8 propozycji na długi weekend bez tłumów

„Miejsca nieuczesane” cz.2

Długi weekend bez tłumów? Czy taka opcja jest możliwa, gdy niemal każdy w te kilka wolnych dni chce wyjechać? Gdy znakomita większość dróg jest zakorkowana?

Skrwa Prawa
Skrwa Prawa

Na szczęście w naszym kraju oprócz modnych destynacji, gdzie zapewne masowo udadzą się rodacy, są też przepiękne regiony, które jeszcze nie stały się produktem turystycznym. Miejsca „nieuczesane”, gdzie długi weekend bez tłumów nie jest mrzonką, tylko realną możliwością. Przedstawiam 8 propozycji na wypoczynek poza szlakami, może któraś i wam się spodoba?

Czytaj dalej 8 propozycji na długi weekend bez tłumów

Nie tylko dla kuracjuszy – uzdrowiska Beskidu Sądeckiego

Z czym ci się kojarzy słowo Uzdrowisko? Jaka pierwsza myśl pojawia się w głowie? U mnie powstaje ciąg skojarzeń: Ciechocinek, sanatorium, kuracjusz. Przed oczyma widzę starszych ludzi, którzy przedpołudniami poddają się zabiegom leczniczym, a wieczorami tańczą na „fajfach”.

Romanówka

Jak widać, nie jestem wolny od stereotypów, bo uzdrowiska, to nie tylko Ciechocinek i schorowani kuracjusze. Zazwyczaj są to przepięknie położone miejscowości, które wiele mogą zaoferować absolutnie zdrowemu turyście (chociaż podobno nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani). O atrakcyjności takich miejsc przekonałem się, gdy pojawiła się okazja, aby zwiedzić uzdrowiska Beskidu Sądeckiego – Krynicę, Tylicz i Muszynę. Wszystko dzięki Krynickiej Organizacji Turystycznej, która zaprosiła mnie na trzydniowy Study Tour (więcej o imprezie na stronie KOT

Czytaj dalej Nie tylko dla kuracjuszy – uzdrowiska Beskidu Sądeckiego

Trzy razy Skierniewice i okolice

Wokół Łodzi, co ci szkodzi, odcinek 6/24

Przez lata Skierniewice kojarzyły mi się wyłącznie z ładnym budynkiem stacji kolejowej oraz opowieścią znajomych o ich nocnym powrocie koleją gdzieś z południa Polski. W Częstochowie do ich przedziału dosiadła się starsza kobieta. Postawiła ciężkie siaty pod nogami, poprosiła aby obudzić ją w Skierniewicach i nie czekając na odpowiedź natychmiast zasnęła. Niestety, nie drzemała spokojnie, tylko na każdej stacji budziła się nagle, łapała za siaty i zrywała na równe nogi z okrzykiem:

– Skierniewice?!?!

Podróż z krzyczącą kobietą, była na tyle traumatyczna, że znajomi przegapili Koluszki, gdzie mieli przesiąść się na pociąg do Łodzi i wysiedli dopiero w… Skierniewicach.

dworzec Skierniewice
Dworzec kolejowy w Skierniewicach

Czytaj dalej Trzy razy Skierniewice i okolice

Van Turcja. Erasmus z nutą szaleństwa

Lotnisko nie wyglądało imponująco. Rozmiarami mogło co najwyżej konkurować z dworcem kolejowym w Koluszkach. Tylko otoczenie miało ładniejsze – wysokie szczyty gór pokryte śniegiem. Wszystko wskazywało, że znaleźliśmy się gdzieś na krańcu cywilizacji.

Przed budynkiem lotniska miał ktoś czekać, jednak nikogo tam nie było. Telefon do organizatora nie rozwiązał problemu. Mieliśmy szukać „purple bus”, tylko jak okiem sięgnąć, żaden pojazd w najmniejszym stopniu nie przypominał autobusu, nie wspominając o kolorze purpurowym.

– Słuchaj, przecież to jest mężczyzna, więc ten autobus wcale nie musi być purpurowy, może nawet nie mieć nic wspólnego z purpurą

Van Turcja
Van Kalesi

Czytaj dalej Van Turcja. Erasmus z nutą szaleństwa

Gdy czujesz się nie na miejscu – zimowy spływ kajakowy

Jeszcze jest ciemno, gdy docieram na stację. Do przyjazdu pociągu mam zaledwie kilka minut. Wystarczająco długo, aby zmarznąć na kilkunastostopniowym mrozie zadając sobie kolejny raz pytanie, co mnie podkusiło, aby skoro świt wybierać się na narty biegowe! Z ulgą witam ciepłe wnętrze wagonu. Dopiero po chwili dostrzegam zdziwione spojrzenia rowerzystów:

– Z nartami o tej porze roku?! Czyś ty się gościu z choinki urwał?! – zdają się mówic

kolej zima

Jest ich więcej, więc to ja czuję się nie na miejscu, nie oni. Gdy dwie stacje dalej zbieram się do wyjścia, roześmiana konduktorka pyta:

– Będzie się pan bawił w Adama Małysza?

