Letnisko – czyli krótka historia urlopu i wyjazdów na wakacje

Nową ekspresówką błyskawicznie śmiga się na Wieś. Szybciej niż kiedyś i… nudniej. Ściany ekranów dźwiękochłonnych ograniczają wszelką widoczność poza liniąszosy. Czuję się niczym koń dorożkarza. Na szczęście ostatnie kilkanaście kilometrów wiedzie drogami lokalnymi. Zjeżdża się na nie w Marzeninie, małej wiosce położonej nad Grabią. Gdy wiozę ze sobą mamę, jest to moment, w którym przestaje ona psioczyć pod nosem na okropne ekrany oraz jeszcze obrzydliwsze tiry i zaczyna normalnie rozmawiać. Tak też było i tym razem

Droga ekspresowa s8
Dzisiaj na letnisko śmiga się drogą ekspresową

– A wiesz Hegemonie, że tata często opowiadał mi o wakacyjnym pobycie w Marzeninie?

– Tata?!

– Mój tata, a twój dziadek. Był na letnisku w Marzeninie w 1914, a może 1915 roku, czyli przeszło sto lat temu…

Rozejrzałem się uważniej. Próbowałem sobie wyobrazić mojego dziadka, jako małego chłopca na letnisku. Zaciekawiło mnie też od kiedy ludzie zaczęli jeździć na wakacje i brać urlopy… Czytaj dalej Letnisko – czyli krótka historia urlopu i wyjazdów na wakacje

Polska lokalna, czyli w Międzyrzeczu Warty i Widawki

Wokół Łodzi, co ci szkodzi. Odcinek 8/24

– Ile tu przestrzeni! – wyszeptała z zachwytem Cecilia, spoglądając na szachownicę pól ciągnących się hen aż po horyzont.

W swojej rodzinnej Szwajcarii nie miała tak rozległych widoków, wszystko przesłaniały góry. Też pięknie, ale zupełnie inaczej. Tutaj, w dorzeczu Warty i Widawki, żadna bariera nie zatrzymywała spojrzenia…

Warty i Widawki

Czytaj dalej Polska lokalna, czyli w Międzyrzeczu Warty i Widawki

Spotkanie z Kaczką Dziwaczką, czyli za co lubię małe sklepy

Nie powinno się z pustym żołądkiem wybierać na zakupy. Zbyt często nie przestrzegam tej reguły. Zapach świeżo upieczonego boczku zaatakował mnie zaraz po wejściu do sklepu. Z niemałym trudem powstrzymałem ślinotok.

– Czy mogę kupić połowę tego? – tu wskazałem palcem dorodny kawałek mięsa.

– Połowę?! Nie ma mowy!

Zaskoczony zdecydowaną odmową z trudem oderwałem wzrok od pachnącego boczku i spojrzałem na sprzedawczynię. Chyba była tutaj nowa, ale zawzięta. Też się zawziąłem. Bohatersko zrezygnowałem z mięsa na rzecz buraczków zasmażanych. Gdy zobaczyłem w jaki sposób kobieta za ladą szuka kodu na pudełku, ogarnęły mnie złe przeczucia.

waga szalkowa

Czytaj dalej Spotkanie z Kaczką Dziwaczką, czyli za co lubię małe sklepy

Okolice Łodzi na rowerze, na nartach i na spacerze

Wokół Łodzi, co ci szkodzi. Odcinek 7/24

Najbliższe okolice Łodzi – czy jest tam coś ciekawego? Jakieś miejsca, gdzie warto wybrać się na spacer, rower, czy ewentualnie na narty biegowe? Gdzie można wyskoczyć na krótko – na kilka godzin, najwyżej na pól dnia, by odpocząć od zgiełku wielkiego miasta? 

Okolice Łodzi
Okolice Łodzi

Zazwyczaj te pytania pozostają bez odpowiedzi. Jeżeli sama Łódź doczekała się już wielu sensownych opisów i przewodników, to jej najbliższe okolice pozostają nieznane. Nie tylko dla przybyszy z innych miast, również dla samym łodzian.

Zapraszam was więc w podróż na północ od Łodzi, w rejony położone pomiędzy Zgierzem, Strykowem i Brzezinami tam, gdzie rozciąga się Park Krajobrazowy Wzniesień Łódzkich…

Czytaj dalej Okolice Łodzi na rowerze, na nartach i na spacerze

Co robić w Sylwestra, aby na zawsze pozostał w pamięci? Recepta według Tomiego

Jeszcze dziesięć lat temu maile przypominały tradycyjne listy. Dzisiaj zawierają tylko zdawkowe informacje, kiedyś opowiadały historie. Zachowałem kilka z nich.

„Po spędzeniu poprzedniego Sylwestra w szpitalu na dyżurze” – pisał Tomi z Torunia, którego poznałem na jednym ze spływów kajakowych – „W tym roku miałem ochotę spędzić go nie tylko w miłym gronie, ale i w fajnym miejscu. Najlepiej w górach.”

zima w górach

Ale u Tomiego nawet najbardziej banalny plan na to co robić w Sylwestra, nigdy nie przebiega tak, jak sobie wymarzy.

