Nie odkładaj ważnych telefonów na później…

Niezbyt często zastanawiałem się nad tym, jaki wpływ na bieg mojego życia, mają inni ludzie, do czasu, aż odszedł jeden z nich. Wtedy przyszedł czas na głębszą refleksję. Gdy wróciłem z pogrzebu mojego wychowawcy z liceum, w mojej głowie tłukła się uporczywa myśl: „nie odkładaj ważnych telefonów na później…”

Nie odkładaj ważnych telefonów na później...
Nie odkładaj ważnych telefonów na później…

Życie młodego człowieka kształtują relacje rodzinne, przyjacielskie oraz szkolne. No właśnie, szkoła… Podstawówki nie lubiłem, z ulgą opuszczałem jej mury. Przygoda z liceum też nie zaczęła się zbyt fortunnie. Nie zostałem przyjęty do wymarzonej klasy matematyczno-fizycznej, czekały mnie cztery lata w profilu ogólnym. Tragedia dla chłopaka zainteresowanego przedmiotami ścisłymi, od najmłodszych lat wybierającego się na politechnikę.

Marek Kaczorowski fot.: Dawid LasocinskiWychowawcą miał być polonista. Naukę tego przedmiotu traktowałem jako dopust boży, przecież pisać i czytać umiałem, więc cóż wartościowego mogłem zyskać na lekcjach języka polskiego? Myliłem się we wszystkich aspektach.

Nauczyciele bywają dobrzy, przeciętni i tacy, którzy nigdy nie powinni uczyć. Niezwykle rzadko można spotkać pedagoga, który nie tylko ma dar nauczania, ale też potrafi stać się mentorem dla młodego pokolenia. Niewątpliwie takim człowiekiem był Marek Kaczorowski, nasz wychowawca. Chudy, jak tyka, w okularach z grubymi szkłami na nosie, otoczony obłokiem papierosowego dymu, w niczym nie przypominał ideału, na którym powinien wzorować się nastolatek. O wyjątkowości decydowały dwie cechy: ogromne zaangażowanie w pracę i partnerskie traktowanie uczniów. Starał się burzyć mur, który zazwyczaj oddziela ucznia od nauczyciela. Już na pierwszej lekcji oznajmił, że wszyscy zwą go ”Kaczorem” i od tej pory nikt inaczej się do niego zwracał.

wychowawca z liceum
Smutek Kaczora – pożegnanie z naszą klasą

Był pierwszym dorosłym, który traktował mnie, jak dorosłego, liczył się z moim zdaniem. Dzięki temu uwierzyłem w siebie, poczułem się ważny i wartościowy. Nie jestem w stanie zliczyć ile godzin przegadaliśmy, ile razy się spieraliśmy, kłóciliśmy oraz ile kaw wypiliśmy. Sam nie wiem kiedy stałem się humanistą. Namówił mnie na pisanie pamiętnika, dzięki czemu mogłem szlifować styl i po wielu latach nie miałem oporów, aby zacząć prowadzić bloga.

Gdy po studiach sam zająłem się nauczaniem, zawsze miałem w Kaczorze oparcie. Po siedmiu latach rzuciłem szkołę na dobre i od tego czasu nasze kontakty stopniowo stawały się coraz rzadsze, aż prawie kompletnie ustały. Dwa lata temu spotkałem go w sklepie, prosił abym zadzwonił. Nie zrobiłem tego. Teraz żałuję, chociaż nie wiem, czy mielibyśmy o czym rozmawiać…

Z jednej strony śmierć Kaczora głęboko mnie zasmuciła, z drugiej strony cieszę się, że nie umarł cały, jakaś jego część żyje we mnie i przypuszczam, że również w innych jego wychowankach. Chciałbym podobną spuściznę pozostawić po sobie…

Czy jest w waszym życiu ktoś, kogo możecie nazwać swoim nauczycielem, swoim mentorem? Jeżeli tak, to zadzwońcie do niego, zanim będzie za późno…

nie odkładaj ważnych telefonów
Ostatnie spotkanie w szkole w 2011 roku
Subscribe
Powiadom o
guest
34 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
View all comments
~asia
~asia
4 lat temu

Nie ma to jak przypadkowe spotkanie z byłymi uczniami czy pracownikami szkoły, w różnych okolicznościach, a ktoś mówi: ,, takich nauczycieli się nie zapomina,,.

hegemon
4 lat temu
Reply to  ~asia

Szkoda, że niewielu jest nauczycieli, których się nie zapomina.. .

