Czekając na Godota, czyli jak nie dostałem prezentu na urodziny

Biorę głęboki oddech i wchodzę na pocztę. Nie darzę sympatią tej instytucji. Oczywiście natykam się na kolejkę. Czynne tylko jedno stanowisko. Przy drugim, co prawda siedzi pani, ale twarz jej zasłania tabliczka z ogromnym napisem „stanowisko nieczynne”. Nieczynna Pani nie dość, że nie obsługuje klientów, to jeszcze co rusz przeszkadza Pani Czynnej, maksymalnie utrudniając jej pracę.

poczta kurier

– Jadzia – drze się z drugiego końca sali – Dlaczego nie zaznaczyłaś przyjętych?

– Zaznaczyłam, zaznaczyłam… – Pani Czynna stara się skupić na dwóch czynnościach jednocześnie, konwersuje z koleżanką i obsługuje starszą panią – proszę 3,50… godzinę temu wpisałam…. czy może ma pani drobne?

– Ale ja w systemie nic nie widzę!

– To kup sobie okulary – mruczy wściekła kobieta stojąca za mną w kolejce

– Sprawdziłaś wszystkie rubryki? Poleconym czy priorytetem chce pani wysłać…

– Sprawdziłam! Nie zaznaczyłaś, musiałaś coś pokręcić.

Pani Czynna rzuca obsługę klientów i biegnie do Pani Nieczynnej, gdzie przez jakiś czas obie deliberują zawzięcie. Co słabsze jednostki opuszczają kolejkę międląc w ustach niecenzuralne wyrażenia. Bardziej wytrwali ograniczają się do chrząkania, ciężkiego wzdychania oraz gniewnych pomruków pod nosem. Pogodzeni z losem, wykorzystują czas spędzony w kolejce, na zajęcie się swoimi sprawami. Ja czytam książkę. Nie ma sensu marnować energii na złość, lepiej przeznaczyć ją na coś pożytecznego.

koperta znaczki

Czekając na Godota po raz pierwszy

Niedawno miałem urodziny. Dostałem pieniądze, aby kupić sobie w sklepie internetowym wymarzony prezent. Jako dostawcę wybrałem dużą firmę kurierską, z niemieckim rodowodem. Wiadomo, że to co niemieckie, to solidne. Opcji wysyłki pocztą polską nawet nie rozważałem.

Gdy zbliżał się termin doręczenia, dostałem z tuzin maili i smsów informujących, że dostawa odbędzie się w godzinach 11-13. Podobał mi się ten sposób dbania o klienta i umocniło przekonanie o niemieckiej precyzji. Na wszelki wypadek zarezerwowałem sobie na czekanie na kuriera trochę więcej czasu. Nie przypuszczałem, że więcej, to będzie ponad 5 godzin. Tylu nie miałem, musiałem wyjść z domu. Gdy wróciłem, dostałem informację, że kurier mnie nie zastał i jest mu bardzo przykro.

Sprawna infolinia

Na infolinii mi wytłumaczono, że na kuriera trzeba czekać przez dzień cały, dwugodzinny przedział czasowy, podawany w smsach i mailach, ma charakter wyłącznie orientacyjny.

– Chyba dezorientacyjny! – warknąłem wściekły

Po drugiej stronie linii siedziała profesjonalistka. Uspokoiła mnie i ustaliliśmy godziny w jakich kurier następnego dnia zastanie mnie w domu. Musiałem jeszcze tylko poczekać na elektroniczne potwierdzenie. Gdy przyszło, okazało się, że wyznaczono mi kompletnie inny przedział czasowy, niż ten uzgodniony z konsultantką. Godziny ustalono, na podstawie danych historycznych. Nie mam pojęcia, jakie dane historyczne brano pod uwagę – datę bitwy pod Grunwaldem, czy też lądowania człowieka na księżycu, w każdym razie musiałem kompletnie przeorganizować sobie plany na dzień następny.

