykupić sobie Bali all inclusive. Osobiście współczuję ci. Z mojej strony EOT.

hegemon
Gość

Bali all inclusive, to zapewne też hotel? Nie byłem, to nie wiem. Więc, nie lubię…:-). Fakt, dużo lepiej pisze się o tym, co było trudne i niekomfortowe, niż o tym co było super…
A większość wpisów jest o tym, że zamiast narzekać i marudzić, to najlepiej pośmiać się z tych rzeczy, które nam się nie do końca udały…

~Henryk
Gość
~Henryk

Ja bym nie wybrzydzał.
Nie wiem, czy się coś zmieniło, nie byłem tam od końcówki lat osiemdziesiątych. Chodzi o miejscowość Kotlina w pobliżu Świeradowa Zdroju. Powyżej miejscowości, niedaleko skały o nazwie Sępik, znajdowało się górskie „schronisko z prawdziwego zdarzenia”. Drewniany budyneczek z drewnianą podłogą i drzwiami, w którym spóźniony turysta mógł przeczekać noc, nawet deszczową.
Moim zdaniem tę „szopę” można nazwać schroniskiem prędzej niż komfortowo wyposażone obiekty, serwujące oprócz tradycyjnej herbaty dziesiątki gatunków alkoholi, z cennikami wziętymi z Kosmosu.

hegemon
Gość

Dlatego w niektórych rejonach górskich wprowadzono w nazewnictwie rozróżnienia – schron i schronisko. Schrony z zasady służą do przeczekania trudnej pogody i zapewniają wyłącznie miejsce noclegowe, zazwyczaj bardzo prymitywne. Schrony przeważnie znajdują się w trudno dostępnych partiach gór. I chyba zawsze są darmowe, albo prawie darmowe. Żaden z powyższych warunków w tym miejscu nie zachodził.

~Radek
Gość
~Radek

W pewnym sensie dzięki Ci za ten tekst. Może dzięki niemu będzie choć trochę więcej miejsca w schroniskach dla prawdziwych miłośników gór!

~Darek
Gość
~Darek

Człowieku, taki tekst to kompromitacja! Zamiast wybierać się w góry, następnym razem siądź wygodnie przed telewizorem, w kapciach, zaparz kawę i delektuj się widokami na National Geographic! Dla zwiększenia efektu możesz wypożyczyć projektor! A tak w ogóle – małżeństwo zgodziło się spać w jednym łóżku!? Świat schodzi na psy… Piszesz jak typowy miejski pierdzistołek!

~magda
Gość
~magda

Zastanawiam się skąd mieliście namiary na ten obiekt?Jeśli z internetu to czy był opisany?Mnie osobiście wkurza przekłamanie wielu ofert, na zdjęciach pięknie w życiu zdziwienie.Nie bylibyście w takim szoku gdyby było wiadomo od razu-pokoje 3 osobowe, brak łazienek ,toalety w klimacie przedwojennym .Zero zdziwienia -sam zachwyt ewentualnie poszukiwania innej miejscówki.

hegemon
Gość

Niestety, nie wiem, jak kolega wyszukał obiekt. Na pewno zamawiał 4 miejsca noclegowe i tyle mu obiecano. Zapewne dopytał się o psa, bo nie wszędzie przyjmują, być może nie dopytywał się o łazienki i toalety, być może wydawało mu się oczywiste, że coś jednak jest…

~Marek
Gość
~Marek

schronisko jest po to zeby bylo miejsce dla kazdego turysty

~piotr
Gość
~piotr

no tak czasy się zmieniają, a wraz z nimi oczekiwania. Dziadzio chadzał srywać w bruzdę za stodółką i dopiero Sławoj-składkowski kazał mu zrobić sławojkę, a dziś wnuk na widok tego wynalazku pyta „a cioto jezd?” Schronisko to schronisko padasz w jakiekolwiek bety i cieszysz się że ciepło i dali jeść, a mycie się—to luksus. Ciekawe co byś powiedział na wycieczkę po ruskich hotelikach w zapadłych miasteczkach? tam to dopiero bywa hardcorowo-polecam przetestować, a spać gdzieś trzeba i jeść też trzeba. Zresztą i niektóre kraje EU też mają podobnie vide francja. To schronisko, to calkiem normalne miejsce jest. Jak chce się… Czytaj więcej »

hegemon
Gość

Wiem, że mój opis jest subiektywny, ale taki miał być. Nie ma możliwości bycia super obiektywnym. Z tego powodu nie podaję nazwy miejsca :-). W ruskich hotelikach nie byłem, ale w ukraińskich, to i owszem i wiem, jak to wygląda. Tylko tam byłem przygotowany na coś takiego 🙂
Dzięki za wszystkie informacje 🙂