~Stokrotka
~Stokrotka
4 lat temu

Piękną laurkę namalowałeś swojemu nauczycielowi.
Myślę, jestem przekonana, że o tym wie.
Szacunek

hegemon
4 lat temu
Reply to  ~Stokrotka

Mam taką nadzieję, że o tym wie…

~jotka
4 lat temu

Sentymentalny z Ciebie człowiek Hegemonie…. ale czy czasami nie jest też tak, że żyje w nas jakaś legenda, która nie wytrzymuje po latach w zderzeniu z rzeczywistością. Napisałam kiedyś o swoim poloniście z liceum, który wywarł wpływ na nasze nastoletnie jeszcze myślenie, ale….zawsze jest chyba jakieś ale. Dziś chyba nie chciałabym go spotkać w realu. Ale jeśli masz inne doświadczenie , to tym lepiej. Napisałeś pięknie, ale może dobrze, że nie zadzwoniłeś, może tak miało być, aby legenda nie umarła….

hegemon
4 lat temu
Reply to  ~jotka

Jednak żałuję, że nie zadzwoniłem. Jeżeli byśmy nie mieli o czym rozmawiać, to… trudno. Ale podjąłbym próbę nawiązania kontaktu, najgorzej jest unikać działania…

chomikowa
chomikowa
4 lat temu
Reply to  hegemon

Teraz już będziesz wiedział, że zawsze trzeba dzwonić. NIe unikac, nie odkładać. Bo zawsze może być za późno… Trzeba pamiętać o dobrych ludziach i dawać im znać, że ich cenimy, lubimy, że im dziękujemy. Zycie jest tylko jedno…

hegemon
4 lat temu
Reply to  chomikowa

Masz rację, tylko ja bardzo, ale to bardzo nie lubię dzwonić i w tym jest największy problem…

~http://bezbrzeznemysli.blogspot.com/

Trochę zazdroszczę takiego nauczyciela, który zostawia trwały ślad w duszy młodego człowieka. To takie ważne, aby charakter, spojrzenie na świat kształtował ktoś , kto ma coś wartościowego do powiedzenia, ktoś kto potrafi nauczyć myśleć i patrzeć samodzielnie na rzeczywistość. Szkoda, że nie miałam takiego pedagoga…
Bardzo smutno robi się na duszy, gdy trzeba usunąć nr telefonu, lub gdy nie można usłyszeć w słuchawce znajomego głosu, który podzieli się kolejną myślą, spostrzeżeniem. Może jednak warto dzwonić, nawet gdy dzielą lata milczenia.

hegemon
4 lat temu

Warto dzwonić, naprawdę warto dzwonić, nie odkładać ważnych spraw na potem.
A „Kaczor” był takim nauczycielem, którego można zazdrościć 🙂

~Jaga
4 lat temu

Biegniemy przez życie zapominając, że w życiu są inni, którzy podczas któregoś etapu naszego życia wywarli wpływ na jego ciąg dalszy…. Takie odejścia zmuszają do refleksji

hegemon
4 lat temu
Reply to  ~Jaga

Masz rację, że za szybko biegniemy, zbyt łatwo mijamy ludzi i zawsze nam brakuje czasu na refleksję. Czas to zmienić

~Puszkowa
~Puszkowa
4 lat temu

Piękny wpis o dobrym i mądrym człowieku… Przykro że nie zdążyłeś. Pozdrawiamy z Futrzatym serdecznie.

hegemon
4 lat temu
Reply to  ~Puszkowa

Bardzo Wam obojgu dziękuję.

~paczucha
~paczucha
4 lat temu

Cześć Jego pamięci. Moim mentorem był biolog, także w liceum.

hegemon
4 lat temu
Reply to  ~paczucha

Dobrze jest w szkole trafić na swojego mentora.

~Marta
~Marta
4 lat temu

Moją mentorką była pani Danuta. Polonistka ze szkoły podstawowej, to ona mnie ukierunkowała. Pamiętam pewne wypracowanie. Za oknem padał deszcz… Pisałam 90 minut i nie mogłam skończyć. Dzięki niej zaczęłam pisać i dużo czytać. Dzięki niej zaczęłam tworzyć. W tym roku wydano moje pierwsze opowiadanie. Powinnam Jej podziękować. Dziękuję za wpis. Pozdrawiam

hegemon
4 lat temu
Reply to  ~Marta

Jeżeli masz możliwość, to podziękuj, nawet jeżeli Cię już nie pamięta. Nauczyciel, który pomógł odnaleźć pasję, to skarb.

Marta
Marta
4 lat temu
Reply to  hegemon

Staram się Ją odnaleźć 😉

hegemon
4 lat temu
Reply to  Marta

Trzymam kciuki 🙂

~ikroopka
~ikroopka
4 lat temu

Nie miałam szczęścia do nauczycielskich osobowości, co nie znaczy, że nie było takich, które by nie wywarły wpływu na moje życie, bo owszem, tylko, niestety, w znaczeniu negatywnym. Moja klasa spotyka się co pięć lat, a ja nigdy nie brałam w tych zjazdach udziału, bo nie chciałam spotkać swojej wychowawczyni….

hegemon
4 lat temu
Reply to  ~ikroopka

Gdybym w liceum trafił do tej klasy matematyczno-fizycznej, to też bym nie chciał spotkać swojej wychowawczyni. Ale miałem szczęście tam się nie dostać.

