Dlaczego nie Gdynia? Spotkajmy się w mieście życzliwych ludzi

Po niemal sześciu godzinach podróży pociągiem, wysiadłem na stacji Gdynia Główna Osobowa. Budynek dworca przywołał wspomnienia z dzieciństwa – w tym miejscu czekaliśmy co roku trzy godziny, aż zabierze nas autobus dalej, do niewielkiej miejscowości nadmorskiej (kiedyś nad morzem były też małe miejscowości!). Potem przez wiele, wiele lat nie jeździłem nad morze, ani nie podróżowałem koleją. Wszystko zmieniło się w tym roku…

Dlaczego nie Gdynia
Dlaczego nie Gdynia? Może warto się wybrać?

Dlaczego nie Gdynia? – Zaproszenie

Pociągom postanowiłem dać szansę, gdy w lutym wybrałem się na targi Tour Salon do Poznania. Było to wyzwanie, bo aby dostać się do niezbyt odległej od Łodzi stolicy Wielkopolski, musiałem wstać przed czwartą rano i podróżować z aż czterema przesiadkami. Wysiłek się opłacił. Uczestnictwo w poznańskich targach zaowocowało zaproszeniem do Gdyni…

Spotkajmy się w Gdyni

To już trzecia edycja wydarzenia organizowanego przez Gdyńską Radę Turystyczną. Zaproszeni zostali na nią dziennikarze – zarówno ci publikujący w mediach tradycyjnych, jak i w internecie. Dwa dni niezwykle intensywnego zwiedzania zmęczyły mnie okrutnie, ale wreszcie poznałem Gdynię nie tylko z perspektywy poczekalni stacji Gdynia Główna Osobowa.

Port w Gdyni
Port w Gdyni

Dlaczego nie Gdynia? Zaczynamy na punkcie widokowym

Lubię punkty widokowe, lubię spojrzeć na miasto z góry. W Gdyni jest to dość proste. Z leżącego w centrum Placu Grunwaldzkiego trzeba dostać się na Kamienną Górę. Istnieją dwa sposoby dotarcia na szczyt. W wariancie trudniejszym, trzeba zmierzyć się ze schodami, w wariancie wygodniejszym, skorzystać z darmowej kolejki linowo-terenowej.

Wadą większości naturalnych punktów widokowych jest ich zarastanie. Nie inaczej dzieje się w Gdyni – z góry rozciąga się ładny widok, jednak zrobienie dobrego zdjęcia jest dość trudne, ponieważ niemal wszędzie w kadr wchodzą gałęzie drzew.

Dlaczego nie Gdynia
Gdynia. Panorama widoczna z Kamiennej Góry

Wszystko, co pływa lub kiedyś pływało

Zdecydowana większość tego, co w Gdyni najciekawsze, ściśle związana jest z morzem. A cóż jest bardziej morskiego, niż statki?

Promy – czyli Stena Line

Jedyną podróż promową zaliczyłem przed kilku laty, gdy popłynąłem do Danii. Samego promu praktycznie nie pamiętam, bardziej byłem skupiony na morskich widokach. Teraz promowe wnętrza mogłem obejrzeć w całej okazałości. Zdaję sobie sprawę, że tylko nikły procent pasażerów będzie miał okazję powtórzyć moją trasę zwiedzania, gdyż turystów nie wpuszcza się, ani na mostek kapitański, ani do maszynowni.

Stena lIne
Mostek kapitański Stena LIne

Ale i tak ogólnodostępna przestrzeń na promie robi wrażenie. Statek wydaje się ogromny i bardziej przypomina hotel, niż jednostkę pływającą. Nie brakuje na nim miejsc rozrywki wszelakiej – zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Jedynie szwedzka kuchnia, bo pod taką banderą pływa prom, nie przekonała mojego podniebienia. Smak wykwintnych potraw skutecznie zagłuszyła zbyt duża ilość soli. Może kucharz doszedł do wniosku, że podróżujący po słonych wodach, powinni spożywać wyłącznie słone potrawy?