Godot i infolinia po raz drugi

Oczywiście dane historyczne nie wpłynęły na przybycie kuriera w wyznaczonym czasie. Pół godziny później dzwoniłem na infolinię, a jad kapiący mi z pyska z sykiem wypalał dziury w parkiecie. Po raz drugi trafiłem na profesjonalistkę. Sprawnie skontaktowała mnie z kurierem, który był w pobliżu. Musiałem tylko pobiec na stację benzynową, aby nasze rende-vous zakończyło się happy endem, czyli odebraniem prezentu, z którego już nijak się nie cieszyłem. Na dodatek buty, które zamówiłem, okazały się za małe, musiałem je odesłać do sklepu. Tym razem, nauczony doświadczeniem, zamiast niemieckiej precyzji, wybrałem polską siermiężność.

znaczki klaser

Przeprosiny

Gdy o swoich przygodach opowiedziałem znajomym usłyszałem, że i tak potraktowano mnie przyzwoicie. Historie o kurierach sprawiły, że przeprosiłem się z Pocztą Polską. Być może to skamielina z kolejkami, nieczynnymi okienkami oraz listonoszami, którzy zawsze wrzucą awizo do skrzynki i nigdy się nie pofatygują pod drzwi mieszkania. Jednak, gdy muszę coś odebrać, to idę dwie przecznice dalej, nie muszę gnać gdzieś na obrzeża miasta, gdzie swoje siedziby mają firmy kurierskie. Załatwienie sprawy na poczcie to strata najwyżej pół godziny, z kurierem dwa dni.

Podsumowanie

Nie chciałbym kończyć negatywną refleksją. Dlatego mam do was prośbę – w komentarz opiszcie nie złe, ale dobre doświadczenia z kurierami. Może są firmy, które swoją pracę traktują rzetelnie. Możne znajdę swojego dostawcę, któremu zaufam?

Dodaj komentarz

50 komentarzy do "Czekając na Godota, czyli jak nie dostałem prezentu na urodziny"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
jotka
Gość

Musze przyznać, że mój mąż często zamawia różności w sieci i zawsze korzystamy z usług kuriera płatność przy odbiorze. Nigdy nie mieliśmy problemów, zdarzało sie, że kurier dzwonił do mnie i umawiałam się po odbiór tam gdzie było mi wygodnie, np. w drodze z pracy do domu, przy sklepie sieciówki lub pod miejscem pracy i wyskakiwałam zapłacić.
Koleżanka umawiała sie z sąsiadem, że odbierze jej paczkę, a kiedyś odebraliśmy małą paczkę w kiosku Ruchu pod blokiem.

boja
Gość

Czytałem książkę i oglądałem serial o carskim kurierze Michale Strogow (nie wiem jak się odmienia). Bardzo pozytywne doświadczenia!

Anna
Gość

„Moi ” kurierzy wiedzą już, jaki jest kod do bramy i gdzie bezpiecznie zostawić paczkę:). Zwykle nie ma żadnych problemów, wszyscy dzwonią, a chyba z każdą z firm kurierskich miałam do czynienia… zdecydowanie najmniej lubię pocztę, bo moja czynna w dziwnych godzinach. Jednak najbardziej cenię sobie paczkomaty:), jak mam wybór to zawsze tę opcję wybieram – wtedy ja decyduję kiedy sobie odbiorę, może to też zrobić ktoś z rodziny, komu podam kod.

makrela
Gość
moje doświadczenia z kurierami są przeróżne i sprowadzają się do wniosku, że z nimi trzeba krótko ;). to, co mam na myśli kiedyś pięknie „zobrazował” stosownym wpisem mój znajomy: „Któregoś zimowego poranka zadzwonił kurier. Mówi: dzień dobry, tutaj kurier, jest przesyłka, czy będzie ktoś pod adresem w godzinach 9-17, żeby odebrać? W jakich dokładnie godzinach? – pytam. Dokładnie 9-17, proszę pana, czy będzie ktoś pod adresem dokładnie w godzinach 9-17, żeby odebrać przesyłkę? Mówię, że to duży przedział, nie uważa pan, osiem godzin to duży przedział, prawda? Ale pan mnie nie słyszy, mówi, że jest przesyłka, 9-17, czy ktoś będzie… Czytaj więcej »
ikroopka
Gość

