Wieś na majówkę – czyli moja recepta na szczęście

Koła roweru obracają się same, prawie nie muszę naciskać na pedały. Taka jazda, gdy wszystko funkcjonuje gładko, bez zbędnych zgrzytów i oporów, sprawia niesamowitą frajdę. Człowiek z serwisu rowerowego dobrze wykonał swoją pracę. Nie poruszam się zbyt szybko. Nieustannie zatrzymują mnie piękne widoki, co chwila sięgam po aparat.

Nie mogę się nadziwić, jak niewiele potrzebuję, abym czuł się szczęśliwym człowiekiem. Chociaż ostatnio przeżywam niezwykle trudny czas, w którym więcej jest smutku niż radości, to krótki majówkowy wyjazd na Wieś sprawia, że odżywam, jak nigdy. W czym kryje się magia Wsi i majówki? Jaka jest moja recepta na szczęście?

lilak bez
Kwitnące bzy (właściwa nazwa to lilak)

Czytaj dalej Wieś na majówkę – czyli moja recepta na szczęście

Zgniła pomarańcza. Jak skutecznie stracić klienta

– Jak to możliwe, abym nie miała telefonu! Przecież to jest sytuacja nie do przyjęcia! – mama biegała po domu i ciskała gromy na wszystko i wszystkich. Była wręcz nie do zniesienia

Wśród wszystkich kataklizmów, jakie mogły spaść na mamę, niedziałający telefon był najstraszliwszym z jeźdźców apokalipsy. Uściślijmy – niedziałający telefon stacjonarny. Mama miała co prawda komórkę, ale korzystała z niej niechętnie, jakby z pewnym obrzydzeniem.

stracić klienta
Telefonu z tarczą już nikt w domu nie używa…

 

Czytaj dalej Zgniła pomarańcza. Jak skutecznie stracić klienta

Wycieczka szlakiem łódzkich murali. Cz. 1

Łódź z sukcesem starała się promować, jako miasto murali. Chociaż ich liczba nie jest największa w kraju, to jednak stały się one łódzkim symbolem. Wprowadziły kolor w szare, często zdegradowane przestrzenie. Poprawiały jakość, przyciągają ludzi.

Szlakiem łódzkich murali
Szlakiem łódzkich murali („Design Futura”)

Obecnie nie budzą już takich emocji, jak na początku. Opatrzyły się i spowszedniały. Miasto poszukuje nowych pomysłów artystycznych na ożywienie przestrzeni publicznej, chociaż nadal patronuje powstawaniu kolejnych murali.

Chciałbym oprowadzić was szlakiem łódzkich murali, pokazać te najciekawsze, najbardziej charakterystyczne, zanim znikną ze ścian kamienic… Czytaj dalej Wycieczka szlakiem łódzkich murali. Cz. 1

Blogi polecane, czyli share week 2018

Raz do roku blogerzy wyjątkowo piszą nie o sobie, a o innych twórcach internetowych. Wszystko dzięki pomysłowi Andrzeja Tucholskiego, który wymyślił share week i co roku konsekwentnie go organizuje. Jest to jedna z bardziej wartościowych inicjatyw, jakie dzieją się w sieci. I duża szansa zaistnienia dla blogerów o mniejszych zasięgach, ponieważ większość poleca ludzi, którzy jeszcze się nie wybili.

blogi polecane
Zawsze czytam blogi przy porannej kawie

Czytaj dalej Blogi polecane, czyli share week 2018

Ujście Warty, czyli wiosna w Rzeczpospolitej Ptasiej

Bliskość granicy niemieckiej można poczuć pod kołami samochodu. Zdewastowane po zimie drogi lokalne, pełne dziur i nierówności, naraz zyskują niespotykaną gładkość. Kilka kilometrów przed Słońskiem auto przestaje się trząść na wybojach, nie muszę jechać slalomem pomiędzy wyrwami w asfalcie. Czyżby w strefie przygranicznej stosowano niemiecką technologię budowy dróg, która powoduje, że na wiosnę asfalt nie spływa niczym topniejący śnieg?

Oczywiście nie jakość asfaltu skłoniła mnie do pokonania kilkuset kilometrów, tylko chęć zobaczenia jednej z najciekawszych atrakcji przyrodniczych w naszym kraju – Parku Narodowego „Ujście Warty”. To były dopiero początki mojej fascynacji związanej z fotografowaniem i obserwacją ptaków, więc wybrałem miejsce spektakularne takie, gdzie ilość i różnorodność ptactwa mogła przyprawić o zawrót głowy.