Dlaczego nie Gdynia
Prom Stena Line

Dlaczego nie Gdynia? – Dwa statki, dwa muzea

W porcie w Gdyni cumują dwa muzealne statki – niszczyciel z czasów II wojny światowej ORP „Błyskawica” oraz żaglowiec szkoleniowy „Dar Pomorza”. Niemal stykają się kadłubami, ale należą do dwóch odrębnych muzeów. „Błyskawica” do Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni, a „Dar Pomorza” do gdańskiego Muzeum Morskiego. Oczywiście na każdy ze statków trzeba wykupić osobny bilet, co jest sytuacją dość kuriozalną.

ORP "Błyskawica"
ORP „Błyskawica”

Ponieważ byłem na gdyńskiej wycieczce, to niszczyciel mogłem zwiedzić od środka, a na żaglowiec popatrzeć tylko z zewnątrz. Trzeba pamiętać, że „Błyskawica” nie jest udostępniana do zwiedzania w miesiącach zimowych, a jedynie w ciepłej porze roku. Wynika to względów bezpieczeństwa – gdy temperatury spadają poniżej zera, pokład skuwa lód.

Dar Pomorza
Dar Pomorza

Na morze, hej na morze…

Chociaż „Dragon” posiada maszty, liny i zwinięte żagle, to porusza go współczesny silnik. Jednostka stylizowana na piracki żaglowiec zabiera do 200 chętnych na rejs po wodach przybrzeżnych. Przez jakiś czas twardo tkwiłem na pokładzie, chłonąc morskie widoki, których nie widziałem od dawna. Jednak zimny i porywisty wiatr w pewnym momencie zagnał mnie pod pokład, gdzie znajduje się bardzo przytulny bar.

A w barze, na korsarskim statku, zdecydowanie nie mogłem sobie odmówić skosztowania odrobiny bardzo zacnego rumu.

Dlaczego nie Gdynia
Dragon oczekuje na turystów

Muzeum Emigracji

Nie jestem miłośnikiem muzeów, ale to jedno chciałem w Gdyni zobaczyć. Muzeum Emigracji mieści się w dawnym budynku Dworca Morskiego przy Nadbrzeżu Francuskim. Sam budynek został wzniesiony w stylu modernistycznym w dwudziestoleciu międzywojennym. Tutaj cumowały przedwojenne polskie transatlantyki na czele z „Batorym”. Stąd ludzie udawali się w dalekie podróże, często z biletem tylko w jedną stronę.

Na świecie żyje ponad 20 milionów ludzi polskiego pochodzenia. Muzeum dokumentuje, przybliża i pozwala zrozumieć dzieje emigracji – zarówno tej dawnej, jak i współczesnej, która nasiliła się po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Wielu moich dobrych znajomych wyemigrowało, stąd temat jest dla mnie szczególnie bliski.

Mocnym punktem Muzeum jest też restauracja. Dawno nie jadłem tak świetnie przyrządzonego posiłku. Zarówno dania główne, jak i deser były wyśmienite. Z czystym sumieniem polecam „Mondo di Vinegre”!

Muzeum Emigracji
Muzeum Emigracji

Centrum Nauki Experyment

Odkąd w Warszawie zostało otwarte Centrum Nauki „Kopernik” nastała moda na placówki, w których nauki się doświadcza, a nie tylko wkuwa na nudnych lekcja w szkole. Chociaż wiele miast ma już swoje centra nauki, to nadal cieszą się one ogromnym zainteresowaniem. To wspaniała przygoda dla dzieci lub dorosłych o duszach dziecka, pobudzająca ciekawość świata.

W dość krótkim czasie udało mi się doświadczyć trzęsienia ziemi, sprawdzić w jaki sposób widzą zwierzęta, w bezpiecznych warunkach na symulatorze jazdy, zweryfikować, jak wyglądają reakcje kierowcy, który prowadzi pod wpływem alkoholu oraz przypomnieć sobie, jak należy prawidłowo udzielać pierwszej pomocy.

Pamiętajcie, że gdy będziecie zwiedzać „Experyment” z dziećmi, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że niczego nie doświadczycie. W naszej grupie był jeden, na oko 10 letni chłopiec, który zdominował zwiedzanie niemal całkowicie!

