Słowacja na narty – Ždiar i Bachledova Dolina

Żdiar po raz pierwszy Żdiar za pierwszym razem ujrzałem wyłącznie z okien autobusu. Byłem w wieku wczesnolicealnym, dookoła panoszył się komunizm, a państwo nazywało się Czechosłowacja. Siedzieliśmy i przez brudne szyby obserwowaliśmy biegnącą na przystanek kobiecinę. Nie szło jej łatwo,…

Czytaj dalej Słowacja na narty – Ždiar i Bachledova Dolina
Jeseniki i Pradziad – miejsca magiczne
Jeseniki (Czechy). 2011 r. fot.: Dawid Lasocinski

Jeseniki i Pradziad – miejsca magiczne

Lubię miejsca, które opowiadają jakąś historię. Nie przepadam za przemysłem turystycznym i tłumem ludzi na każdym kroku. Nie uważam, że głośna muzyka dobiegająca mnie zewsząd, jest gwarancją udanego wypoczynku. Lubię Czechy. Poprzednio pisałem o Karkonoszach, teraz czas na trochę magii...…

Czytaj dalej Jeseniki i Pradziad – miejsca magiczne
Nie tylko Szpindlerowy Młyn – narty w Czechach
Czechy - Karkonosze Wschodnie

Nie tylko Szpindlerowy Młyn – narty w Czechach

Czechy nie są powszechnie postrzegane w Polsce, jako kraj narciarski. Błąd. Szczególnie, gdy zima kapryśna, a pieniędzy lub czasu nie starcza na wypad w Alpy. Ośrodki u naszych południowych sąsiadów mają naprawdę wiele do zaoferowania miłośnikom białego szaleństwa. Zapraszam na…

Czytaj dalej Nie tylko Szpindlerowy Młyn – narty w Czechach

Bój o Łazienkę

Kwatery w polskich górach mają przeważnie dwie podstawowe wady – ciasnota i łazienka. Górale lubią dobrze zagospodarować przestrzeń – do pomieszczenia wstawiają tyle łóżek ile wlezie, czasami ciężko się między nimi przecisnąć. Spałem w pokoju dwuosobowym, który swoimi rozmiarami nie…

Czytaj dalej Bój o Łazienkę

Skansen narciarstwa, czyli jak szukałem noclegu w Szczyrku

Ośrodków oferujących przyzwoite warunki narciarskie w naszym kraju do niedawna było, jak na lekarstwo. Na szczęście sytuacja wyraźnie zmienia się na lepsze, chociaż do niedawna na określenie niektórych najlepiej pasowały słowa - "skansen narciarstwa". Różnice między polskimi ośrodkami narciarskimi, a…

Czytaj dalej Skansen narciarstwa, czyli jak szukałem noclegu w Szczyrku