Śmieję się razem z nią

– Niezupełnie, skoków raczej nie przewiduję

Zostaję sam na zasypanym śniegiem peronie. Próbuję sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz czułem się podobnie nie na miejscu, jak dzisiaj w pociągu. Chyba kilkanaście lat temu, gdy w środku zimy razem z Łysym wparowaliśmy do przedziału kolejowego dumnie dzierżąc wiosła w dłoniach…

Czytaj dalej Gdy czujesz się nie na miejscu – zimowy spływ kajakowy

„Miejsca nieuczesane” cz 1. Pomorze i Kujawy poza utartymi szlakami

Jak wyglądają „miejsca nieuczesane”? Ciekawie, chociaż daleko im do ideału. Na całe szczęście. Położone gdzieś na uboczu, na zapleczu, poza utartymi szlakami, mogą pochwalić się nieszablonową urodą. W miejscach nieuczesanych turystyka jeszcze nie stała się przemysłem, a przybysz czuje się bardziej odkrywcą, niż konsumentem.

poza utartymi szlakami
Krajobraz na Żuławach

Czytaj dalej „Miejsca nieuczesane” cz 1. Pomorze i Kujawy poza utartymi szlakami

Nowe Miasto nad Metuji – śladami oryginalnego architekta

Większość Polaków wypoczynek w Kotlinie Kłodzkiej zazwyczaj łączy z krótkim wypadem do Czech, do skalnego miasta w Adrszpachu. Jest to najpopularniejsza atrakcja naszych południowych sąsiadów, zaraz po Pradze. Ale ile razy można jeździć do Adrszpachu? Wiem, wielokrotnie, lecz od czasu do czasu warto obrać inny kierunek, by zobaczyć jedno z tych zadbanych czeskich miast, jakim jest…

Nowe Miasto nad Metuji
Kamienne posągi z XVIII w w Nowym Mieście nad Metuji

Czytaj dalej Nowe Miasto nad Metuji – śladami oryginalnego architekta

Szczęśliwy dzień na nartach biegowych

Słyszę za plecami ciężki oddech Łysego, więc przystaję na chwilę. Dogania mnie po paru sekundach i z nadzieją w głosie pyta:

– To co? Obczerstwiamy się?

– Za chwilę będzie fajna polanka, tam się zatrzymamy, dobrze?

 

kije do nart biegowych

narty biegowe

 

 

 

 

 

 

Czytaj dalej Szczęśliwy dzień na nartach biegowych

Niewiarygodna historia żółtej czapeczki

Z czym ci się kojarzy kolor żółty? Mnie z liderem wyścigu. Ewentualnie z przeczytaną w dzieciństwie książką „Historia żółtej ciżemki”. Poza tytułem, prawie nic z niej już nie pamiętam, więc zostańmy przy tym liderze.

zolty kajak

 

Czytaj dalej Niewiarygodna historia żółtej czapeczki

Czego nauczył mnie wyjazd na narty z rodzicami – Chopok część 2

Jazdę na nartach pokochałem już we wczesnym dzieciństwie. Co roku z rodzicami spędzaliśmy ferie zimowe w miejscach pięknych i odludnych, gdzie infrastruktura narciarska pozostawiała wiele do życzenia. Zazwyczaj po prostu wcale jej nie było…

tatry slowackie
Okolice Liptowskiej Mary

Gdy dorosłem, poznałem „uroki” polskich „stacji narciarskich” w Szczyrku i Korbielowie, a gdy wreszcie zacząłem zarabiać przyzwoite pieniądze, spełniłem wielkie marzenie i ruszyłem na podbój alpejskich stoków. W Alpach zaskoczyła mnie mnogość tras zjazdowych, świetna infrastruktura oraz darmowe skibusy dowożące narciarzy pod wyciągi. Prawdziwy narciarski raj, z którego za każdym razem wracałem… sfrustrowany i zmęczony. Nie miałem pojęcia dlaczego? Przecież nie było żadnego powodu do narzekania! Odpowiedź poznałem pewnej zimy spędzonej z rodzicami na Słowacji, kiedy to w wyniku splotu nieszczęśliwych zdarzeń, znalazłem się tam z nimi zupełnie sam…

P.S. Wszystkich, którzy nie czytali pierwszej części, zachęcam do zapoznania się najpierw z poprzednim tekstem. Czytaj dalej Czego nauczył mnie wyjazd na narty z rodzicami – Chopok część 2