Kronika wyjazdów zimowych. Co cieszyło narciarzy przed laty

„Dzisiejszy dzień dla mnie był pod znakiem Kasprowego. Gdy wyruszam z domu reszta domowników pogrążona jest jeszcze w głębokim śnie. Pogoda zapowiada się piękna. Widoczność dobra. Lekki mróz. O 9-tej jestem w Kuźnicach. Wchodzę do poczekalni kolejki linowej. Biletów w…

Czytaj dalej Kronika wyjazdów zimowych. Co cieszyło narciarzy przed laty

Szczęśliwy dzień na nartach biegowych

Słyszę za plecami ciężki oddech Łysego, więc przystaję na chwilę. Dogania mnie po paru sekundach i z nadzieją w głosie pyta: - To co? Obczerstwiamy się? - Za chwilę będzie fajna polanka, tam się zatrzymamy, dobrze? Kiwa głową, więc odpycham…

Czytaj dalej Szczęśliwy dzień na nartach biegowych

Czego nauczył mnie wyjazd na narty z rodzicami – Chopok część 2

Jazdę na nartach pokochałem już we wczesnym dzieciństwie. Co roku z rodzicami spędzaliśmy ferie zimowe w miejscach pięknych i odludnych, gdzie infrastruktura narciarska pozostawiała wiele do życzenia. Zazwyczaj po prostu wcale jej nie było... Okolice Liptowskiej Mary Gdy dorosłem, poznałem…

Czytaj dalej Czego nauczył mnie wyjazd na narty z rodzicami – Chopok część 2

Przekroczenie granicy nie zawsze jest proste – narty na Chopoku cz. 1

Pamiętasz jeszcze te czasy, gdy przekroczenie granicy nie było tak proste, jak teraz? Aby znaleźć się po drugiej stronie szlabanu trzeba było okazać stosowne dokumenty i przejść odprawę celną? Czasy, gdy Polska była poza układem z Schengen wydają się być…

Czytaj dalej Przekroczenie granicy nie zawsze jest proste – narty na Chopoku cz. 1

To jest odlotowe! Zapraszam na narty biegowe

Sezon na narty biegowe w ostatnich latach nie trwa długo, zaledwie kilka dni. Wszystkiemu winne są ciepłe i bezśnieżne zimy. Tylko mieszkańcy gór mają lepiej..., jak zwykle! Zawsze niecierpliwie czekam na pierwsze opady śniegu i staram się śnieżną aurę wykorzystać…

Czytaj dalej To jest odlotowe! Zapraszam na narty biegowe

Rokytnice nad Jizerou. Czeskie Karkonosze po raz drugi

Podział wnętrza domu wydawał się spełnieniem szalonych wizji nigdy nie trzeźwiejącego architekta. Sześć pokoi rozmieszczonych koncentrycznie wokół kuchni i jadalni, nie zachowywało żadnych zasad proporcji. Każdy był niepowtarzalny, jedyny w swoim rodzaju. -  Wiecie co – tłumaczył przy wspólnym śniadaniu…

Czytaj dalej Rokytnice nad Jizerou. Czeskie Karkonosze po raz drugi

Narty z nutą nostalgii, czyli Dolina Vratna

Domek spodobał mi się natychmiast. Można by rzec – miłość od pierwszego wejrzenia. Z poczucia obowiązku przejrzałem jeszcze pozostałych kilkanaście ofert na stronie z noclegami, lecz żadna nie podbiła mojego serca. Napisałem maila do „Chaty przy strumieniu”, bo taką nazwę…

Czytaj dalej Narty z nutą nostalgii, czyli Dolina Vratna

Polska rzeczywistość „narciarska” – zima w Korbielowie

Tupot ciężkich męskich butów rozległ się na klatce schodowej. Ktoś wyraźnie zmierzał w kierunku naszego pokoju. - Halo, halo, gdzie jesteście!? – rozległo się na korytarzu - Tutaj! – odkrzyknąłem, starając się nie udławić resztkami spożywanej właśnie kanapki. W drzwiach…

Czytaj dalej Polska rzeczywistość „narciarska” – zima w Korbielowie

Basia i alpejskie kwiatki, czyli pierwszy wyjazd na narty do Francji

To był luksusowy autokar. Wydawało się, że bardziej płynie, niż jedzie. Rozsiadłem się wygodnie na siedzeniu, rozprostowałem nogi, czułem, że za chwilę zasnę. I prawdopodobnie tak by się stało, gdyby z tyłu nie rozległ się łomot, brzdęk, coś poturlało się…

Czytaj dalej Basia i alpejskie kwiatki, czyli pierwszy wyjazd na narty do Francji

Wichura i zastaw spiski, czyli zima na Słowacji cz.2

Dnia 19 listopada 2004 r. potężna wichura przeszła przez Tatry Słowackie kładąc pokotem hektary drzew niczym zapałki. Cyklon szalał niecałe trzy godziny, co wystarczyło, aby góry naszych sąsiadów kompletnie wyłysiały. Cała Europa załamywała ręce: jaka to wielka tragedia, jaka to…

Czytaj dalej Wichura i zastaw spiski, czyli zima na Słowacji cz.2