Letnisko – czyli krótka historia urlopu i wyjazdów na wakacje

Nową ekspresówką błyskawicznie śmiga się na Wieś. Szybciej niż kiedyś i… nudniej. Ściany ekranów dźwiękochłonnych ograniczają wszelką widoczność poza linią szosy. Czuję się niczym koń dorożkarza. Na szczęście ostatnie kilkanaście kilometrów wiedzie drogami lokalnymi. Zjeżdża się na nie w Marzeninie, małej wiosce położonej nad Grabią. Gdy wiozę ze sobą mamę, jest to moment, w którym przestaje ona psioczyć pod nosem na okropne ekrany oraz jeszcze obrzydliwsze tiry i zaczyna normalnie rozmawiać. Tak też było i tym razem

Droga ekspresowa s8
Dzisiaj na letnisko śmiga się drogą ekspresową

– A wiesz Hegemonie, że tata często opowiadał mi o wakacyjnym pobycie w Marzeninie?

– Tata?!

– Mój tata, a twój dziadek. Był na letnisku w Marzeninie w 1914, a może 1915 roku, czyli przeszło sto lat temu…

Rozejrzałem się uważniej. Próbowałem sobie wyobrazić mojego dziadka, jako małego chłopca na letnisku. Zaciekawiło mnie też od kiedy ludzie zaczęli jeździć na wakacje i brać urlopy… Czytaj dalej Letnisko – czyli krótka historia urlopu i wyjazdów na wakacje

Spotkanie z Kaczką Dziwaczką, czyli za co lubię małe sklepy

Nie powinno się z pustym żołądkiem wybierać na zakupy. Zbyt często nie przestrzegam tej reguły. Zapach świeżo upieczonego boczku zaatakował mnie zaraz po wejściu do sklepu. Z niemałym trudem powstrzymałem ślinotok.

– Czy mogę kupić połowę tego? – tu wskazałem palcem dorodny kawałek mięsa.

– Połowę?! Nie ma mowy!

Zaskoczony zdecydowaną odmową z trudem oderwałem wzrok od pachnącego boczku i spojrzałem na sprzedawczynię. Chyba była tutaj nowa, ale zawzięta. Też się zawziąłem. Bohatersko zrezygnowałem z mięsa na rzecz buraczków zasmażanych. Gdy zobaczyłem w jaki sposób kobieta za ladą szuka kodu na pudełku, ogarnęły mnie złe przeczucia.

waga szalkowa

Czytaj dalej Spotkanie z Kaczką Dziwaczką, czyli za co lubię małe sklepy

Co robić w Sylwestra, aby na zawsze pozostał w pamięci? Recepta według Tomiego

Jeszcze dziesięć lat temu maile przypominały tradycyjne listy. Dzisiaj zawierają tylko zdawkowe informacje, kiedyś opowiadały historie. Zachowałem kilka z nich.

„Po spędzeniu poprzedniego Sylwestra w szpitalu na dyżurze” – pisał Tomi z Torunia, którego poznałem na jednym ze spływów kajakowych – „W tym roku miałem ochotę spędzić go nie tylko w miłym gronie, ale i w fajnym miejscu. Najlepiej w górach.”

zima w górach

Ale u Tomiego nawet najbardziej banalny plan na to co robić w Sylwestra, nigdy nie przebiega tak, jak sobie wymarzy.

Czytaj dalej Co robić w Sylwestra, aby na zawsze pozostał w pamięci? Recepta według Tomiego

Kronika wyjazdów zimowych. Co cieszyło narciarzy przed laty

„Dzisiejszy dzień dla mnie był pod znakiem Kasprowego. Gdy wyruszam z domu reszta domowników pogrążona jest jeszcze w głębokim śnie. Pogoda zapowiada się piękna. Widoczność dobra. Lekki mróz. O 9-tej jestem w Kuźnicach. Wchodzę do poczekalni kolejki linowej. Biletów w kasie oczywiście nie ma. Wszystkim zależy na wyjeździe, podobno za miejscówkę można dostać 300 zł (normalna cena wynosi 28 zł za kurs).”

 

kronika wyjazdów zimowych
Strona tytułowa z roku 1983

W ten sposób tata opisywał początek swojej wyprawy na Kasprowy Wierch w zeszycie noszącym dumną nazwę – Kronika Wyjazdów Zimowych. Lektura „Kroniki” pochłonęła mnie bez reszty. Przez ostatni miesiąc czytałem ją co wieczór. Dzięki niej odkryłem na nowo świat wyjazdów narciarskich schyłkowego PRL. Nie tak odległy czasowo, jednak kompletnie różny od tego, którego doświadczam obecnie. W tym świecie sprzed trzydziestu kilku lat największym wydarzeniem był zjazd narciarski z   Kasprowego WierchuCzytaj dalej Kronika wyjazdów zimowych. Co cieszyło narciarzy przed laty

Jakie wy jesteście niedobre! Spokój rodzinnego domu

Pociąg z przeciągłym zgrzytem kół zahamował, kończąc ten manewr nagłym szarpnięciem. Był środek nocy. Wdzierające się przez brudne okno światło lamp elektrycznych świadczyło, że tym razem była to stacja, a nie kolejny postój, gdzieś pośród szczerych pól.

– Ciekawe gdzie jesteśmy? – pomyślałem strząsając z siebie resztki snu

Ktoś otworzył okno i rozwiał wszelkie wątpliwości. Zapach zgniłych jaj nie pozostawiał żadnych złudzeń, że to Tomaszów Mazowiecki.

