Zbrodnia Ikara, czyli rodzinne rozmowy przy stole

Gdy rodzina w komplecie spotyka się raz na jakiś czas, wtedy toczą się rozmowy, rozmowy przy stole. Najpierw jednak trzeba skłonić każdego z osobna aby przy tym meblu zasiadł. W dość ciasnym mieszkaniu mojej siostry Judyty, gdzie zazwyczaj się spotykamy, ponad 10 osób i kilka psów, tworzy swoiste pandemonium, któremu nie wszyscy są w stanie psychicznie podołać. Wtedy co niektórzy gdzieś przepadają, choć wydaje się, że na tak małym metrażu nikt nie jest w stanie się zgubić. Tego wieczoru zniknął syn Judyty Janczy. Znalazłem go w ostatnim pokoju leżącego bezwładnie na łóżku.

– Opadłem z sił. – jęknął z cicha – Rozumiesz Hegemonie, odkąd wyprowadziłem się z domu i nagle zetknę się z całą rodziną, przeżywam szok. Muszę powoli się aklimatyzować!

rozmowy przy stole

Czytaj dalej Zbrodnia Ikara, czyli rodzinne rozmowy przy stole

Wiejskie problemy – niebezpieczna trawa i wrażliwe zwierzęta

Życie na wsi toczy się odmiennym od miejskiego rytmem. Wiejskie problemy nam mieszczuchom mogą wydawać się nieco dziwaczne, bo jakie zagrożenie może nieść zwykła trawa bez umiaru pleniąca się dzięki lipcowym, ciepłym deszczom?

trawa

Czytaj dalej Wiejskie problemy – niebezpieczna trawa i wrażliwe zwierzęta

Miłe złego początki czyli weekendowy kurs hydrauliki

Zapowiadano ciepły i słoneczny weekend. Taki, na jaki z wytęsknieniem czeka się po zimnych i szarych dniach odchodzącej zimy. Weekend, który najlepiej spędza się na wsi w otoczeniu budzącej się do życia przyrody. Nie przypuszczałem, że zamiast podziwiania kiełkujących przebiśniegów i fotografowania sikorek, przejdę przyśpieszony kurs, na którym zapoznam się z praktycznym znaczeniem takich słów, jak śrubunek, pex i trójnik…miłe złego początki

Czytaj dalej Miłe złego początki czyli weekendowy kurs hydrauliki

Gdy czujesz się nie na miejscu – zimowy spływ kajakowy

Jeszcze jest ciemno, gdy docieram na stację. Do przyjazdu pociągu mam zaledwie kilka minut. Wystarczająco długo, aby zmarznąć na kilkunastostopniowym mrozie zadając sobie kolejny raz pytanie, co mnie podkusiło, aby skoro świt wybierać się na narty biegowe! Z ulgą witam ciepłe wnętrze wagonu. Dopiero po chwili dostrzegam zdziwione spojrzenia rowerzystów:

– Z nartami o tej porze roku?! Czyś ty się gościu z choinki urwał?! – zdają się mówic

kolej zima

Jest ich więcej, więc to ja czuję się nie na miejscu, nie oni. Gdy dwie stacje dalej zbieram się do wyjścia, roześmiana konduktorka pyta:

– Będzie się pan bawił w Adama Małysza?

Śmieję się razem z nią

– Niezupełnie, skoków raczej nie przewiduję

Zostaję sam na zasypanym śniegiem peronie. Próbuję sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz czułem się podobnie nie na miejscu, jak dzisiaj w pociągu. Chyba kilkanaście lat temu, gdy w środku zimy razem z Łysym wparowaliśmy do przedziału kolejowego dumnie dzierżąc wiosła w dłoniach…

Czytaj dalej Gdy czujesz się nie na miejscu – zimowy spływ kajakowy

Choroby mamy w dwóch aktach opisane…

Niedomagania zdrowotne stały się patentem na życie mojej mamy. Zaczęła we wczesnym dzieciństwie, a potem latami doprowadzała do perfekcji technikę bycia obłożnie chorą. Lekarze wszelkich specjalizacji nie potrafią określić, co jej tak naprawdę dolega, więc tym gorzej dla nich. Mama nie przepada za lekarzami oraz za każdym, kto śmie wątpić w jej choroby.