~mim
Gość
~mim

Pragnę wyrazić swoje uznanie dla Pana za to, że zachował Pan poziom i kulturę swoich wypowiedzi, mimo ,,zaczepek” wielu interlokutorów.

hegemon
Gość

Póki nie zostaną przekroczone pewne granice, to przyjmuję do wiadomości, że inni mogą mieć całkiem odmienne zdanie od mojego.
Dzięki za wpis:-)

~bogdan
Gość
~bogdan

Przeczytałem tez Twoją opinie o agroturystyce i powiem tyle: Jesteś człowiekiem, który ewidentnie poszukuje luksusów, a jeździ po miejscach dla ludzi, którzy właśnie stronią od luksusów i je obsmarowujesz. W pełni zgadzam się z większością krytycznych komentarzy mylisz schronisko z hotelem. Jeśli chcesz pisać konstruktywnie, to powinieneś zacząć jeździć do hoteli minimum 3 gwiazdkowych i pisać na ich temat opinie. Natomiast schroniska i inne tego typu miejsca gdzie chodzi właśnie o ową dzikość pozostaw innym, którzy to lubią. Ja osobiście, jako żeglarz, wręcz poszukuje właśnie miejsc gdzie jest przede wszystkim przyroda, ognisko, gitara i fajni ludzie, problem ciepłej wody jest… Czytaj więcej »

hegemon
Gość

Dzikość, nie zawsze musi równać się brud i niesolidność…

~mmena
Gość
~mmena

Zdaje się, ze niektórzy przyjmują mycie się i korzystanie z toalet za ekstrawagancje, która powinna być dostępna jedynie w hotelach. Otóż, łazienka i toaleta pod dachem nie jest niczym niezwykłym. Szokujące nie jest oczekiwanie, ze będzie dostępna, szokujące jest godzenie się z tym, ze jej nie ma i ze mozna robić pod krzaczkiem oraz kłaść się spać śmierdząc ile wlezie po całym dniu lazenia po górach.
Inna sprawa to oszukiwanie przy dokonywaniu rezerwacji. Jak nie ma pokoi 4 osobowych to nie należy ich obiecywać.

hegemon
Gość

Dzięki 🙂 Właśnie dokładnie o to mi chodziło w opisie.

~Niemravy
Gość
~Niemravy

Śmieszne rzeczy piszesz, wyobraź sobie no schronisko Gouter w Alpach gdzie nie ma wody nawet do umycia rąk a o prysznicu nie ma co marzyć. Mimo tego jakoś nikt nie narzeka na warunki, może poza ceną – 60 euro za noc.

~Michał
Gość
~Michał

Mogliście jechać do Gołębiewskiego w Wiśle, a nie do schroniska górskiego. Parking, wygodne podejście pod górkę – szkoda, że nie było ruchomych schodów – i najlepiej, gdyby na górze był duży hotel z wygodami. Góry się nie liczą – ważne, żeby było jak w hotelu. Właśnie tacy ludzie psują klimat gór i przyczyniają się do ich komercjalizacji. Jeśli się nie podoba w górach bez luksusów – to czy nie lepiej siedzieć w domu?

~Hiskiasz
Gość
~Hiskiasz

Najlepsze klimaty to takie:comment imagecomment image
Tak niewiele potrzeba aby wybrać się w ten sposób w teren:comment image

Cisza, spokój, tylko łagodny szum wiatru w koronach drzew i bezkresna biel niezmącona często ludzką stopą.

hegemon
Gość

Obejrzałem zdjęcia i szczerze podziwiam. Pozdrawiam

~joko
Gość
~joko

Mnie też, bardzo spodobał się Twój opis, taki niesamowicie spokojny i na luzie i bardzo kulturalny. Tyle odpowiedzi padło, a Ty wciąć grzecznie odpowiadasz. Normalnie rewelacja.