Experyment
W tym samochodzie można sprawdzić skutki jazdy „pod wpływem”

Piwo w Gdyni

Na szczęście wieczorem nikt nie utrudniał mi eksperymentów w Browarze Port Gdynia. Odkąd zostałem miłośnikiem prawdziwego piwa, przestałem dostrzegać napoje piwopodobne serwowane przez międzynarodowe koncerny. Jako cukrzyk mogę wypić niewiele, więc nauczyłem się smakować. Miałem okazję posmakować kilku gatunków i moje największe uznanie zdobyło piwo pszeniczne. Spodobało mi się też „Barleywine”, ale ma ono specyficzny smak i jest dość mocne (8%). Nie dziwię się, że browar w 2018 r zdobył dwa złote medale na konkursach piwnych.

Cuda komunikacji publicznej

Tym co wyróżnia Gdynię i całe Trójmiasto jest komunikacja publiczna. Pociągi SKM kursują co 7 minut! Podobno poważnie rozważana jest zmiana częstotliwości tak, aby kolejka przyjeżdżała raz na 5 minut! Takie podejście realnie zachęca do pozostawienia samochodu pod domem.

Komunikacja trolejbusowa w Gdyni
Komunikacja trolejbusowa w Gdyni

W obrębie Gdyni kursują moje ulubione pojazdy – trolejbusy. Od dziecka mnie fascynowały. Najeździłem się nimi do woli podczas studiów w Lublinie. Sentyment do „trajtków” pozostał mi ogromny, a teraz mogłem nawet spróbować założyć w pojeździe tzw. szelki, o czym zawsze skrycie marzyłem

Trolejbus
Dlaczego nie Gdynia? Szczególnie, że są tam trolejbusy 🙂

Noclegi – Antares i Alicja w Krainie Czarów

Częściej niż w hotelach, śpię pod namiotem. Jeżeli jednak mam wybrać hotel, to preferuję obiekty niewielkie, gdzie jest szansa na indywidualne podejście do gościa. Ten warunek spełnia hotel Antares mieszczący się przy ulicy Komandorskiej (niedaleko stacji SKAM Gdynia-Grabówek). Jego atutem jest położenie w cichej okolicy, ale dość blisko głównej trasy, czyli nic w nocy nie hałasuje, a z drugiej strony łatwo jest dojechać. Wadą – zbyt duże oddalenie od centrum Gdyni (3,5 kilometra).

Luksus mnie przeraża i unikam z nim kontaktu, jak tylko mogę. Okazuje się, że jednak mogą być wyjątki. „Quadrille” jest przepięknie położony, na wzgórzu, w zacisznym miejscu i w zabytkowym budynku. Nazwa oraz wnętrza nawiązują do mojej ulubionej książki „Alicja w Krainie Czarów”. Dla wielu na pewno interesujący będzie fakt, że hotel jest jedną z nielicznych w Polsce placówek „przyjaznych dorosłym”. Z jego usług mogą skorzystać osoby, które skończyły co najmniej 16 lat.

Może ktoś majętny czyta mojego bloga i zainteresuje go oferta „Quadrille”. Ja mogę sobie, co najwyżej zaśpiewać wzorem mleczarza Tevje ze „Skrzypka na dachu” – „Gdybym był bogaty”

hotel Gdynia
Tak wygląda Quadrille z zewnątrz

Dlaczego nie Gdynia? Tam mieszkają fajni ludzie!

Wciągu dwóch dni pobytu w Gdyni, nie mogłem narzekać na brak atrakcji. Gdybym miał wymienić tylko jedną, najmocniejszą stronę miasta, to powiedziałbym – ludzie. Byłem na kilku wizytach studyjnych. Zawsze spotykałem się z życzliwością i gościnnością. Jednak tym razem zetknąłem się z czymś więcej, niż normalną ludzką sympatią. Trudno ten klimat oddać słowami, ale naprawdę miałem wrażenie, że jestem oczekiwanym gościem zaproszonym przez dobrych znajomych.

Podobno Gdynia znajduje się wysoko w rankingach miast, gdzie żyje się najszczęśliwiej w Polsce. Nie udało mi się tego faktu potwierdzić w przejrzanych statystykach, ale zdecydowanie można uznać Gdynię za miasto ludzi życzliwych.