Czytaj dalej Co robić w Sylwestra, aby na zawsze pozostał w pamięci? Recepta według Tomiego

Kronika wyjazdów zimowych. Co cieszyło narciarzy przed laty

„Dzisiejszy dzień dla mnie był pod znakiem Kasprowego. Gdy wyruszam z domu reszta domowników pogrążona jest jeszcze w głębokim śnie. Pogoda zapowiada się piękna. Widoczność dobra. Lekki mróz. O 9-tej jestem w Kuźnicach. Wchodzę do poczekalni kolejki linowej. Biletów w kasie oczywiście nie ma. Wszystkim zależy na wyjeździe, podobno za miejscówkę można dostać 300 zł (normalna cena wynosi 28 zł za kurs).”

 

kronika wyjazdów zimowych
Strona tytułowa z roku 1983

W ten sposób tata opisywał początek swojej wyprawy na Kasprowy Wierch w zeszycie noszącym dumną nazwę – Kronika Wyjazdów Zimowych. Lektura „Kroniki” pochłonęła mnie bez reszty. Przez ostatni miesiąc czytałem ją co wieczór. Dzięki niej odkryłem na nowo świat wyjazdów narciarskich schyłkowego PRL. Nie tak odległy czasowo, jednak kompletnie różny od tego, którego doświadczam obecnie. W tym świecie sprzed trzydziestu kilku lat największym wydarzeniem był zjazd narciarski z   Kasprowego WierchuCzytaj dalej Kronika wyjazdów zimowych. Co cieszyło narciarzy przed laty

Jesień w Pieninach. Samotna wędrówka górskimi szlakami

Szedłem sam, w ciszy potęgowanej przez zalegającą grubymi warstwami mgłę, która nie tylko ograniczała widoczność, ale też skutecznie tłumiła odgłos kroków. Było magicznie i tajemniczo.

Mgła o mały włos nie zatrzymałaby mnie w łóżku. Kiepska widoczność nie cieszy fotografa. Jednak nie po to jechałem taki kawał drogi, chcąc obejrzeć jesień w Pieninach, aby teraz siedzieć w pokoju i czekać na słońce. Nie pierwszy raz przekonałem się, że w czasie teoretycznie złej pogody potrafię zrobić bardziej kreatywne zdjęcia, niż przy bezchmurnym błękicie nieba.

Mgła w Pieninach
Mgła w Pieninach

Czytaj dalej Jesień w Pieninach. Samotna wędrówka górskimi szlakami

Gdy rodzice się starzeją, musisz pokonać mury…

Pierwsze objawy zlekceważyliśmy. Tato często czuł się gorzej, szczególnie rano. Nieporadność przypisywaliśmy depresji, pocieszając się, że niedługo wszystko wróci do normy i będzie lepiej. Nie było. Zrozumieliśmy, jak poważna jest sytuacja, gdy pewnej nocy tata przewrócił się w drodze do toalety i spędził dwie godziny na zimnej podłodze, z której nie potrafił się podnieść o własnych siłach…

gdy rodzice się starzeją

Czytaj dalej Gdy rodzice się starzeją, musisz pokonać mury…

Złoty Potok złotą jesienią. Fotowycieczka na północnej Jurze

Prognozy pogody nie były do końca jednoznaczne. Zaryzykowałem i zerwałem się o 4 nad ranem. Podróżowanie autem w środku nocy okazuje się nad wyraz przyjemne. Na trasie niewiele pojazdów, jechałem płynnie. Dopiero kilkanaście kilometrów przed celem zaskoczyły mnie snujące się tuż przy ziemi mgły. Musiałem znacząco zwolnić. Bałem się, że nie zdążę na wschód słońca, który koniecznie chciałem uwiecznić na zdjęciach w Alei Klonów w Złotym Potoku.

Złoty Potok - Aleja Klonów
Złoty Potok – Aleja Klonów

Czytaj dalej Złoty Potok złotą jesienią. Fotowycieczka na północnej Jurze

Ja się tylko o ciebie martwię!

Nie lubię chorować, więc zazwyczaj różne sezonowe przeziębienia czy grypy raczej się mnie nie imają. Jednak ten wirus był wyjątkowo wredny. Nie dość, że zmusił mnie do wzięcia pierwszego zwolnienia lekarskiego w korporacji, w której od kilku lat pracowałem, to na dodatek zgodziłem się przyjmować antybiotyk. Przy gorączce sięgającej 40 stopni nie miałem wielkiego wyboru. Jednak największym wyzwaniem dla mojego stanu zdrowia wcale nie była wysoka gorączka, ból gardła, dreszcze czy kaszel, lecz zainteresowanie mamy wyrażone słowami: – Ja się tylko o ciebie martwię.

Ja się tylko o ciebie martwię

Czytaj dalej Ja się tylko o ciebie martwię!