Jak niebezpieczny może być rower?

Tekst napisany w reakcji na wysadzenie przez kierowcę MPK rowerzysty z autobusu. W pojeździe nie było tłoku, a rowery można przewozić legalnie! Łódzka „Gazeta Wyborcza” opublikowała ten tekst 30 kwietnia 2013 pod tytułem „Czy można przewozić rower autobusem?”.

Zapytam przewrotnie – a czy można przewozić pasażera komunikacją miejską?

rower i autobus
Niebezpieczny rower

Niebezpieczny rower kontra niebezpieczny pasażer

Linia 83, autobus niewielki, pasażerowie stłoczeni blisko kabiny kierowcy, tył pusty. Trudno się dziwić, ponieważ tam właśnie urządził sobie sypialnię Pan Lump i wonieje dosadnie. Kierowca nie reaguje, chociaż Pan Lump podpada pod paragraf osoby brudnej, o niechlujnym wyglądzie lub odrażającym zapachu. Pan Lump kiedyś wysiądzie, natomiast jego zapach będzie podróżował autobusem, jeszcze kilka dni. Tramwaj na ul.Piotrkowskiej, wsiada człowiek rzępolący na akordeonie. W sposób nachalny próbuje wyciągnąć od pasażerów pieniądze. Domorosły muzyk też podpada pod paragrafy zabraniające, ale motorniczy nie reaguje. Pan Lump i Pan Muzyk oczywiście nie kasują biletów. O rowerzyście z ważnym biletem, który został wysadzony przez kierowcę, słyszała chyba cała Łódź. Pan Rowerzysta jest dziennikarzem, więc sprawę nagłośnił, ale ilu ludzi na takie traktowanie machnęło ręką? Ilu machnęło ręką na komunikację miejską i jazdę na rowerze?

Ostatecznie MPK przyznało się do winy, kierowca i dyspozytor zostali ukarani. Pierwszy sprząta zajezdnię, o karze dla drugiego nic nie wiadomo – być może klęczy na grochu. Mamy więc historię z happy endem. Ale czy na pewno? Czy rzeczywiście był to jednorazowy wybryk, niezbyt kulturalnego kierowcy i niezbyt dyspozycyjnego dyspozytora?

Niepokoi zachowanie bezpośrednich przełożonych tuż po wydarzeniu, a właściwie brak jakiegokolwiek zachowania. A oczekiwałbym, że prezes publicznej instytucji, który nawaliła, osobiście przeprosi pasażerów, za żenujące zachowanie podwładnych i zaproponuje zmiany, które w przyszłości ochronią pasażerów przed samowolą kierowców.

Strach przed rowerami w łódzkim MPK

Niestety, Pan Prezes milczy, natomiast udziela wywiadu Pan Rzecznik. Mówi bardzo niepokojące rzeczy dla tych, którzy zamierzają być kiedykolwiek klientami komunikacji miejskiej. Już na wstępie mija się z prawdą co do nagrań monitoringu, gdzie dopatrzył się tłoku, którego nie było. Konsekwentnie nie odnosi się też do jednego z pierwszych punktów regulaminu mówiącego, że „pasażer ma prawo do kulturalnej, z poszanowaniem godności osobistej, obsługi przez przewoźnika”. Widocznie nie zauważył, ewidentnie nie jest wzrokowcem.

Natomiast Pan Rzecznik przeraźliwie boi się rowerów. Z racji sprawowanej funkcji, rozumiem, że prezentuje fobie całego zarządu MPK. Nie wiem skąd ta niechęć, ale jeszcze nie tak dawno przepisy przewozowe łódzkiej komunikacji miejskiej traktowały rower, jako niebezpieczne narzędzie porównywalne z siekierą. Może to obawa, że wszystko co ma szczęki (rower tylko hamulcowe, ale zawsze), jest niewyobrażalnie groźne?

niebezpieczny rower
To też pewnie jest niebezpieczny rower?

Rower, według Rzecznika, stanowi zagrożenie, ponieważ można się o niego ubrudzić i uderzyć, szczególnie podczas ostrego hamowania. Pasażerowie w takich wypadkach nawet grożą sądem kierowcom. A gdyby podczas tego ostrego hamowania uderzali się o stałe elementy wyposażenia pojazdu, to by się radowali i błagali o jeszcze? Może należy uświadomić/przeszkolić kierowców z przestrzegania kolejnego punktu przepisów porządkowych, że kierowanie i zatrzymywanie pojazdu powinno się odbywać w sposób płynny i łagodny? Pan Rzecznik i tego punktu nie zauważył?

Jednak największy mój podziw budzi twórcza interpretacja „przepisów porządkowych transportu zbiorowego w Łodzi”, która składa w ręce kierowcy absolutną wręcz władzę nad pasażerem. Kierowca wysadzając Pana Rowerzystę „kieruje się dobrem pozostałych pasażerów”. Nie wiem, jak on wylicza to dobro pasażerów, ale może z tego został przeszkolony, zamiast z szacunku, kultury osobistej oraz płynnej jazdy. Jeżeli kierowca nagle poczuje się zagrożony, uzna, że dobro pasażerów nie jest dostatecznie realizowane, albo przypuszcza, że na kolejnych przystankach liczba pasażerów wzrośnie może wysadzić każdego, kto ma jakąkolwiek rzecz. Nie wiem, czy ubranie uznaje się za przewożoną rzecz, ale przy tak twórczym podejściu do regulaminu, zapewne też.

Niebezpieczny rower, czy niebezpieczne władze?

Mówią, że ryba psuje się od głowy i w MPK głowa jest ewidentnie zepsuta. Ponieważ jedynym decydentem, który miał odwagę nazwać całe zajście po imieniu, był wiceprezydent, to do niego kieruję swoją prośbę. By uświadomił podległym mu władzom spółki miejskiej, że z powodu własnego widzimisię, mogą wysadzać ludzi z własnych, prywatnych samochodów. Pojazdy komunikacji miejskiej nie są ich własnością. Obowiązują tutaj ogólnopolskie przepisy, że w momencie gdy pasażer zawarł z przewoźnikiem umowę (skasował bilet, zakupił bilet sieciowy), przewozi dozwolony prawem bagaż i nie zagraża w sposób realny innym pasażerom, to kierowca nie ma prawa go usunąć z pojazdu. Pan Rowerzysta spokojnie może ubiegać się o odszkodowanie od przewoźnika, ponieważ złamane zostało prawo. A odszkodowanie nie zostanie przecież zapłacone z pensji Pana Prezesa czy Pana Rzecznika, ale z naszych podatków.

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
~Panna U.~pedagogika Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
~pedagogika
Gość
~pedagogika

Niestety, czasami taki niechlujny pasażer jedzie całą trasę, a student dusi się bo niestety ma daleko na uczelnie i jedzie od początku do końca z tym osobnikiem.
Jeżeli rower jest niebezpieczny lub zbyt tłoczny to co powiedzieć o wózkach też zabronią je przewozić? wszak są większe, a na zakręcie dziecko może wypaść, a wózek stratować stopy – idąc tokiem rozumowania owych panów… Fajna notka :))

~Panna U.
Gość

Fantastycznie napisany wpis. Ja niestety mam bardzo wiele zlych doswiadczen zwiazanych z kierowcami autobusow co niestety doprowadzilo do tego, ze wiekszosc postrzegam jako niekulturalnuch bubkow. Niestety tutaj mozna znalezc nastepnego.