choroby mamy

Czytaj dalej Choroby mamy w dwóch aktach opisane…

Czego nauczył mnie wyjazd na narty z rodzicami – Chopok część 2

Jazdę na nartach pokochałem już we wczesnym dzieciństwie. Co roku z rodzicami spędzaliśmy ferie zimowe w miejscach pięknych i odludnych, gdzie infrastruktura narciarska pozostawiała wiele do życzenia. Zazwyczaj po prostu wcale jej nie było…

tatry slowackie
Okolice Liptowskiej Mary

Gdy dorosłem, poznałem „uroki” polskich „stacji narciarskich” w Szczyrku i Korbielowie, a gdy wreszcie zacząłem zarabiać przyzwoite pieniądze, spełniłem wielkie marzenie i ruszyłem na podbój alpejskich stoków. W Alpach zaskoczyła mnie mnogość tras zjazdowych, świetna infrastruktura oraz darmowe skibusy dowożące narciarzy pod wyciągi. Prawdziwy narciarski raj, z którego za każdym razem wracałem… sfrustrowany i zmęczony. Nie miałem pojęcia dlaczego? Przecież nie było żadnego powodu do narzekania! Odpowiedź poznałem pewnej zimy spędzonej z rodzicami na Słowacji, kiedy to w wyniku splotu nieszczęśliwych zdarzeń, znalazłem się tam z nimi zupełnie sam…

P.S. Wszystkich, którzy nie czytali pierwszej części, zachęcam do zapoznania się najpierw z poprzednim tekstem. Czytaj dalej Czego nauczył mnie wyjazd na narty z rodzicami – Chopok część 2

Ludzie spotkani nad Prosną

Przyszli większą grupą, było ich chyba z dziesięciu. Zaniepokoiłem się. Doświadczenie, które nabyłem po latach pływania na kajaku, ostrzegało, że pojawienie się „chłopców ze wsi”, zawsze zwiastuje kłopoty. Musieli wyczuć moje obawy, bo któryś z nich zawołał:

– Niech się pan nami nie przejmuje, my przyszliśmy tutaj wyłącznie w celach zdrowotnych!

nad Prosną

Po tych słowach z torby wyciągnęli flaszkę, która z całą pewnością nie zawierała smoothie z brokuła, ani nektaru z baobaba. Obok w rządku stanęło kilka piw. Oczyma wyobraźni widziałem już dalszy scenariusz wydarzeń – dzikie wrzaski, tłuczone szkło, disco polo puszczone na cały regulator i szukanie pretekstu do zwady. Myliłem się i to bardzo. Byli głośni lecz nie przesadnie, absolutnie nie agresywni, za to bardzo dowcipni. W pewnym momencie jeden wstał i podszedł do mnie….

Ale zacznijmy od początku… Czytaj dalej Ludzie spotkani nad Prosną

Podróż z kaczorem – zwiedzamy okolice Wielunia

Droga wyglądała znajomo, skręciłem w nią bez wahania. Niestety, wyprowadziła nas w pole. Musiałem zawrócić.

– Hegemonie, dlaczego nie zapytasz kogoś, gdzie jechać? – zdziwił się Sławek

– Przecież mam mapę!

– No zupełnie, jak mój brat! Będzie błądził przez pół dnia, ale o drogę nie zapyta, nikogo!

– Wiem, jak jechać, tylko się pomyliłem – odparłem z wielką pewnością siebie, chociaż w głębi duszy czułem, że Sławek ma rację

– Widzisz Sławku – odezwała się z tylnego siedzenia mama – Moje dzieci tak mają. Zawsze uważają, że racja jest po ich stronie i nie słuchają żadnych argumentów! Jestem ciekawa po kim to odziedziczyły, chyba po tatusiu, bo to on jest tak przeraźliwie uparty!

– Natomiast mama jest wzorem braku uporu i nigdy, ale to nigdy nie zapiera się przy swoim, tak?

Mama zamilkła, a ja skręciłem w kolejną drogę.droga

Czytaj dalej Podróż z kaczorem – zwiedzamy okolice Wielunia

Pożegnanie z kopalnią – Łódź nieznana i niedoceniana

Gdy w prasie podano komunikat, że termin oddania do użytku nowoczesnego dworca kolejowego Łódź Fabryczna opóźni się o kolejny rok, przypomniała mi się ta historia związana z początkiem budowy…
Lodz Fabryczna budowa
Budowa nowoczesnego dworca kolejowego Łódź Fabryczna

Czytaj dalej Pożegnanie z kopalnią – Łódź nieznana i niedoceniana

Rzeka inna niż Wisła. Na Gwdzie z „krewnymi i znajomymi królika”

Od czasu do czasu moje kajakarskie ścieżki krzyżują się z grupą popularnie zwaną „krewni i znajomi królika”. Pływam z nimi rzadko, raz na kilka lat. Częściej nie dałbym rady, ze względu na władające grupą dwa żywioły – chaos i improwizację. Zazwyczaj takie przedsięwzięcia kończą się, zanim się zaczną. Od każdej reguły zdarzają się wyjątki, a „krewni i znajomi królika” są permanentnym wyjątkiem. Ostatnio byłem z nimi na rzece Gwdzie…

rzeka Gwda
Gwda w górnym odcinku

Czytaj dalej Rzeka inna niż Wisła. Na Gwdzie z „krewnymi i znajomymi królika”