– Jak ludzie mogą żyć w takim smrodzie?

Zawsze ta sama myśl przychodziła mi do głowy, gdy przejeżdżałem przez Tomaszów. I nigdy nie znalazłem odpowiedzi. Zresztą nie miałem czasu na rozważania, musiałem być czujny, aby nie przegapić następnej stacji, którą była Łódź Chojny. Tam wysiadałem.

tory kolejowe

 

Czytaj dalej Jakie wy jesteście niedobre! Spokój rodzinnego domu

Kto zjadł ciastko, czyli przed dziećmi niczego nie ukryjesz

Gdy tylko przekroczyłem próg mieszkania rodziców, tata natychmiast rzucił się wstawiać wodę na herbatę, natomiast mama wygodnie rozparta na krześle przy kuchennym stole, komenderowała wszystkimi dookoła.

kto zjadł ciastko

– Jacusiu, mam nadzieję, że dasz jakieś porządne słodycze, a nie tylko te zwykłe ciasteczka!?

– Ale ja nic innego nie mam!

– Jak to nie masz!!?

– No, nie mam! – upierał się tata.

– A tam w szufladce biurka, to co jest?

– Ale to jest na święta!

– Przecież nie będziemy trzymać do świąt napoczętego pudełka ze słodyczami!

– Napoczętego?! – zdziwił się niepomiernie tata i pobiegł do pokoju.

Czytaj dalej Kto zjadł ciastko, czyli przed dziećmi niczego nie ukryjesz

Zbrodnia Ikara, czyli rodzinne rozmowy przy stole

Gdy rodzina w komplecie spotyka się raz na jakiś czas, wtedy toczą się rozmowy, rozmowy przy stole. Najpierw jednak trzeba skłonić każdego z osobna aby przy tym meblu zasiadł. W dość ciasnym mieszkaniu mojej siostry Judyty, gdzie zazwyczaj się spotykamy, ponad 10 osób i kilka psów, tworzy swoiste pandemonium, któremu nie wszyscy są w stanie psychicznie podołać. Wtedy co niektórzy gdzieś przepadają, choć wydaje się, że na tak małym metrażu nikt nie jest w stanie się zgubić. Tego wieczoru zniknął syn Judyty Janczy. Znalazłem go w ostatnim pokoju leżącego bezwładnie na łóżku.

– Opadłem z sił. – jęknął z cicha – Rozumiesz Hegemonie, odkąd wyprowadziłem się z domu i nagle zetknę się z całą rodziną, przeżywam szok. Muszę powoli się aklimatyzować!

rozmowy przy stole

Czytaj dalej Zbrodnia Ikara, czyli rodzinne rozmowy przy stole

Wiejskie problemy – niebezpieczna trawa i wrażliwe zwierzęta

Życie na wsi toczy się odmiennym od miejskiego rytmem. Wiejskie problemy nam mieszczuchom mogą wydawać się nieco dziwaczne, bo jakie zagrożenie może nieść zwykła trawa bez umiaru pleniąca się dzięki lipcowym, ciepłym deszczom?

wiejskie problemy
Trawa i wiejskie problemy

Czytaj dalej Wiejskie problemy – niebezpieczna trawa i wrażliwe zwierzęta

Miłe złego początki czyli weekendowy kurs hydrauliki

Zapowiadano ciepły i słoneczny weekend. Taki, na jaki z wytęsknieniem czeka się po zimnych i szarych dniach odchodzącej zimy. Weekend, który najlepiej spędza się na wsi w otoczeniu budzącej się do życia przyrody. Nie przypuszczałem, że zamiast podziwiania kiełkujących przebiśniegów i fotografowania sikorek, przejdę przyśpieszony kurs, na którym zapoznam się z praktycznym znaczeniem takich słów, jak śrubunek, pex i trójnik…miłe złego początki

Czytaj dalej Miłe złego początki czyli weekendowy kurs hydrauliki

Gdy czujesz się nie na miejscu – zimowy spływ kajakowy

Jeszcze jest ciemno, gdy docieram na stację. Do przyjazdu pociągu mam zaledwie kilka minut. Wystarczająco długo, aby zmarznąć na kilkunastostopniowym mrozie zadając sobie kolejny raz pytanie, co mnie podkusiło, aby skoro świt wybierać się na narty biegowe! Z ulgą witam ciepłe wnętrze wagonu. Dopiero po chwili dostrzegam zdziwione spojrzenia rowerzystów:

– Z nartami o tej porze roku?! Czyś ty się gościu z choinki urwał?! – zdają się mówić

kolej zima

Jest ich więcej, więc to ja czuję się nie na miejscu, nie oni. Gdy dwie stacje dalej zbieram się do wyjścia, roześmiana konduktorka pyta:

– Będzie się pan bawił w Adama Małysza?

Śmieję się razem z nią

– Niezupełnie, skoków raczej nie przewiduję

Zostaję sam na zasypanym śniegiem peronie. Próbuję sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz czułem się podobnie nie na miejscu, jak dzisiaj w pociągu. Chyba kilkanaście lat temu, gdy w środku zimy razem z Łysym wparowaliśmy do przedziału kolejowego dumnie dzierżąc wiosła w dłoniach…

Czytaj dalej Gdy czujesz się nie na miejscu – zimowy spływ kajakowy