Podróżowanie koleją nie jest czynnością towarzyską…

Podróżowanie koleją nie jest czynnością towarzyską. W pewnym sensie przypomina jazdę windą, gdzie kilka obcych sobie osób zamkniętych na niewielkiej przestrzeni, zazwyczaj doskonale ignoruje obecność pozostałych ludzi i ogranicza kontakt do absolutnie niezbędnych gestów i słów. Tylko, że windą jedzie się kilka, kilkanaście minut, pociągiem na mojej trasie dwie godziny. Zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku, zazwyczaj nie pamiętam z kim jechałem.podróżowanie koleją

Czytaj dalej Podróżowanie koleją nie jest czynnością towarzyską…

Integracja w pociągu – jak PKP ułatwia kontakty ze światem

Zawsze mnie fascynowało dlaczego ludzie w miejscach publicznych, takich jak winda, komunikacja miejska, pociągi zachowują się tak, jakby nikogo nie było. Nie patrzą się na innych, zamykają się w swoim świecie. Pisałem o tym w „Jeźdźcach bez głowy„. Nie ma integracji w pociągu – jesteśmy razem, ale osobno. Czasami jednak nieprzewidywane wydarzenia zmieniają na krótko ten stan rzeczy…spóźniony pociąg

Czytaj dalej Integracja w pociągu – jak PKP ułatwia kontakty ze światem

Jeźdźcy bez głowy

Z cyklu „blog pasażera”

Wchodzę do przedziału i jak zwykle widzę jeźdźców bez głowy. Tym razem jest ich tylko dwóch. Siedzą w kątach i twardo śpią. Każdy zakrywa sobie głowę kurtką, stąd skojarzenie. Taki „jeździec bez głowy” pokazuje swoje oblicze tylko dwa razy – gdy konduktor sprawdza bilety i gdy dojeżdżamy do stacji docelowej. Gdybym z jakichkolwiek powodów musiał opisać twarze moich współpasażerów, nie byłbym w stanie. Mógłbym co najwyżej podać krój płaszcza, z jakiego materiału został wykonany, jakie miał guziki i kieszenie. Ponieważ mężczyźni ubierają się dość podobnie, nie udało mi się zapamiętać żadnego z jeźdźców. Chociaż…, raz zdarzył się wyjątek.jeźdźcy bez głowy

Było tuż po świętach. Jeden z „jeźdźców” zwrócił moją uwagę dość nietypowymi akcesoriami. W jego ubiorze, tak jak u wszystkich, dominowała elegancka tonacja szaro-czarna, od butów, poprzez spodnie i sweter, aż po kurtkę szczelnie okrywającą głowę. Z całością kontrastowało coś, co leżało na kolanach i było „żarówiaście” czerwone. Nie dało się nie zauważyć. Przyjrzałem się dokładniej i odkryłem, że jest to kocyk. Gdy wreszcie u celu „jeździec” się obudził, wyciągnął spod głowy fioletową podusię i całość – to znaczy kocyk wraz z podusią metodycznie upakował w gustownym woreczku. Wszystko było takie „sweetaśne” i taki nowiutkie. Zapewne wigilijny prezent od nadopiekuńczej żony czy też mamy. Taki prezent dla „misia”.

Amator, zawodowiec i profesjonalista kolejowy

Wchodzę na dworzec i widzę, że na pociąg czeka więcej chętnych niż zazwyczaj. Do stolicy jeżdżą prawie zawsze ci sami ludzie, którzy tam pracują lub uczą się. Oni stanowią większość. W mniejszości są pasażerowie okazjonalni. Czasami te proporcje się zmieniają, gdy w Warszawie odbywa się jakieś sympozjum, mecz, czy ważny koncert. Tak też musiało być i tym razem. Grupki kobiet, niezwykle elegancko ubranych wyróżniały się z grona pozostałych pasażerów. Rozgadane, roześmiane i trochę zdenerwowane, z niecierpliwością oczekiwały na przyjazd pociągu.

profesjonalista kolejowy

Czytaj dalej Amator, zawodowiec i profesjonalista kolejowy

Lodowisko Łódź – miasto ślizgawka

Wyjścia na lodowisko były w dzieciństwie jedną z najpiękniejszych rozrywek. Dawno już nie jeździłem na łyżwach, więc miasto postanowiło mi przypomnieć, jak wygląda lodowisko… 

Ten krótki artykuł opublikowała łódzka „Gazeta Wyborcza”. Działo się o 6 rano w ten piątek…lodowisko Łódź

Czytaj dalej Lodowisko Łódź – miasto ślizgawka

Polityka otwartych drzwi w wykonaniu PKP

Podróż PKP nie jest na pewno nużąca. Czekając na peronie nigdy nie wiem, co mnie spotka, gdy wreszcie wsiądę do wagonu. Najwięcej niespodzianek kryją okna…

polityka otwartych drzwi

Czytaj dalej Polityka otwartych drzwi w wykonaniu PKP

Gdy zamknięto dworzec Łódź Fabryczna. Początki blogu pasażera…

Zaczęło się jesienią 2011 r., gdy zamknięto dworzec Łódź Fabryczna…

Łódź Fabryczna
Łódź Fabryczna tuż przed przebudową

Pierwszy raz jadę z Łodzi Widzewa. Godzina 6 rano.

Jeden pociąg odjechał, drugi właśnie wjeżdża, a trzeci będzie dosłownie za chwilę. Niestety, nikt w Łodzi nie dostrzegł, że ludzie też przyjeżdżają.

W jedynym działającym kiosku pani głośno oznajmia, że dostępne są tylko 10-minutowe bilety MPK. W tak krótkim czasie nikt do centrum nie dojedzie.

Kupuję gazetę, idę do toalety. Nie dość, że płatne, to jeszcze zamknięte na głucho. Megafony scenicznym szeptem informują, że nadjeżdża pociąg. Trzeba mieć idealny słuch, aby usłyszeć komunikat. Może PKP, jeżeli współczesna technologia je przerasta, powinno zatrudnić, wzorem średniowiecznych zgromadzeń, heroldów. Jeden by stał w drzwiach budynku stacji i głośnym okrzykiem zapowiadał pociągi, a inni rozstawieni wzdłuż peronu, okrzyk ten by powtarzali.

Mniej śmiesznie wyglądają przejścia dla pieszych na perony. Nie trzeba być prorokiem, aby wiedzieć, że w końcu ktoś tam zginie.

A w pociągu, jak to w PKP, chociaż jedzie już 20 minut – zimno, wszyscy w kurtkach. W połowie trasy, czyli w Skierniewicach już tak się nagrzało, albo przybyło tylu pasażerów, że dało się zdjąć wierzchnie okrycia… Mam przeczucie, że w najbliższej przyszłości czeka na mnie wiele przygód. Zanim ponownie otworzą dworzec Łódź Fabryczna, nudzić na pewno się nie będę…

(ten tekst w formie listu od czytelnika ukazał się w łódzkim dodatku „Gazety Wyborczej”)

Inne z Gazety Wyborczej:

Lodowisko Łódź