Turystyka aktywna

Atrakcje Poddębic – renesans, ZOO i folkowe przystanki

"Wokół Łodzi, co ci szkodzi" - cz. 12/24 - Niech państwo spróbują jeszcze ze słonym karmelem – zachęca sympatyczna pani z lodziarni "Miś" nakładając próbkę lodów na plastikową łyżeczkę Patrzymy po sobie niepewnie, ale próbujemy. Smaczne. Dostajemy więc kolejne próbki…

Czytaj dalej

Spływy w krajach nadbałtyckich – Litwa, Łotwa i Estonia

Kajak wypada zza zakrętu niemal wprost na łódkę, w której siedzi dwóch wędkarzy. Uśmiechają się i zagadują coś po łotewsku. Odpowiadam po rosyjsku. Zostaje nawiązana nić porozumienia, gdy przechodzimy na angielski. Młodszy z mężczyzn jest wyjątkowo rozmowny: - Jestem marynarzem…

Czytaj dalej

Gdzie na kajak? 10 pięknych rzek w centrum Polski

Kajakarstwo, to niezwykle popularny sposób spędzania wolnego czasu w Polsce. Jednak o rzekach, które nadają się do zorganizowania spływu zazwyczaj wiemy niewiele. Szczególnie, gdy są to rzeczki lokalne, to nawet ich nazwa może nic nam nie mówić. Jednak, aby nie…

Czytaj dalej

Kronika wyjazdów zimowych. Co cieszyło narciarzy przed laty

„Dzisiejszy dzień dla mnie był pod znakiem Kasprowego. Gdy wyruszam z domu reszta domowników pogrążona jest jeszcze w głębokim śnie. Pogoda zapowiada się piękna. Widoczność dobra. Lekki mróz. O 9-tej jestem w Kuźnicach. Wchodzę do poczekalni kolejki linowej. Biletów w kasie oczywiście nie ma. Wszystkim zależy na wyjeździe, podobno za miejscówkę można dostać 300 zł (normalna cena wynosi 28 zł za kurs).”

 

kronika wyjazdów zimowych
Strona tytułowa z roku 1983

W ten sposób tata opisywał początek swojej wyprawy na Kasprowy Wierch w zeszycie noszącym dumną nazwę – Kronika Wyjazdów Zimowych. Lektura „Kroniki” pochłonęła mnie bez reszty. Przez ostatni miesiąc czytałem ją co wieczór. Dzięki niej odkryłem na nowo świat wyjazdów narciarskich schyłkowego PRL. Nie tak odległy czasowo, jednak kompletnie różny od tego, którego doświadczam obecnie. W tym świecie sprzed trzydziestu kilku lat największym wydarzeniem był zjazd narciarski z   Kasprowego Wierchu(więcej…)

Czytaj dalej

Wrzosowiska i pustynie oraz inne atrakcje Borów Dolnośląskich

Stanąłem na chwilę na rozstaju dróg, aby zaczekać na resztę grupy. Z bocznej drogi wyłonił się obcy rowerzysta. Dostrzegł mnie i zatrzymał się, ot tak, aby pogadać. Pokazał mi kierunek, w jakim musimy jechać, aby dostać się do najbliższej wioski. Przy okazji pochwalił się dorodnymi prawdziwkami i koźlarzami, których uzbierał cały koszyk przewieszony przez kierownicę roweru. Zazdrościłem mu tych zbiorów, nie zdając sobie sprawy, że wkrótce sami będziemy mieć sakwy pełne grzybów. 

atrakcje Borów Dolnosląskich
W Borach Dolnośląskich nie brakuje miejsc, które koniecznie trzeba sfotografować

Przez pięć dni, jakie spędziliśmy na rowerach w Borach Dolnośląskich, właściwie nie widzieliśmy innych turystów. Jeżeli kogokolwiek spotykaliśmy w lesie, to wyłącznie miejscowych – każdy z nich wiózł lub niósł koszyk wypełniony po brzegi grzybami. Najczęściej prawdziwkami.

(więcej…)

Czytaj dalej

Spływ na Łynie, fajnie się płynie

Wąską szosą czasami przemykał samochód, lecz częściej była ona kompletnie pusta. Niepotrzebnie obawialiśmy się zbytniego hałasu, gdy poprzedniego dnia zatrzymaliśmy się na biwaku koło mostu. Nagle koła na asfalcie zaturkotały w odmienny sposób. Wszyscy odwrócili głowy, aby podziwiać wóz konny, na którym podróżowało starsze małżeństwo:

– Hipsterzy, normalnie hipsterzy! – szepnął ktoś z nabożnym podziwem

Od bardzo dawna nie widziałem na szosach wozów konnych, ale cóż byliśmy na Warmii, miejscu, gdzie przeszłość miesza się z teraźniejszością…

wóz konny
warmińscy hipsterzy

(więcej…)

Czytaj dalej
  • 1
  • 2
Close Menu