Co do schronisk. Sama dawnymi czasy pracowałam w schronisku górskim w Tatrach. Warunki rewelacyjne. Schronisko duże, niczym hotel. W różnych schroniskach bywałam. I zgadza się, że schronisko ma zapewnić nocleg, schronienie na poziomie podstawowym, ale dziś w 2013 roku powiedziałabym, że jednak łazienka nie powinna być ekstrawagancją, niechby choć ta umywalka i sedes były. Prysznic juz może niekoniecznie :), często bowiem tak bywa, że tam gdzie schroniska są, może wody brakować. Niestety.

hegemon
Gość

Dzięki 🙂 Póki ludzie krytykują, a nie obrażają, to cóż – z dystansem podchodzę do życia, to i do krytyki też z dystansem:-)
Oczywiście, gdy brakuje wody, gdzieś wysoko w górach, akceptuję warunki prymitywne, ale tego miejsca akurat takie obostrzenia nie dotyczą…
Pozdrawiam serdecznie:-)

~Niemravy
Gość
~Niemravy

Możesz trochę zwiększyć ten dystans bo jeszcze się taki nie narodził co by wszystkim dogodził. Jedni narzekają na to, że schroniska zamieniają się w hotele zatracając swój charakter, inni narzekają na brak wygód.

hegemon
Gość

Wszystkim nie dogodzę, to pewne. Ale w zamiarze posta nie leżało wcale narzekanie, tylko zdystansowanie się do sytuacji, która w części była niekomfortowa…

~Góral!
Gość
~Góral!

Oj synuś mamusi w góry był się wybrał! Kwatery to ty chłopie na dole masz. Tam plecaczki zostawiasz i na szlak, a po powrocie – w towarzystwie Pimpusia (który obowiązkowo w góry jechać musiał, a jakże) – raczysz się gorącą kąpielą, strawą ciepłą itp., itd.

~Jagna
Gość
~Jagna

Wieść o upadku komuny jeszcze nie wszędzie dotarła jak widzę… Brak toalet i prysznica byłby dla mnie nie do przeskoczenia.

~doc.
Gość
~doc.

rozminęly Ci się oczekiwania z realiami.
teraz kłopot znaleźć takie schronisko, bo unia wyprostowała banany, allle kiedyś…
wspomnienia z młodości, tak bywało. ha, tak było najczęściej.
niemycie się przez dzień, dwa, jeszcze nikomu nie zaszkodziło, pies spał spokojnie obok nas, tylko jak mu ktoś na ogon nadepnął protestował, ale tylko butem , gołą stopę tolerował. ludzie byli milsi, nikt nie siadział sam, czy tylko w swoim towarzystwie, leciała gitara, rify od santany po ognisko w lesie. to byli czasy….

hegemon
Gość

Ciut rozminęły, ale to się zdarza, taki jest urok życia:-)

~Marta
Gość
~Marta

Świetnie napisane! uśmiałam się niesamowicie:) często śpię w schroniskach podczas urlopu (rózne warunki oferują:) a nie potrafiłabym z takim humorem tego opisać, choć rzeczywiście często tylko śmiech ci pozostaje:)

hegemon
Gość

Dzięki za miły komentarz:-) Dystans pomaga i nie psuje radości z całego wyjazdu, nawet, jak jeden element zawiedzie 🙂

~Cinnamon Girl
Gość

Schronisko, wygódki, brak papieru…. same zajawki na nowy serial 🙂
Historia świetnie opisana i nie wyczuwam tu negatywnego narzekania.
Jeśli ktoś chiałby zacząć, to chyba w Rumunii nie był.
Ironią żonglujesz w sposób, który uwielbiam.
Pozdrowienia dla (rozbawiłeś mnie do łez!) Wilczura Bonsai 😉
Wracam do lektury.

hegemon
Gość

Wilczur Bonsai cieszy się z pozdrowień :-). Ja się cieszę, że udało mi się Ciebie rozbawić 🙂

~Małgorzatka
Gość
~Małgorzatka

Nie ma tego złego… Masz teraz jedne z najciekawszych zdjęć w naszej blogosferze 😉 Motyw radosnego wychodka jest naprawdę niepowtarzalny!!!

Pozdrawiam.
M.

hegemon
Gość

Czyli nawet design wychodka ma znaczenie, chociażby dla poprawy nastroju 🙂

~oto ja
Gość

Ha, ha, ha – ubaw po pachy, albo szkoła przetrwania.
A jak by się ubawił Abraham Maslow zobaczywszy uwspółcześnioną swoją piramidę 😉

hegemon
Gość

Maslow? Może by się z tą nową piramidą zgodził? Może też by się uzależnił od wi-fi? 🙂

WolnymKrokiem
Gość

Niby to wszystko straszne, ale to Ty masz potem takie wyjątkowe wspomnienia, a nie ktoś, kto miał normalną łazienkę w schronisku. Sama pewnie na początku bym nie wiedziała co myśleć i co robić w takiej sytuacji, ale potem poczułabym się jak w starych filmach! Tak przynajmniej myślę 🙂 A co do nowoczesnej piramidy Maslowa – myślę, że jest jak najbardziej prawdziwa!