Sieradz, grzyby i droga przez Mękę. Testowanie Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej odcinek 2

W porównaniu z wycieczką do Zgierza, teraz zapowiadała się prawdziwie męska wyprawa. Zapewne dlatego zechciały mi towarzyszyć wyłącznie dziewczyny – Ewcia i Wiesia. Mieliśmy przetestować Łódzką Kolej Aglomeracyjną w drodze do Sieradza, a potem wrócić rowerami do domu. Trochę obawiałem się tych 75 kilometrów, nie znałem dróg, którymi mieliśmy podążać, nie miałem pojęcia ile spędzimy na nich czasu…

pociąg ŁKA
Sieradz. Pociąg ŁKA na stacji

Czytaj dalej Sieradz, grzyby i droga przez Mękę. Testowanie Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej odcinek 2

Podróż koleją zawsze jest wydarzeniem

Minęły te czasy, gdy kilka razy w tygodniu jechałem pociągiem do pracy, nieczęsto muszę zaglądać na dworce kolejowe. Może to i dobrze? Ale gdy już gdziekolwiek wybieram się pociągiem, podróż koleją zawsze związana jest z jakimś wydarzeniem.

podróż koleją
Podroż koleją zawsze jest wydarzeniem

Czytaj dalej Podróż koleją zawsze jest wydarzeniem

Chaos na kolei, czyli dbanie o pasażera

Radosne kolejowe ADHD, zwane dbaniem o pasażera, w postaci co miesięcznych zmian rozkładu jazdy, wprowadzają w moje życie element chaosu. A jak wieszczą filozofowie, wszelki rozwój bierze się z chaosu. Czyli jeżdżąc koleją się rozwijam. Niewątpliwie. Ostatnie zmiany sprawiły, że aby dojechać na studia podyplomowe do Warszawy, a potem wrócić do Łodzi i nie tracić części zajęć, muszę korzystać z usług nie jednego, a dwóch przewoźników. Tak poznałem ofertę Przewozów Regionalnych. Doświadczyłem też procedury kupowania biletów u dwóch przewoźników.

Chaos na kolei
Chaos na kolei

Czytaj dalej Chaos na kolei, czyli dbanie o pasażera

Pasażer wysiada z pociągu

Pasażer wysiadł z pociągu, a właściwie został z niego wysadzony. Już nie będzie dojeżdżał do pracy w Warszawie, właśnie dostał wypowiedzenie. Zmienił się w bezrobotnego. Zdarzyło mu się to po raz pierwszy w życiu. Jest tym faktem mocno zaskoczony, trochę zasmucony i, o zgrozo, wręcz zaciekawiony!

pociag tory

Czytaj dalej Pasażer wysiada z pociągu

Straszna Staruszka 2

Straszną Staruszkę widziałem jeszcze wielokrotnie. Raz w autobusie, którym jechałem na dworzec, częściej w pociągu, gdy spacerowała po korytarzu. Miała taki dziwny zwyczaj, że w połowie trasy, gdzieś koło Skierniewic, zmieniała przedział. Przemierzała kilkakrotnie korytarz zaglądając niemalże do wszystkich przedziałów. Na szczęście w ciągu dwóch miesięcy jakie minęły od poprzednich wydarzeń, tylko raz weszła do mojego przedziału.straszna staruszka 2

Czytaj dalej Straszna Staruszka 2

Straszna staruszka – spotkanie pierwsze

Oprócz klasycznych rodzajów pasażerów, zdarzają się wyjątki. Zazwyczaj są to osoby, których drugi raz bym nie chciał spotkać. Jednak wracają one, niczym zły sen.Straszna staruszka

