Spływ na Łynie, fajnie się płynie

Wąską szosą czasami przemykał samochód, lecz częściej była ona kompletnie pusta. Niepotrzebnie obawialiśmy się zbytniego hałasu, gdy poprzedniego dnia zatrzymaliśmy się na biwaku koło mostu. Nagle koła na asfalcie zaturkotały w odmienny sposób. Wszyscy odwrócili głowy, aby podziwiać wóz konny, na którym podróżowało starsze małżeństwo:

– Hipsterzy, normalnie hipsterzy! – szepnął ktoś z nabożnym podziwem

Od bardzo dawna nie widziałem na szosach wozów konnych, ale cóż byliśmy na Warmii, miejscu, gdzie przeszłość miesza się z teraźniejszością…

wóz konny
warmińscy hipsterzy

Czytaj dalej Spływ na Łynie, fajnie się płynie

Szlak Liswarty – kajakiem i na rowerze

„Miejsca nieuczesane” cz. 3

Rzeki Warty nie trzeba chyba nikomu przedstawiać, ale czy ktokolwiek słyszał o Liswarcie? Wbrew pozorom nie jest to mały ciek wodny gdzieś z peryferii, tylko całkiem przyzwoita rzeczka płynąca na północny-zachód od Częstochowy. Szlak Liswarty to świetne miejsce na zorganizowanie dwudniowego spływu kajakowego lub wypadu rowerowego. A i na zabytki ciekawe można się też tam natknąć…

Biwak nad Liswartą
Biwak nad Liswartą

Czytaj dalej Szlak Liswarty – kajakiem i na rowerze

Pierwszy spływ kajakowy. Co warto wiedzieć, zanim znajdziesz się na rzece?

Pomagam ściągać kajaki z przyczepy. Zanim ostatni znajdzie się na ziemi, tuż obok parkuje kolejne auto dowożące ludzi i sprzęt na spływ.

– No tak, nie będziemy dzisiaj na rzece sami – myślę ze smutkiem, patrząc na wysypującą się z busa roześmianą gromadkę.

W przeciągu niezbyt długiego czasu, zanim zapakowaliśmy się wraz ze sprzętem do kajaków, nad brzeg nadciągnęły jeszcze dwa pojazdy transportujące spływowiczów.  Samotne wiosłowanie w towarzystwie jedynie rzeki i przyrody, jest w Polsce praktycznie niewykonalne.

Jednak nadal uważam, że kajaki, to najpiękniejszy sposób na wypoczynek. Dlatego postaram się podpowiedzieć ci, jak dobrze zorganizować pierwszy spływ kajakowy.

kajaki rzeka
Na rzece raczej nie ma co liczyć na samotność…

Czytaj dalej Pierwszy spływ kajakowy. Co warto wiedzieć, zanim znajdziesz się na rzece?

Zobaczyć stolicę Francji, czy pojechać na Wieś?

Wycieczka do Paryża, na którą zabierałem rodziców, była częstym tematem rozmów przy stole w trakcie licznych uroczystości rodzinnych. Duże emocje budził fakt, że nie tylko po raz pierwszy w życiu mieliśmy zobaczyć stolicę Francji, ale wyjazd odbywał się w bardzo szczególnym okresie – miesiąc po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej.

Unia Europejska flaga Czytaj dalej Zobaczyć stolicę Francji, czy pojechać na Wieś?

Spływ kajakowy na Białorusi

Rzeka niespiesznie niosła kajaki. Nie wiosłowaliśmy, reszta grupy została w tyle, zapewne wkrótce nas dogonią. Przyjemnie było się oddać błogiemu lenistwu, wsłuchać w ciszę, którą zakłócał jedynie śpiew ptaków, patrzeć na przyrodę, która nie nosiła śladów działalności człowieka. Takich wrażeń może dostarczyć wyłącznie spływ kajakowy na Białorusi.

spływ kajakowy na Białorusi

Czytaj dalej Spływ kajakowy na Białorusi

8 propozycji na długi weekend bez tłumów

„Miejsca nieuczesane” cz.2

Długi weekend bez tłumów? Czy taka opcja jest możliwa, gdy niemal każdy w te kilka wolnych dni chce wyjechać? Gdy znakomita większość dróg jest zakorkowana?

Skrwa Prawa
Skrwa Prawa

Na szczęście w naszym kraju oprócz modnych destynacji, gdzie zapewne masowo udadzą się rodacy, są też przepiękne regiony, które jeszcze nie stały się produktem turystycznym. Miejsca „nieuczesane”, gdzie długi weekend bez tłumów nie jest mrzonką, tylko realną możliwością. Przedstawiam 8 propozycji na wypoczynek poza szlakami, może któraś i wam się spodoba?