Polecam opcję platnosci przy odbiorze – kurier się na pewno stawi w czasie, ktory Tobie, a nie jemu bedzie odpowiadać 🙂

zante
Gość
Kurierzy… moja zmora ;-)) I wcale nie dlatego, że mam jakieś szczególnie złe, osobiste doświadczenia z doręczycielami, ale piszę na zlecenie teksty SEO i przez kilka miesięcy w każdej paczce tytułów miałam po 10 sztuk o kurierach. Ale przy okazji dowiedziałam się o zawodzie dużo interesujących rzeczy. M.in. wiem dlaczego coraz częściej niektórzy klienci mają kłopoty z kurierami. Gdy rynek tych usług u nas raczkował kurierzy pracowali w większości na etatach. Z czasem byli zmuszani do zakładania firm jednoosobowych i w jednych firmach w kontrakcie dostawali samochody służbowe, a w innych musieli posiadać własne samochody. Teraz już chyba wszystkie firmy… Czytaj więcej »
Renata
Gość
Jak dotąd nie miałam problemów z kurierami, choć tak jak napisałeś wielu z nich nie może dzwonić do adresata przesyłki i co najgorsze Ty nie możesz doprosić się o numer telefonu do danego kuriera co by umówić się na konkretną godzinę bądź miejsce. Więc siedzisz jak ten debil w domu i czekasz… Nie umiem podać nazw firm kurierskich, bo nie pamiętam. Na szczęście wszystko docierało całe, szybko i bez większych trudności w dodatku opłacone z góry, bo zawsze tak robię. Co do poczty też nie mam na języku wulgaryzmów a nawet miłe słowa. W rodzinnym domu w czasie epokowych czasów… Czytaj więcej »
Karolina : )
Gość

W sumie u mnie nie było nawet tak źle, dość często korzystam z kurierów a tylko dwa razy byłam niezadowolona, bo faktycznie jedno piszą co do godziny dostarczenia paczki, a drugie robią ;]
A co do poczty polskiej… to ja przyznam że nie mam do nich obiekcji i dobrze mi się z nimi współpracuje 😀

Patrycja
Gość
O moich perypetiach z kurierami mogłabym napisać książkę. Dla porządku dodam tylko, że mieszkam w miejscu, którego nie ma w żadnej nawigacji, nie mam adresu składającego się z ulicy i numeru, a jeno miejscowość i numer. Które to numery przydzielane są według kolejności zgłaszania nieruchomości w gminie, w związku z czym nietrudno się domyślić, że np. numer 119 sąsiaduje z numerem 3. Tłumaczeniom nigdy nie ma końca, zwłaszcza jeśli kurier jest nowy. O przybyciu w godzinach jak w informacji nie ma mowy, bo po południu nikt już tutaj nie zajeżdża. Kilka razy zdarzyło mi się już poddać. Natomiast kiedyś jeden… Czytaj więcej »
Ultra
Gość

Mam dobre kontakty z kurierami, ponieważ trafiam na sesownych ludzi, którzy wcześniej dzwonią, że będą w dniu dzisiejszym o godz. trzynastej, więc ktoś wtedy jest w domu. Nikt nie będzie czuwał całego dnia, bo kurier przyjeżdża. Może zaznaczyć przy zakupach, żeby powiadomili wcześniej.
Potrzebny post, być może należy pomóc rozwiązać sprawę kurierów.
Serdeczności.

Dorota
Gość

Hmm, chyba nie miałam kłopotów z kurierami. Byli w miarę punktualni, bez tolerancji czasowej dwudniowej. A na poczcie , jak to na poczcie – ćwiczę nadal hart ducha i cierpliwość Wschodu – uspokój się, tylko spokojnie, uspokój się, tylko spokojnie… Całe szczęście, że teraz telefon i dostęp do internetu potrafią umilić czas na poczcie. Bez umilaczy czasowo-postojowych oglądanie pracowników na poczcie wywołuje u mnie mdłości – ta rzutkość, spryt, tempo pracy, mnogość wykonywanych czynności potrafi wydobyć z zakamarków mej duszy instynkty mordercze…

Stokrotka
Gość

Generalnie nie mam kłopotów z kurierami.
Natomiast na poczcie jest dokładnie tak jak opisałeś. Pocztę mam na dodatek tuż koło domu, więc zawsze przechodząc widzę te wystające za drzwi kolejki i tylko dwa okienka czynne, chociaż jest ich pięć.