Sea Towers
Sea Towers, chyba najbardziej rozpoznawalny budynek w Gdyni

Dlaczego nie Gdynia? Podsumowanie

Jako mieszkaniec Łodzi, mam ogromny sentyment do miast, które stosunkowo niedawno stały się dużymi ośrodkami. Nie tak łatwo jest im się wypromować w świecie turystyki, gdyż nie posiadają tradycyjnych walorów w postaci zamków, średniowiecznej zabudowy czy strzelistych, gotyckich katedr. Muszą szukać własnej tożsamości i mam wrażenie, że Gdynia tę tożsamość znalazła.

Kapitanat Portu w Gdyni
Kapitanat Portu w Gdyni

Dwudniowy pobyt w mieście pozostawił pewien niedosyt, nie zobaczyłem wszystkiego, co chciałem, a przede wszystkim słynnych klifów. Nie starczyło też czasu, aby powłóczyć się z aparatem wśród zabudowy modernistycznej, z której Gdynia słynie. Niektóre obiekty zwiedziłem tylko po łebkach, jak dla mnie zbyt szybko. Z jednej strony żałuję braku czasu, z drugiej cieszę się, że będzie co oglądać, gdy przyjadę tu ponownie

Kto z was miał okazję zwiedzać Gdynię? Co wam najbardziej się podobało? Co byście polecili, a przed czym przestrzegali?

Gdynia port
Jeszcze ostatni rzut oka na statki i trzeba już wracać…

14
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
7 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
chomikowaMaciekMaciejStokrotkajotka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
boja
Gość

Jeżeli już nie mam innego wyjścia i muszę gdzieś pojechać, to najbardziej interesują mnie atrakcje gastronomiczno-alkoholowe. Widzę, że pod tym względem, Gdynia prezentuje się całkiem całkiem…

wojtek
Gość

Gdynia ma szczęście, gdyż ma świetnego prezydenta Wojciecha Szczurka, który każde wybory wygrywa z wynikiem widywanym jedynie w dyktaturach:))) Jak wiesz nienawidzę wielkich miast, ale Trójmiasto lubię, gdyż kompletnie nie czuję tej „wielkości”. PS. Tak z ciekawości? Jesteś dziennikarzem? A gdzie można poczytać Twoje nieblogowe teksty?

jotka
Gość

Byłam w Gdyni daaawno temu, nawet już nie pamiętam…opisałeś swój pobyt tak ciekawie, że nie można nie jechać 🙂 Ale podroż miałeś ciężką i te przesiadki…jechaliśmy kiedyś pociągiem do Poznania, 1 godzina 10 minut w luksusowych warunkach, ale tanio nie było.

Stokrotka
Gość

Jak najbardziej Gdynia. W ostatnich latach byłam w Gdyni kilka razy i zwiedziłam wszystko to o czym piszesz. Płynęlam także Stena Line do Karlskrony a potem dalej jechalismy przez Kopenhagę do Billund żeby zwiedzić Legoland. A w Gdyni faktycznie fajnie jest. A mieszkaliśmy w tym wysokim hotelu w pobliżu Skweru Kościuszki – więc widok mieliśmy na „cały Bałtyk” bo mieszkaliśmy na ostatnim piętrze,
Pozdrawiam

Maciej
Gość

Swietnieś to Waść napisał był! W rzeczy samej z Trójmiasta Gdynia robi na mnie najmilsze wrażenie.

Promy znam dobrze, kocham promy od tych rzecznych maleńkich na jeden samochód i rower wiszący za burtą, po te ogromne pełnomorskie jak Steny…

W ogóle fajne dni miałeś…

Maciek
Gość
Maciek

Od 10 lat mieszkam w Gdyni (wcześniej, od urodzenia, niedaleko Łodzi, w której chodziłem do szkoły średniej, na studia i do pierwszej pracy — łącznie 14 lat). Trudno mi powiedzieć co jest takiego w Gdyni (czy w ogóle całym Trójmieście), że się tutaj przyjemnie żyje i mieszka. Z jednej strony miasto na uboczu, bez zabytków, z współczesną architekturą, z drugiej strony poznałem masę mieszkańców zaangażowanych w lokalne sprawy. I chyba o to ostatnie chodzi: mieszkańców. No i Trójmiasto jakoś nie przytłacza swoją wielkością jak niektóre metropolie.

chomikowa
Gość

A Akwarium Gdyńskie? 🙂
Na święta majówkowe zwiedzam w tym roku Sopot i Gdynię 🙂 I nie wiedziałam o eksperymentarium… Może się uda 🙂