Czytaj dalej 8 propozycji na długi weekend bez tłumów

Nie tylko dla kuracjuszy – uzdrowiska Beskidu Sądeckiego

Z czym ci się kojarzy słowo Uzdrowisko? Jaka pierwsza myśl pojawia się w głowie? U mnie powstaje ciąg skojarzeń: Ciechocinek, sanatorium, kuracjusz. Przed oczyma widzę starszych ludzi, którzy przedpołudniami poddają się zabiegom leczniczym, a wieczorami tańczą na „fajfach”.

Romanówka

Jak widać, nie jestem wolny od stereotypów, bo uzdrowiska, to nie tylko Ciechocinek i schorowani kuracjusze. Zazwyczaj są to przepięknie położone miejscowości, które wiele mogą zaoferować absolutnie zdrowemu turyście (chociaż podobno nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani). O atrakcyjności takich miejsc przekonałem się, gdy pojawiła się okazja, aby zwiedzić uzdrowiska Beskidu Sądeckiego – Krynicę, Tylicz i Muszynę. Wszystko dzięki Krynickiej Organizacji Turystycznej, która zaprosiła mnie na trzydniowy Study Tour (więcej o imprezie na stronie KOT

Czytaj dalej Nie tylko dla kuracjuszy – uzdrowiska Beskidu Sądeckiego

Trzy razy Skierniewice i okolice

Wokół Łodzi, co ci szkodzi, odcinek 6/24

Przez lata Skierniewice kojarzyły mi się wyłącznie z ładnym budynkiem stacji kolejowej oraz opowieścią znajomych o ich nocnym powrocie koleją gdzieś z południa Polski. W Częstochowie do ich przedziału dosiadła się starsza kobieta. Postawiła ciężkie siaty pod nogami, poprosiła aby obudzić ją w Skierniewicach i nie czekając na odpowiedź natychmiast zasnęła. Niestety, nie drzemała spokojnie, tylko na każdej stacji budziła się nagle, łapała za siaty i zrywała na równe nogi z okrzykiem:

– Skierniewice?!?!

Podróż z krzyczącą kobietą, była na tyle traumatyczna, że znajomi przegapili Koluszki, gdzie mieli przesiąść się na pociąg do Łodzi i wysiedli dopiero w… Skierniewicach.

dworzec Skierniewice
Dworzec kolejowy w Skierniewicach

Czytaj dalej Trzy razy Skierniewice i okolice

Van Turcja. Erasmus z nutą szaleństwa

Lotnisko nie wyglądało imponująco. Rozmiarami mogło co najwyżej konkurować z dworcem kolejowym w Koluszkach. Tylko otoczenie miało ładniejsze – wysokie szczyty gór pokryte śniegiem. Wszystko wskazywało, że znaleźliśmy się gdzieś na krańcu cywilizacji.

Przed budynkiem lotniska miał ktoś czekać, jednak nikogo tam nie było. Telefon do organizatora nie rozwiązał problemu. Mieliśmy szukać „purple bus”, tylko jak okiem sięgnąć, żaden pojazd w najmniejszym stopniu nie przypominał autobusu, nie wspominając o kolorze purpurowym.

– Słuchaj, przecież to jest mężczyzna, więc ten autobus wcale nie musi być purpurowy, może nawet nie mieć nic wspólnego z purpurą

Van Turcja
Van Kalesi

Czytaj dalej Van Turcja. Erasmus z nutą szaleństwa

Gdy czujesz się nie na miejscu – zimowy spływ kajakowy

Jeszcze jest ciemno, gdy docieram na stację. Do przyjazdu pociągu mam zaledwie kilka minut. Wystarczająco długo, aby zmarznąć na kilkunastostopniowym mrozie zadając sobie kolejny raz pytanie, co mnie podkusiło, aby skoro świt wybierać się na narty biegowe! Z ulgą witam ciepłe wnętrze wagonu. Dopiero po chwili dostrzegam zdziwione spojrzenia rowerzystów:

– Z nartami o tej porze roku?! Czyś ty się gościu z choinki urwał?! – zdają się mówic

kolej zima

Jest ich więcej, więc to ja czuję się nie na miejscu, nie oni. Gdy dwie stacje dalej zbieram się do wyjścia, roześmiana konduktorka pyta:

– Będzie się pan bawił w Adama Małysza?

Śmieję się razem z nią

– Niezupełnie, skoków raczej nie przewiduję

Zostaję sam na zasypanym śniegiem peronie. Próbuję sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz czułem się podobnie nie na miejscu, jak dzisiaj w pociągu. Chyba kilkanaście lat temu, gdy w środku zimy razem z Łysym wparowaliśmy do przedziału kolejowego dumnie dzierżąc wiosła w dłoniach…

Czytaj dalej Gdy czujesz się nie na miejscu – zimowy spływ kajakowy