Park Narodowy "Ujście Warty"
Park Narodowy „Ujście Warty” o zachodzie słońca

Czytaj dalej Ujście Warty, czyli wiosna w Rzeczpospolitej Ptasiej

Tradycyjne obchody Niedzieli Palmowej – jednodniowa wycieczka

Wielkanoc, to najważniejsze chrześcijańskie święto, jednak pod względem oprawy daleko mu do Bożego Narodzenia. Obchody Wielkanocy nie wiążą się z wielkimi przygotowaniami, raczej nikt nie czeka z niecierpliwością na święconkę czy śmigus-dyngus, a śniadanie wielkanocne jest dużo skromniejsze niż wieczerza wigilijna…

Nie zawsze tak było. Tradycja świętowania Wielkiego Tygodnia przed laty była niesłychanie bogata i różnorodna. Niestety, większość regionalnych obrzędów poszła w zapomnienie. Na szczęście są takie miejsca w Polsce, gdzie wracają do łask. Szczególnie ciekawie wyglądają tradycyjne obchody Niedzieli Palmowej.

Lipnica Murowana
Tradycyjne obchody Niedzieli Palmowej w Lipnicy Murowanej

Dlatego w jedną z Palmowych Niedziel wyruszyłem wcześnie rano na południe Polski, by zobaczyć na własne oczy to, o czym wcześniej czytałem. Na początku dotarłem do…

Czytaj dalej Tradycyjne obchody Niedzieli Palmowej – jednodniowa wycieczka

On to zaraz opisze! Jak blogowanie wpływa na relacje…

Gdy zaczynałem pisać bloga, nie robiłem z tego tajemnicy. Wiedzieli wszyscy. Niektórzy czytali, czasami ktoś skomentował, a ja już od pierwszego wpisu miałem czytelników. Znacznie później odkryłem, że blogowanie bywa sekretnym zajęciem. Prawdziwą tożsamość blogera zna wyłącznie wąskie grono wtajemniczonych osób, nie zawsze z najbliższej rodziny.

Nie oceniam, które podejście jest bardziej właściwe, chcę opowiedzieć, co czeka blogera, gdy pisze z otwartą przyłbicą, a bohaterami artykułów są znajomi, przyjaciele i rodzina. Wszyscy opisani na nieco złośliwy i mocno prześmiewczy sposób…

on to zaraz opisze
Rower piknikowy

Czytaj dalej On to zaraz opisze! Jak blogowanie wpływa na relacje…

W Tykocinie czas wolniej płynie

Chociaż lubię zimę, szczególnie tę z dużą ilością śniegu, to jednak na nadejście wiosny czekam z utęsknieniem. Każdego roku na przełomie marca i kwietnia ruszam gdzieś w Polskę w poszukiwaniu budzącej się do życia przyrody.

Takie obserwacje można prowadzić w Tykocinie, niewielkim miasteczku położonym pomiędzy dwoma parkami narodowymi – Narwiańskim i Biebrzańskim.Biebrza i łódka

Czytaj dalej W Tykocinie czas wolniej płynie

Letnisko – czyli krótka historia urlopu i wyjazdów na wakacje

Nową ekspresówką błyskawicznie śmiga się na Wieś. Szybciej niż kiedyś i… nudniej. Ściany ekranów dźwiękochłonnych ograniczają wszelką widoczność poza liniąszosy. Czuję się niczym koń dorożkarza. Na szczęście ostatnie kilkanaście kilometrów wiedzie drogami lokalnymi. Zjeżdża się na nie w Marzeninie, małej wiosce położonej nad Grabią. Gdy wiozę ze sobą mamę, jest to moment, w którym przestaje ona psioczyć pod nosem na okropne ekrany oraz jeszcze obrzydliwsze tiry i zaczyna normalnie rozmawiać. Tak też było i tym razem

Droga ekspresowa s8
Dzisiaj na letnisko śmiga się drogą ekspresową

– A wiesz Hegemonie, że tata często opowiadał mi o wakacyjnym pobycie w Marzeninie?

– Tata?!

– Mój tata, a twój dziadek. Był na letnisku w Marzeninie w 1914, a może 1915 roku, czyli przeszło sto lat temu…

Rozejrzałem się uważniej. Próbowałem sobie wyobrazić mojego dziadka, jako małego chłopca na letnisku. Zaciekawiło mnie też od kiedy ludzie zaczęli jeździć na wakacje i brać urlopy… Czytaj dalej Letnisko – czyli krótka historia urlopu i wyjazdów na wakacje

Polska lokalna, czyli w Międzyrzeczu Warty i Widawki

Wokół Łodzi, co ci szkodzi. Odcinek 8/24

– Ile tu przestrzeni! – wyszeptała z zachwytem Cecilia, spoglądając na szachownicę pól ciągnących się hen aż po horyzont.

W swojej rodzinnej Szwajcarii nie miała tak rozległych widoków, wszystko przesłaniały góry. Też pięknie, ale zupełnie inaczej. Tutaj, w dorzeczu Warty i Widawki, żadna bariera nie zatrzymywała spojrzenia…

Warty i Widawki

Czytaj dalej Polska lokalna, czyli w Międzyrzeczu Warty i Widawki