Czytaj dalej Straszna staruszka – spotkanie pierwsze

Podróżowanie koleją nie jest czynnością towarzyską…

Podróżowanie koleją nie jest czynnością towarzyską. W pewnym sensie przypomina jazdę windą, gdzie kilka obcych sobie osób zamkniętych na niewielkiej przestrzeni, zazwyczaj doskonale ignoruje obecność pozostałych ludzi i ogranicza kontakt do absolutnie niezbędnych gestów i słów. Tylko, że windą jedzie się kilka, kilkanaście minut, pociągiem na mojej trasie dwie godziny. Zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku, zazwyczaj nie pamiętam z kim jechałem.podróżowanie koleją

Czytaj dalej Podróżowanie koleją nie jest czynnością towarzyską…

Integracja w pociągu – jak PKP ułatwia kontakty ze światem

Zawsze mnie fascynowało dlaczego ludzie w miejscach publicznych, takich jak winda, komunikacja miejska, pociągi zachowują się tak, jakby nikogo nie było. Nie patrzą się na innych, zamykają się w swoim świecie. Pisałem o tym w „Jeźdźcach bez głowy„. Nie ma integracji w pociągu – jesteśmy razem, ale osobno. Czasami jednak nieprzewidywane wydarzenia zmieniają na krótko ten stan rzeczy…spóźniony pociąg

Czytaj dalej Integracja w pociągu – jak PKP ułatwia kontakty ze światem

Jeźdźcy bez głowy

Z cyklu „blog pasażera”

Wchodzę do przedziału i jak zwykle widzę jeźdźców bez głowy. Tym razem jest ich tylko dwóch. Siedzą w kątach i twardo śpią. Każdy zakrywa sobie głowę kurtką, stąd skojarzenie. Taki „jeździec bez głowy” pokazuje swoje oblicze tylko dwa razy – gdy konduktor sprawdza bilety i gdy dojeżdżamy do stacji docelowej. Gdybym z jakichkolwiek powodów musiał opisać twarze moich współpasażerów, nie byłbym w stanie. Mógłbym co najwyżej podać krój płaszcza, z jakiego materiału został wykonany, jakie miał guziki i kieszenie. Ponieważ mężczyźni ubierają się dość podobnie, nie udało mi się zapamiętać żadnego z jeźdźców. Chociaż…, raz zdarzył się wyjątek.jeźdźcy bez głowy

Było tuż po świętach. Jeden z „jeźdźców” zwrócił moją uwagę dość nietypowymi akcesoriami. W jego ubiorze, tak jak u wszystkich, dominowała elegancka tonacja szaro-czarna, od butów, poprzez spodnie i sweter, aż po kurtkę szczelnie okrywającą głowę. Z całością kontrastowało coś, co leżało na kolanach i było „żarówiaście” czerwone. Nie dało się nie zauważyć. Przyjrzałem się dokładniej i odkryłem, że jest to kocyk. Gdy wreszcie u celu „jeździec” się obudził, wyciągnął spod głowy fioletową podusię i całość – to znaczy kocyk wraz z podusią metodycznie upakował w gustownym woreczku. Wszystko było takie „sweetaśne” i taki nowiutkie. Zapewne wigilijny prezent od nadopiekuńczej żony czy też mamy. Taki prezent dla „misia”.

Amator, zawodowiec i profesjonalista kolejowy

Wchodzę na dworzec i widzę, że na pociąg czeka więcej chętnych niż zazwyczaj. Do stolicy jeżdżą prawie zawsze ci sami ludzie, którzy tam pracują lub uczą się. Oni stanowią większość. W mniejszości są pasażerowie okazjonalni. Czasami te proporcje się zmieniają, gdy w Warszawie odbywa się jakieś sympozjum, mecz, czy ważny koncert. Tak też musiało być i tym razem. Grupki kobiet, niezwykle elegancko ubranych wyróżniały się z grona pozostałych pasażerów. Rozgadane, roześmiane i trochę zdenerwowane, z niecierpliwością oczekiwały na przyjazd pociągu.

profesjonalista kolejowy

Czytaj dalej Amator, zawodowiec i profesjonalista kolejowy