Ania
Ania
4 lat temu

Dobry wpis, po którym budzą się rozmaite wspomnienia i rozważania. Szkoda, że w moim życiu pojawiło się tak mało osób, które mogłabym śmiało nazwać mentorem..

hegemon
4 lat temu
Reply to  Ania

Widzę, że miałem dużo szczęścia na pewnym etapie życia trafiając na mentora.

~elżbieta
~elżbieta
4 lat temu

Nie pamiętam nikogo z okresu nauki w szkoły podstawowej, kto byłby dla mnie wzorem, z kogo mogłabym czerpać przez całe życie. W liceum, też raczej wszystko zmyło się, po pewnym czasie, w jedną bezbarwną masę, w której nikogo nie mogę wyróżnić. Na studiach było kilka wykładowców, którzy kojarzą mi się bardzo pozytywnie, a wyróżniłabym na pewno prowadzącego konwersatorium z scs ( gramatyka staro-cerkiewno-slowiańska). Zajęcia prowadził młody pan doktor, specjalista w tej tematyce. Zawsze mówił, że płacimy za to, żeby nas nauczył, więc zrobi to. Był sumienny i zawsze przygotowany. Wymagał od siebie i od studentów. Niestety nie podobało się to… Czytaj więcej »

hegemon
4 lat temu
Reply to  ~elżbieta

Staro-cerkiewno-słowiański, to zazwyczaj była zmora moich znajomych studiujących polonistykę, ale widać nie trafili na dobrego wykładowcę. Niestety, smutne jest, że dobrych nauczycieli wykańczają nie trudni studenci, a w inni nauczyciele, którym po prostu się nie chce

~mała-myśl
~mała-myśl
4 lat temu

Taki nauczyciel-wychowawca, to rzeczywiście skarb. I o takich ludziach się nie zapomina, oni wciąż w nas żyją, a to, co nam przekazali – towarzyszy nam do końca naszych dni..
Pozdrawiam.

hegemon
4 lat temu
Reply to  ~mała-myśl

Dlatego staram się być może zbyt późno docenić mojego byłego wychowawcę.

~Maks
4 lat temu

Miałem w liceum świetnego nauczyciela. Facet był kulturalny, miał szerokie horyzonty, szanował uczniów. Najbardziej imponował mi tym, że zawsze mówił z pamięci (większość nauczycieli czytało z książek lub notatek). I nagle umarł w wieku 50 lat na zawał serca. Na jego miejsce przyszła bezbarwna, przeciętna nauczycielka.
Szkoda, że często naprawdę wartościowi ludzie umierają w młodym wieku..
Pozdrawiam:)

hegemon
4 lat temu
Reply to  ~Maks

Ale miałeś szczęście, że chociaż przez jakiś czas byłeś uczniem człowieka, którego tak dobrze wspominasz.

ariadna2
ariadna2
4 lat temu

A ja dostałam się do wymarzonej mat-fiz i też nic z tego nie wyniknęło 😉
Przynajmniej dla mojej przyszłości.

Czy miałam swego szkolnego mentora?
Żaden z nauczycieli nie odcisnął na mnie takiego śladu, jak Twój nauczyciel.
Wielu miło wspominam, ale to zupełnie coś innego.
Nie zaprzyjaźniłam się z żadnym z nich.

Miłego wieczoru, Hegemonie 🙂

hegemon
4 lat temu
Reply to  ariadna2

Dlatego w jakimś sensie „Kaczor” był wyjątkowy. Zapewne nie dla wszystkich. Byli tacy, którzy go po prostu nie lubili. Dla mnie był mentorem, sądzę, że dzięki niemu liceum było takim czasem, który bardzo dużo w moim życiu zmienił i to na lepsze 🙂
Dzięki za wizytę Ariadna i również miłego wieczoru 🙂

makrela
makrela
4 lat temu

profesor historii – fantastyczny nauczyciel i człowiek, chociaż lubił jeść nietuzinkowe śniadania na naszych zajęciach – chleb ze smalcem i ogórkiem kiszonym.
mimo wszystko mnie bardziej chodzą po głowie „niewykonane telefony” do najbliższych, których z jakichś sobie znanych powodów zaniedbaliśmy a potem nagle przychodzi wiadomość, po której już tylko można złożyć hołd nad mogiłą.

hegemon
4 lat temu
Reply to  makrela

To może być każdy, do kogo nie wykonaliśmy telefonu. Dlatego w życiu nie należy odkładać nic na później, a szczególnie kontaktów z drugim człowiekiem…