Chopok story, czyli zimowa podróż na narty do Słowacji

Ośrodek Jasna na Chopoku przeszedł w ostatnim czasie niesamowite przeobrażenia. Byłem tam 2006 roku, teraz jest to zupełnie inne miejsce.  Bliżej mu do solidnych ośrodków alpejskich, niż do nadal siermiężnych stacji Europy Środkowej. 

Chopok
Na szczycie Chopoka

Zazwyczaj nie przepadam za sztandarowymi ośrodkami w danym państwie – co prawda zazwyczaj oferują najlepsze warunki do jazdy na nartach, ale są drogie, a komercja zabija niepowtarzalny klimat gór. Z drugiej strony słyszałem tyle entuzjastycznych opowieści o nowych wyciągach, kolejkach linowych, kilometrach tras (również freeraidowych), że jak tu nie pojechać i nie zobaczyć na własne oczy? No jak?

Czytaj dalej Chopok story, czyli zimowa podróż na narty do Słowacji

Skansen narciarstwa, czyli jak szukałem noclegu w Szczyrku

skansen narciarstwaOśrodków oferujących przyzwoite warunki narciarskie w naszym kraju do niedawna było, jak na lekarstwo. Na szczęście sytuacja wyraźnie zmienia się na lepsze, chociaż do niedawna na określenie niektórych najlepiej pasowały słowa – „skansen narciarstwa”. Różnice między polskimi ośrodkami narciarskimi, a tymi u naszych południowych sąsiadów – Czechów i Słowaków, wyraźnie widoczne były jeszcze kilka lat temu. Nieświadomy „realiów” wybrałem się jednej zimy do Szczyrku…

Czytaj dalej Skansen narciarstwa, czyli jak szukałem noclegu w Szczyrku

Sukienka Zosi

 

sukienka ZosiStyczeń, to miesiąc studniówek, jednak poszukiwania odpowiednich kreacji zaczynają się znacznie wcześniej. Wybór sukienki dla dziewczyny nie jest tak stresujący, jak w przypadku ślubu czy pierwszej komunii, ale nie jest to zadanie z gatunku łatwych. W tym roku szkolnym wypadała studniówka Zosi…

Na zakupy pojechała ze swoim ojcem Adamem. Był to czyn bohaterski obustronny. W przypadku Adama – wiadomo, wspólne zakupy z jakąkolwiek kobietą są porównywalne z męstwem na wojnie. Tylko na order nie ma co liczyć. A Zosia? Cóż, Adam jest tzw. „ojcem wspierającym”, który oferuje swojemu potomstwu mnóstwo dobrych rad. Absolutnie zbędnych rad. Niestety, trzeba ich wysłuchać, bo rodzice, tak jak i dzieci, nie mają wyłączników, czy chociażby potencjometrów, dzięki którym można by ich na chwilę wyciszyć.

Czytaj dalej Sukienka Zosi

Przygotowania do wigilii, jak to robię co roku

Nie jestem religijny, ale Wigilia, to mój ulubiony dzień w roku. Ponieważ moja druga połowa złamała rękę, większość prac spadła na mnie. Chcę się pochwalić, jaki dzielny byłem. Będzie trochę dizajnersko, trochę kucharsko, czyli mówiąc krótko będę się teraz lansował 

przygotowania do Wigilii
Przygotowania do Wigilii – ubieranie choinki

Przygotowania do Wigilii zawsze zaczynam od przytargania choinki. Ubieraliśmy ją razem. Światełka, bombki, ozdóbki, ale największe wrażenie robi pająk – hand made moja chrześnica Hania

Czytaj dalej Przygotowania do wigilii, jak to robię co roku

Rower i kanapa, czyli zaśmiecony krajobraz

Nie wiem dlaczego jesteśmy narodem, aż takich flejtuchów? Czy to taka polska rodzima tradycja, że las bez opon, resztek kibla i stosownego stosiku gruzu jest zbyt pusty i straszny? Kogo raduje taki zaśmiecony krajobraz?

zaśmiecony krajobraz
Kanapa pospolita (Canapa vulgaris)

Czytaj dalej Rower i kanapa, czyli zaśmiecony krajobraz

Gra zwana grzybobranie

Za piętnaście szósta rano. Za oknem jeszcze ciemno. Przed chwilą dźwięk budzika poderwał mnie z pościeli. Nieprzytomny idę do łazienki, ubieram się i jem śniadanie. Dopiero na zewnątrz rześkie powietrze poranka sprawia, że zaczynam się ogarniać.

Co mnie wyciągnęło z domu tak rano, co sprawiło, że w ogóle wstałem o tak wczesnej porze, dlaczego jestem na dworze, chociaż jest ciemno i zimno? Przecież nie muszę, mam wolny czas, przyjechałem na wieś aby odpocząć. Wzywa mnie zew, zew gry zwanej grzybobranie. Nie tylko ja zostałem wezwany. Las rozbrzmiewa głosami innych ludzi, przyśpieszam kroku, nie mogę pozwolić, aby ktokolwiek mnie wyprzedził.

grzybobranie
Gra zwana grzybobranie

 

Czytaj dalej Gra zwana grzybobranie

Straszna Staruszka 2

Straszną Staruszkę widziałem jeszcze wielokrotnie. Raz w autobusie, którym jechałem na dworzec, częściej w pociągu, gdy spacerowała po korytarzu. Miała taki dziwny zwyczaj, że w połowie trasy, gdzieś koło Skierniewic, zmieniała przedział. Przemierzała kilkakrotnie korytarz zaglądając niemalże do wszystkich przedziałów. Na szczęście w ciągu dwóch miesięcy jakie minęły od poprzednich wydarzeń, tylko raz weszła do mojego przedziału.straszna staruszka 2

Czytaj dalej Straszna Staruszka 2

Straszna staruszka – spotkanie pierwsze

Oprócz klasycznych rodzajów pasażerów, zdarzają się wyjątki. Zazwyczaj są to osoby, których drugi raz bym nie chciał spotkać. Jednak wracają one, niczym zły sen.Straszna staruszka

Czytaj dalej Straszna staruszka – spotkanie pierwsze