Agnieszka
Gość

Najczęściej zamawiam właśnie pocztą polską – niby niebezpieczniej, ale mnie ona nigdy nie zawiodła. Chociaż fakt, że potem stanie w kolejce w placówce, żeby odebrać awizo to trochę trwa… Mieszkam w starej dzielnicy Wrocławia i zawsze spotykam tam starsze panie, które chcą sobie chyba tylko porozmawiać z Czynnymi. Jednak nauczona doświadczeniem z reguły zabieram ze sobą książkę 🙂
Co do dobrych doświadczeń z kurierami – ciężko mi coś wymyśleć. Zawsze było po prostu normalnie – kurier dzwonił czy jestem w domu (czasami o 7.00 rano) i że będzie o tej i o tej. Nigdy nie musiałam gdzieś jeździć po odbiór.

ariadna
Gość

U nas praktycznie zawsze ktoś jest w domu. Nie dochodzi więc do sytuacji biegania za przesyłką, choć prawdopodobieństwo złej synchronizacji czasowej nas i kuriera jest spore – wciąż coś zamawiamy przez internet. W takim przypadku ktoś, kto odbierze przesyłkę, jest na wagę złota 😉

Marharetta
Gość
nie narzekam na kurierów. jeśli coś zamawiam, to na adres biura, bo wiem, ze kurierzy zazwyczaj doręczają w tej okolicy w środku dnia. zawsze więc zastają mnie na miejscu. zresztą wcześniej zazwyczaj dostaję maile o tym kiedy spodziewać się przesyłki, a przed doręczeniem kurier dodatkowo jeszcze telefonuje. a jeśli coś się wydarzy i mnie nie będzie w spodziewanym terminie, to zawsze można jeszcze przekierować paczkę, to znaczy na stronie internetowej, gdzie się śledzi przesyłkę, można sobie ustalić czas i dzień doręczenia. przynajmniej w kilku firmach kurierskich. miałam styczność chyba z większością firm i naprawdę nie mam się na co skarżyć.… Czytaj więcej »
Ania
Gość

Ja tam lubiłam pocztę. W kolejce zawsze wysłuchałam ciekawych historii… Tylko że teraz zmienili nam pocztę i niestety trafiam do małego punktu z przesympatyczną panią, która nie ma nigdy kolejek :(( To mnie trapi, ale wtedy zaczynam gawędzić z ową panią i tak mi się jakoś milej robi, jak wychodzę 🙂

teresa
Gość

Kilka razy miałam w ten sposób doręczane przesyłki i zawsze było ok. Firm niestety już nie pamiętam. 🙁 .
Pozdrawiam. 🙂 .

Magda
Gość

Otóż, mój drogi, awizo pomimo, że byłam w domu, to wrzucił mi właśnie niemiecki kurier. Zatem nie ma reguły ;))

Clara
Gość

Niestety zdarza się, że pracownicy firm kurierskich są nieuczciwi. Swego czasu oczekiwałam w domu na przesyłkę i nosa nie wytknęłam, bo bardzo mi zależało na jej odbiorze. Dosłownie przebierałam nogami gdy zbliżała się godzina dostarczenia przesyłki. Sprawdzałam w internecie gdzie w danym momencie przesyłka się znajduje, aż tu w pewnym momencie okazało się, że kurier był i mnie nie zastał – tak stanowiła informacja. To nie mogła być prawda. Od razu wyznaczono kolejny termin dostarczenia przesyłki. Na szczęście dotarła.

kobieta-nie-typowa
Gość

Po wielu perypetiach z Pocztex-em kiedyś tam, muszę stwierdzić, że wiele się zmieniło na lepsze. Już nie muszę paczki szukać po urzędach pocztowych. Przychodzi SMS z powiadomieniem o dacie dostarczenia, a przed, kurier dzwoni i pyta czy jestem w domu, aby ewentualnie zmienić godzinę dostawy. Większość firm kurierskich ma taki zwyczaj, choć zdarzały się sytuacje identyczne jak Twoja. Jest jednak sposób na szybkie dostarczenie i co najważniejsze skuteczne dostarczenie do Twojej ręki 🙂 Płatność przy odbiorze.
Trochę drożej, ale masz jak w banku, że kurier zawita szybko.

kobieta-nie-typowa
Gość

Tak na marginesie, Czy ta firma to może GLS?

wpDiscuz